W związku ze zbliżającym się wielkimi krokami czasem zabaw, imprez i tym podobnych, mam do was pytanie.
Takie troszkę z przymrużeniem oka ale jednak mnie zastanawiające ![]()
Dajmy na to... Idziecie na imprezę, spotykacie się tam ze znajomymi, rodziną. Jest to parę kroków od domu, ponieważ mieszkacie blisko i nie wiąże się to z żadnym dojazdem. Dobrze się bawicie ale wasza druga połówka musi rano iść do pracy bądź ma jakieś inne zobowiązanie na głowie. Co wtedy? O uzgodnionej godzinie wstajecie i wychodzicie razem, bez względu na to jak miło przebiega impreza? A może ta mniej "ograniczona czasowo" zostaje i dobrze się bawi, podczas gdy partner/partnerka grzecznie idzie do domu spać? Jak to powinno być według was? Czy ma tu znaczenie "staż związku", czy stare dobre małżeństwo i młodziutki stażem związek rządzi się innymi prawami?
Jak to jest według was?
Podobne tematy
2 2015-12-05 00:46:35 Ostatnio edytowany przez emde (2015-12-05 00:46:58)
W związku ze zbliżającym się wielkimi krokami czasem zabaw, imprez i tym podobnych, mam do was pytanie.
Takie troszkę z przymrużeniem oka ale jednak mnie zastanawiające
Dajmy na to... Idziecie na imprezę, spotykacie się tam ze znajomymi, rodziną. Jest to parę kroków od domu, ponieważ mieszkacie blisko i nie wiąże się to z żadnym dojazdem. Dobrze się bawicie ale wasza druga połówka musi rano iść do pracy bądź ma jakieś inne zobowiązanie na głowie. Co wtedy? O uzgodnionej godzinie wstajecie i wychodzicie razem, bez względu na to jak miło przebiega impreza? A może ta mniej "ograniczona czasowo" zostaje i dobrze się bawi, podczas gdy partner/partnerka grzecznie idzie do domu spać? Jak to powinno być według was? Czy ma tu znaczenie "staż związku", czy stare dobre małżeństwo i młodziutki stażem związek rządzi się innymi prawami?Jak to jest według was?
Zwykle ustalaliśmy godzinę wspólnego powrotu przed wyjściem na imprezę.
Ale jakoś to się nie sprawdzało w praktyce ![]()
Wracałem wcześniej ![]()
U mnie zawsze powroty były razem ![]()
W moim przypadku również wracaliśmy razem.
Zawsze gdy wybieraliśmy się gdzieś wspólnie, wspólnie wracaliśmy.
Nigdy tej kwestii nie musieliśmy uzgadniać
.
U nas od zawsze było tak, że kiedy wychodziliśmy na imprezę wspólnie, to wspólnie wracaliśmy, bez względu na odległość od domu.
Sama nie wiem dlaczego. Było to zwyczajnie oczywiste i chyba nawet nigdy o tym nie rozmawialiśmy, bo nie mieliśmy takiej potrzeby
.
Generalnie trzymamy się zasady, że jeśli przyszliśmy razem to i razem wracamy. Nie widzę jednak problemu, czasem może się zdarzyć, że jedno już musi wracać a drugie dobrze się bawi więc po co to przerywać ![]()
A my unikamy wychodzenia razem na imprezy, więc problem powrotów nie istnieje. ![]()
8 2015-12-05 01:34:56 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-12-05 01:39:06)
Czyli nie ma różnicy czy to chłopak z dziewczyną, narzeczeństwo czy też wieloletnie małżeństwo? Wszystko jedno, razem czy osobno. A także nie powinno się patrzeć pod kątem "wypada czy nie wypada"?
No i chciałabym wiedzieć, dlaczego dla niektórych oczywistym był powrót razem? ![]()
9 2015-12-05 01:40:11 Ostatnio edytowany przez emde (2015-12-05 01:45:39)
Zwykle ustalaliśmy godzinę wspólnego powrotu przed wyjściem na imprezę.
Ale jakoś to się nie sprawdzało w praktyce
Wracałem wcześniej
Raz czy dwa z domówek u sąsiadów.
Nie zostawia się dziewczyny na mieście raczej.
Ale spory na ten temat zdarzały się. ![]()
Czyli nie ma różnicy czy to chłopak z dziewczyną, narzeczeństwo czy też wieloletnie małżeństwo? Wszystko jedno, razem czy osobno. A także nie powinno się patrzeć pod kątem "wypada czy nie wypada"?
No i chciałabym wiedzieć, dlaczego dla niektórych oczywistym był powrót razem?
U nas nie miało. Zarówno kiedy byliśmy parą, narzeczeństwem, małżeństwem z krótkim stażem, jak i teraz, kiedy przeżyliśmy wspólnie prawie 20 lat.
Dlaczego było to oczywiste? Z ręką na sercu - nie mam pojęcia
.
W gruncie rzeczy nie przypominam sobie sytuacji, żebyśmy nie umieli się w tej kwestii w odpowiednim momencie porozumieć. Czasem przerywaliśmy zabawę oboje, a czasem oboje zostawaliśmy, nawet za cenę niewyspania jednego z nas - wszystko było kwestią priorytetów
.
11 2015-12-05 01:47:05 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-12-05 01:48:09)
Czyli nie ma różnicy czy to chłopak z dziewczyną, narzeczeństwo czy też wieloletnie małżeństwo? Wszystko jedno, razem czy osobno. A także nie powinno się patrzeć pod kątem "wypada czy nie wypada"?
No i chciałabym wiedzieć, dlaczego dla niektórych oczywistym był powrót razem?
Sądzę, że bez różnicy czy to para, czy małżeństwo, skoro się w tej kwestii dogadali
to w czym problem
.
U mnie było to oczywiste, dlaczego hmm ... sama nie wiem
. Po prostu mieliśmy takie samo podejście, wychodzimy razem, jesteśmy razem, to i wracamy razem
. Tyle
.
12 2015-12-05 01:55:22 Ostatnio edytowany przez emde (2015-12-05 02:05:29)
Margolinka napisał/a:Czyli nie ma różnicy czy to chłopak z dziewczyną, narzeczeństwo czy też wieloletnie małżeństwo? Wszystko jedno, razem czy osobno. A także nie powinno się patrzeć pod kątem "wypada czy nie wypada"?
No i chciałabym wiedzieć, dlaczego dla niektórych oczywistym był powrót razem?U nas nie miało. Zarówno kiedy byliśmy parą, narzeczeństwem, małżeństwem z krótkim stażem, jak i teraz, kiedy przeżyliśmy wspólnie prawie 20 lat.
Dlaczego było to oczywiste? Z ręką na sercu - nie mam pojęcia.
W gruncie rzeczy nie przypominam sobie sytuacji, żebyśmy nie umieli się w tej kwestii w odpowiednim momencie porozumieć. Czasem przerywaliśmy zabawę oboje, a czasem oboje zostawaliśmy, nawet za cenę niewyspania jednego z nas - wszystko było kwestią priorytetów.
Olinko, wiem.
Kiedy jeszcze żyła moja żona byliśmy zgodni jak debel w tenisie (zresztą trochę graliśmy ale wyżlak ciągle kradł nam piłki).
Później już nie miałem takiego szczęścia. ![]()
Olinko, wiem.
Kiedy jeszcze żyła moja żona byliśmy zgodni jak debel w tenisie (zresztą trochę graliśmy ale wyżlak ciągle kradł nam piłki).
Później już nie miałem takiego szczęścia.
No właśnie, czasem po prostu się wie
.
Przy czym ja absolutnie nie twierdzę, że inna opcja jest zła, bo nie jest. Osobiście nie widzę nic złego ani niestosownego, kiedy jedno wraca, a drugie bezpiecznie (!) się bawi. Jeśli jednak dwoje ma do tematu identyczne podejście, to w zasadzie nawet nie ma tematu - wszystko jest jasne i klarowne
.
14 2015-12-05 02:34:32 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-12-05 02:38:55)
A co jeśli jedno i drugie mają zupełnie inne podejście do tematu i za nic nie potrafią się dogadać?
Kto i z jakiego powodu powinien ustąpić?
I czy w ogóle powinien? ![]()
Zawsze razem. Dla bezpieczeństwa ale także każde z nas woli byc pod kontrolą drugiego
i kiedyś w innych związkach i teraz.
A co jeśli jedno i drugie mają zupełnie inne podejście do tematu i za nic nie potrafią się dogadać?
Kto i z jakiego powodu powinien ustąpić?
I czy w ogóle powinien?
Problem pojawia się wówczas, kiedy oboje mają skrajnie odmienne zdanie. Jeśli za nic nie potrafią się porozumieć, to dojście do kompromisu może okazać się niewykonalne, a na pewno trudne. Moim zdaniem temat warto po prostu omówić wcześniej, przed imprezą i wcześniej ustalić kto czego oczekuje. Można ewentualnie umówić się w ten sposób, że raz jedno narzuca warunki, a kolejnym razem drugie.
(...) ale także każde z nas woli byc pod kontrolą drugiego
Możesz to rozwinąć? ![]()
Chodzi o promile. Żeby żadne z nas nie przesadziło; )
nie ma czegoś takiego u nas, że musimy wyjść z imprezy razem. Najczęściej oczywiście wychodzimy razem, ale bywa i tak, że któreś zostaje i z reguły jestem to ja. Zostaję tylko pod warunkiem, że nie jestem w obcym towarzystwie i ktoś przejmuje nade mną "opiekę", czyli ma na mnie oko i odprowadza lub odwozi mnie po imprezie do domu. Sama nigdy nie wracam, nie ma takiej opcji.
Damn, ja w mniejszości, która wychodzi czasem osobno. Nie za często, ale się to zdarza. Nie pojawiamy się też zawsze razem. Czemu? Z różnych przyczyn. Jeśli chodzi o wyjścia, to ja się czasem szybciej zmywam, bo się moja introwertyczność zaczyna domagać uwagi i jestem zmęczona towarzystwem (lub ogólnie) albo mam projekty. Źle bym się czuła gdyby luby miał też uciekać z tej okazji. On czasami też miewa swoje powody i jakoś zawsze wychodziło to naturalnie.
Nigdy nie wpadłam na pomysł, by mi to miało przeszkadzać i nie wiem dlaczego by miało.
Jak wychodzimy razem to zazwyczaj też razem wracamy- chociaż raz czy dwa zdarzyło nam się wrócić osobno. U moich znajomych podobnie. Zazwyczaj jak razem przyszli to też razem wychodzą. W nielicznych sytuacjach jedno z pary zostaje dłużej. Jeżeli macie taki problem to ustalajcie to przed wyjściem żeby nei było niedomówień w trakcie imprezy.
Jeśli razem idziemy to razem wracamy. Czasami po prostu jak drugie miało kolejnego dnia do pracy na rano to najczęściej po prostu jedna strona nie szła wcale.