Witam
Nie pracuje juz od lutego (z poprzedniej firmy mnie zwolniono)
Mam 21 lat. Od tamtego czasu siedzę w domu całymi dniami, zarejestrowałam się na bezrobociu. Najgorszą rzeczą jest to że nie mam żadnego wykształcenia (jestem po gimnazjum)
Straciłam już resztki nadziei na znalezienie jakiejkolwiek pracy. Na dobrą sprawę jestem młoda, ładna, atrakcyjna, zgrabna. Tylko nie mam pracy.
Kompletnie nie wierze w siebie, uwazam się za skończoną kretynkę. Przestałam już normalnie myśleć, wszystko mnie przytłacza, denerwuje. Zaczynam nie widzieć sensu życia.
Przez ostani miesiąc zaczęłam spotykać się z kolegą, on mnie gdzieś zabiera, jeździmy wszedzie, tylko jego tez oklamalam że mam prace, bo on jest taki ambitny, zaradny... nie chciałam żeby źle o mnie pomyślał. Też mnie już zaczyna to męczyć bo nie umiem tak kogoś okłamywać, boję sie ze jak mu to powiem on przestanie sie do mnie odzywac, a wtedy go stracę... już i tak przez moje wady mnie o dziwo akceptuje, co rzadko się zdarza gdy poznaje chłopaka...
Nie wiem co robić?
jestem kompletnie zagubiona, w domu staram się spać jak najdłużej żeby tylko się nie obudzić bo gdy wstanę od razu zaczynam się bać, mam straszne lęki i nie potrafię się na niczym innym skupić...