netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

39 odpowiedzi19 543 wyświetleniazałożony przez Olinka, 23.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Żeby dziecko wyrosło na zdrowego psychicznie i znającego własną wartość dorosłego człowieka, powinno takie przekonanie wynieść z własnego domu. Osoby, które w dzieciństwie nigdy nie były chwalone, a w zamian stawiano im ogromne wymagania, bardzo często przez całe życie walczą z tym ciężarem. Za wszelką cenę chcą udowodnić sobie samym oraz otoczeniu, że zasługują na uznanie, a swoje poczucie własnej wartości uzależniają od zdania innych osób. Niejednokrotnie są to obowiązkowi i czasem wręcz chorobliwie ambitni perfekcjoniści, którzy sądzą, że tylko poprzez taką postawę mogą stać się wartościowymi i docenionymi ludźmi. Rodzice w ten sposób fundują dziecku ogromny balast, z którego zbyt często nawet nie zdają sobie sprawy, z kolei samo dziecko w dorosłości nie jest świadome gdzie tkwi istota tak niskiej samooceny i dlaczego tak mu źle samemu ze sobą.

A Wasi rodzice - kochali Was mądrze czy raczej na wszystko musieliście sobie zapracować, zasłużyć? Zaszczepili w Was przekonanie, że jesteście wartościowymi ludźmi czy raczej czuliście się wciąż zbyt mało doskonali, aby mogli Was bezwarunkowo kochać i być z Was dumni? Jak sądzicie, z czego to wynikało?

2

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Moi rodzice nie mówili mi nigdy, ani w inny sposób nie udowadniali, że jestem wartościowym człowiekiem. I teraz cokolwiek bym nie zrobiła, to nigdy nie pomyślę, że coś zrobiłam świetnie, rzadko jestem z siebie zadowolona, bo przecież zawsze można było zrobić coś lepiej. Koleżanki, które w dzieciństwie miały wyższe poczucie wartości, teraz układają sobie życie: praca, rodzina. Więc wychowanie na pewno ma wpływ na samoocenę w dorosłym życiu.

3

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Widzisz, ja jestem taką okropną perfekcjonistką, jak coś robię to maksa się w to angażuję, mam też zasadę, że albo robić coś doskonale, albo wcale się za to nie zabierać. I tak naprawdę dopiero od jakiegoś czasu uczę się sobie odpuszczać. I ze zdziwieniem zauważam, że wcale świat mi się nie wali, za to jestem zdecydowanie spokojniejsza. Zawsze bardziej mobilizowały mnie jednak pochwały niż nagana, kiedy ktoś mnie docenił wychodziłam z założenia, że teraz przecież nie mogę zawieść.

W dzieciństwie czułam się kochana, bezpieczna, ale rodzice nie mówili mi wprost, że są ze mnie dumni. Tata nie karcił co prawda, ale też nie był nigdy zbyt wylewny. To od ciotek czy nawet sąsiadek słyszałam kiedy chwalił się moimi świadectwami, albo mówił, że jestem jego kochaną córcią (takiego właśnie określenia używał). To co mi powtarzał to jedynie, że docenia mnie za ambicje. Był to jednak (niestety od kilku miesięcy nie żyje) człowiek apodyktyczny, nie znoszący sprzeciwu, ale w związku z tym, że jako jedyna w domu miałam odwagę głośno mówić co na dany temat myślę- to tak naprawdę liczył się tylko z moim zdaniem.

A jak z moim poczuciem własnej wartości? W dzieciństwie i jako nastolatka naprawdę byłam z siebie zadowolona, czasy studiów i tuż po nich, pierwsza praca, potem wkraczanie w prawdziwą dorosłość też nieźle wspominam, ale był taki czas kiedy miałam bardzo pod górkę, wtedy się podłamałam i ta samoocena też bardzo spadła. Za to teraz znowu daję radę smile.

4

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Moi rodzice nigdy specjalnie mnie nie chwalili, ale też nie stawiali jakichś tam wysokich wymagań. Miałam siostrę i zawsze czułam się od niej gorsza. teraz jest ok, z siostrą mam i zawsze miałam dobry kontakt, bardzo się kochamy smile. Ale wyrosłam na taką perfekcjonistkę i mimo, że zdaję sobie z tego sprawę, nie potrafię odpuścić... I doskonale wiem, że poczucie własnej wartości uzależniam od innych, bardzo liczę się ze zdaniem innych...jak sobie z tym poradzić? Macie jakieś sprawdzone sposoby?

5

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Ja także muszę robić wszystko idealnie, doskonale. Jestem niewolnikiem własnego perfekcjonizmu, co mnie bardzo męczy. Nie potrafię pracować w grupie, bo wydaje mi się że inni zrobią to gorzej, ja muszę zrobić wszystko sama, bo inaczej nic się nie uda, tak myślę. Jest to oczywiście błędne, bo inni też potrafią się wykazać. Przez co czasami jestem wykorzystywana, potem czuję się podle. Także nie pamiętam jakichkolwiek pochwał słyszanych od rodziców. Wręcz przeciwnie, zawsze wytykano mi wszystko co zrobiłam źle, natomiast, gdy coś mi się udało, tzn zrobiłam coś dobrze nie chwalono mnie.
Wydaje mi się, że powinna być równowaga pomiędzy chwaleniem i naganą. Nie można też na każdym kroku mówić dziecku, że najwspanialsze, najcudowniejsze, bo wyrośnie na zakochanego w sobie narcyza. Dziecko poprostu musi czuć, że nieważne co zrobi i jak zawsze będzie kochane i to nie stanowi o jego ocenie, jako człowieka.

Także porównywanie z innymi dziećmi jest bardzo krzywdzące. Byłam świadkiem sytuacji, w której mój 8-letni kuzyn był ganiony przez ciotkę za to, że dostał 4 z matematyki. Ciotka mówiła: "Twój kolega z ławki dostał 5, a ty się nie nauczyłeś." On wręcz płakał i mówił: "Ale jego pani nie pochwaliła za to, że ładnie czyta." Ciotka na to: "Co z tego, nie zmieniaj tematu, mówimy o matematyce." Gdy na to wszystko patrzyłam, to chciało mi się płakać, bo przypomniałam sobie jak to było ze mną w tym wieku, także znajdowałam się w podobnych sytuacjach.

Gdy będę miała swoje dzieci nie popełnię tego błędu. Także tutaj wkrada się mój perfekcjonizm. Pragnę być idealną matką, chociaż wiem że to jest niemożliwe. Nie chciałabym, aby moje dzieci w prawie dorosłym życiu, czuły się tak jak ja teraz.

6

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Nie koniecznie osoby niechwalone w dzieciństwie maja niskie poczucie własnej wartości. Znam osoby które na przeciw wszystkiemu i wszystkim osiągnęły bardzo dużo, są zadowolone z życia, pogodne, niczego im nie brakuje i mają i znają swoją wartość:)

Mnie w dziecinstwie jakoś nadzwyczaj rodzicie bardzo nie faworyzowali, oczywiscie mogłam liczyć na ich pomoc ale ja jestem indywidualistką i lubie sama do czegoś dochodzić. Może duzym plusem było to że rodzice prawie zawsze akceptowali moje zdanie, moje poczynania, nie kładli mi kłód pod nogi, a nie zmuszali do czegoś czego nie chciałam. Owszem były i pochwały i oznaki dumy za moje osiągnięcia, ale czasem także mnie zawstydzili jak zrobiłam coś głupiego tongue Ja myśle, że poczucie właśnej wartości  bardziej związane jest z osobowością i charakterem człowieka, z tym jak postrzega ludzi, świat i jaki ma stosunek do samego siebie smile Jeśli sie jest zgodnym ze swoim sumieniem i nikogo sie przy tym nie krzywdzi to sukces murowany wink

7

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Ja też za wszystko co dobre dostawałam prezenty itd. a rodzice chwalili się mna i moim bratem na około i ciągle stawiali nawe wyzwania i poprzeczkę coraz wyżej ale zrobili nam krzywdę bo teraz jesteśmy od nich uzależnieni finansowo a zero jakiegokolwiek wsparcia. Nie jesteśmy ludźmi z niską samooceną wręcz przeciwnie wpoili nam że nalezymy do tych najlepszych a porażkę jest okrutnie ciężko znieść przez co za wszelka cene nawet innych ludzi idziemy do celu i to jest złe.Mimo że to widzę to nie mogę a może teraz to juz nie chcę a perfekcjonistami to nie jesteśmy bo wiemy że jak coś nie wyjdzie to zawsze mamy kase przelewaną na konta.

8

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
izaaaak napisał/a:

Ja myśle, że poczucie właśnej wartości  bardziej związane jest z osobowością i charakterem człowieka, z tym jak postrzega ludzi, świat i jaki ma stosunek do samego siebie smile Jeśli sie jest zgodnym ze swoim sumieniem i nikogo sie przy tym nie krzywdzi to sukces murowany wink

Ale to właśnie rodzice kształtują charakter człowieka. Owszem rodzimy się z pewnymi cechami, ale ostateczny kształt naszej osobowości zawdzięczamy środowisku, w którym się wychowujemy.

Jolcia 25, właśnie tego chciałabym uniknąć w przypadku moich dzieci. Przede wszystkim wsparcie duchowe, a dopiero później materialne.

9

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

To jest temat rzeka i cholernie trudny. W ogóle psychologia człowieka jest trudnym tematem.. Na to jacy jesteśmy nie składa się jedynie nasza osobowość ale przede wszystkim środowisko w którym dorastamym. Również wiele złego może wyrządzić zewnętrzny świat. Koledzy z podwórka (dzieci często są okrutne) środowisko w szkole - choćby sposób traktowania  przez nauczycieli i rówieśników, ulica i zachowania przechodniów wobec innych, nas. Mam kilkoro rodzeństwa i uwierzcie, że każde z nas jest inne. Inaczej spostrzega świat i ludzi. Mimo, że (jak mi się wydawało) rodzice traktowali nas podobnie, zaszczepiając w nas wiele dobrych wartości, okazało się, że moje rodzeństwo również ma problemy ze sobą. Przerysowaną ambicję, niskie poczucie własnej wartości, które nadrabiają wiecznym udowadnianiem, że coś znaczą.. Ja z kolei mam jeszcze inny problem, który akurat nie psauje do tej dyskusji ale sama zastanawiam się dlaczego się we mnie narodził.. Nigdy rodzice nie karali nas za gorsze oceny ani nie wytykali błedów przesadnie. Mama prowadziła z nami mądre rozmowy, a nie próbowała wpajać coś krzykiem. Ale okazuje się, że moje rodzeństwo miało zupełnie inne relacje z ojcem niż ja. Ja nie jestem w stanie zarzucić mu tego o czym mówią Oni. Ale zmierzam do tego, że na pewne lęki moich braci i właściwie siostry też, wobec ludzi oraz ich niską samoocenę , przyczyniło się środowisko zewnętrzne. Okrucieństwo równieśników przede wszystkim. I to również jest przerażające. Zupełnie jak z jazdą samochodem. Możemy się trzymać drogi, przestrzegać wszystkich przepisów, jechać tak jak należy ale znajdzie się ktoś, kto z kolei poprzez swoją bezmyślność może narobić wielu szkód.. Właściwie koło się zamyka. Wychowanie... inni nie krzywdziliby nas gdyby zostali inaczej wychowani.
Ale chciałabym wiedzieć, jak postępować z osobą, która, choć zdaje sobie sprawę ze swojej przerośniętej ambicji, ze swoich słabości choćby niepochamowanej agresji(bo w domu wiele wycierpiała na podobnym podłożu ze strony najbliższych) nie potrafi zmienić swojego zachowania.. a po psychoterapię nie sięga.

Chciałabym umieć pomóc a przede wszystkim nie bać się jej..

10

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

ja zawsze sie czuje ta gorsza... w dziecinstwie mialam kolezanke ktora byla uwielbiana przez rodzicow, chwalona pod niebiosa przez dziadkow i rodzine no i ja.... wychodzaca z rodziny z problemami alkoholowymi... brak zrozumienia, akceptacji. teraz gdy slysze slowa pochwaly od mojego narzeczonego to ja sie zastanawiam czy to bylo do mnie?  i ze on na pewno zartuje...taka trauma z dziecinstwa wplywa na cale zycie... dzieci i mlodzi ludzie pakuja sie w straszne tarapaty, sa niepewne tego co robia, niestety zycie jest okrutne...

11

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
lacrymosa19 napisał/a:

gdy slysze slowa pochwaly od mojego narzeczonego to ja sie zastanawiam czy to bylo do mnie?  i ze on na pewno zartuje...taka trauma z dziecinstwa wplywa na cale zycie...

Mam to samo. Nie potrafię przyjąć ani pochwał ani podziękowań, bo nie uważam, że mi się należą. Ani nie cieszę się z tego co uda mi się zrobić.

12

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Dziewczyny więc co z tym robicie?? Mam nadzieję że ten temat nie pozostaje jedynie w sferze słów i rozmów na forum, ale coś w sobie zmieniacie i choćby dzięki temu forum zaczynacie to robić. Już do przodu, że zdajecie sobie z tego sprawę. To tak jak z marzeniami. Możemy o nich opowiadać a nawet ubolewać że się nie spełniają, ale chyba przyczyna leży po stronie " nic w tym kierunku nie robię" .. Mam nadzieję, że w większości przypadkach tutaj tak nie jest?

Pozdrawiam smile

13

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
Bożena napisał/a:
lacrymosa19 napisał/a:

gdy slysze slowa pochwaly od mojego narzeczonego to ja sie zastanawiam czy to bylo do mnie?  i ze on na pewno zartuje...taka trauma z dziecinstwa wplywa na cale zycie...

Mam to samo. Nie potrafię przyjąć ani pochwał ani podziękowań, bo nie uważam, że mi się należą. Ani nie cieszę się z tego co uda mi się zrobić.

dokladnie to moj przypadek

14

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Ja mam podobnie jak Lacrymosa19 , gdy ktoś zaczyna mnie chwalić to nie wiem , czy mówi prawdę ,czy robi sobie ze mnie jaja. Do niedawna takie komplementy traktowałam jak złośliwe zaczepki , a to właśnie  z tego powodu że rodzice nigdy przenigdy mnie nie pochwalili , nawet teraz jak jestem dorosła nie usłyszałam słów uznania , ale za to nakładali na mnie obowiązki czasem tak ciężkie , że większość osób nie potrafiło by sobie z nimi poradzić , a ja byłam przecież tylko dzieckiem . Teraz z perspektywy czasu i pomocy znajomych , oraz pewnego OIK-u , zdaję sobie sprawę , że niektórzy ludzie mają dzieci , tylko że sami nie wiedzą po co je mają . Wychowałam się bez uczuć , w terrorze, samotna mimo , że posiadam siostrę , lecz dziękuję Bogu , że nie udzieliły mi się cechy moich rodziców . Może nie jestem idealną matką , bo czasem jestem za mało stanowcza , ale z tego co mi własne dzieci mówią , jestem matką którą się kocha , której można zaufać , na której pomoc i rozmowę na wszystkie tematy można liczyć .Czasem myślę o takich rodzicach jak moi i dochodzę do wniosku , że oni mają dzieci bo tak trzeba było , bo tak wszyscy mają  i nie myślą o tym co takie dziecko czuje , do którego przez całe życie nie powiedziało się słowa ,, kocham'' . Być może dlatego sama dążę do perfekcjonizmu , udowadniam cały czas , że jestem kimś godnym .Tylko po co ? Rodzicom i tak to zwisa.

15

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Odwrotność, co proponujesz? smile Zdajemy sobie sprawę ze swojego problemu, ale nasze myślenie jest już tak zaprogramowane, że nie potrafimy przyjąć pochwały albo jeśli już przyjmiemy to nie jesteśmy do końca przekonane o jej słuszności.

16

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

A Ja jestem najmłodsza z rodzeństwa i rozpieszczona,nawet jak miałam coś zrobić to wolal to ojciec zrobić za mnie byłam córusią tatusia,,nigdy nie byłam karcona,dziwiło mnie kiedy poszłam do koleżanki klatka niżej i za byle sprzeciw dostawali pasem,przychodziłam zdziwiona i opowiadałam w domu.......chociaż teraz mysle,że może troszke to rozpieszczanie nie jest takie do końca dobre,bo zostało mi coś takiego,ze muszę postawić na swoim,i jak coś sobie ubzduram, to nie chce nawet mysleć,że tak nie będzie jak ja chce.chociaz powoli sie uczę ustepować,gdyz mój mąż jest dośc uparty,więc inaczej nasz związek by nie przetrwał.chociaż szczerze mówiąc wolę być troszke rozpieszczona,niż karcona,itd..

17

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

witajcie, też jestem ofiarą marzeń rodziców. Mam kilkoro rodzeństwa, ale z moją młodszą siostrą do dziś nie mogę otwarcie i dłużej pogadać. To jest okropne, ale wolę nie cierpieć potem. Zawsze to skrzętnie wykorzystywała, a rodzice nie widzieli problemu. Też jak cos robię, to staram się do perfekcyjnego bólu i mam zal do siebie, ze pochłania to tak wiele czasu, a nie zawsze jest doceniane. Przez nieswoje ambicje przegrałam trochę życia. Potem poznałam cudownego mojego męża i docenia mnie już całe kilkanaście lat słowem i czynem. Wspaniale mi z tym, choć stracone jakieś wyrazy ciepłych uczuć w domu rodzinnym ciągle gdzieś tkwią w podświadomosci.
Zyczę sobie i wszystkim Wam wiary w siebie. smile

18

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Od tego czy byliśmy akceptowani i mądrze wychowani w dużej mierze zależy poczucie własnej wartości.Zamiast zwalać wszystko na rodziców proponuję pracować nad tym by być wartościowym człowiekiem.Tak jak można wyćwiczyć odwagę,tak samo możemy dążyć do tego by się stać pewnymi siebie.Trzeba nieustannie pracować nad sobą,uświadomić sobie swoje niedoskonałości i pogodzić się z nimi.Odkrywać swoje zdolności.Są tysiące rzeczy które potrafimy robić nawet nie zdając sobie z tego sprawy.Więc trzeba próbować wszystkiego po kolei i je odkrywać.Odnalezienie bratniej duszy też ma duże znaczenie.Kogoś mądrego kto by nas rozumiał i wspierał w tym co robimy.Od nas zależy,czy będziemy wędrującą kukłą,która nie ma ochoty by kształtować siebie,czy wybierzemy dolę Humanity,który będzie się trudził tworzeniam samego siebie i świata.Życie jest piękne od nas tylko zależy kim jesteśmy i jak postrzegamy świat.

19

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

witam ja jak większość z was nie byłam chwalona przez swoich rodziców przynajmniej tego nie pamiętam.zawsze słyszałam jakieś uwagi dotyczące swojej osoby.W sumie to byłam skazana sama na siebie nie brakowało mi jedzenia ani nic z tych rzeczy ale brakowało tej więzi miedzy rodzicem a dzieckiem wspólnych rozmów itp.Rodzice pracowali nie mieli zbytnio czasu lubili sobie wypić pewnie to było tego powodem i tak się człowiek wychował .Morze gdyby bardziej się interesowali  wybrałabym inną szkołę niż zawodówka.Gdy już podrosłam wciąż, gdy popili czepiali się do mnie.gadali ty najlepiej już się wyprować i dużo innych przykrych słów.W końcu jestem na swoim nie jestem jakąś pewna siebie zarozumiała panienką nie zawsze mam co do powiedzenia .a poczucie swojej wartości hmm trudno mi powiedzieć .Szanuje siebie.Jestem wrogiem alkoholu nie palę tak więc nie każdy wynosi nawyki rodziców z domu.Swojemu synkowi staram się dawać tyle ile mogę .Jeszcze jest malutki ale zamierzam dać mu to czego mi brakowało i robić wszystko by wyrósł na poczciwą osobę,która w przyszłości będzie szanować swoich staruszków :)dziecko musi czuć się kochane mieć z kim pogadać na każdy temat,wtedy się rozwija aby potem być wartościowa osoba.Która ceni siebie i innych mam nadzieje że uda mi się tak go wychować

20

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Ja z kolei byłam chwalona, ale brakowało mi bezpieczeństwa. Jeśli przez 3 dni robiłam coś po myśli mamy, to słyszałam "taka grzeczna z ciebie dziewczynka", a jak przez następne 3 dni nie robiłam to "bo ty nigdy nie robisz dobrze..." a na moje: "Jak to nigdy?" odpowiedź była: "Bo ostatnio zrobiłaś to, to i to" i to było uzasadnienie dla tego "nigdy". Mama ma straszne huśtawki opinii i nastrojów, jedno zdarzenie lub słowo może spowodować ochy i achy lub oświadczenie, że od kilku lat w gruncie rzeczy wcale nie jestem dobrą córką. Za tym ostatnim idzie zmiana nastroju mamy aż dopóki jej nie przeproszę. 
Ja się boję pochwał. Każda pochwała sprawia, że zaczynam się bać, że jak coś mi się nie uda, to natychmiast zmienią o mnie zdanie o 180 stopni i to, co wcześniej było akceptowane, teraz będzie powodem do pretensji.
Nie wiem jeszcze, jak to się przełoży na dalsze postępowanie w życiu, ale wiem, że mimo, że mam o sobie nie najgorsze mniemanie, wolę często uprzedzać ludzi tekstami w stylu: "Ty nie spiesz się tak z pochwałami, zobaczymy, co będzie dalej" albo "Jeszcze zobaczysz, mam sporo wad" i tak dalej. Jakbym liczyła na to, że potem, w razie mojej wpadki, ich siła rażenia będzie mniejsza.
Innym moim sposobem jest sprawdzenie od razu, jak reagują ludzie, gdy zrobię cos nie po ich myśli. Czyli wsadzam "kije w mrowisko", dyskutuję, spóźniam się, nie dotrzymuję obietnic, prowokuję, nie robię czegoś, czego sama wymagam od innych, wygłaszam opinie, których wcale nie mam, a na końcu rozmowy oświadczam, że zrobiłam to specjalnie itd. big_smile dziecinne to, ale jak już sprawdzę takiego człowieka, naprawdę czuję się bezpieczniej.

21

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Na całe szczęście nasze pokolenie dorasta w świadomości, tego jak ważne są pochwały. Nie popełnimy błędów naszych rodziców. Obyśmy tylko znaleźli czas na przemyślenia. W wysoko rozwijających się krajach dzieci chwalone są za najdrobniejsze osiągnięcia, w związku z tym otrzymują puchary, medale, dyplomy. Dzięki temu czują się wartościowe i ważne.
Mi jakieś pochwały świtają w głowie: a to ładnie śpiewam, a to ładnie tańczę, ale ogólnie nie czułam nigdy, że jestem jakaś wyjątkowa, wręcz przeciwnie-to co robiłam dobrze, miałam robić jeszcze lepiej..o ironio:( Nagany otrzymywałam o wiele łatwiej i częściej niż pochwały. Dziś milion razy zawaham się zanim coś zrobię i potem rozmyślam czy dobrze zrobiłam i szukam akceptacji u innych i dręczę się, że mogłam inaczej, lepiej. Takie są efekty.

22

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
Smołka napisał/a:

Na całe szczęście nasze pokolenie dorasta w świadomości, tego jak ważne są pochwały. Nie popełnimy błędów naszych rodziców. Obyśmy tylko znaleźli czas na przemyślenia. W wysoko rozwijających się krajach dzieci chwalone są za najdrobniejsze osiągnięcia, w związku z tym otrzymują puchary, medale, dyplomy. Dzięki temu czują się wartościowe i ważne.

Zgadza się, ale dziecko nadmiernie i bezkrytycznie chwalone wyrasta w nadmiernym przeświadczeniu o swojej wyjątkowości. Kiedyś jednak w końcu przyjdzie dzień, że będzie musiało zderzyć się z brutalną rzeczywistością. I nagle może się okazać, że wcale nie jest takie cudowne, takie super, jak mu się do tej pory wmawiało. Bo mama przecież chwaliła za każdą piosenkę (nawet tę fałszywie wykonaną), dziadek piał z zachwytu nad każdym narysowanym obrazkiem (choć ten daleki był od ideału), tata mówił, że... i takie przykłady można mnożyć. Taki młody człowiek nie potrafi zrozumieć co się dzieje, gubi się w tym wszystkim, traci pewność siebie, a w rezultacie grunt pod nogami. I czasem naprawdę można dziecku wyrządzić ogromną krzywdę. Tak więc chwalić, owszem, chwalić, ale mądrze. I jak we wszystkim zachować umiar i zdrowy rozsądek.

23

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Droga Olinka jestem jak najdalej od tego by wychwalać dzieci gdy tak na prawdę na to nie zasłużyły, bo tak jak sugerujesz w przyszłości Ktoś życzliwy i tak otworzy im oczy i doznają wielkiego zawodu:( Miałam na myśli, aby nie zapominać o pochwałach, gdy czegoś dokonają, czemuś sprostają. W szaro burym świecie bywa, że osiągnięcia są mniej zauważane przez bliskich niż potyczki. Dorośli nie mają czasu skupiać się na emocjach i psychice swoich pociech. Fajnie je4śli nawet malutkie kroczki do przodu są chwalone, ponieważ dziecko nabiera zapału by iść dalej, doskonalić się. Gdy przez długi czas nie słyszy, ani nie zauważa zainteresowania tym, że wykonuje coś dobrze, albo coraz lepiej-zwyczajnie się zraża-zresztą tak samo jak My-dorośli:)

24

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Tu się z Tobą oczywiście zgadzam smile. Dziecko powinno mieć poczucie, że ktoś docenia, że ładnie posprzątało zabawki, odniosło po sobie talerzyk. Wtedy będzie miało prawdziwą motywację, aby się doskonalić i będzie się dobrze czuło w tym świecie zdominowanym przez dorosłych. Sama zresztą zawsze uważałam (i stosuję tę zasadę w swoim domu), że pochwałą więcej można zyskać niż naganą. I nie ukrywam, że nawet ja, osoba przecież już dorosła, bardziej się staram kiedy usłyszę miłe słowa pod swoim adresem (tak jakbym chciała udowodnić, że na nie rzeczywiście zasłużyłam) niż krytykę (choć tu pominę tę konstruktywną). Ta szybciej mnie zniechęci niż zmobilizuje, wywoła poczucie bezsilności, niemoc.
Dziecko chwalone w mądry i dojrzały sposób, będzie wyrastać w przekonaniu, że nie jest nijakie, złe, niedobre, będzie wiedziało, że ma też prawo czegoś oczekiwać od świata, a nie tylko światu służyć. Będzie po prostu szczęśliwsze.

25

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

To jak jesteśmy traktowani w dzieciństwie ma kluczowy wpływ na nasze dorosłe życie. Doświadczyłam tego i ja. Moja matka była apodyktyczna, wiecznie wymagała, nigdy nie chwaliła, krytykowała nawet, gdy coś dobrze zrobiłam. Doprowadziła do tego, że nawet gdy na studiach dostałam 5, a do maksymalnej liczby punktów brakowało mi jednego, bałam się wracać do domu. Jak byłam na 4 roku moja mama zmarła. Dopiero wtedy zrozumiałam, że na studia poszłam, głównie dlatego, żeby udowodnić jej i światu, że jestem coś warta. Nie  zdałam jednego egzaminu (po raz pierwszy w życiu) i było mi tak wstyd (a może to urażona duma?), że zrezygnowałam ze studiów, zamiast mieć warunek. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Mimo, że mamy już nie było, wiedziałam, że jakby żyła, to pewnie by mnie zabiła. W nikim nie miałam wsparcia. Ojciec też mnie nigdy nie chwalił, traktował jak coś zbędnego, jak coś co przeszkadza. Na wiadomość, że już nie studiuję powiedział "Wiesz co robisz". Zero rady, zero wsparcia. Rodzice błędnie wyznaczyli mi granicę między dobrem a złem. Nauczyli mnie wstydzić się za rzeczy zwyczajne, a co najgorsze za osiągnięcia. Powoli leczę się z moich obsesji. Grunt to mieć świadomość. A od października wybieram się na studia. Tym razem już dla siebie...

26

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Kiedyś powiedziałam do swoich rodziców (jako nastolatka) że chciałabym w przyszłości  mieć rodzine,dzieci.Moja mama odpowiedziała na to że porządna dziewczyna o tym nie myśli.Kiedy chciałam iść do technikum usłyszałam ód mamy że się nie nadaje.Do dziś słowo to brzmi mi w uszach.Pracuje jako sprzątaczka bo mam lęki że nie dam sobie rady,że nic nie umiem .To mnie ogranicza do dziś i nie potrafię sobie z tym poradzić.Chciałabym zmienić swoje życie-od razu pojawia się myśl -nie dasz sobie rady...

27

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
chmurka30 napisał/a:

Od tego czy byliśmy akceptowani i mądrze wychowani w dużej mierze zależy poczucie własnej wartości.Zamiast zwalać wszystko na rodziców proponuję pracować nad tym by być wartościowym człowiekiem.Tak jak można wyćwiczyć odwagę,tak samo możemy dążyć do tego by się stać pewnymi siebie.Trzeba nieustannie pracować nad sobą,uświadomić sobie swoje niedoskonałości i pogodzić się z nimi.Odkrywać swoje zdolności.Są tysiące rzeczy które potrafimy robić nawet nie zdając sobie z tego sprawy.Więc trzeba próbować wszystkiego po kolei i je odkrywać.Odnalezienie bratniej duszy też ma duże znaczenie.Kogoś mądrego kto by nas rozumiał i wspierał w tym co robimy.Od nas zależy,czy będziemy wędrującą kukłą,która nie ma ochoty by kształtować siebie,czy wybierzemy dolę Humanity,który będzie się trudził tworzeniam samego siebie i świata.Życie jest piękne od nas tylko zależy kim jesteśmy i jak postrzegamy świat.

zgadzam się z tym, ja również byłam i jestem często krytykowana przez moich rodziców, ale uważam, że trzeba z tym walczyć, choć wiem jak to jest strasznie ciężko. Moi rodzice zawsze uważali, że tak jak oni myślą - jest najlepiej. Cokolwiek bym nie zrobiła i mój brat też - zawsze jesteśmy krytykowani, a teraz nic nam nie wychodzi w życiu, bo w psychice został fakt, że nic nie umiemy, do niczego się nie nadajemy. Bardzo utrudnia to życie i mnie i mojemu bratu. Tylko, że rodzice zwalają winę na nas, a swoich błędów nie widzą.
Jednak jest to problem z którym musimy sobie radzić, ja przestałam zwracać uwagę na krytyki, co uważam za słuszne to robię, a czy będzie to źle czy dobrze to się okazę.

28 Ostatnio edytowany przez Mon_cheri (2010-09-19 22:58:20)

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Ja mam podobnie jak Wy. I chociaż kocham bardzo swoją mamę i za wiele rzeczy jej dziękuję oraz ją podziwiam itd. mam troszeczkę żal, o pewne rzeczy z okresu kiedy potrzebowałam innego wsparcia niż otrzymywałam (oczywiście nie chodzi o wsparcie finansowe). Moja mama (bo tata choć jest to tak jakby go nie było, wspominam go jako dobrego tylko na pokaz przy rodzinie, znajomych itd) w 90% do mnie przyszywała winę za wszystko. Nawet bywało że jak mój brat pokłócił się z siostrą to ta wchodziła i miała pretensje do mnie. Jest osobą skromną, zawsze chętną do pomocy, ona zawsze ustąpi i się poświęci dla dobra innych (lub inaczej - da się wyrolować;) ) itd Są to zalety, jednak wiadomo wszystko w umiarze. Do dziś sporo mi z tego niestety od niej zostało. Jestem skromna, mam skłonność do porównywania się z innymi. Mam wrażenie że mam taki słaby małowyrazisty charakter (bo boję się opinii innych), że łatwo się gubię we własnej osobowości, ulegam innym. Nie wiem czy to akurat wynika z wychowania, ale to że przeważnie ja ustępuję, ja mogę zrobić więcej, ja przeproszę choć ktoś inny coś zrobi to na pewno. Jak się z kimś dzielę to ja biorę mniej (jeśli wyjdzie nierówno) bo po prostu nie umiem być taka samolubna, myślę, że nic mi się nie stanie jak będę mieć mniej a komuś to byłoby przykro. Z tego co zaobserwowałam, wiele samolubów dzięki swojej wado - zalecie czerpie wiecej korzyści z życia... Wiedzą że coś im się należy, tego pilnują i o to walczą, ja przeważnie się poddaję nie chcąc sprawiać nikomu kłopotów.. Szkoda, że rodzice nie nauczyli mnie inaczej. Sama tego się uczę chociaż i tak popełniam ciągle błędy. Jeśli trafiam na silny charakter, często nie umiem odmówić tej osobie wysługiwania się mną. Wkurza mnie najbardziej że wbite mam do głowy to że innym należy się wiecej niż mnie.. Tej świadomości nie umiem się pozbyć sad(
Ostatnio podczas rozmowy mojego faceta z jego mamą ona mu powiedziała żeby patrzył na siebie a nie na innych. I tak sobie pomyślałam, że szkoda że mnie tak rodzice nie powtarzali.

29

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Kazdy lubi byc chwalony ,ceniony i wyrozniany.Kazdy lubi cieple i serdeczne slowa. Nie ma znaczenia czy jest to czlowiek czy inna istota zyjaca. Wszyscy domagaja sie milosci , pochwal  i czulosci oraz nagrod .Ale niestety w zyciu realnym jest zupelnie inaczej. Wiadomo nie od dzis , ze to rodzice od wczesnego dziecinstwa ksztaltuja osobowosc i charakter kazdego z nas. To  wlasnie oni  otaczjac nas cieplem i miloscia wpajaja wszystko to co ma sie nam przydac w zyciu doroslym i samodzielnym. Ale czestokroc zapominaja ,ze maly czlowiek ma tez swoje wazne oczekiwania i potrzeby. W ferworze obowiazkow i pogoni za codziennymi sprawami oczekiwania malej istoty sa nie wazne i nie maja zadnego znaczenia  dla rodzicow .Poniewaqz uwazaja, ze to sa zwykle fanaberie dzieci. Wg. rodzicow to tylko oni maja patent na wszystko co dotyczy wychowania. Ale praktyka pokazuje , ze jest zupelnie inaczej. Sfera uczuciowa jest tak samo wazna jak jedzenie a nawet wazniejsza bo to ona  rzutuje na nasza dorosla przyszlosc. To ona decyduje o naszej samoocenie w doroslym zyciu. Wychowanie to niezwykle trudny temat. Ale RODZICOW sie nie wybiera  rodzicow sie poprostu MA.Jesli rodzice ofiaruja swoim dzieciom cieplo ,serdecznosc i docenianie ,to bedac doroslym bedziemy pozbawieni kompleksow i narzuconych nam przez rodzicow roznych fobii..Czesto  apodyktyczny styl w wychowaniu powoduje straty nie do odrobienia w zyciu DOROSLYM.   W swojej milosci do dzieci rodzice  uprawiaja styl realizowania swoich niespelnionych marzen czy planow np.  nakazujac wybrac taka a nie inna szkole., taki lub inny zawod.  W tej realizacji zapominaja  aby chwalic, aby doceniac i utwierdzac ,ze cos dzieci zrobily wspaniale i dobrze.Niewatpliwie odbije sie to na psychice w doroslym zyciu. Dlatego chwalmy nasze dzieci za wszystko to co robia dobrze ,badzmy konsekwentni ale madrze i pamietajmy ,ze ten maly  bezbronny czlowiek to w przyszlosci bedzie dorosly osobnik ktory jesli bedzie mial zaszczepione dobre wzorce wyniesione z dziecinstwa    to jego dorosle zycie bedzie nieskomlikowane i z wysoka samoocena.  Czasami uczmy sie dyskretnie od  naszych dzieci bo one sa otwarta ksiazka i wystarczy tylko UMIEC ja przeczytac a  wychowanie   bedzie prostsze. To co dostajemy w dziecinstwie to prezent lub klopoty w doroslosci. .

30

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

j.w Olinko nie chce mi się cytować twojej wypowiedzi
a co do pochwał jak mają okazać to skoro byli nie doceniani
a to rzutuje na kolejne generacje i spirala się kręci
podobnie co do przemocy
perfekcyjność pff dałem sobie spokój rzucam wszystko w cholerę
zostane przewodnikiem wycieczek lub kurierem
błędem rodziców jest to że ich nie spełnione ambicje
przerzucane są na dzieci lub próbują ich kosztem podbudować swój wizerunek
: moja córka robi to i to zarabia tyle i tyle była tu i tu
istne chwalipięty ale docenić to już nie
jest to smutne i przykre a potem wielkie halo otoczenia
że potrzeba pomocy psychologa i psychoterapuety a nawet psychiatry
ja nigdy taki nie będę stając się najlepszym rodzicem
ceniąc za wysiłek nie zaś bycie pochlebcą lub rzucanie kłód po nogi
to przykre ale rodzice nie potrafią naprawdę kochać bo nie zaznali prawdziwej miłości
ze strony własnych tak to widze
dziękuje za uwagę

31 Ostatnio edytowany przez podobno_zuzanna (2016-09-20 19:36:19)

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

A mnie chwalili, doceniali i wierzyli, ze moge osiagnac bardzo wiele, jesli tylko bede chciala, ale nie w taki niezdrowy i glupi sposb, ze moge doslownie wszystkiego dokonac, nawet zostac genialnym fizykiem, choc zawsze bylam noga z przedmiotow scislych. Nie bylo w tym tez zadnego slepego zapatrzenia pt. 'moje dziecko jest najlepsze zawsze i we wszystkim'. Nie wymagano ode mnie nigdy tego, zebym byla perfekcyjna i robila wszystko idealnie; kiedy cos mi nie wyszlo to zawsze bylam wspierana. Jak mialam kilkanascie lat caly czas bylam doceniana, nadal zreszta jestem (mimo ze niewiele osiagnelam). Cale moje zycie slyszalam komplementy i mialam wsparcie. A MIMO TO nie wierze w siebie. Uwazam, ze ludzie mnie przeceniaja. Po prostu. I teoria sie sypie.

32

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Mnie nigdy nikt nie chwalil. Jak osiagalam swietne wyniki, to traktowano to jak chleb codzienny i totalnie deprecjonowano nie doceniając pracy jaka w to wlozylam. Zawsze, szczególnie matka mi mowila: "Czego Ty chcesz? Robisz to w końcu dla siebie, nie? Co ja Ci mam powiedzieć?". Nikt nie chodzil na moje występy na fortepianie, na konkursy recycatorskie, na sztuki w których grałam czy rezyserowalam w szkole. Matka raz przyszla i zamiast się cieszyc, ze zrobiłam super show, to stwierdzila, ze moja bluzka była brudna i bylam brzydka w porównaniu z koleżankami hmm

Dzisiaj nie potrafie się zmobilizować by osiagnac jak najlepszych efektow, bo maly glos w glowie mowi mi "Po co? Nigdy nic z tego nie będziesz mieć". Staram się z tym walczyc, bo wiem, ze ten glos jest fałszywy. Jest jednak ciężko. Często tez czuje się jak oszust, kiedy ktoś mnie w pracy pochwali, jakby moja praca tak w zasadzie nie była tak dobra jaka jest.

33 Ostatnio edytowany przez doro1 (2016-09-20 20:23:38)

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Dziecku/Doroslej osobie z niska samoocena bardzo ciezko jest w zyciu,czuja sie gorsze od innych,inni ludzie tez to wyczuwaja i co niektorym sprawia radosc dowalanie takim osobom z niska samoocena.Bardzo czesto bardzo  przejmuja opinia innych.

34 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-09-20 20:29:17)

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
doro1 napisał/a:

Dziecku/Doroslej osobie z niska samoocena bardzo ciezko jest w zyciu,czuja sie gorsze od innych,inni ludzie tez to wyczuwaja i co niektorym sprawia radosc dowalanie takim osobom z niska samoocena.Bardzo czesto bardzo  przejmuja opinia innych.

Niekoniecznie.

Ja się mało przejmuje opinia innych. Raczej mnie nawet nie rusza, ze ktoś mi dokopie. Idiotow nie brakuje. Nie mam niskiej samooceny. Mam tylko problemy z checia sukcesu, z ambicja. Walcze z tym jednak big_smile

35 Ostatnio edytowany przez doro1 (2016-09-20 21:58:24)

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
Beyondblackie napisał/a:

Mnie nigdy nikt nie chwalil. Jak osiagalam swietne wyniki, to traktowano to jak chleb codzienny i totalnie deprecjonowano nie doceniając pracy jaka w to wlozylam. Zawsze, szczególnie matka mi mowila: "Czego Ty chcesz? Robisz to w końcu dla siebie, nie? Co ja Ci mam powiedzieć?". Nikt nie chodzil na moje występy na fortepianie, na konkursy recycatorskie, na sztuki w których grałam czy rezyserowalam w szkole. Matka raz przyszla i zamiast się cieszyc, ze zrobiłam super show, to stwierdzila, ze moja bluzka była brudna i bylam brzydka w porównaniu z koleżankami hmm

Dzisiaj nie potrafie się zmobilizować by osiagnac jak najlepszych efektow, bo maly glos w glowie mowi mi "Po co? Nigdy nic z tego nie będziesz mieć". Staram się z tym walczyc, bo wiem, ze ten glos jest fałszywy. Jest jednak ciężko. Często tez czuje się jak oszust, kiedy ktoś mnie w pracy pochwali, jakby moja praca tak w zasadzie nie była tak dobra jaka jest.

A jak sie nauczylas nie przejmowac opinia innych,nie brac jej do siebie?
Bo wiesz jak np ludzie wiele razy smiali sie z kogos wygladu i czlowiek pozniej proboje... niby nie przejmuje sie ,az do momentu gdy znow "zyczyliwi ludzie" zaczynaja Ci przypominac o Twoich niedoskonalosciach... i znow powtarza sie to.I jak tu czuc sie pewnie siebie,nie przejmowac sie.

36

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Ojej, odkopaliście taki stary wątek! big_smile

jeruka9 napisał/a:

j.w Olinko nie chce mi się cytować twojej wypowiedzi
a co do pochwał jak mają okazać to skoro byli nie doceniani
a to rzutuje na kolejne generacje i spirala się kręci
podobnie co do przemocy
perfekcyjność pff dałem sobie spokój rzucam wszystko w cholerę
zostane przewodnikiem wycieczek lub kurierem
błędem rodziców jest to że ich nie spełnione ambicje
przerzucane są na dzieci lub próbują ich kosztem podbudować swój wizerunek
: moja córka robi to i to zarabia tyle i tyle była tu i tu
istne chwalipięty ale docenić to już nie
jest to smutne i przykre a potem wielkie halo otoczenia
że potrzeba pomocy psychologa i psychoterapuety a nawet psychiatry
ja nigdy taki nie będę stając się najlepszym rodzicem
ceniąc za wysiłek nie zaś bycie pochlebcą lub rzucanie kłód po nogi
to przykre ale rodzice nie potrafią naprawdę kochać bo nie zaznali prawdziwej miłości
ze strony własnych tak to widze
dziękuje za uwagę

Rozumiem o co Ci chodzi, ale pomimo braku odpowiednich wzorców - można się tego nauczyć. Nie jest to proste, a na pewno znacznie trudniejsze niż w sytuacji, kiedy pewne zachowania czy odruchy przychodzą nam naturalnie, ale niewątpliwie możliwe do osiągnięcia.
Ja na przykład czułam bezwarunkową miłość swoich rodziców, ale w moim domu o tym się raczej nie mówiło. Nie byłam krytkowana, akceptowano wszystkie moje decyzje i wybory, wiedziałam, kiedy są ze mnie dumni, ale werbalnych pochwał nie było. Ja jestem inna - mój syn nie musi mi się przyglądać czy czegoś domyślać, bo o tym po prostu mówię. Nie jestem też w stosunku do niego bezkrytyczna, ale moja krytyka jest konstruktywna, co znaczy, że ma ściśle określony, w swoim założeniu nacechowany dobrymi intencjami, cel, za to nigdy nie jest to upokorzenie, sprawienie przykrości czy wywołanie dyskomfortu (od razu podkreślę, żeby nie było wątpliwości, że ja też tego nie doświadczałam). Z drugiej strony, kiedy dzieciak zasłuży na pochwałę, to słyszy wprost, że jestem dumna i doceniam. Ja miałam wysokie poczucie własnej wartości, ale tej werbalizacji brakowało mi w sposób dosyć dotkliwy, mój syn też jest pewnym siebie i swojej wartości młodym człowiekiem, ale nasza relacja jest inna niż moja z rodzicami - dużo bardziej bezpośrednia, koleżeńska i chyba jednak znacznie prostsza. 

Beyondblackie napisał/a:

Mnie nigdy nikt nie chwalil. Jak osiagalam swietne wyniki, to traktowano to jak chleb codzienny i totalnie deprecjonowano nie doceniając pracy jaka w to wlozylam. Zawsze, szczególnie matka mi mowila: "Czego Ty chcesz? Robisz to w końcu dla siebie, nie? Co ja Ci mam powiedzieć?". Nikt nie chodzil na moje występy na fortepianie, na konkursy recycatorskie, na sztuki w których grałam czy rezyserowalam w szkole. Matka raz przyszla i zamiast się cieszyc, ze zrobiłam super show, to stwierdzila, ze moja bluzka była brudna i bylam brzydka w porównaniu z koleżankami hmm

Mogę się tylko domyślać, jak ta obojętność musiała boleć. Smutne, kiedy rodzice nie zauważają, że takie słowa czy zachowania robią dziecku wielką przykrość i w gruncie rzeczy krzywdę.

37

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Olinka, moi rodzice to byla para przegrywow (nie w sensie spolecznym, ale psychologicznie), ktorzy nie potrafili zniesc tego, ze ich corka jest bardziej utalentowana czy tez bystrzejsza od nich. Taka jest smutna prawda. Klulo ich w oczy, ze obok nich wyrastają szersze horyzonty, ze ktoś może podwazyc ich autorytet. Moglabym ksiazke napisac o rodzicielskim narcyzmie hmm

Nie jestem już dzieckiem i wiem w czym jestem dobra, a w czym nie. O ile pianistka jestem bardzo przecietna (mam ciezka lape), to mój zawod wykonuje swietnie i mam fantastyczna zdolność organizowania ludzi i przedsiewziec. Misiek zawsze na mnie polega w sprawach domowych i podziwia mnie jak radze sobie z planowaniem inwestycji czy tez, ostatnio, z kupnem domu.

Co wyniosłam z mlodosci to swiadomosc, ze niektórzy ludzie to po prostu wybrakowane jednostki starające się zalatac dziury we własnej psychice kosztem  innych. I należy ich unikac.

38

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

A ja wam powiem, że brak pochwał czy ich duża ilość nie ma NIC WSPÓLNEGO z samooceną. Nie z tą prawdziwą.

Człowiek - ten mały i ten duży - ma właściwą samoocenę, kiedy rodzice pokażą mu, że niezależnie od jego wyników w nauce, zachowania, postępów, wyglądu, talentu czy jego braku - jest kimś wspaniałym i zasługującym na bezwarunkową miłość.

Bez tego? Zawsze będziemy mieli takich, co uważają, że tylko jak zrobią coś dobrze, to są coś warci. Takich, co będą uważać, że nigdy nie zasłużą na miłość. Takich, co będą mieli niską samoocenę mimo osiągnięć, bo tylko perfekcja zasługuje na zauważenie. Takich, co będą się uważać za bogów i panów, bo zawsze to co robią jest cudowne wspaniałe, a potem nagle się okaże, że w dorosłości nie mają żadnych przydatnych umiejętności, że zostali oszukani i nic nie potrafią. Takich, co będą czekać na pochwałę, zanim zechce im się podnieść z łóżka, zanim zechcą sięgnąć po swoje marzenia (nigdy ich nie zrealizują).

39

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Mnie glownie wychowywala mama bo tata pracowal zagranica...ale mama od zawsze byla zimna jak lód...nie potrafila przytulic...pochwalic...w momencie kied starszy brat znalazl sobie dziewczyne, ktora uczyla sie lepiej ode mnie wszystko potoczylo sie strasznie...przy rodzinnych obiadach chwalila ja zadobre oceny..mowila jaka ona jest fajna..madra...a omnie byla cisza...moze nie bylam najlepsza w nauce...ale mialam spote osiagnieca sportowe...tego moja mama tez nie widziala..Dzis ja calkiem inaczej podchodze do swoich corek...pokazuje im ze je kocham...slucham tego co maja mi do powiedzienia...chwale za kazda drobnostke...nie chce popelniac tych samych blędow co moja mama...

40 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-19 08:58:19)

Odp: Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.
Monik300 napisał/a:

Mnie glownie wychowywala mama bo tata pracowal zagranica...ale mama od zawsze byla zimna jak lód...nie potrafila przytulic...pochwalic...w momencie kied starszy brat znalazl sobie dziewczyne, ktora uczyla sie lepiej ode mnie wszystko potoczylo sie strasznie...przy rodzinnych obiadach chwalila ja zadobre oceny..mowila jaka ona jest fajna..madra...a omnie byla cisza...moze nie bylam najlepsza w nauce...ale mialam spote osiagnieca sportowe...tego moja mama tez nie widziala..Dzis ja calkiem inaczej podchodze do swoich corek...pokazuje im ze je kocham...slucham tego co maja mi do powiedzienia...chwale za kazda drobnostke...nie chce popelniac tych samych blędow co moja mama...

odpowiedź masz poniżej,
co robisz, żeby zmotywować, napisałaś
a co robisz gdy nie ma, za co pochwalić, napisałaś w drugim temacie, nie daje Ci to do myślenia??
może z perspektywy dziecka, jest więcej negatywnej motywacji, niż pozytywnej

Monoceros, bardzo fajnie to ujęłaś big_smile, że Cię wykorzystam, zatem wink

Monoceros napisał/a:

A ja wam powiem, że brak pochwał czy ich duża ilość nie ma NIC WSPÓLNEGO z samooceną. Nie z tą prawdziwą.

Człowiek - ten mały i ten duży - ma właściwą samoocenę, kiedy rodzice pokażą mu, że niezależnie od jego wyników w nauce, zachowania, postępów, wyglądu, talentu czy jego braku - jest kimś wspaniałym i zasługującym na bezwarunkową miłość.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Brak pochwał w dzieciństwie a niska samoocena w dorosłości.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026