Wow kolejny ciekawy wątek. Dziewczyny, jestem zadziwiona, że faceci się Wam tak, ,,spowiadają'' i pytają o zgodę. Mój mąż jak miał chęć to poszedł i nie robił z tego sprawy, ani nie trzymał tego w tajemnicy, ani nie trąbił na prawo i lewo, że idzie. Zresztą jemu by duma i męska ambicja nie pozwoliła na to żeby się mnie pytać o zgodę. W sumie to mi się w nim podoba, że jest taki samodzielny i stanowczy. Zresztą on jest wyczulony na punkcje swojej wolności i jakbym mu coś wymawiała albo zabroniła, to chyba prędzej by o rozwód wniósł niż uległ. W sumie ja też tak jestem. Wracając do tematu go go, wszystko jest dla ludzi. W klubach go go bywają zazwyczaj faceci na poziomie. I chyba najwięcej staruszków. Opowieści mojego teścia całkowicie obaliły moje wyobrażenie o osobach starszych. Podobno dużo panów 80+ tam bywa. Jak dla mnie to jest oczywiste i wręcz wkurza mnie jak ktoś mówi stereotyp ,,dziadek, niech się modli o lekką śmierć, a nie''. Wkurza mnie coś takiego, bo moim zdaniem póki żyjemy i mamy na coś ochotę i jest taka możliwość należy z niej skorzystać. I młody i stary. Nie mylmy klubu go go z burdelem! Bo to dwie inne sprawy! Moim zdaniem jak facet chodzi na mecze z kolegami, do knajp, i nawet od czasu do czasu zajrzy do go go a kobieta często robi wypady z koleżankami na zakupy, na pogaduchy, do fryzjera, kosmetyczki. To związek jest bardzo udany. Bo nie ma rutyny. Kiedy małżeństwo sprowadza się do tego, że facet przychodzi z pracy, pije piwo przed telewizorem, a żona mu gdera za uszami, że rachunki nie opłacone, że na zakupy by poszedł albo robi obciach przed kolegami i jakieś sceny zazdrości urządza, a sama może jest świetną kucharką i gospodynią ale mało zadbaną kochanką to takie małżeństwo nie ma wartości.
Drogie panie: najważniejsze żebyśmy się spełniały zawodowo i uczuciowo i dbały o siebie to nam da pewność siebie i wartość. Do małżeńskich obowiązków i prowadzenia domu trzeba faceta zachęcić, podzielić obowiązki, wymagać ale nie gderać. I przede wszystkim nawet w najbardziej kochającym się układzie potrzeba wolności, niezależności. Żadne z partnerów nie powinno rezygnować z siebie i swoich potrzeb.
Żeby nie było, że ja tak koloruję. Jako kobieta i żona. Jestem zazdrosna. Baa czasem to aż się we mnie gotuje. Ale nigdy tego nie okazuje, chociaż wewnętrznie to jest naprawdę silne uczucie. Faceci nie znoszą zazdrości to ich męczy i zniechęca, a wręcz zachęca do zdrady bo kobieta zazdrosna, gderająca to zołza a zołza traci na wartości.
Może lepszym sposobem jest nienaganna figura i piękna zachęcająca bielizna. Częsty seks, dobra atmosfera, wyrozumiała żona to na pewno dużo zmienia.