Na wstępie dzień dobry wszystkim, jako że to mój pierwszy post.
Jestem kompletnie rozbity. Jesteśmy razem 8 miesięcy, mam 22 lata, ona 21 lat. Moja dziewczyna bezskutecznie od dłuższego czasu próbuje znaleźć pracę. Najczęściej kończyło się na rozmowie kwalifikacyjnej i obietnicy oddzwonienia. Wczoraj wieczorem jej wyznanie zwaliło mnie z nóg. Wiedziałem, że miała tego dnia rozmowę o pracę zapytałem, gdzie chce pracować. Odparła że będzie kelnerką w klubie ze striptizem i że następnego dnia (dzisiaj) ma zamiar podpisać umowę. Miała za zadanie przyjmować zamówienia, podawać alkohole i namawiać do postawienia drinka hostessom bądź tancerkom. Praca od 12 do 22. Wprost powiedziałem jej, że nie jestem zachwycony jej pomysłem, że mam w związku z tym uzasadnione obawy co do jej bezpieczeństwa. Obiecała, że to przemyśli.
Dzisiaj, gdy zapytałem ją czy podpisała, odpowiedziała że tak, po czym się popłakała widząc, że nie akceptuję tego.
Doradźcie mi, proszę, co zrobić? Przede wszystkim, gdybym nie zapytał sam to pewnie o wszystkim dowiedziałbym się po fakcie. Pochodzi z niezbyt zamożnej rodziny, twierdziła że nie chce obciążać rodziców opłatami za powtarzanie przedmiotów na studiach. Ufam jej, mam ku temu solidne podstawy. Nie wątpię w jej lojalność wobec mnie, ale sama sytuacja to niejako przejaw braku szacunku w związku. Zależy mi na niej, widziałem że sama czuje się źle z tym, co zrobiła. Obiecała mi, że jeśli będzie coś nie tak, to zwolni się, również że odejdzie z pracy jak zarobi te 1000zł. Ogólnie ma kobieta poukładane w głowie, czuję, że jest zakochana we mnie do granic możliwości, z resztą z wzajemnością. Zdarzały się raz na kilka tygodni drobne różnice zdań, ale to normalne w związkach. Do dzisiaj nie miałem do niej żadnych zastrzeżeń. Czuję się bezradny.