netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Chemioterapia a nastrój

20 odpowiedzi7 799 wyświetleńzałożony przez Przyszłość, 30.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chemioterapia a nastrój

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Chemioterapia a nastrój

Mam prośbę do wszystkich, którzy mogliby mi pomóc
Kilkanaście tygodni temu u mojej mamy zdiagnozowano raka.
Są przerzuty i wiadomo, że mama już nigdy nie wróci do zdrowia.
Na szczęście nowotwór, mimo że złośliwy, jest z tych, które poddają się leczeniu i 3 tygodnie temu mama otrzymała pierwszą chemię.
Do czasu tej chemii jeszcze jako tako się trzymała, próbowała się śmiać i żartować.
Była nastawiona hmmm... realistycznie-optymistycznie.
Po chemii totalnie "odjechała".
W szpitalu nasłuchała się różnych historii i jakby straciła nadzieję.
Izoluje się od świata, nie chce chociażby na godzinkę pojawić się na przyjęciu komunijnym swojej wnuczki.
Często płacze, czasami byle głupstwo doprowadza ją do łez.

Wiem, że jednym ze skutków chemioterapii są wahania nastroju, ale to nie są wahania, bo brakuje przerywników w postaci dobrego nastroju.
Czuję się, czujemy się bezsilni.

Czy to minie?
Jak jej można pomóc?
Przeczekać?
Na siłę wyciągać ją do ludzi, czy pozwolić na izolację?

2

Odp: Chemioterapia a nastrój

Autorko musisz być silna dla siebie i swojej mamy, jednak to ona musi chcieć pokonać swoja chorobę. Leżąc w szpitalu naoglądała i nasłuchała się strasznych rzeczy i to ogromnie ja przygnębiło. Straciła wiarę i nadzieję że jej się jednak uda.
Każdy człowiek inaczej przechodzi chorobę ale ona ubzdurała sobie że i tak jej nie wyjdzie.

Mam w otoczeniu taką kobietę po 40 która rok temu dostała diagnozę raka.Potem była operacja nadzieja bo usunęli całego guza. Potem przyszła chemia, niestety dawka była za słaba i nastąpił przerzut.
Kobieta ta straciła w ogóle wole walki życia, co byś do niej nie mówił to zaraz- a ja i tak nie doczekam, dla mnie tylko cmentarz.
Za miesiąc ma ślub córki i już od pół roku gra jej ta płytę że ona itak wcześniej umrze, że po co sukienkę kupować jak i tak tylko do trumny.

Potrafi takie teksty walić przy zwykłym obiedzie jakby chciała zwrócić na siebie stała uwagę bo ona Ciężko choruje a inni nie wiedza jak to jest...
Cała rodzina wyje z bólu bo ona nie chce walczyć bo się poddała.Wykończeni są wszyscy nie fizyczna opieką nad nią , a psychicznie.
Obawiam się ze w końcu ktoś jej wygarnie zacznij żyć wreszcie , przestań widzieć wszędzie śmierć bo marnujesz tylko cenne dni.

Autorko jeśli mama jedzie na chemie jedz z nią, porozmawiaj z jej lekarzem niech zaleci psychologa. Do mamy gdy mówi że i tak już nie wyjdzie z tego powiedz szkoda mamo że nie chcesz dla mnie żyć. Bez dyskutowania  tak po prostu, może zastanowi się nad swoim okazywaniem uczuć i strachów.

3

Odp: Chemioterapia a nastrój

Do niczego nie zmuszac.
Pewnie "na chemii" nasluchala sie o smierci tyle, ze ma dosc. Byz moze widziala niejedna smierc... Byc moze dopiero tam zdala sobie sprawe jak bardzo jest chora i musi przejsc przez kilka etapow choroby: zdziwienie, zal, zlosc, bezsilnosc itd. Kazdy przechodzi to nieco inaczej.

Zapewnij, ze gdyby chciala pogadac to jestes.

Czy w szpitalu miala kontakt z psychologiem? Sprobuj zaczac od tego.
Przydalby sie tez kontakt z jakas fundacja, stowarzyszeniem, grupa wsparcia, aby spotkac osoby, ktore wyzdrowialy lub sa w trakcie leczenia.

4

Odp: Chemioterapia a nastrój

Kolekcjonuję gazetę VITA, tam wypowiada się na łamach tej gazety psychoonkolog - Inka Weksler. Poszukaj w necie namiarów i spróbuj mamę umówić na wizytę.

5

Odp: Chemioterapia a nastrój

Dziewczyny,
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Jestem bardzo wdzięczna za odzew.
Macie rację - potrzebujemy pomocy specjalisty, psychologa, który pomoże zarówno mamie, jak i tacie (on strasznie tę sytuację przeżywa).

Lamika napisał/a:

Kolekcjonuję gazetę VITA, tam wypowiada się na łamach tej gazety psychoonkolog - Inka Weksler.

Wielkie dzięki za namiary.

Pozdrawiam

6

Odp: Chemioterapia a nastrój

Polecam skorzystać z pomocy psychoonkologa, to jednak osoba wyspecjalizowana w pracy z ludźmi chorymi na raka. Rada ode mnie na przyszłość - chodźcie z mamą na chemioterapię. Jestem wolontariuszką na jednym z oddziałów onkologicznych i wiem, że ludzie różnie podchodzą do choroby. Chodzę na oddział dopiero 14 miesięcy, ale słyszałam setki historii. Będąc blisko swojego bliskiego można go poniekąd ochronić przed innymi osobami - bo nie każdy sobie poradzi ze słuchaniem historii o złym rokowaniu itd.
Pozdrawiam

7

Odp: Chemioterapia a nastrój

A jak ma się zachowywać ktoś chory na śmiertelną chorobę. Po za tym chemia to nie są jakieś nic nie znaczące leki, to bardzo poważna kuracja niosąca za sobą pełno skutków ubocznych, człowiek źle się czuje, traci nadzieję, człowiek nie jest głupi ma świadomość że złośliwy rak może wrócić w każdej chwili nawet jeśli leczenie się powiedzie.

Ktoś mi bliski walczył z chorobą przez 5 lat, nie trzeba być kimś bardzo empatycznym żeby patrząc na to wiedzieć jak okrutna i bolesna jest to choroba.

Są specjaliści, niezależnie co zrobisz na pewno nie rób nic na siłę.

8

Odp: Chemioterapia a nastrój
cisplatyna napisał/a:

Polecam skorzystać z pomocy psychoonkologa, to jednak osoba wyspecjalizowana w pracy z ludźmi chorymi na raka. Rada ode mnie na przyszłość - chodźcie z mamą na chemioterapię. Jestem wolontariuszką na jednym z oddziałów onkologicznych i wiem, że ludzie różnie podchodzą do choroby. Chodzę na oddział dopiero 14 miesięcy, ale słyszałam setki historii. Będąc blisko swojego bliskiego można go poniekąd ochronić przed innymi osobami - bo nie każdy sobie poradzi ze słuchaniem historii o złym rokowaniu itd.
Pozdrawiam

Dzięki za radę.
Pilnujmy mamy. Teraz chemia będzie już tylko jednodniowa, ale pierwsza wymagała tygodniowej hospitalizacji. Trudno było ją odizolować od innych chorych.

9

Odp: Chemioterapia a nastrój
Małpa69 napisał/a:

A jak ma się zachowywać ktoś chory na śmiertelną chorobę. Po za tym chemia to nie są jakieś nic nie znaczące leki, to bardzo poważna kuracja niosąca za sobą pełno skutków ubocznych, człowiek źle się czuje, traci nadzieję, człowiek nie jest głupi ma świadomość że złośliwy rak może wrócić w każdej chwili nawet jeśli leczenie się powiedzie.

Ktoś mi bliski walczył z chorobą przez 5 lat, nie trzeba być kimś bardzo empatycznym żeby patrząc na to wiedzieć jak okrutna i bolesna jest to choroba.

Są specjaliści, niezależnie co zrobisz na pewno nie rób nic na siłę.

Dziękuję i pozdrawiam

10

Odp: Chemioterapia a nastrój

hej Przyszłość ... będzie ciężko wiesz, ja wiem

jedna sprawa to wahania nastrojów wywołane cytostatykami a druga, to charakter chorego...
można być tylko obok, tak wiesz na wyciągniecie ręki ale nic na siłę

ile mama ma lat, bo to też istotne
pomocy specjalisty warto szukać o ile sam chory jej chce, inaczej się nie uda

inni chorzy potrafią bardzo pomoc, nie izolowałabym
do niczego nie zmuszać, dać prawo do płaczu, do wycofania

a przede wszystkim dać jej odczuć jak bardzo jest kochana, jak bardzo wam potrzebna, dla was ważna...

11

Odp: Chemioterapia a nastrój

Mam podobną sytuację,z tym że chorym jest mój tato;/ jest juz po operacji,od października przyjmował chemię na zmianę z radioterapią,tato był wykończony wszystkim po kolei.Cały czas chodził nerwowy(kiedyś to najspokojniejszy człowiek na świecie)w trakcie i po chemii stal sie nerwusem,zdarzyło mu się nawet zrobić awanturę w Ośrodku Zdrowia i w sumie o nic.Więc te wachania nastrojów nie są niczym nadzwyczajnym,ważne by osoba chora miała oparcie w rodzinie i wiedziała że jest bardzo potrzebna.

12

Odp: Chemioterapia a nastrój
in_ka napisał/a:

hej Przyszłość ... będzie ciężko wiesz, ja wiem

jedna sprawa to wahania nastrojów wywołane cytostatykami a druga, to charakter chorego...
można być tylko obok, tak wiesz na wyciągniecie ręki ale nic na siłę

ile mama ma lat, bo to też istotne
pomocy specjalisty warto szukać o ile sam chory jej chce, inaczej się nie uda

inni chorzy potrafią bardzo pomoc, nie izolowałabym
do niczego nie zmuszać, dać prawo do płaczu, do wycofania

a przede wszystkim dać jej odczuć jak bardzo jest kochana, jak bardzo wam potrzebna, dla was ważna...

Hej In_ka
Dzięki za odzew.
Zastanawiałam się, czy bezpośrednio do Ciebie nie uderzyć z uwagi na Twoje zmagania z rakiem.
Mama ma 66 lat.
Już skontaktowaliśmy ją z psychoonkologiem.
Ja mam jeszcze kilkoro rodzeństwa, wszyscy w stałym kontakcie z mamą, dużo bezpośredniego wsparcia
Lekarz, który ją prowadzi jest nam bliski, wiec ma świetną opiekę, pełną informację, itd.
Dodatkowo mam w rodzinie osoby ze środowiska medyczno-farmaceutycznego i korzystamy teraz z dobrodziejstw z tego tytułu.

Staramy się jak możemy ją wspierać, ale ona marnieje w oczach, nie tylko fizycznie, ale również w sensie psychologicznym.
ciągle powtarza pytanie, za co ją to spotkało.
już mi/nam argumentów nie starcza.
po prostu widać, że nie chce walczyć.
ostatnio mnie zapytała, dlaczego nie pozwalam jej spokojnie odejść, tylko zarzucam argumentami, dla których powinna walczyć i czy ja chcę aby ona jeszcze długo cierpiała.
ona mówi, że już chce odpocząć - my, że jeszcze wiele przed nią a zmęczenie minie;
ona mówi, ze swoją rolę już odegrała czas odejść - no masakra...
nie mam już pomysłu jak z takimi argumentami inaczej dyskutować.

Mamy pełen wachlarz efektów ubocznych; brak apetytu, wymioty, utrata włosów, a ostatnio zaburzenia neurologiczne (już konsultujemy)

13 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-04 14:06:24)

Odp: Chemioterapia a nastrój
nieosiagalna napisał/a:

Mam podobną sytuację,z tym że chorym jest mój tato;/ jest juz po operacji,od października przyjmował chemię na zmianę z radioterapią,tato był wykończony wszystkim po kolei.Cały czas chodził nerwowy(kiedyś to najspokojniejszy człowiek na świecie)w trakcie i po chemii stal sie nerwusem,zdarzyło mu się nawet zrobić awanturę w Ośrodku Zdrowia i w sumie o nic.Więc te wachania nastrojów nie są niczym nadzwyczajnym,ważne by osoba chora miała oparcie w rodzinie i wiedziała że jest bardzo potrzebna.

nieosiągalna,
na wahania nastrojów ja byłam/jestem przygotowana, ale to co się dzieje to jeden wielki dół, bez górek.
moja mama to bardzo twarda babka była dotychczas.
tym bardziej trudno mi to, co się teraz dzieje przyjąć z cierpliwością i zrozumieniem.

14

Odp: Chemioterapia a nastrój

Hej,
Dla wszystkich, którzy w przyszłości będą zainteresowani tematem.
Ze składu chemii, którą mama otrzymuje usunięto jedną z substancji.
I jest duuuuużo lepiej.
Zarówno jeśli chodzi o nastrój, jak i objawy neurologiczne.
Wszystkim nam się od razu humor poprawił smile

15

Odp: Chemioterapia a nastrój

To bardzo dobra wiadomsc smile

Powodzenia smile

16

Odp: Chemioterapia a nastrój
Przyszłość napisał/a:

Hej,
Dla wszystkich, którzy w przyszłości będą zainteresowani tematem.
Ze składu chemii, którą mama otrzymuje usunięto jedną z substancji.
I jest duuuuużo lepiej.
Zarówno jeśli chodzi o nastrój, jak i objawy neurologiczne.
Wszystkim nam się od razu humor poprawił smile

Cieszę się! Trzymam kciuki za wygraną Twojej mamy w walce z rakiem.

17

Odp: Chemioterapia a nastrój

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Nie wiem czy to co teraz napisze ukaże się na forum ze względu na to co poniżej napisze. Nie jestem osobą spiskowa i proszę mi uwierzyć daleko mi do takiej. Proszę uważnie przeczytać to co teraz napisze. CHEMIOTERAPIA NIE LECZY ŻADNEGO RAKA!!!! Chemioterapia powoduje przyspieszenie jego rozrastanie!!!
Najnowsze badania przeprowadzone przez amerykańskich naukowców dowodzą iż chemioterapia tylko szkodzi chorym na raka w sposób dramatyczny. Wyniki tych badań zostały rozpowszechnione w jednym z najbardziej poczytnych Nature and Since. Mój tato zmarł na raka ponad rok temu. Stan mojego taty po naswietlaniu i chemioterapii wyraźnie się pogorszył. Uważam jednak ze odpowiedzialny za śmierć mojego taty nie był rak a cały proces mu towarzyszący - chemio i radio terapia. Nagle powiększanie guza nastąpiło nie przed naswietlaniem czy chemią,  a właśnie po nich. Jestem zwykłym człowiekiem. Nie  posiadam wiedzy medycznej. Proszę was tylko - poczytajcie na temat tych dwóch sposobów "walki" z rakiem a będziecie naprawdę zszokowani tym co przeczytacie.  Gdybym miał tą "wiedzę" która mam dzisiaj na temat zarówno chemioterapii jak również radioterapii nigdy w życiu nie pozwolił bym mojemu tacie żadnej z nich się poddać. Pozdrawiam Was serdecznie.

18

Odp: Chemioterapia a nastrój

Jeśli pisze się takie rzeczy, to należy powołać się na konkretne badania, konkretne nazwiska i przedstawić wyniki badań. Takie posty może każdy napisać i "dowartościować je za pomocą stwierdzenia "amerykańscy naukowcy". Takie zachowanie jest nieprofesjonalne

19

Odp: Chemioterapia a nastrój

nieprofesjonalne i powodujące wiele krzywdy

rozumiem michalc, że cierpisz z powodu straty taty i szukasz winnycvh te4j sytuiacji
\bunt niestety nie pomoże
żałobe musisz przeżyć
bardzo ci współczuję

20 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-19 15:54:48)

Odp: Chemioterapia a nastrój

Michalc,
Współczuję Tobie. Wiem, że pełen jesteś bólu.
Ale nie drąż już tematu.
Według mnie bardzo często istnieją zupełnie przeciwstawne metody leczenia tej samej dolegliwości czy choroby, tak samo jak teorie naukowe, czy poglądy.
Jestem również w stanie uwierzyć, że ogólnie stosowane metody leczenia nie pomagają zawsze i wszystkim.
Jednak w tej chwili chemio- i radioterapia to uznane i chociaż nie zawsze skuteczne to jednak z dużym powodzeniem stosowane metody leczenia nowotworów na całym świecie.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chemioterapia a nastrój

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026