Witam, mam na imię Piotr i mam dwadzieścia-parę lat. Poniżej pokrótce sytuacja z dziewczyną o imieniu Monika. Proszę o radę.
Jakiś rok temu poznałem pewną dziewczynę i zaczęliśmy się spotykać. Codziennie pisaliśmy na fb czy smsy i praktycznie co tydzień zabierałem ją czy to do kina, na spacer, koncert, wystawę, do knajpy itp. Z początku nie miałem wobec niej żadnych planów, ale po pewnym czasie to się zmieniło i zrozumiałem, że ją kocham. Mimo, że nigdy nie padło z moich ust słowo "randka" to dawałem jej znaki, że jest dla mnie kimś więcej niż koleżanką. Czule ją przytulałem na pożegnanie i powitanie, mówiłem, że bardzo ją lubię i że lubię spędzać z nią czas. Po spotkaniu dziękowałem za wspólny wieczór, pisałem, że było mi bardzo miło, że lubię się z nią spotykać i spędzać czas. Ona nigdy nie wymyślała żadnych wymówek i przyjmowała większość zaproszeń z mojej strony. W końcu po jakimś czasie się odważyłem i na umówionym spotkaniu dałem jej różę i powiedziałem jej co do niej czuję. Niestety ona dała mi kosza mówiąc, że ma mnie bardziej za kolegę.
Uznałem, że może nie wszystko stracone i poczekam na dalszy rozwój wypadów. Później spotykaliśmy się w dalszym ciągu, ale już trochę rzadziej i ona mimo wszystko dalej się zgadzała na propozycję wyjścia gdzieś we dwoje. Z końcem roku zaproponowałem jej żeby poszła ze mną na sylwestra do kolegi i się zgodziła. Chciałem z nią tam porozmawiać o nas, a wiadomo, że przy alkoholu staję się to łatwiejsze i tak gdy ją odprowadzałem nad ranem powiedziałem jej wszystko co mi leżało na sercu, że ją kocham i że bardzo mi na niej zależy i prosiłem ją, żeby dała szansę... Ona się rozpłakała i powiedziała, że nie chce z nikim być, bo wcześniej spotykała się z kimś, kto ją olał. Potem jednak powiedziała mi, że kocha go cały czas bez wzajemności. Jak później się dowiedziałem ten chłopak nie był nią zainteresowany i pisał jej przykre słowa, na wiadomości przez nią pisane odpowiadał po miesiącu albo wcale. Najlepsze jest to, że ona mu nie powiedziała, że coś do niego czuje, a on nic nie wie. Reasumując gość ma ją w dupie, a ona mimo tego ona nadal się w nim kocha (UWAGA od ponad dwóch lat!)
Kazałem jej niedawno to wyjaśnić raz na zawsze, ale wątpię żeby coż z tym zrobiła...
Monika to bardzo wrażliwa dziewczyna, jednocześnie bardzo lękliwa, zamknięta w sobie i niewierząca w siebie. Otacza sie znajomymi podobnymi do niej samej. Nie miała nigdy chłopaka. Jeśli chodzi o mnie to tez niewielkie doświadczenie posiadam - kilka zauroczeń, niedoszłych lub bardzo krótkich związków. W dalszym ciągu mi na niej zależy, ciągle coś do niej czuję i bardzo jej pragnę... Warto się o nią jeszcze starać? Co mogę zrobić?
