Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Witam. Potrzebuje spojrzenia na sprawę obiektywnie, być może taki przypadek nie jest tylko u mnie.
Od jakoś 6 miesięcy spotykam się z facetem. Nie jest  zle jeżeli chodzi o nasze relacje, ale zauważyłam coś dziwnego (być może tylko to moje wizje i problemu nie ma). Otoz... jeżeli mój facet widzi, ze ja go kocham ponad życie, staram się, zabiegam o niego i jestem mu oddana to On już za bardzo się nie stara o nas. Natomiast kiedy widzi we mnie niepewność co do nas, lekki dystans to zaczyna działać. Zawsze rozmawiamy ze soba wieczorem, pewnego dnia nie odzywałam się do niego cały dzień. Obudził się i zaczął pisać mi smsy czy coś się stało. Kiedy ja zachowuje lekki dystans to on mnie adoruje. Trochę mnie to przeraża bo co będzie po ślubie? On będzie wiedział ze jestem jego...
Mój wcześniejszy partner z tego co pamietam robił wręcz awantury o to ze on się stara bardzo a mi widocznie nie zależy. W tym przypadku nie mogę być nadgorliwa bo wtedy odwalam za chłopaka cała robotę a on nawet się nie odezwie bo wie ze ja to zrobię pierwsza.
Co myślicie o tym?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Z doswiadczenia moge napisac ze to tak dziala prawie zawsze. Kiedy Ty sie oddalasz,on moze czuc sie niepewny i w pewnym sensie zagrozony,bo nie wie czy nie zajmujesz sie czyms badz kims bardziej interesujacym. A gdy mu nadskakujesz i jestes cala dla niego,nie ma sie czym martwic,jest spokojny o was i Twoja uwage i w pewnym sensie odpuszcza.
I zauwazylam ze dziala to w obie strony,tak reaguja i mezczyzni i kobiety

3 Ostatnio edytowany przez Chomikowa (2017-09-01 16:25:26)

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

To taki typ. Tak, twoje obawy co do jego zachowania po ślubie mogą być uzasadnione. Nie, nie wszyscy faceci tak mają.

Opolanka, właśnie przeczytałam twój temat "przyciągam złych facetów. moja wina?" No cóż, to wiele wyjaśnia, dlaczego twoje doświadczenie podpowiada, że tak jest prawie zawsze... w dysfunkcyjnych relacjach i owszem.

4

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Ktoś ostatnio napisał "im bardziej ściskasz sprężynę do siebie, tym mocniej ona odskakuje". Nie chcę mówić, że jest tak zawsze, lecz coś w tym jest. Zmniejszające zainteresowanie partnera może powodować obawy, intrygować, czy po prostu wzbudzać poczucie zazdrości, że partner może być zainteresowany czymś/kimś innym. Myślę jednak, że w większości są to nasze wyimaginowane projekcje i nijak się mają z rzeczywistością.

Przynajmniej widzę po sobie, że potrafiłem się nakręcić bez większego powodu, co odbijało się na naszej relacji. Czasami nie warto.

5

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

@malina -- nie martw się. Ja tak mam z żoną, że jak ona nie pisze cały dzień smsa to zaczynam się niepokoić, ale z drugiej strony jak jest kontakt za często to jest trochę obciążające. Trzeba znaleźć balans.

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Ktoś ostatnio napisał "im bardziej ściskasz sprężynę do siebie, tym mocniej ona odskakuje". Ja to pisalam na innym poscie :-). To prawo sprezyny zawsze dziala.

Kobieto, pisalam na tym forum multum razy, ze kot goni mysz, a nie mysz kota. Troche dystansu musisz zachowac, by szalal za Toba. To nie Ty masz za nim gonic, tylko on za Toba. Ty sie nie przerazaj niczym, tylko wyluzuj sie.

Przeczytaj "Mezczyzni kochaja zolzy"- pdf znajdziesz w necie. Oswieci Cie.

7

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii
Mama Emigrantka napisał/a:

Ktoś ostatnio napisał "im bardziej ściskasz sprężynę do siebie, tym mocniej ona odskakuje". Ja to pisalam na innym poscie :-). To prawo sprezyny zawsze dziala.

Kobieto, pisalam na tym forum multum razy, ze kot goni mysz, a nie mysz kota. Troche dystansu musisz zachowac, by szalal za Toba. To nie Ty masz za nim gonic, tylko on za Toba. Ty sie nie przerazaj niczym, tylko wyluzuj sie.

Przeczytaj "Mezczyzni kochaja zolzy"- pdf znajdziesz w necie. Oswieci Cie.

ooo, widzę że kolejna fanka ksiazki, krora promuje łapanie męża za pomoca manipulacji hmm


manipulacje dzialaja doraznie, ale na dluzsza mete sie nie sprawdzaja - nie bedzie z nich szczesliwego zwiazku

jesli chce sie stworzyc dobry, zdrowy i szczęśliwy zwiazek to stosuje sie szczerość, komunikacje i inne tego typu elementy
a nie rady w stylu "to kot goni mysz"

8 Ostatnio edytowany przez Mama Emigrantka (2017-09-02 14:40:48)

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

No coz, ja meza zlapalam, zanim ksiazke poznalam, wiec nie ma mowy o byciu fanka manipulacji :-))). Trafilas w pudlo, moja droga.

Glownie chodzi o to, by nauczyc sie randkowania bez dramatu, randkowania z dystansem do siebie i calej reszty swiata, wolnego od desperackiej pogoni za jakokolwiek para spodni. Co w tym zlego?

To lepiej byc bluszczem, ktory owija faceta tak, ze nie daje mu oddychac? Wszyscy wiemy, jak sie to konczy- krachem zwiazku i tych postow na ten temat sa tysiace na forum.

Jakkolwiek Ci to nie pasuje, moja droga, to kot goni mysz, a nie na odwrot. I nie pomoze facebook, instagram, falszywie pojeta nowoczesnosc w stylu "kobieta moze robic pierwszy krok, narzucac sie facetowi...". Nie , nie nie, i jeszcze raz nie. To w naturze nie dziala. Tylko modliszka w naturze zjada faceta. A poza tym u wiekszosci gatunkow samiec ugania sie za samica, a nie na odwrot. Bedziesz kwestionowac porzadek naturalny, ktory istnieje i bedzie istnial mimo Twoich sprzeciwow? To ja leze poskladana ze smiechu :-).

"szczerość, komunikacje i inne tego typu elementy" , jak piszesz, to istotne elementy dobrego zwiazku i tu sie z Toba zgodze. Ale bycie kobieta zdystansowana do swiata nie wyklucza tego, ze sie czlowiek otwarcie komunikuje. Co ma piernik do wiatraka? Mozna sie szczerze komunikowac, bedac kobieta asertywna, znajaca swoja wartosc i nie goniaca za wszelka cene za facetem swoim ani za jakimkolwiek innym.

Dlaczego randkowanie bez dramatu brzmi  w tym smiesznym kraju PiSlamu jak kryminalne przestepstwo? Co w tym zlego, ze bierze sie kazdy dzien i kazdy zwiazek takim, jakim jest, bez zbednych analiz, rozdzielania wlosa na czworo, wynajdowania problemow tam, gdzie ich nie ma......? Randkowanie bez dramatu to randkowanie wlasnie bez zadnych gierek, jak ta z smsami opisana w tym poscie. To nie chodzi o to, zeby grac, tylko zeby sie zachowywac normalnie i asertywnie, nie tylko w stosunku do faceta, ale i do calego swiata.

Manipulacje kobiety znaly od dawna i nie ma w tym niz zlego, ze troszeczke mozna swojemu zwiazkowi pomoc przez bycie troszeczke sprytniejsza od faceta. Ogladalas taki film pt. "Moje wielkie greckie wesele?". Tam chyba ciotka glownej bohaterki pouczala : "Mezczyzna jest glowa, a kobieta jest szyja. A szyja kreci glowa, jak chce." Tam jest swietnie pokazane, jak sterowac facetem tak, zeby myslal, ze np. cos jest jego pomyslem, a potem byl z tego dumny. No co w tym zlego? Tylko nikt nie mowi o oszukiwaniu faceta, co to to nie.

Mowimy o tym, by budzic w facecie pierwotny instynkt, zeby "gonic kroliczka". Kobieta nie ma zachowywac sie jak popychadlo czy sluzaca- ma byc kims, kogo nie bierze sie za cos oczywistego jak stol w kuchni. Wiesz, jest takie powiedzenie po angielsku: "take someone/something for granted".

Autorka watku pisze: "Otoz... jeżeli mój facet widzi, ze ja go kocham ponad życie, staram się, zabiegam o niego i jestem mu oddana to On już za bardzo się nie stara o nas."

No niestety, kiedy baba sie tak zachowuje, to najprostsza droga do stania sie wycieraczka lub czyms tak oczywistym, jak stol w kuchni i wlasnie to jest okreslane jako "take sth/sb for granted" po angielsku.

Zachowujac sie w ten sposob kobieta odziera sie z jakiejkolwiek tajemnicy, odbiera drugiej stronie radosc codziennego odkrywania siebie,  jej kobiecosc staje sie przezroczysta i niezauwazalna. A to potem prowadzi do dramatow w zwiazkach na postach pt. "On juz sie o mnie nie stara...."- malo to tych watkow tutaj?

W dobrym zwiazku jest szczerosc, komunikacja, tak, jak napisalas, ale jest tez radosc z codziennego odkrywania drugiej osoby. W dobrym zwiazku nie podaje czlowiek siebie na tacy komus pod nos. Kobieta to nie jablko ani ciastko serwowane na talerzu.

To tak jak z nagoscia- kiedy jej za duzo, staje sie aseksualna. Ekscytacja pojawia sie, gdy cos zaczyna byc zakryte, jest troszke tajemnicy. Jedna z naturalnych potrzeb czlowieka jest potrzeba odkrywania. Kiedy sie to blokuje bluszczowaniem i podawaniem na talerzu, wkrada sie nuda i wlasnie "przezroczystosc".

Ja mysle, ze niejeden facet sie ze mna na tym forum zgodzi, ze mam troche racji co do tego odkrywania. A poza tym- niedawno jeden uzytkownik darek pisal o tym, ze byl dobry, a ona go puscila w trabe. Widzisz, faceci tez czasem podaja sie na tacy, a potem jecza: dlaczego ona mnie rzucila?

Powiedz mi, co to za radosc, gdy wiemy, ze jesli mamy "za dobrego partnera", ktory na wszystko sie zgadza, gdy sie na cos zgodzi? My i tak wiemy, bedac z taka osoba, ze i tak sie zgodzi. I z czego tu sie cieszyc? Owszem, madra osoba zawsze docenia czyjes starania, ale to nie to samo, gdy mamy asertywnego partnera, ktory nie na wszystko sie zgadza. Mowie o asertywnosci, czyli niezgadzaniu sie nie dlatego, ze jestesmy francowaci ( tak mysla ludzie nieasertywni, gdy slysza czyjas odmowe), tylko dlatego, ze dana prosba albo moze nas ranic, albo z czyms koliduje, co ciezko przelozyc, etc.  I wtedy, gdy sie taka osobe przekona do czegos.  to czujemy wieksza radosc niz ze zgody kogos, kto i tak na wszystko sie zgadza.  Nie brzmi to logicznie?

9 Ostatnio edytowany przez _v_ (2017-09-02 14:43:32)

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii
Mama Emigrantka napisał/a:

No coz, ja meza zlapalam, zanim ksiazke poznalam, wiec nie ma mowy o byciu fanka manipulacji :-))). Trafilas w pudlo, moja droga.

Glownie chodzi o to, by nauczyc sie randkowania bez dramatu, randkowania z dystansem do siebie i calej reszty swiata, wolnego od desperackiej pogoni za jakokolwiek para spodni. Co w tym zlego?

To lepiej byc bluszczem, ktory owija faceta tak, ze nie daje mu oddychac? Wszyscy wiemy, jak sie to konczy- krachem zwiazku i tych postow na ten temat sa tysiace na forum.

Jakkolwiek Ci to nie pasuje, moja droga, to kot goni mysz, a nie na odwrot. I nie pomoze facebook, instagram, falszywie pojeta nowoczesnosc w stylu "kobieta moze robic pierwszy krok, narzucac sie facetowi...". Nie , nie nie, i jeszcze raz nie. To w naturze nie dziala. Tylko modliszka w naturze zjada faceta. A poza tym u wiekszosci gatunkow samiec ugania sie za samica, a nie na odwrot. Bedziesz kwestionowac porzadek naturalny, ktory istnieje i bedzie istnial mimo Twoich sprzeciwow? To ja leze poskladana ze smiechu :-).

"szczerość, komunikacje i inne tego typu elementy" , jak piszesz, to istotne elementy dobrego zwiazku i tu sie z Toba zgodze. Ale bycie kobieta zdystansowana do swiata nie wyklucza tego, ze sie czlowiek otwarcie komunikuje. Co ma piernik do wiatraka? Mozna sie szczerze komunikowac, bedac kobieta asertywna, znajaca swoja wartosc i nie goniaca za wszelka cene za facetem swoim ani za jakimkolwiek innym.

Dlaczego randkowanie bez dramatu brzmi  w tym smiesznym kraju PiSlamu jak kryminalne przestepstwo? Co w tym zlego, ze bierze sie kazdy dzien i kazdy zwiazek takim, jakim jest, bez zbednych analiz, rozdzielania wlosa na czworo, wynajdowania problemow tam, gdzie ich nie ma......? Randkowanie bez dramatu to randkowanie wlasnie bez zadnych gierek, jak ta z smsami opisana w tym poscie. To nie chodzi o to, zeby grac, tylko zeby sie zachowywac normalnie i asertywnie, nie tylko w stosunku do faceta, ale i do calego swiata.

Manipulacje kobiety znaly od dawna i nie ma w tym niz zlego, ze troszeczke mozna swojemu zwiazkowi pomoc przez bycie troszeczke sprytniejsza od faceta. Ogladalas taki film pt. "Moje wielkie greckie wesele?". Tam chyba ciotka glownej bohaterki pouczala : "Mezczyzna jest glowa, a kobieta jest szyja. A szyja kreci glowa, jak chce." Tam jest swietnie pokazane, jak sterowac facetem tak, zeby myslal, ze np. cos jest jego pomyslem, a potem byl z tego dumny. No co w tym zlego? Tylko nikt nie mowi o oszukiwaniu faceta, co to to nie.

Mowimy o tym, by budzic w facecie pierwotny instynkt, zeby "gonic kroliczka". Kobieta nie ma zachowywac sie jak popychadlo czy sluzaca- ma byc kims, kogo nie bierze sie za cos oczywistego jak stol w kuchni. Wiesz, jest takie powiedzenie po angielsku: "take someone/something for granted".

Autorka watku pisze: "Otoz... jeżeli mój facet widzi, ze ja go kocham ponad życie, staram się, zabiegam o niego i jestem mu oddana to On już za bardzo się nie stara o nas."

No niestety, kiedy baba sie tak zachowuje, to najprostsza droga do stania sie wycieraczka lub czyms tak oczywistym, jak stol w kuchni i wlasnie to jest okreslane jako "take sth/sb for granted" po angielsku.

Zachowujac sie w ten sposob kobieta odziera sie z jakiejkolwiek tajemnicy, odbiera drugiej stronie radosc codziennego odkrywania siebie,  jej kobiecosc staje sie przezroczysta i niezauwazalna. A to potem prowadzi do dramatow w zwiazkach na postach pt. "On juz sie o mnie nie stara...."- malo to tych watkow tutaj?

W dobrym zwiazku jest szczerosc, komunikacja, tak, jak napisalas, ale jest tez radosc z codziennego odkrywania drugiej osoby. W dobrym zwiazku nie podaje czlowiek siebie na tacy komus pod nos. Kobieta to nie jablko ani ciastko serwowane na talerzu.

To tak jak z nagoscia- kiedy jej za duzo, staje sie aseksualna. Ekscytacja pojawia sie, gdy cos zaczyna byc zakryte, jest troszke tajemnicy. Jedna z naturalnych potrzeb czlowieka jest potrzeba odkrywania. Kiedy sie to blokuje bluszczowaniem i podawaniem na talerzu, wkrada sie nuda i wlasnie "przezroczystosc".

Ja mysle, ze niejeden facet sie ze mna na tym forum zgodzi, ze mam troche racji co do tego odkrywania. A poza tym- niedawno jeden uzytkownik darek pisal o tym, ze byl dobry, a ona go puscila w trabe. Widzisz, faceci tez czasem podaja sie na tacy, a potem jecza: dlaczego ona mnie rzucila?

Powiedz mi, co to za radosc, gdy wiemy, ze jesli mamy "za dobrego partnera", ktory na wszystko sie zgadza, gdy sie na cos zgodzi? My i tak wiemy, bedac z taka osoba, ze i tak sie zgodzi. I z czego tu sie cieszyc? Owszem, madra osoba zawsze docenia czyjes starania, ale to nie to samo, gdy mamy asertywnego partnera, ktory nie na wszystko sie zgadza. Mowie o asertywnosci, czyli niezgadzaniu sie nie dlatego, ze jestesmy francowaci ( tak mysla ludzie nieasertywni, gdy slysza czyjas odmowe), tylko dlatego, ze dana prosba albo moze nas ranic, albo z czyms koliduje, co ciezko przelozyc, etc.  I wtedy, gdy sie taka osobe przekona do czegos.  to czujemy wieksza radosc niz ze zgody kogos, kto i tak na wszystko sie zgadza.  Nie brzmi to logicznie?

nie jestem twoją drogą
i czego nie rozumiesz w szczerości i komunikacji?

10

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Ja napewno bluszczem nie jestem. Mam swoje pasje i zainteresowania. Wodze ze mało kto zrozumiał do końca mój post. Książki tego typu czytałam. Jednak widzę jak to jest w innych związkach. Ludzie traktują związek jako jedność, zarówno ona jak i on zabiegają o siebie. Może to zależy od charakteru. Ludzie cieszą się życiem, spotykają się, chodzą gdzieś i zwiedzają świat. A ja mimo ze chce się odezwać do mojego faceta mam mieć zaciśnięte zęby? Myśle ze to tez nie działa w ten sposób.
Jeżeli on widzi ze jestem jego to uważa ze może mi powiedzieć nawet coś niemiłego bo ja i tak z nim będę.

11

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Nie lubię takich stwierdzeń, jak gonienie króliczka, czy czegoś tam - w takiej relacji zawsze jeden zdechnie z wycieńczenia.

W udanej relacji najpierw jedno bardziej zabiega, stara się, organizuje wspólną przestrzeń, zapewnia o uczuciach - bo tak czuje, bo tego naprawdę chce.
A po jakimś czasie delikatnie się dystansuje, zajmuje swoimi sprawami, dając tym samym drugiemu przestrzeń, by tym razem to on mógł bardziej chcieć - bez oczekiwań i przymusu.

Ważne, żeby zachować równowagę, bo to równowaga w związku, zapewnia jej prawidłowy rozwój.

12

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

w udanej relacji wszystkie strony się angażują i sa szczere ze soba oraz komunikuja sie
nikt nie musi sie dystansowac ani bardziej zabiegac i sie starać

13

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

"Otoz... jeżeli mój facet widzi, ze ja go kocham ponad życie, staram się, zabiegam o niego i jestem mu oddana to On już za bardzo się nie stara o nas. Natomiast kiedy widzi we mnie niepewność co do nas, lekki dystans to zaczyna działać."

Najpierw piszesz, co piszesz, co tylko potwierdza wszystko,c o sma powiedzialam o pokladaniu sie pod nos. Narzekasz, ze on sie nie stara- a po co sie ma starac, skoro Ty odwalasz robote za niego? Czego Ty wlasciwie chcesz, bo zaczynam odnosci wrazenie, ze nie wiadomo, czego chcesz.

"A ja mimo ze chce się odezwać do mojego faceta mam mieć zaciśnięte zęby? "

Jaka bzdura. Tego nigdzie nie powiedzialam. To zakrawa na jakas gre, a ja jestem przeciwko graniu. ja mowilam o byciu asertywna, o tym, ze nie powinno sie "starac za bardzo", bo to jest jak "zaglaskanie kota na smierc". Slyszalas o czyms takim?

I co z tego, ze niby takie ksiazki przeczytalas, skoro zadnych wnioskow po przeczytaniu nie wyciagnelas- a przynjamniej Twoj post na to wyraznie wskazuje?
Ja sie zgodzilam z V, ze trzeba sie komunikowac szczerze. Ty polowy mojego postu nie zrozumialas. V zreszta tez nie, bo nawet nie zauwazyla, ze sie z nia zgodzilam, tylko powtarza swoje jak zdarta plyta.

"Ważne, żeby zachować równowagę, bo to równowaga w związku, zapewnia jej prawidłowy rozwój." - tu Osemka  ma racje. A w poscie zaczynajacym watek tej rownowagi nie ma. Ty, malinaa5, dajesz sporo, a potem narzekasz, ze on sie nie stara. Zachwialas rownowage w swoim zwiazku.

"Jeżeli on widzi ze jestem jego to uważa ze może mi powiedzieć nawet coś niemiłego bo ja i tak z nim będę"

Kolejne stwierdzenie potwierdzajace brak rownowagi w Twoim zwiazku, malinaa5. No wlasnie w dobrym zwiazku nie jest to latwe powiedziec cos niemilego, bo sie wie, ze beda potem tego jakies konsekwencje. Albo gdy sie cos niemilego mowi, to trzeba to czyms podeprzec, a nie wyzywac sie bez sensu. Twoje stwierdzenie mozna odczytac jak mniej wiecej: " facet moze mi powiedziec, co chce, potraktowac mnie, jak chce, bo i tak wie, ze ja mu na to pozwole - i tak z nim bede i tak". To brzmi jak bycie czyjas wycieraczka do butow, a nie jak zwiazek w rownowadze, o ktorym pisze Osemka.

Przeczytaj jeszcze raz moj post ze zrozumieniem, malinaa5, zanim znowu sprobujesz mnie zaatakowac.

14

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

nie bardzo widzę, gdzie sie zgodzilas,skoro i tak piszesz albo o gonieniu króliczka, albo o byciu popychadlem
jakby nie bylo innej drogi tylko takie

15

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Powiem tak z perspektywy faceta. To co mowi _v_ jest najlepszym sposobem "szczerość i komunikacja" a ty mama emigrantka masz super szczescie ze masz takiego meza co lubi Cie gonic. Ja juz bym dawno zrezygnowal i pewnie wiekszy % facetow. Pewnie tak bylo a maz jest w tym malym % co lubi biegac i tak zostal twoim mezem. Fart lub nie mowisz o wczesniejszych, ktorzy nie chcieli cie gonic bez przerwy.

maalina jak juz to przychyl sie do postow _v_ moim zdaniem z perspektywy faceta. Sama nie jestes bluszczem wiec powiedz wprost - sluchaj czy mozemy miec 1 randke na miesiac czy dwie? To juz facet bedzie wiedzial i to jest ta komunikacja co _v_ mowila, trzeba otwierac buzie i mowic big_smile bo jak facet nie wie to sie nie domysli, dlatego niektore dziewczyny zamiast mowic manipuluja i sa adorowane i stresuja faceta. Sposobem _v_ bedziesz adorowana bez stresowania ukochanego.

Pozdrawiam

16

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

"Powiem tak z perspektywy faceta. To co mowi _v_ jest najlepszym sposobem "szczerość i komunikacja""

Ja o tym tez mowilam i tez sie z tym zgodzilam, wiec nie sugeruj, ze jest inaczej.

"a ty mama emigrantka masz super szczescie ze masz takiego meza co lubi Cie gonic. Ja juz bym dawno zrezygnowal i pewnie wiekszy % facetow. Pewnie tak bylo a maz jest w tym malym % co lubi biegac i tak zostal twoim mezem. Fart lub nie mowisz o wczesniejszych, ktorzy nie chcieli cie gonic bez przerwy."

Meza mam kochanego, a Ty, Romek,  guzik wiesz o moim zwiazku. U nas jest normalnie- czasem ja go gdziez zaprosze, czasem on mnie, na przemian sobie robimy drobne przyjemnosci i staramy sie byc dobrymi dla siebie na co dzien, a nie od swieta. Bo te "starania" powinny byc codziennie, w drobiazgach, w normalnym zyciu. A mam wrazenie, ze ich brakuje autorce watku.

Ja nie lubie Walentynek np. bo to jest taki dzien, gdy sie "stara na pokaz" i sluzy to glownie w handlu sprzedaniu wszystkiego, co nie zeszlo na wyprzedazach styczniowych. My dajemy sobie tylko kartki na Walentynki symbolicznie.

Widocznie moj maz moze byc moim mezem, bo silna kobieta potrzebuje silnego faceta, a on taki jest. I pewnie dlatego tez mnostwo innych facetow ze mna nie jest- bo jestem dla nich za silna. Nie moj problem.

"maalina jak juz to przychyl sie do postow _v_ moim zdaniem z perspektywy faceta. Sama nie jestes bluszczem wiec powiedz wprost - sluchaj czy mozemy miec 1 randke na miesiac czy dwie? To juz facet bedzie wiedzial i to jest ta komunikacja co _v_ mowila, trzeba otwierac buzie i mowic big_smile bo jak facet nie wie to sie nie domysli,"

I o tym tez pisalam juz dzis rano: ze facetom trzeba wszystko mowic, bo inaczej sie nie domysla. Romek, widzisz, ja podzielam Twoje zdanie, tylko Ty wysnules jakies dziwne wnioski.

"dlatego niektore dziewczyny zamiast mowic manipuluja i sa adorowane i stresuja faceta. Sposobem _v_ bedziesz adorowana bez stresowania ukochanego."

Ja mowie mezowi o wszystkim otwarcie - nie mam z tym problemu. I on ma przy mnie "zycie jak w Madrycie"- jakos nie widze i nie slysze, zeby specjalnie narzekal.  W tym roku minie nam piec lat po slubie.  A gdy jedno z nas zaczyna narzekac, to sie problem rozwiazuje w dwojke. Gdzie tu widzisz stresowanie i manipulacje?

Caly wic polega na tym, co sie mowi. A nie na tym, ze sie nie rozmawia, co uwazam za bzdure.

17

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Mamo Emigrantko - cały myk polega na tym, ze mezczyzn sie sobie nie wychowuje
to sa dorośli ludzie, a nie dzieci czy psy, zeby je tresowac i wychowywac pod siebie.
jesli bedziesz ich tak traktowac,to oni beda sie adekwatnie do tego zachowywac
jesli tak wychowalas sobie meza to mu szczerze wspolczuje hmm
i jesli taka wiedze przekazujesz corce, to i jej wspolczuje,bo nie bedzie miala szczesliwych związków po takich poradach.

18

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

A wspolczuj sobie, ile chcesz. Wisi mi to.

Kazdy zwiazek jest inny- co pasuje jednej parze, nie pasuje innej. Najwazniejsze, zeby wszystko pasowalo osobom w danym zwiazku, a reszcie swiata nic do tego wtedy, jakie maja reguly.
Tyle ze autorka watku zaczela narzekac, ze cos w jej zwiazku jednak nie dziala, tak, jakby chciala, wiec dostala od roznych ludzi, w tym ode mnie, rozmaite odpowiedzi. I tak wybierze sobie, co jej pasuje- robta, co chceta, jak mowi Owsiak.

Ja mojego meza traktuje jak doroslego czlowieka. A to,ze sie na pare rzeczy zwroci facetowi uwage, zeby wszystko chodzilo jak w zegarku w domu, to nie przestepstwo kryminalne.

Na przyklad kwestia obiadu. W normalnym zwiazku powinno byc tak, ze jesli jedno jest w pracy, a drugie w domu, to obiad robi ta osoba, ktora siedzi w domu. A u Matki Polki wyglada to tak, ze nawet gdy facet siedzi w domu, to ona przychodzi z pracy i robi obiad. U mnie jest inaczej- jesli ja jestem w domu, ja robie obiad, jesli moj maz- on robi obiad. Gdybym byla popychadlem, to majac meza w domu musialabym robic obiad po przyjsciu z pracy. Not a hope.

To komu bardziej nalezy wspolczuc- babie, ktora musi  po pracy robic obiad, nawet jesli facet siedzi w domu, bo sie nie postawila i sobie go nie wyszkolila, czy takiej kobiecie, ktora przychodzi z pracy i ma obiad gotowy, gdy maz siedzi w domu? No komu, pytam sie?

19

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

strasznie wszystko mieszasz hmm

uwazasz uzgodnienie gotowania obiadow za wychowywanie sobie faceta?

20 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-03 12:32:45)

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii
Mama Emigrantka napisał/a:

To komu bardziej nalezy wspolczuc- babie, ktora musi  po pracy robic obiad, nawet jesli facet siedzi w domu, bo sie nie postawila i sobie go nie wyszkolila, czy takiej kobiecie, ktora przychodzi z pracy i ma obiad gotowy, gdy maz siedzi w domu? No komu, pytam sie?

A to facet to takie biedne zwierzątko, że sam z siebie nie wie, że powinien zrobić ten obiad? Szkolić i tresować go trzeba?
Rozumiem też, że popierasz sytuacje, w których facet szkoli i tresuje żonę, jeśli coś mu w niej nie odpowiada?

Jak będę chciała kogoś szkolić i tresować, to sobie wezmę psa. W związku - ustalam różne rzeczy wspólnie z partnerem.

21

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Wychowanie, uzgadnianie, szkolenie- to tylko slowa- generalnie chodzi o to, zeby wszystko nie bylo na kobiety glowie i sie nie zajechala w domu ze zmeczenia. Tym bardziej, jesli pracuje.

Chodzi o takie traktowanie siebie, zeby zycie bylo prostsze dla obojga, a nie tylko dla jednej strony. Dobry zwiazek ma ulatwiac zycie, a nie utrudniac. Po to chyba sie szuka miedzy innymi drugiej polowki- zeby bylo czlowiekowi w zyciu latwiej, zeby miec sie do kogo odezwac, by miec kogos, kto cos doradzi, pomoze, przytuli....

I o to chodzi w tym calym rozmawianiu, uzgadnianiu czy niekiedy potrzebnym "szkoleniu"- trzeba tak ustawic sobie zwiazek, zeby bylo latwiej obu stronom, a nie trudniej, ku obupolnej korzysci.

Z tego, co ja widze w poscie zaczynajacym watek, to tam wlasnie nie ma rownowagi w tym zwiazku, o czym pisala Osemka.

22

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii
Mama Emigrantka napisał/a:

Wychowanie, uzgadnianie, szkolenie- to tylko slowa

dzizas, kobieto, serio wazne jest jakimi slowami sie posługujemy
a Ty uzywasz slow niezgodnie z ich znaczeniem  i jeszcze Ci to wisi

23

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

A ja slyszalam kiedys, ze niewazne, co sie mowi, tylko co sie robi. I na tej podstawie raczej wyciagam wnioski. A Szekspir pisal w "hamlecie": Slowa, slowa, slowa. .....

A tu na forum duzo ludzi przychodzi, posmedzi, potem bawi sie w koncert uzalania sie nad soba, glaskania jedno przez drugiego, jaki to ja biedny/biedna jestem i dalej nic nie robi. Spojrz na watek "uciekam od ludzi, wole zwierzeta" zalozony przez Loto. Koncert self-pity. To niech siedzi w tym swoim lesie i dalej jeczy.

A autorka watku nabrala wody w usta i przestala sie odzywac. I tylko mam nadzieje, ze przestala sie odzywac, bo zaczela cos robic, by cos w swoim zyciu zmienic na lepsze. Po to przeciez przyszla na forum, no nie?

24

Odp: Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii
Mama Emigrantka napisał/a:

A ja slyszalam kiedys, ze niewazne, co sie mowi, tylko co sie robi. I na tej podstawie raczej wyciagam wnioski. A Szekspir pisal w "hamlecie": Slowa, slowa, slowa. .....

A tu na forum duzo ludzi przychodzi, posmedzi, potem bawi sie w koncert uzalania sie nad soba, glaskania jedno przez drugiego, jaki to ja biedny/biedna jestem i dalej nic nie robi. Spojrz na watek "uciekam od ludzi, wole zwierzeta" zalozony przez Loto. Koncert self-pity. To niech siedzi w tym swoim lesie i dalej jeczy.

A autorka watku nabrala wody w usta i przestala sie odzywac. I tylko mam nadzieje, ze przestala sie odzywac, bo zaczela cos robic, by cos w swoim zyciu zmienic na lepsze. Po to przeciez przyszla na forum, no nie?

Ty tak na serio?
jesteś ns forum gdzie z definicji sie mówi (pisze) i owszem,wazne jest jakich słów sie uzywa - chociażby po to, zeby wszyscy uczestniczacy wiedzieli o czym mówią i czy mają to samo na myśli.

szkolenie kogos to nie to samo co uzgodnienie czegos z kims. szkolenie oznacza stosunek zaleznosci, uzgadnianie oznacza relacje partnerską

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy się oddalam, partner zaczyna się starać. Potrzebuje opinii

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024