Cześć kobietki;)
Założyłam ten wątek bo nie wiem co robic juz:(:(
Jestem z narzeczonym 5lat mieszkamy ze soba 3,5 roku, mieszkamy w angli 3lata razem...
Ale zacznę od poczatku:
Poznaliśmy sie w Warszawie w pracy i tak od razu zaiskrzylo i zaczęliśmy sie spotykać ze soba. On jest starszy odemnie o 6lat ja mam 25lat aktualnie,a on 31lat. Zaczelamy byc para po 3miesiacach spotykania sie ze soba,moj ojciec od poczatku go nie przepadał za nim mowil mi ze chce mnie wykorzystać tylko i wogole...ja na poczatku miałam dystans do niego ale pozniej sie juz zakochalam i kaplica;)ja pracowałam i chodziłam do szkoły zaocznie po licealnej. I tak pod koniec mojej szkoły czyli byliśmy ze soba juz 1,2 miesiace to jego z pracy zwolnili i szukał pracy znalazł jakaś dorywczą ale nie pasowało mu bo mało zarabiał wiec wpadł na pomysł żebyśmy jechali do angli do brata jego. Wiec pojechaliśmy i tam znaleziony śnie prace i pokoj napoczatku i jakoś leciało było super:)po jakimś czasie trochę kasy odlorzylismy to mieszkanie wynajęliśmy,samochod kupiliśmy, naprawde złe nie było dobry chlopak. Gotuje,sprząta,pierze pranie,składa je nawet;)i wogole stara sie mimo ze jestesmy juz 5lat ze soba;)ale poznalam pewnego faceta i zaczął zabiegać o mnie ja na poczatku nie robiłem sobie nic z tego,ale po pewnym czasie zaczęłam sie zakochiwac i pisałam z nim i dzwoniliśmy do siebie....i teraz nie wiem co mam robic;(;( czy zostawic obecnego i sprobowac z tamtym???
Podobne tematy
"Co mam robic??"
Wziąć odpowiedzialność za swoje życie...
Ale mi pomogłes:(:(:( nie wiem co robic...bo jak zrobie blad???mamy psa, kupiły teraz auto nowe na kredyt..i co mam robic???o tym nowym nie moge zapomniec;(
4 2014-05-29 19:21:03 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-29 19:23:18)
Dziewczynko jak mniemam 31 letnia. Weszłaś w romans zamiast go urwać od początku i teraz pytasz co robić? I tak w zyciu kierujesz sie tylko emocjami, więc żadna rada Ci nie pomoże. Badz odpowiedzialna, zerwij z obecnym i teraz zdecyduj co chcesz dalej robić. A to ze nie wiesz czy będzie dobrze czy źle jest normalne. Nikt nie wie. Za to mamy wpływ na swoje działania i czy umiemy się zmierzyc z tym, gdy jest źle. U Ciebie nawet gdy jest dobrze, jest źle, więc?
Dzieki za odpowiedz
Faceta masz w porządku, układa i wiedzie się ok, ale to za mało, trzeba rozglądać się za innym i rozwalić to co jest, bo dlaczego ma być dobrze, jak może być zle, coraz częstsza filozofia spotykana tu na forum. Przypuszczam, że gdyby nie pies i samochód na raty, które jak widać są istotniejsze jak narzeczony, sytuacja potoczyła by się i zmieniła już dawno, a skoro jest się z kimś AŻ 5 lat, to faktycznie czas najwyższy na zmiany, jednym słowem żenada.
Naprawdę, czytając to forum próbuję zrozumieć tok rozumowania kobiet, a zwłaszcza tych młodszych, dochodzę jednak do wniosku, że w dzisiejszych czasach związki są bardzo ryzykowne, a czasem nie warto się w nie angażować na dłuższą metę.
To nie chodz o to ze mamy samochod na kredyt i psa i wogole duzo wspólnych rzeczy...ale zaczyna mnie obecny facet coraz bardziej denerwować;(;( i mysle ze to spowodu tego nowego:( ajjjj jaka ja głupia jestem:(
A niby co Cię w obecnym denerwuje, to że się stara i jest w porządku, wez się kobieto ocknij zanim jeszcze nie jest za pózno!
Przeszkadza mi ze czasami wypije i wtedy jest denerwujący....oj juz sama nie wiem chyba odejdę od niego bo jak inny mi sie spodobał to czyli to nie to...
A z Ciebie, to taki chodzący ideał bez skazy mam rozumieć, a i nowy obiekt Twych westchnień również. Skoro tak, to wpierw zakończ jeden związek, zanim wejdziesz w drugi, tak będzie uczciwie. Nawiasem mówiąc podajesz dziwną argumentację, która wydaje się być jedynie tandetną wymówką i pretekstem, do odejścia od osoby którą się kocha, (a chyba tak jest, skoro jesteście narzeczeństwem) tylko dla tego, że ktoś się spodobał.
Wiem wiem ze jestem chyba jeszcze niedojrzala:( to jest moj pierwszy chlopak taki na powaznie...i dosłownie pierwszy..chyba sie nie wyszalalam:( nie ma wytłumaczenia dla takiego czegos chyba:( leze i próbuje sie usprawiedliwiać i szukać wad u mojego narzyczonego,które nie przeszkadzały mi przez 5lat..to takie dziwne:(
Jak sie zawiedziesz na tym nowym to może dojrzejesz. Widac większość musi dostać porządnego kopa od życia, by coś do tej głowy dotarło.
A za pół roku będzie kolejny wpis " Zawaliłam... jak odzyskać byłego"....
Eh czemu niektórzy myślą tylko dupą.... żeby to IM było wygodnie.