Witam, mam problem z moją kobietą, nie wiem zresztą czy można to nazwać problemem, raczej czymś z czym nie miałem nigdy kontaktu i nie wiem jak na to zareagować. Może pokrótce opiszę historię tego jak się poznaliśmy i zeszliśmy. Uczyłem się z nią przez 3 lata, 2 pierwsze lata traktowałem ją jako koleżankę z klasy, od roku się przyjaźnimy, w tej grupie przyjaciół było jeszcze innych 3 facetów, ona ogólnie lubi przebywać wśród mężczyzn, mocno się zżyliśmy( ja i ona ) i wiemy o sobie po prostu wszystko, nikt nie wie o niej tyle co ja, doskonale też siebie rozumiemy, jak sama powiedziała, rozumiem ją w 99%. Od dwóch tygodniu jesteśmy razem, wydaje się nie długo, ale biorąc pod uwagę czas jaki się przyjaźnimy to można powiedzieć, że jesteśmy razem już ten rok
. Ona w swoim życiu miała wielu partnerów(około 30), mówi, że potrzebowała opieki kogoś, partnerów seksualnych miała 3, nazywała ich swoimi "uległymi", dzwonią do niej, jadą do domu i uprawiają seks, oczywiście teraz takiego czegoś nie ma, wiem, że nie ma, bo nigdy mnie nie okłamała i ufam jej bardziej niż sobie. Teraz mój problem, a może jej, twierdzi, że ona uprawia seks tylko z tymi których pożąda, inaczej z tego nie czerpie żadnej przyjemności(wspomnę, że kiedyś prowadziła dość bujne życie seksualne). Rozmawialiśmy o seksie w naszym związku i ona stwierdziła, że traktuje mnie jeszcze jako przyjaciela i kocha bardziej niż przyjaciela, ale jeszcze nie jako partnera, ważne jest tutaj to "jeszcze", bo ona sama powiedziała, że jeszcze nie kocha mnie jak partnera, ale po czasie jednak ta miłość zmieni się w miłość w związku, no i problemem jest tutaj ten seks, mówi, że nie pożąda mnie i nie chce uprawiać seksu, bo nie chce udawać przyjemności i mnie tym samym okłamywać. Nie pomyślcie, że chodzi mi tylko o seks, bo kocham ją bardzo, ale nie do końca mój męski mózg potrafi to pojąć, ona potrzebuje czasu do oswojenia się w naszym związku czy może jest tutaj problemem coś innego?
Podobne tematy
Marnuj czas dalej.
Mógłbyś rozwinąć tą wypowiedź? Rozumiem, że chodzi marnowanie czasu na nią, ale czy jest to marnowanie czasu to nie powiedziałbym, bo się naprawdę dobrze rozumiemy i dogadujemy.
Z mamą też pewnie sie dogadujesz i co z tego? Masz czekać aż łaskawie pani Ci da seks po X czasu, aczkolwiek najprawdopodobniej wcale?
Dziewczyna robiła to z taką ilością partnerów, że wie co ją kręci.
Nic z tego nie będzie.
Chyba, że będziecie razem, a każde z Was na boku będzie miało swoje życie seksualne.
Ale Tobie zapewne nie o to chodzi.
Nie myślałem o tym, że nic z tego nie będzie, wręcz przeciwnie. Stwierdzę, że ma ona trudny charakter, ale jak sama nie raz mi powtarzała, tylko ja ją potrafię zrozumieć, ani ja ani ona nie spodziewaliśmy się związku między nami, ale po ostatniej kłótni nas do siebie zbliżyło. Nie, nie chodzi mi na pewno o to by mieć partnerów seksualnych i być z nią, ale się z nią nie kochać. Nie robiła to z taką ilością partnerów... jak pisałem, partnerów seksualnych miała 3 i nie więcej i jest to szczere i wiem, że tak jest, ja miałem tych partnerek o wiele więcej od niej, ale ja jestem facetem, myślę inaczej niż kobieta w tych sprawach. Mimo wszystko musiała coś poczuć skoro się zeszliśmy, wcześniej żyliśmy ze sobą bardzo dobrze, ale jako przyjaciele.
Musi byc bardzo atrakcyjna, jeśli tak bardzo za nią ganiasz. W życiu bym nie pomyślał, że facet który miał sporo partnerek może wejść w taki układ.
Tak miałem dużo partnerek, nigdy żadnej nie kochałem, wręcz powiem, że traktowałem je jak przedmioty do sprawiania przyjemności, teraz tego trochę żałuję, wręcz mi głupio, bo chyba wchodzę w ten etap bycia dorosłym(20 lat). Ona jest pierwszą kobietą, która kocham i nie chodzi mi w niej o wygląd, tylko o to jak się przy niej czuję, a czuję się bardzo dobrze i obawiam się, że mógłbym ją stracić właśnie przez ten brak seksu w związku, bo bądź co bądź jest to ważny element w egzystowaniu dwójki ludzi, ludzi, którzy są parą.
20 lat i już wiele partnerek... ciekawe. Nieważne zresztą.
Myślę, że ta dziewczyna traktuje cię jak przyjaciela, miśka, a nie faceta do łóżka. Tyle się znacie, że sądzę, że jeżeli byłaby chemia między wami, to by ci takich tekstów nie serwowała, tylko byłby już ten seks. Mi tu wygląda na jednostronne zainteresowanie. Z twojej strony.
Ważne czy nie ważne, nie chodziło mi o partnerki jako dziewczyny, z którymi byłem dłużej, raczej o takie, z którymi byłem tej jednej nocy. Szczerze mówiąc ona ma tylko mnie, osobę której może się zwierzyć i powiedzieć wszystko, pytałem się jej czy mnie kocha, ona twierdziła, że tak, dziś prosiła mnie abym okazywał mniej czułości, kiedy tego nie robiłem ona sama powtarzała, że mnie kocha, czyli sama tą czułość okazywała, jest to osoba, która w życiu przeżyła dość sporo przykrych rzeczy, w gimnazjum była napastowana przez "kolegów", pobicia itp, nie ma co się tutaj zagłębiać, bo każdy rozumie o co chodzi. Mówiła mi, że jestem świetnym facetem, ale jestem dla niej za dobry( tak prawda, że swoje kobiety szanuję, darzę szacunkiem i są moim 3 oczkiem w głowie), jej byli faceci byli dla niej źli, zdarzali się tacy, którzy ją nawet bili. Ona sama do mnie powiedziała, że jest chyba skazana na takich facetów, którzy jej nie szanują, jest skazana na cierpienie, uznałem to za głupie pieprzenie kobiety i stwierdziłem, że pokażę jej iż wcale nie potrzebuje faceta, który jej nie szanuje, tylko wręcz przeciwnie, będzie o nią dbał.
11 2014-05-29 23:41:00 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-05-29 23:42:21)
Effendi, to z tym cierpieniem kobiet thepass mógłby ci sporo powiedzieć. Jemu lepiej to wyjdzie.
Są takie kobiety, które "lubią" drani.
Effendi, ona Cię nie kocha. Gdyby kochała, pragnęłaby bliskości z Tobą w łóżku.
Jeśli chcesz nadskakiwać wokół kogoś, kto wykorzystuje Twoją dobroć i uczucie, to proszę bardzo.
Tylko nie zakładaj za jakiś czas wątku, w którym napiszesz ''ona mnie wykorzystała''...
Ona sama mi powiedziała kilka dni temu, że kocha mnie jeszcze jako przyjaciela, ale powiedziała też, że to kwestia czasu aby pokochała mnie jak swojego partnera. Może trochę zabawnie to zabrzmi, ale jakoś tak ostatnio zeszliśmy na temat seksu i powiedziałem skąd ona może wiedzieć jaki jestem w łóżku jak tego nie robiliśmy, ona na to, że za jakiś czas się przekona. Jeszcze jedno, czy gdyby mnie nie kochała to powtarzałaby tak często kocham Cię i przychodziłoby to jej z taką łatwością?
Ona sama mi powiedziała kilka dni temu, że kocha mnie jeszcze jako przyjaciela, ale powiedziała też, że to kwestia czasu aby pokochała mnie jak swojego partnera. Może trochę zabawnie to zabrzmi, ale jakoś tak ostatnio zeszliśmy na temat seksu i powiedziałem skąd ona może wiedzieć jaki jestem w łóżku jak tego nie robiliśmy, ona na to, że za jakiś czas się przekona. Jeszcze jedno, czy gdyby mnie nie kochała to powtarzałaby tak często kocham Cię i przychodziłoby to jej z taką łatwością?
Pewnie, że przychodziłoby jej to z łatwością
A skąd ona może wiedzieć, że ta miłość przyjdzie? To jest bardzo nieprzewidywalne uczucie
Chyba marnujesz czas. A ona po prostu potrzebuje z kimś być aż znajdzie kolejnego, którego będzie pożądała.
Ona sama mi powiedziała kilka dni temu, że kocha mnie jeszcze jako przyjaciela, ale powiedziała też, że to kwestia czasu aby pokochała mnie jak swojego partnera. Może trochę zabawnie to zabrzmi, ale jakoś tak ostatnio zeszliśmy na temat seksu i powiedziałem skąd ona może wiedzieć jaki jestem w łóżku jak tego nie robiliśmy, ona na to, że za jakiś czas się przekona. Jeszcze jedno, czy gdyby mnie nie kochała to powtarzałaby tak często kocham Cię i przychodziłoby to jej z taką łatwością?
Jesteś strasznie naiwny. Szkoda, będziesz przez to cierpiał.
Ech tego się obawiałem, dam jej jeszcze trochę czasu, za kilka dni jedziemy razem nad jezioro, może tam coś się zmieni, jeżeli nie to chyba zastosuję się do waszych rad. Tak jestem naiwny, przekonałem się nie raz o tym, bo zakochuję się dość szybko i jestem zbyt dobry dla swoich partnerek, potrafię poświęcić wszystko, a one po pewnym czasie i tak robią to samo, czyli odchodzą, jednak ta obecna jest dla mnie inna, wiem, że mnie rozumie, ja ją tez, chociaż ten przykład z pożądaniem świadczy, że jednak nie, nigdy nie kochałem drugiej osoby tak jak mojej obecnej partnerki.
Ech tego się obawiałem, dam jej jeszcze trochę czasu, za kilka dni jedziemy razem nad jezioro, może tam coś się zmieni, jeżeli nie to chyba zastosuję się do waszych rad. Tak jestem naiwny, przekonałem się nie raz o tym, bo zakochuję się dość szybko i jestem zbyt dobry dla swoich partnerek, potrafię poświęcić wszystko, a one po pewnym czasie i tak robią to samo, czyli odchodzą, jednak ta obecna jest dla mnie inna, wiem, że mnie rozumie, ja ją tez, chociaż ten przykład z pożądaniem świadczy, że jednak nie, nigdy nie kochałem drugiej osoby tak jak mojej obecnej partnerki.
Nie nazwałabym Cię naiwnym. A ona może też nie chciała źle. Może dobrze jej z Tobą tak po prostu. A nie potrafi się przełamać, by spac z kimś, kto jeszcze do niedawna był jak brat. Jak wiadomo - najlepsza żona powinna być wcześniej najlepszym przyjacielem ![]()
Ja sądze z kolei, że jej nie kochasz tylko ona jest niedostępna (w przeciwienstwie do Twoich 'byłych') i stąd idealizowanie tego jak bardzo się rozumiecie. A reszta, czyli totalna jej kontrola swoich (sick) i Twoich uczuć (moze manipulacja) jest czyms od czego powinienes uciec i nie marnować już czasu.
Dziś zrobiłem grilla i jednak kiedy już poszliśmy spać okazała mi ten akt miłosny( najwyraźniej za bardzo panikowałem), ale jednak i tak zaliczyłem małą wtopę podczas -.-'
jaka to wtopa?:P
Ona w swoim życiu miała wielu partnerów(około 30), mówi, że potrzebowała opieki kogoś, partnerów seksualnych miała 3, nazywała ich swoimi "uległymi", dzwonią do niej, jadą do domu i uprawiają seks, oczywiście teraz takiego czegoś nie ma, wiem, że nie ma, bo nigdy mnie nie okłamała i ufam jej bardziej niż sobie. TY serio tak?
ale jaja , ona z toba nie chce sexu uprawiać a jesteście w związku a tak bez zobowiązań juz może?
miała 3 partnerów seksualnych chyba okolo 30,ale powiedziala Ci ze tylko 3 zebyś sie nie przestraszył
Ważne czy nie ważne, nie chodziło mi o partnerki jako dziewczyny, z którymi byłem dłużej, raczej o takie, z którymi byłem tej jednej nocy. Szczerze mówiąc ona ma tylko mnie, osobę której może się zwierzyć i powiedzieć wszystko, pytałem się jej czy mnie kocha, ona twierdziła, że tak, dziś prosiła mnie abym okazywał mniej czułości, kiedy tego nie robiłem ona sama powtarzała, że mnie kocha, czyli sama tą czułość okazywała, jest to osoba, która w życiu przeżyła dość sporo przykrych rzeczy, w gimnazjum była napastowana przez "kolegów", pobicia itp, nie ma co się tutaj zagłębiać, bo każdy rozumie o co chodzi. Mówiła mi, że jestem świetnym facetem, ale jestem dla niej za dobry( tak prawda, że swoje kobiety szanuję, darzę szacunkiem i są moim 3 oczkiem w głowie), jej byli faceci byli dla niej źli, zdarzali się tacy, którzy ją nawet bili. Ona sama do mnie powiedziała, że jest chyba skazana na takich facetów, którzy jej nie szanują, jest skazana na cierpienie, uznałem to za głupie pieprzenie kobiety i stwierdziłem, że pokażę jej iż wcale nie potrzebuje faceta, który jej nie szanuje, tylko wręcz przeciwnie, będzie o nią dbał.
ale ją usprawiedliwiasz, ona mówi ze Cie kocha(widac ze te słowo nic dla niej nie znaczy {puste słowo}
nie zdzwię się jak będzie sie z toba spotykała na przytualnia i miłe słowka ,a z kimś innym na ostry sex(a ty jej uwierzysz ze była na spotkaniu z koleżanka)
Nie usprawiedliwiam jej w niczym, ale ja ją znam i wiem jaka jest, ona nie potrafi kłamać, nawet jeśliby chciała, dziś dostałem dowód, że jednak mnie kocha i po tym jak dla mnie nieudanym seksie długo rozmawialiśmy i wyjaśniliśmy sobie niektóre sprawy, jednak nie zmienia to faktu, że będę przez jakiś czas miał się na baczności
A co do wtopy to szkoda słów, powiem tak...nie stanąłem na wysokości zadania, opuściłem most, maszt nie został rozstawiony, parówka się rozgotowała (!sick) zdarzyło mi się to drugi raz w życiu, jest to naturalne, że sprzęt czasem zawodzi, ale teraz to chyba za dużo myślałem o tym, wstyd mi teraz za to, ale dziewczyna jest kumata i zrozumiała, ale całe szczęście palce i usta miałem sprawne ![]()