Witajcie, już dawno miałam napisać, ale myślałam, że sama sobie jakoś poradzę, jednak myliłam się.
Otóż jestem 3 lata w związku, rozeszliśmy się dwa razy i powróciliśmy do siebie. Jednakże po ostatniej rozłące zdałam sobie sprawę że mój partner strasznie dominuje nade mną i w sumie jestem bezsilna dlatego zwracam się o pomoc
Oboje dużo pracujemy, żeby żyło się lepiej, jednak od jakiegoś czasu robi wszystko by ze mną nie spędzać czasu. Wraca wieczorami, nie rozmawiamy, gdy pytam jak było w pracy, jak minał dzień lub z kim rozmawiałes jak dzwoniłam bo było zajęte mówi że mi się nie będzie tłumaczyć albo słyszę krótkie "wal się". Seksu nie uprawiamy od ponad pół roku, bo wiecznie jest zmęczony, nie ma sił i zasypia jak dziecko przed tv.
Jeśli ma chwilę to czasem napisze mi z pracy smsa że mnie kocha, ale to tylko sms, a od dawna tego nie słyszałam.
Ciągle wmawia mi, że to wszystko moja wina, że się nie dogadujemy bo się wszystkiego czepiam.
Starałam się być czuła to mnie odpychał i mówił że mam się nie podlizywać bo pewnie coś chcę. Ciągle mi powtarzał że mam ujędrnić biust, tyłek i schudnąć... Ważę 57 kg i dalej to słyszę a on nosi brzuszek przed sobą i twierdzi że to moja wina bo go tak wykańczam, że zajada stres. Czuję, że naprawdę z mojej strony uczucie nie gaśnie, i nie potrafię się z nim rozstać... ale wiem że on to wykorzystuje... jednego dnia mówiąc że go męczę, lepiej byłoby się rozstać albo "wal się" a drugiego że mnie kocha ale mam nie szukać powodów do kłótni.
Przy rodzinie ciągle słyszę głupie dogadywania, że nic nie robie, tylko całymi dniami leże - tak jakby nie wiedział, że też pracuję.
Może czasem stwarzam problemy z niczego, ale w związku partnerzy chyba czasem piszą ze sobą smsy w wolnej chwili,dzwonią jeśli się martwią i jeśli się kochają to na prawde jedna drugiej może się czasem wytłumaczyć?
Proszę o radę ;(