Witajcie..
Chcialabym porozmawiac o problemie, ktory skutecznie wpedza mnie w smutki i nie pozwala tak naprawde cieszyc sie terazniejszoscia, tym, co mam teraz.
Nie potrafie zapomniec o facetach, w ktorych bylam zakochana. To chore.
Mam juz 21 lat, ale wciaz, wciaz nachodza mnie mysli o chlopaku, z ktorym bylam ponad 4 lata temu. To byla moja pierwsza ´powazna´milosc.. Rozstalismy sie po kilku miesiacach.. Myslalam, ze z czasem mi przejdzie i faktycznie, po roku przestalam plakac i myslec o nim w kazdej sekundzie.. Ale nadal ´nas´wspominam, zastanawiam sie, co teraz robi.
Drugi przypadek, to facet, z ktorym spotykalam sie ok. 14 m-cy temu. Spotykalismy sie przez jakies 4-6 tygodni, burzliwe to wszystko bylo, ja mu dalam kosza 2 razy, on mnie ostatni raz.. Przyczyna bylo to, ze on jest raczej typem ´one night stand guy´ czy tez jest bardzo chetny na znajomosci opierajace sie tylko na lozku. Ja nie uznaje czegos takiego. POtem on nie chcial zrywac kontaktu, czasem zagadywal, ja po jakims czasie uznalam, ze musze go zaczac ignorowac, potem zle sie z tym czulam i przeprosilam a potem nadeszly wakacje. Nasze randki byly jakos w lutym.. Ja przez cale wakacje ciagle o nim myslalam, cwiczylam jak oszalala, zeby ´mu dopiec i zauwazyl, co stracil`, potem nadszedl nowy rok akademicki.. i do dzisiaj nie zamienilismy z soba slowa oprocz ´hej´na korytarzu.
Spotykalismy sie miesiac a ja po ponad roku nadal o nim mysle! To chore! W dodatku mam teraz chlopaka i czuje sie jeszcze gorzej, bo uwazam, ze to jak zdrada. Nie chcialabym, zebym moj chlopak (ktory jest cudowny, opiekunczy, kocha mnie, wspiera, mysli o naszej przyszlosci, planuje) zastanawial sie, co tam jakas jego ex porabia..
Czy ze mna jest cos nie tak?
Jak mam sie pozbierac, Wyrzucic jakies niepotrzebne wspomnienia, wyobrazenia, nadzieje zwiazane z facetami, ktorzy mnie nie chcieli?
czuje sie z ty strasznie..
Pozdrawiam,
Amaretto
Podobne tematy
Napisałaś, że obecnie masz chlopaka, który Cię kocha, wspiera, myśli o przyszłości itd.
Zadaj sobie jedno pytanie, czy Ty go kochasz? Nie jestem przekonana, dlatego powracasz myślą do przeszłości, bo to co minęło miało dla Ciebie jakieś znaczenie, coś przeżyłaś, czegoś doznałaś, choć kończyło się zawsze podobnie.Prawda jest taka, że niektóre kobiety uwielbiają drani i burzliwe związki. Taki ciepły, kochający ciapuś z planami na przyszłość jest poprostu nudny.Dlatego być może myslisz o swoich byłych i analizujesz co by było gdyby...
Przemyśl tę sprawę raz jeszcze, bo związek między dwojgiem ludzi powinien opierać się na solidnych podstawach(ale tylko powinien), w rzeczywistości bywa tak, że nie zawsze wybieramy partnera, którego powinnyśmy wybrać, ale kierujemy się wyborami, które dla osób trzecich są niepojęte.
Jedno jest pewne, gdyby w Twoim obecnym związku wszystko byłoby tak jak powinno, to nie wracałabyś pamięcią w przeszłość. Jeśli jednak się mylę to wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu, wcześniej czy później zapomnisz.
Zgodzę się z wcześniejszym wpisem. Z Twojej sytuacji wynika że poszukujesz - sobie partnera. Jednak nie chcesz mieć typowego drania ani też ciapy. Potrzebujesz kogoś z charakterem . Dodatkowo to on musi na Tobie zrobić wrażenie, nie odwrotnie. Najlepiej jak Wasze charaktery będą różnić się w większości spraw. Szczerze powiem Ci że będziesz miała z tym problemy jeszcze przez bardzo długi czas. Preferujesz dwa odmienne style facetów. Jednego dnia jesteś ogniem innego wodą.
Wspominanie byłych i myślenie, co teraz robią nie jest niczym złym, o ile kieruje tym jedynie zdrowa ciekawość, a nie burzliwe emocje.
Też ryczałam co jakiś czas za moim "pierwszym" przez prawie trzy lata, mimo tego, że z nim "byłam" (bo tego się nie dało nawet związkiem nazwać) jedynie dwa miesiące, a miałam wtedy faceta prawie dwa lata. Nie oznaczało to, że nie kochałam wtedy-obecnego, myślę, że czułam uczucie niedosytu, bo nie zdążyło tamto się rozwinąć i czułam się skrzywdzona sposobem zerwania przez niego naszych relacji. Płakałam raczej nad sobą. Wszystko to minęło, gdy zdecydowałam się po latach milczenia do niego napisać i spotkać się z nim. Zobaczyłam obcego człowieka.
Nie polecam tego sposobu. Uświadom sobie jedynie, że to, co czujesz, to jedynie zadry w sercu, nie zakochanie, żadna miłość. Te zadry po latach same znikają, tylko nie możesz ich pielęgnować i zatracać się we wspomnieniach z tak naprawdę obcymi już ludźmi.
Byla_Narzeczona, dziekuje Ci za pomoc.. Troche mi to rozswietlilo wszystko.. `Zadry w sercu..` Ladnie ujete
Mozesz opowiedziec cos wiecej o tym spotkaniu? Ja od 4 lat nie odwiedzilam FB tego chlopaka z liceum, bo.. bo sie boje.
6 2014-05-24 23:54:15 Ostatnio edytowany przez Byla_Narzeczona (2014-05-24 23:56:07)
Po prostu pewnego dnia obudziłam się z myślą, że dalej tak być nie może. Byłam wnerwiona na siebie i te moje ataki smutku. Usiadłam więc do komputera i ni z gruchy ni z pietruchy do niego napisałam, gadki szmatki "co u ciebie?", w końcu zaproponowałam spotkanie. Przyjechałam do niego (zawsze się u niego spotykaliśmy, często wspominałam jazdę do niego na drugi koniec miasta, drogę z autobusu do domu...), zobaczyłam. Nie zmienił się za bardzo, ale to, co kiedyś wprawiało mnie w zachwyt - szczupłe ciało, długie włosy, szeroki uśmiech, osobowość itd. - stało się dla mnie zupełnie obojętne. Tak jakbym patrzyła się na obcego faceta. Jest fajny, bo jest, ale nic poza tym. Było to dla mnie dziwne, bo przecież niby za tym kolesiem jeszcze noc temu płakałam. Trochę pogadaliśmy na tematy ogólne, w końcu zaczął się do mnie nieudolnie dobierać (bo przecież wcześniej to robiliśmy, więc czemu nie? - zapewne jego tok myślenia). Wtedy już miałam kompletnie dość, zdałam sobie sprawę, że co było, to było, ale reaktywować tego nie zamierzam. Nie potrzebuję. Był dla mnie wspaniałą zjawą w moim umyśle, ale na żywo, jako facet z krwi i kości, zupełnie mi już nie pasował, obdarłam go z mitu, który sobie wykreowałam. Karmiłam emocjami jedynie jakieś wyobrażenie jego zaj...ości.
Nigdy więcej już z tego powodu łzy nie uroniłam. Kontaktu nie utrzymuję.
Nie podpowiem Ci, czy powinnaś wejść na profil byłego. Każdy reaguje inaczej. Możesz zareagować ostatecznie tylko ciekawością lub wręcz śmiechem ("o kurczę, wyłysiał, a przecież miał taką bujną czuprynę!"), ale równie dobrze może Cię zaboleć i rozchwiać na pewien czas informacja, że ma kogoś, że może już swoje dziecko bawi. Też po tym chwilowym bólu może przyjść ulga z powodu pokonanych obaw, braku wątpliwości. Ciężko stwierdzić, więc najważniejsze, abyś wcześniej była pewna, że nie chcesz się już motać w rozpamiętywaniu, co mogło być, a nie było.