Szara rzeczywistość. Brak perspektyw. Samotność i niezrozumienie ze strony ludzi, których kiedyś można było określić "dobrymi znajomymi". Dziś nie ma się do kogo odezwać. Istnieje jeszcze internet i szansa znalezienia ludzi sobie podobnych, którzy nie potępia i nie skrytykują, ale wysłuchają. Tęsknię za takimi znajomymi, tęsknię za "przyjaciółką", prawdziwą przyjaciółką, która będzie bez względu na wszystko. Dla, której nie będzie liczyć się, czy coś osiągnełam w życiu, czy nie osiągnęłam jeszcze niczego. Ja patrzę na drugiego człowieka, nie przez taki pryzmat i nie zostawiam kogoś bliskiego samemu sobie, gdy mi sytuacja się poprawi, zapominając o wspólnie spędzonym czasie, który niekiedy trwał kilka lat. Ludzie niestety tak postępują, tak wielu z nich odwróciło się ode mnie, ale już za nimi nie tęsknię. Wierzę, że poznam kogoś lepszego, z kim być moźe będę dzielić wspólne zainteresowania czy sposób myślenia. Jeśli ktoś jest z Podkarpacia, bądź okolic Krosna, będę szczęśliwa, gdy się odezwie ![]()
Podobne tematy
Polecam portale randkowe z uwzględnieniem w opisie szukania przyjaciół(ek) obu płci, rozmów o wszystkim, a niekoniecznie miłości/seksu.
Mysle jednak ze portale randkowe to zły pomysl,albo chodzi tam o szukaniemilosci lub propozycje lesbijskie.
Kazdy pomysł jest dobry, tylko trzeba umieć dostosować go pod siebie. Dlatego napisałem, by opisać siebie jako kogoś szukającego po prostu kontaktu. Kogoś z kim mozna porozmawiac. Nikt nie zmusza na portalach szukać miłości. Tak jak do toalety w szkolnej WC nie musisz iść sie wysikać, tylko np zatańczyć kan kana przed lustrem, zrobić piruet, krzyknąć "yes!" i wyjść.
To prawda, każdy pomysł jest dobry, dziękuje za podpowiedzi. Na nazwijmy to portalu randkowym poznałam swojego obecnego faceta, ale tutaj nie szukam miłości. Zresztą w takich miejscach jak portale randkowe nie porozmawiam sobie z ludźmi, bo im chodzi albo o seks albo stały związek. Dlatego wypowiedziałam się na forum, w nadziei, że napisze ktoś, kto będzie czuł podobnie, wołabym pogadać z dziewczyną, bez lesbijskich podtekstów.
Moim zdaniem najłatwiej znaleźć "zdrowe ludzkie relacje" wśród ludzi o podobnych zainteresowaniach. Zastanów się co lubisz robić co można robić w grupie i rób to ![]()
To prawda, każdy pomysł jest dobry, dziękuje za podpowiedzi. Na nazwijmy to portalu randkowym poznałam swojego obecnego faceta, ale tutaj nie szukam miłości. Zresztą w takich miejscach jak portale randkowe nie porozmawiam sobie z ludźmi, bo im chodzi albo o seks albo stały związek. Dlatego wypowiedziałam się na forum, w nadziei, że napisze ktoś, kto będzie czuł podobnie, wołabym pogadać z dziewczyną, bez lesbijskich podtekstów.
noo własnie o to mi chodziło
U mnie sytuacja wygląda tak, że obecnie nie pracuje, a na studia nie poszłam, siedzę więc przeważnie w domu, gdzie zajmuje się raczej indywidualnymi zajęciami takimi jak pisanie książki, malowanie etc. Ludzie, których ceniłam i byli dla mnie wartościowi, przeważnie powyjeżdżali, a jak to bywa w życiu, kontakty stopniowo ulegają wypalaniu i każdy idzie w swoją stronę. Jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to jeśli znajduje się w odpowiednim sobie towarzystwie i czuje się dobrze, to ludzie odbierają mnie jako pogodną i komunikatywną dziewczynę, choć w głębi duszy jestem pesymistką. Nie znam w okolicy dziewczyn, które mają podobne zainteresowania jak ja, typu lubią posłuchać rocka czy metalu i pogadać na bardziej zaawansowane tematy, w których się lubuje. Zatem nie jest problemem, jak ktoś napisał, żebym odnalazła się w grupie, bo gdzie mam tą grupę ludzi spotkać, jeśli nie wychodzę do codziennej pracy czy na studia, gdzie nie jest jakimś strasznym problemem poznanie kogoś i zakumplowanie się.
Czy mogłabyś zdefiniować - czym dla Ciebie jest zdrowa relacja? Czego właściwie szukasz?
Pisząc zdrowa relacja, miałam na myśli wzajemne poświęcanie sobie czasu i uwagi oraz nie krytykowanie kogoś na każdym kroku. Głównie o to mi chodziło ![]()
Hm, dość lakonicznie się wypowiedziałaś, a przecież zdrowe relacje to temat rzeka! Czas i uwaga - jasne, to jest jakaś bardzo bazowa podstawa. Piszesz o krytykowaniu... No pewnie, nikt tego za bardzo nie lubi, zwłaszcza w nadmiarze, takiego zrzędzenia. Ale wiesz co? Myślę, że jeśli krytyka jest wypowiedziana czule, z szacunkiem - to może być bardzo pożyteczna. Myślę, że nie krytyka sama w sobie nas najbardziej rani, a raczej brak akceptacji, który możemy wtedy odczuwać. Jeśli jednak słowa krytyki są wypowiedziane łagodnie i z miłością - mogą się przyczynić do naszego rozwoju. Dobrze przecież wiedzieć, gdzie popełnia się błędy, i gdzie trzeba się doskonalić. To wytycza drogę postępu. To jedno. A oprócz wspomnianych przez Ciebie spraw, które składają się na zdrową relację, dodałabym jeszcze: umiejętność empatii, wzajemny szacunek (bez skrywanej pogardy i wywyższania się "co to nie ja") i zdrowe wzajemne granice - tak, żeby nie doszło do czegoś takiego jak uzależnienie od cudzego ciepła, albo do takiego niezdrowego zlewania się dwóch osobowości. Tyle mi się tak na szybko nasuwa.
Do Bazyliszkawkropki:
Wybacz, ale najpierw mnie pytasz, co chciałam powiedzieć przez zdrowe relacje, a potem wypowiadasz się tak, jakbyś chciała zabłysnąć, używając profesorskiego języka. Czuje się jak na języku polskim, gdzie nauczycielka pomaga mi dokończyć odpowiedź. Ty tu pracujesz czy jak? Sory, ale nie o to chodzi, bo przed chwilą poczułam się jakbyś dała mi wykład z pozytywnej krytyki.
Czytając Twoją wypowiedź, nasunęło mi się, że cenię w ludziach skromność, bo sama jestem osobą skromną. Nie pisałam tu o wzajemnym szacunku, bo myślałam, że o tym nie trzeba mówić, mając do czynienia z kulturalnymi ludźmi. Każdy człowiek jest mniej lub bardziej wrażliwy, podobnie jest z empatią, od jednych dostaniemy jej więcej, od drugich mniej. Ponoć artyści mają jednego i drugiego aż nadmiar. Dwie podobne osobowości, to dla mnie nic złego, nieraz taki zestaw może stworzyć piękną przyjaźń. Nie wiem do końca co miałaś na myśli, mówiąc o "uzależnieniu się od cudzego ciepła", zresztą i tak nie jestem godna Cię poprawiać.
Dziękuje za uwagę.
P.S Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam ![]()
13 2014-05-18 07:55:56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-18 07:57:36)
Hm, dość lakonicznie się wypowiedziałaś, a przecież zdrowe relacje to temat rzeka! Czas i uwaga - jasne, to jest jakaś bardzo bazowa podstawa. Piszesz o krytykowaniu (...)Myślę, że nie krytyka sama w sobie nas najbardziej rani, a raczej brak akceptacji, który możemy wtedy odczuwać. Jeśli jednak słowa krytyki są wypowiedziane łagodnie i z miłością - mogą się przyczynić do naszego rozwoju. Dobrze przecież wiedzieć, gdzie popełnia się błędy, i gdzie trzeba się doskonalić. To wytycza drogę postępu. To jedno. A oprócz wspomnianych przez Ciebie spraw, które składają się na zdrową relację, dodałabym jeszcze: umiejętność empatii, wzajemny szacunek (bez skrywanej pogardy i wywyższania się "co to nie ja") i zdrowe wzajemne granice - tak, żeby nie doszło do czegoś takiego jak uzależnienie od cudzego ciepła, albo do takiego niezdrowego zlewania się dwóch osobowości. Tyle mi się tak na szybko nasuwa.
Czemu widzę u autorki wątku jakąś sprzeczność?
Szukasz ludzi a pierwsze co robisz gdy odpowiedzą NIEZGODNIE z Twoja koncepcją, to ich zwyczajnie "zjeżdżasz"? I w tym wątku i w tym drugim. Nie jesteś ciekawa RÓŻNYCH punktów widzenia? Jest TYLKO jedna-SŁUSZNA opcja?
Może to forma twoich wypowiedzi stanowi barierę?
Bo czyż WZAJEMNOŚĆ nie polega na WYMIANIE zdań... nie na monologu i przyklaskiwaniu przez druga osobę?
Cóż takiego "raniącego" bądź personalnego (?) napisała twoja rozmówczyni (która pochyliła się nad twym pytaniem i poświęciła swój czas na odpowiedź), że ZASŁUŻYŁA sobie na niemiły sarkazm z Twojej strony?
Mam wrażenie, że nie na tym opiera się ta teoria na którą Ty się powołujesz... "po mojemu..." bądź WCALE?
BlackDarkLady ? dziwi mnie bardzo Twój post. Nie chciałam bynajmniej zabłysnąć, a jeśli coś Ci błyszczy w moim poprzednim poście, to przez przypadek?
Nie wiem, skąd Ci się wziął ten profesorski język niby u mnie? Mogłabyś wskazać konkretne sformułowania, które tak odbierasz? Język profesorski kojarzy mi się raczej z mówieniem na sposób naukowy, a ja mówiłam potocznie, nie naukowo? Nie używałam żadnych terminów, ani nic.
No cóż, przykro mi, że się tak poczułaś, jak się poczułaś. Nie zamierzałam Cię pouczać, a jedynie podzielić się swoimi skojarzeniami i posunąć dyskusję do przodu. Nie bardzo rozumiem Twoją reakcję. Widać brak mi empatii.
Co do meritum sprawy ? tak, skromność jest niewątpliwie ważna. Tu pełna zgoda. To bardzo dobrze, że sama taka jesteś. Nie ma nic gorszego niż nadęty bufon i narcyz, który pławi się w poczuciu własnej ważności, bez krztyny dystansu do siebie.
A co do tych wrażliwych i empatycznych artystów, to bym jednak nie przesądzała. Z tego, co wiem, to w konfrontacji z rzeczywistością może bywać bardzo różnie. Bo można być geniuszem gry na jakimś instrumencie, ale w życiu być zimnym s?synem. Vide Miles Davis.
Pisząc o uzależnieniu od cudzego ciepła miałam na myśli toksyczną relację, w której mamy syndrom bluszczyku. Że jeden się do drugiego przykleja za bardzo.
Nie, nie uraziłaś mnie. Daleko do tego.
Ahedonia - nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Nikogo nie zjeżdżam i nie jestem sarkastyczna (świadomie). Wyluzuj trochę. Po prostu piszę to, co myślę.
Takie miałam wrażenie po przeczytaniu tamtej, wiadomości. Dobrze, przepraszam wszystkim, którzy poczuli się urażeni, w pierwszej kolejności oczywiście Bazyliszka w Kropki. Widać już nie umiem rozmawiać z ludźmi...
Każdy ma prawo do swojego zdania i jestem wdzięczna, że Wy się tu wypowiadacie i dzielicie swoimi skojarzeniami. Anthedonio, napisałaś że w drugim wątku, też zjeżdżam ludzi. Tyle, że ostatni komentarz, to nie było normalne, wypowiedzenie się, tak jak pisały tam wcześniejsze osoby, jak tylko nazwanie mnie głupia gęsią. Ta dziewczyna mogła napisać np. uważam, że głupio postępujesz, ma do tego prawo i nie patrzyłabym na to źle.
Tak, będąc na forum i chcąc poważnie porozmawiać, to słyszę takie coś. Dlatego się uniosłam.
Witaj BlackDarkLady,
z nieba mi spadłaś ![]()
Po przeczytaniu Twojego postu, myślę że mamy trochę wspólnego i co najważniejsze mieszkamy blisko siebie.
Jeśli miałabyś chęć na rozmowę na żywo (bądź wirtualną na początek) to napisz mi wiadomość mailową.
U mnie sytuacja wygląda tak, że obecnie nie pracuje, a na studia nie poszłam, siedzę więc przeważnie w domu, gdzie zajmuje się raczej indywidualnymi zajęciami takimi jak pisanie książki, malowanie etc. Ludzie, których ceniłam i byli dla mnie wartościowi, przeważnie powyjeżdżali, a jak to bywa w życiu, kontakty stopniowo ulegają wypalaniu i każdy idzie w swoją stronę. Jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to jeśli znajduje się w odpowiednim sobie towarzystwie i czuje się dobrze, to ludzie odbierają mnie jako pogodną i komunikatywną dziewczynę, choć w głębi duszy jestem pesymistką. Nie znam w okolicy dziewczyn, które mają podobne zainteresowania jak ja, typu lubią posłuchać rocka czy metalu i pogadać na bardziej zaawansowane tematy, w których się lubuje. Zatem nie jest problemem, jak ktoś napisał, żebym odnalazła się w grupie, bo gdzie mam tą grupę ludzi spotkać, jeśli nie wychodzę do codziennej pracy czy na studia, gdzie nie jest jakimś strasznym problemem poznanie kogoś i zakumplowanie się.
Witaj.
Cyba rozumiem co masz na myśli. Ja cierpię na brak przyjaciół, znajomych od ładnych paru lat. Mam wspaniałego faceta, mam siostrę, która jest moją jedyną przyjaciółką, ale brakuje mi jeszcze czegoś/kogoś- wyjście na koncert, na piwko, zorganizowanie grilla, no cokolwiek. Brakuje mi ludzi.
Od półtora roku nie pracuję, więc nawet nie mam jak tych ludzi poznać. Całe dnie spędzam w domu, z siostrą, włącznie z weekendami. Każdy dzień jest taki sam, każdy miesiąc identyczny. Powoli dostaję fioła.
Nie piszę książki, ale uwielbiam je czytać. Nie potrafię malować, ale mój dziadek jest malarzem, ale za to kocham rock, rock n' roll i hard rock. O metal też zahaczę
Szkoda tylko, że mieszkasz tak daleko ![]()
19 2014-05-21 08:09:43 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-21 08:12:08)
Ahedonia - nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Nikogo nie zjeżdżam i nie jestem sarkastyczna (świadomie). Wyluzuj trochę. Po prostu piszę to, co myślę.
NIE Ty bazyliszku a Autorka (założycielka):
Czemu widzę u autorki wątku jakąś sprzeczność?
Zdawało mi się, że autorką wątku jest BlackDarkLady?
Czy ja naprawdę piszę w TAK skomplikowany sposób... ? ![]()
20 2014-05-22 23:24:42 Ostatnio edytowany przez BlackDarkLady (2014-05-22 23:26:36)
Nie, Anhedonio, nie piszesz w skomplikowany sposób i zrozumiałam, że to do mnie kierujesz swoje uwagi. Być może Bazyliszek w Kropki odebrał, to inaczej, bo pod jej skopiowaną treścią wiadomości, udzieliłaś mi nagany.
Dziękuje SweetChild i Lenie86, że postanowiły się do mnie odezwać
jest mi bardzo miło :]