Witam
Zacznę od tego, że mam 22 lata i za niecały rok kończę studia.
Jestem jedynaczką, która wychowywała się wśród starszych ludzi i od zawsze podobali mi się starsi faceci. Między moimi rodzicami jest 11 lat różnicy.
Potrafię dogadać się z rówieśnikami, ale nie dają mi tego czego oczekuję od faceta.
Poznałam sporo starszego mężczyznę od siebie, który jest po rozwodzie. Jest mi z nim dobrze. Kocham i jestem kochana i wiem, że to jest właśnie to.
Moi rodzice tego nie akceptują. Moja mama robi mi niesamowite przykrości z tego powodu... Że to wstyd, że jak z nim będę, to ona nie chce mnie znać i powie wszystkim znajomym, że umarłam itd, itd.. Straszliwie mnie to boli, bo kocham ją i zawsze uważałam za swoją przyjaciółkę.
Nie wiem co robić i jak sobie z tym poradzić.
Czy ktoś był w takiej sytuacji?
Podobne tematy
Szczrze proszę o radę... Bo może faktycznie źle robię?
Czy rodzice mieli okazje poznać Twojego partnera, czy z góry zakładają, że rozwodnik jest człowiekiem gorszej kategorii ? ![]()
Szczrze proszę o radę... Bo może faktycznie źle robię?
O jakiej rożnicy wieku mowa?
Niestety z góry zakładają, że jest gorszej kategorii.
Najgorsze jest to, że nie chcą go widzieć...
TryToRemebmer napisał/a:Szczrze proszę o radę... Bo może faktycznie źle robię?
O jakiej rożnicy wieku mowa?
20 lat
Witaj TryToRemebmer. ![]()
Może zacznę od pytań:
- jak długo znasz swojego partnera?
- jak duża jest między Wami różnica wieku?
- czy Twój partner ma dzieci z poprzedniego małżeństwa?
- czy rodzice poznali go? (to samo pytanie, co zadał Volver)
Shiva napisał/a:TryToRemebmer napisał/a:Szczrze proszę o radę... Bo może faktycznie źle robię?
O jakiej rożnicy wieku mowa?
20 lat
20 lat to duża różnica i obawy rodziców są uzasadnione. Aczkolwiek nie oznacza to wcale,że mają rację.
Jeśli jesteś dorosła,masz swoje życie, nie zależysz finansowo od rodziców to tak naprawdę nie musisz mieć "błogosławieństwa" matki aby być w tym związku.
TO Twoja sprawa z kim się spotykasz.
Może wraz z upływem czasu sami się przekonają,że tworzycie dobry związek?
Witaj TryToRemebmer.
Może zacznę od pytań:
- jak długo znasz swojego partnera?
- jak duża jest między Wami różnica wieku?
- czy Twój partner ma dzieci z poprzedniego małżeństwa?
- czy rodzice poznali go? (to samo pytanie, co zadał Volver)
- znam go od 2009 roku
- różnicę wieku już pisałam post wyżej- 20 lat
- tak, ma syna z poprzedniego związku
- nie, nie poznali go i nie wykazują takich chęci
10 2012-04-14 17:27:25 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-04-14 17:30:17)
TryToRemebmer, zachowanie Twojej mamy raczej nie wskazuje na to, żeby miała się pogodzić z Twoim związkiem w najbliższym czasie...rozumiem, że przykra dla Ciebie sytuacja...dla Ciebie i Twojego mężczyzny...jeśli przez trzy lata próby przekonania rodziców do zaakceptowania Twojej decyzji się nie powiodły, to ja na Twoim miejscu nie traciłabym czasu i energii na lawirowanie pomiędzy rodzicami i partnerem beznadziejnie próbując ich ze sobą poznać czy też mając nadzieję, że spojrzą na siebie przychylniejszym okiem...ja włożyłabym tę energię w budowanie związku i wzmacnianie więzi z partnerem...ale Ty jesteś dorosłą osoba i nikt za Ciebie decyzji nie będzie podejmował..ani ja, ani Twoi rodzice..skup się na tym, co jest dla Ciebie najważniejsze..
TryToRemebmer, zachowanie Twojej mamy raczej nie wskazuje na to, żeby miała się pogodzić z Twoim związkiem w najbliższym czasie...rozumiem, że przykra dla Ciebie sytuacja...dla Ciebie i Twojego mężczyzny...jeśli przez trzy lata próby przekonania rodziców do zaakceptowania Twojej decyzji się nie powiodły, to ja na Twoim miejscu nie traciłabym czasu i energii na lawirowanie pomiędzy rodzicami i partnerem beznadziejnie próbując ich ze sobą poznać czy też mając nadzieję, że spojrzą na siebie przychylniejszym okiem...ja włożyłabym tę energię w budowanie związku i wzmacnianie więzi z partnerem...ale Ty jesteś dorosłą osoba i nikt za Ciebie decyzji nie będzie podejmował..ani ja, ani Twoi rodzice..skup się na tym, co jest dla Ciebie najważniejsze..
Dziękuję serdecznie za radę. Bardzo ją doceniam.
Moi rodzice wiedzą o moim związku od jakiegoś roku. Wcześniej nic im o tym nie mówiłam, ponieważ najpierw sama chciałam się przekonać czy ten mężczyzna jest dla mnie odpowiedni i czy to dla mnie coś poważniejszego.
Kolejną pretensją mamy jest właśnie ukrywanie tego związku i nie przyjmuje moich argumentów.
żyworódka napisał/a:Witaj TryToRemebmer.
Może zacznę od pytań:
- jak długo znasz swojego partnera?
- jak duża jest między Wami różnica wieku?
- czy Twój partner ma dzieci z poprzedniego małżeństwa?
- czy rodzice poznali go? (to samo pytanie, co zadał Volver)- znam go od 2009 roku
- różnicę wieku już pisałam post wyżej- 20 lat
- tak, ma syna z poprzedniego związku
- nie, nie poznali go i nie wykazują takich chęci
TryToRemebmer, tak posty się minęły.
Kochanie, jesteś taka młodziutka.
Miałaś około 19 lat jak go poznałaś.
Z pewnością to, że Twój ukochany:
- jest starszy od Ciebie o 20 lat,
- jest rozwodnikiem,
- ma dziecko z poprzedniego małżeństwa,
- Ty jeszcze studiujesz, więc finansowo zależna od rodziców,
sprawia, że stosunek Twoich rodziców do Twojego wybranka jest nieprzyjazny, a nawet są wrogo do niego nastawieni.
Powiem Ci, tak szczerze, że wcale im się nie dziwię. Za dużo jest faktów przeciwko niemu, na NIE dla Waszego związku. Rozumiem ich troskę, bo jest to duży balast przede wszystkim dla Ciebie.
Ty, dopiero po skończeniu studiów jak zaczniesz pracować, usamodzielnisz się finansowo. I to też nie od razu.
Nie będę Ci odradzać, skoro twierdzisz, że bardzo się kochacie...aale, no właśnie, czy w najbliższym czasie planujecie zalegalizować swój związek?
Byłoby bardzo nierozsądnie, myśląc perspektywicznie w przyszłości dla Ciebie, gdybyś zdecydowała się być na jego utrzymaniu. Jeżeli matka wyrzekłaby się Ciebie (myślę, że znasz ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć jak bardzo nieugięta jest w swoich decyzjach), to pozostałabyś bez odwrotu. A z miłością bywa różnie...dobrze jest, jeśli kobieta jest osobą niezależną. Z pewnością lepiej to wróży dla każdego związku, a najbardziej dla kobiety.
Tym bardziej, że Twój partner jest już obciążony finansowo, płaci alimenty.
Też jest wielką niewiadomą, czy zostaniesz zaakceptowana przez jego dziecko i jak Ty odnajdziesz się w roli macochy (niefajnie brzmi to określenie).
W chwili obecnej sprawa Twojego związku, jest postawiona przez rodzinę na "ostrzu noża".
Może przeczekaj trochę...tę burzę.
Dobrze byłoby, gdyby doszło do poznania rodziców z nim...bo tak, to wydali na niego wyrok zaocznie.
TryToRemebmer napisał/a:żyworódka napisał/a:Witaj TryToRemebmer.
Może zacznę od pytań:
- jak długo znasz swojego partnera?
- jak duża jest między Wami różnica wieku?
- czy Twój partner ma dzieci z poprzedniego małżeństwa?
- czy rodzice poznali go? (to samo pytanie, co zadał Volver)- znam go od 2009 roku
- różnicę wieku już pisałam post wyżej- 20 lat
- tak, ma syna z poprzedniego związku
- nie, nie poznali go i nie wykazują takich chęciTryToRemebmer, tak posty się minęły.
Kochanie, jesteś taka młodziutka.
Miałaś około 19 lat jak go poznałaś.Z pewnością to, że Twój ukochany:
- jest starszy od Ciebie o 20 lat,
- jest rozwodnikiem,
- ma dziecko z poprzedniego małżeństwa,
- Ty jeszcze studiujesz, więc finansowo zależna od rodziców,
sprawia, że stosunek Twoich rodziców do Twojego wybranka jest nieprzyjazny, a nawet są wrogo do niego nastawieni.Powiem Ci, tak szczerze, że wcale im się nie dziwię. Za dużo jest faktów przeciwko niemu, na NIE dla Waszego związku. Rozumiem ich troskę, bo jest to duży balast przede wszystkim dla Ciebie.
Ty, dopiero po skończeniu studiów jak zaczniesz pracować, usamodzielnisz się finansowo. I to też nie od razu.
Nie będę Ci odradzać, skoro twierdzisz, że bardzo się kochacie...aale, no właśnie, czy w najbliższym czasie planujecie zalegalizować swój związek?Byłoby bardzo nierozsądnie, myśląc perspektywicznie w przyszłości dla Ciebie, gdybyś zdecydowała się być na jego utrzymaniu. Jeżeli matka wyrzekłaby się Ciebie (myślę, że znasz ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć jak bardzo nieugięta jest w swoich decyzjach), to pozostałabyś bez odwrotu. A z miłością bywa różnie...dobrze jest, jeśli kobieta jest osobą niezależną. Z pewnością lepiej to wróży dla każdego związku, a najbardziej dla kobiety.
Tym bardziej, że Twój partner jest już obciążony finansowo, płaci alimenty.
Też jest wielką niewiadomą, czy zostaniesz zaakceptowana przez jego dziecko i jak Ty odnajdziesz się w roli macochy (niefajnie brzmi to określenie).W chwili obecnej sprawa Twojego związku, jest postawiona przez rodzinę na "ostrzu noża".
Może przeczekaj trochę...tę burzę.
Dobrze byłoby, gdyby doszło do poznania rodziców z nim...bo tak, to wydali na niego wyrok zaocznie.
Czy w najbliższym czasie planuje zalegalizować swój związek?
Na chwilę obecną dla mnie najważniejsza jest szkoła i dążę do ukończenia jej z całych sił. To jest moim priorytetem i ta niezależność finansowa od faceta czy rodziców. Tak więc legalizacja związku jest dla mnie możliwa dopiero gdy się w pełni usamodzielnie, bo wiem, że z miłością bywa różnie.
Moja mama jest bardzo wybuchową kobietą i wiem, że czasem sobie tylko "pogada". Nie wiem czy byłaby w stanie wyrzec się mnie.
Czy w najbliższym czasie planuje zalegalizować swój związek?
Na chwilę obecną dla mnie najważniejsza jest szkoła i dążę do ukończenia jej z całych sił. To jest moim priorytetem i ta niezależność finansowa od faceta czy rodziców. Tak więc legalizacja związku jest dla mnie możliwa dopiero gdy się w pełni usamodzielnie, bo wiem, że z miłością bywa różnie.Moja mama jest bardzo wybuchową kobietą i wiem, że czasem sobie tylko "pogada". Nie wiem czy byłaby w stanie wyrzec się mnie.
Bardzo dojrzała jest Twoja wypowiedź.
Zatem trzymam kciuki za realizację Twoich planów.
* i za MIŁOŚĆ
*
*
*
*.
TryToRemebmer napisał/a:Czy w najbliższym czasie planuje zalegalizować swój związek?
Na chwilę obecną dla mnie najważniejsza jest szkoła i dążę do ukończenia jej z całych sił. To jest moim priorytetem i ta niezależność finansowa od faceta czy rodziców. Tak więc legalizacja związku jest dla mnie możliwa dopiero gdy się w pełni usamodzielnie, bo wiem, że z miłością bywa różnie.Moja mama jest bardzo wybuchową kobietą i wiem, że czasem sobie tylko "pogada". Nie wiem czy byłaby w stanie wyrzec się mnie.
Bardzo dojrzała jest Twoja wypowiedź.
Zatem trzymam kciuki za realizację Twoich planów.* i za MIŁOŚĆ
*
*
*
*.
Dziękuję bardzo za miłe słowa. Doceniam je ![]()
Jednak wciąż sprawa jest otwarta i wciąż boli... ![]()
16 2012-04-14 19:35:17 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2012-04-14 19:36:31)
Witaj,
ja bym wzięła strone Twojej mamy, ona patrzy przyszłościowo.
Ty- nastolatka (jeszcze), uzależniona finansowo od rodziców (zapewne, chyba, że jesteś przedsiębiorcza), przeżywasz swoja pierwsza wielką miłość (bądz mega zauroczenie)
On- dojrzały (mocno) mężczyzna lat 42, zobowiazania finansowe i emocjonalne (dziecko i nieszczęsliwe małżenstwo), jest w wieku szaleństw w którym świruje sie za bezpowrotnie minioną młodością (polecam film "American Beaty" i książkę "Stosunki pozamałżeńskie").
Poza tym powinnaś przebywać z młodymi ludzmi, z nimi smakować życie i wzloty i porażki. Dzięki takiemu związkowi wiecznie masz nad soba roztoczony parasol "tatusia- kochanka". W okolicach 30 może zacząć Ci to urągać, może wcześniej, czy odejdziesz jeżeli będziesz miała z nim dziecko/ dzieci (do których pan na pewno dąży (zatrzymanie Ciebie przez nie) bądz nie (bo juz sam jako ojciec sie spelnil)?
Widzisz siebie jako 40 letnią kobietę z 62 latkiem (prawie emeryt z kobieta w sile wieku)?
Taki mężczyzna jest dobry przez jakiś czas, jako mentor w sprawie seksu (o ile się na nim zna), ale nie jako partner życiowy.
Takie jest moje zdanie. Zastanów się dobrze, ponieważ chodzi o całe Twoje życie, dziewczyno.
Witaj,
ja bym wzięła strone Twojej mamy, ona patrzy przyszłościowo.
Ty- nastolatka (jeszcze), uzależniona finansowo od rodziców (zapewne, chyba, że jesteś przedsiębiorcza), przeżywasz swoja pierwsza wielką miłość (bądz mega zauroczenie)
On- dojrzały (mocno) mężczyzna lat 42, zobowiazania finansowe i emocjonalne (dziecko i nieszczęsliwe małżenstwo), jest w wieku szaleństw w którym świruje sie za bezpowrotnie minioną młodością (polecam film "American Beaty" i książkę "Stosunki pozamałżeńskie").
Poza tym powinnaś przebywać z młodymi ludzmi, z nimi smakować życie i wzloty i porażki. Dzięki takiemu związkowi wiecznie masz nad soba roztoczony parasol "tatusia- kochanka". W okolicach 30 może zacząć Ci to urągać, może wcześniej, czy odejdziesz jeżeli będziesz miała z nim dziecko/ dzieci (do których pan na pewno dąży (zatrzymanie Ciebie przez nie) bądz nie (bo juz sam jako ojciec sie spelnil)?
Widzisz siebie jako 40 letnią kobietę z 62 latkiem (prawie emeryt z kobieta w sile wieku)?
Taki mężczyzna jest dobry przez jakiś czas, jako mentor w sprawie seksu (o ile się na nim zna), ale nie jako partner życiowy.
Takie jest moje zdanie. Zastanów się dobrze, ponieważ chodzi o całe Twoje życie, dziewczyno.
Czy widzę siebie z nim za 20 lat?
Szczerze mówiąc nie umiem wybiegać aż tak daleko w przyszłość. Na chwilę obecną wydaje mi się, że to możliwe. W końcu wiele jest przykładów takich par, którym się udało.
Niewątpliwie jest to moja pierwsza wielka miłość i pierwszy mężczyzna 'w tych' sprawach i nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez niego. Jednocześnie nie wiem co robić, bo tu serce a tu rozum...
18 2012-04-14 22:07:07 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-04-14 22:13:23)
TryToRemebmer, a ja Ci napiszę inaczej niż alaclaudie
...nie możesz od nikogo wymagać, żeby pokochał Twojego partnera, tak samo jak nikt nie może Cie zmusić, żebyś Ty przestała go kochać...Twoi rodzice zapewne chcą dla Ciebie jak najlepiej, ale traktują Cię jak małą dziewczynkę, która nie potrafi podjąć dorosłej decyzji...dziecko prędzej czy później musi nauczyć się kierować własnymi przekonaniami...w dojrzałych relacjach jest tak, że można kogoś kochać i szanować, ale niekoniecznie z nim się zgadzać..mam nadzieję, że Twoi rodzice to zrozumieją, jak również to, jak mądrą i rozsądną córkę wychowali, dlatego ja ze swojej strony mogę napisać Ci tylko tyle: ciesz się Waszym uczuciem, kochaj i bądź kochana
czy warto dla cudzej akceptacji poświęcać własne szczęście i rezygnować z własnych wyborów? ja uważam, że nie..
TryToRemebmer, a ja Ci napiszę inaczej niż alaclaudie
...nie możesz od nikogo wymagać, żeby pokochał Twojego partnera, tak samo jak nikt nie może Cie zmusić, żebyś Ty przestała go kochać...Twoi rodzice zapewne chcą dla Ciebie jak najlepiej, ale traktują Cię jak małą dziewczynkę, która nie potrafi podjąć dorosłej decyzji...dziecko prędzej czy później musi nauczyć się kierować własnymi przekonaniami...w dojrzałych relacjach jest tak, że można kogoś kochać i szanować, ale niekoniecznie z nim się zgadzać..mam nadzieję, że Twoi rodzice to zrozumieją, jak również to, jak mądrą i rozsądną córkę wychowali, dlatego ja ze swojej strony mogę napisać Ci tylko tyle: ciesz się Waszym uczuciem, kochaj i bądź kochana
Semiramida Twoja opinia bardzo podniosła mnie na duchu. Dziękuję Ci za to. Jesteś kochana
)))
Remember slucham cie i czytam sercem matki,gdyz mam corke w Twoim wieku i z podobnym "problemem'.z tym że rożnica wieku między nimi jest mniejsza.Jednak On nie ma żadnych zobowiązań-jest wolny.
Na poczatku byłam mega przeciwna co przejawialo się u mnie mega fochami
Pozniej zaczynalam dojrzewac powoli to ich znajomoscie i spotkań.Teraz gdy widze jak on sie troszczy i dba o moją córke jestem coraz bardziej spokojna ![]()
Rozumiem troske twoich rodzicow.nie mniej im tego aż tak bardzo za zle.Popelniaja jednak bląd nie dając mu żadnej szansy ,nie chca go poznac.to ważne!Powinnas nad tym popracowac.Z rodziny cie nie wypisza,bo pewnie za bardzo cię kochają.Pomysl,gdyby bylo inaczej nie obchodzilo by twoją mamę z kim się spotykasz.Chcą dla ciebie jak najlepiej-to pewne!Jednak to twoje życie i na dzień dzisiejszy gdy jesteś z nim szczęśliwa to się wlasnie liczy.Przemysl jednak wszystko bardziej perspektywistycznie.co będzie za 20,30lat...A może wlasnie tak trzeba zyc!? Carpe diem!Kto wie co przyniesie jutro...
Zycze powodzenia i mądrych decyzji ![]()
21 2012-04-15 11:24:39 Ostatnio edytowany przez Volver (2012-04-15 11:25:53)
Przemysl jednak wszystko bardziej perspektywistycznie.co będzie za 20,30lat...
Życie mnie nauczyło, że mimo wszystko, nie należy aż tak bardzo wybiegać w przyszłość...;) Nasze wyobrażenia o przyszłości, rzadko potwierdzają się z późniejszą rzeczywistością.Zresztą, pięknie by było gdyby małżeństwo z równolatkiem, dawało nam gwarancję trwałości związku. Jak wiemy, tak nie jest. Myślę, że jest trochę więcej czynników, warunkujących udany związek... Zresztą z własnego doświadczenia wiem, że nie należy demonizować roli wieku w małżeństwie ![]()
No, ale nie ma co kryć, że związek z człowiekiem " z przeszłością" do najłatwiejszych nie należy. Pytanie brzmi, czy poradzisz sobie emocjonalnie z życiem z byłą żoną oraz jego dzieckiem ? Wbrew pozorom, oni też będa częścią rzeczywistości w której przyjdzie Ci funkcjonować... Czy dasz radę dzielić się partneram oraz jego pieniędzmi w najmniej odpowiednim momencie ? Mam tu na myśli choroby, czy problemy wychowawcze z dzieckiem. Czy odnajdziesz się w roli macochy i zakceptujesz wspólne wakacje, święta i kompromisy które trzeba wypracować ? Uwierz mi, przy tym wszystkim różnica wieku w związku - to pikuś ! ![]()
22 2012-04-15 12:09:29 Ostatnio edytowany przez TryToRemebmer (2012-04-15 12:13:38)
kasandra1234
Właśnie opinia drugiej mamy w podobnej sytuacji była mi najbardziej potrzebna ![]()
Jesteś mądrą mamą i Cię podziwiam. Rozumiem swoich rodziców, którzy wciąż widzą (chcą) wiedzieć we mnie dziecko. A jako, że jestem jedynaczką ciężko im się pogodzić z tym, że wyfruwam z gniazda. Oboje od zawsze planowali dla mnie przyszłość. Niestety trochę pokrzyżowałam ich idealne plany. Z czym również mi samej ciężko się pogodzić.
Volver
Dziękuję za opinię ![]()
Jak narazie partner bardzo się stara aby jego przeszłość nie była dla mnie aż takim obciążeniem. Dużo rozmawiamy na ten temat i wiele razem uzgadniamy żeby było dobrze. Póki co to wszystko jakoś pracuje. Co będzie w przyszłości jak zaczniemy mieszkać razem i żyć "na codzień" tego nie wiem. Mogę jedynie wierzyć i ufać, że będzie dobrze. Jego syn jest już pełnoletni, więc sprawa z dzieckiem też nieco inaczej wygląda. Nigdy nie byłam zazdrosna o syna i o ich kontakty. Nie wiem również jak dam sobie radę gdy pojawią się wnuki. To wszystko jest jedną wielką niewiadomą a żeby się przekonać trzeba to przeżyć... I zgadzam się co do tego, że różnica wieku jest tu najmniejszym problemem.
To wszystko jest jedną wielką niewiadomą a żeby się przekonać trzeba to przeżyć...
Dokładnie ![]()
Moje małżeństwo rozpadło się po prawie 15 latach i powodem tego rozpadu, nie była bynajmniej różnica wieku
Z perspektywy czasu dziękuje rodzicom, że w pewnym momencie odpuścili sobie "darcie szat" z rozpaczy i pozwolili mi dokonać własnego wyboru. Zresztą wtedy ich zakazy, niewiele by zmieniły...
TryToRemebmer napisał/a:To wszystko jest jedną wielką niewiadomą a żeby się przekonać trzeba to przeżyć...
Dokładnie
Moje małżeństwo rozpadło się po prawie 15 latach i powodem tego rozpadu, nie była bynajmniej różnica wiekuZ perspektywy czasu dziękuje rodzicom, że w pewnym momencie odpuścili sobie "darcie szat" z rozpaczy i pozwolili mi dokonać własnego wyboru. Zresztą wtedy ich zakazy, niewiele by zmieniły...
Pozwoliłam sobie przeczytać Twój temat i z tego co przeczytałam również byłaś z facetem "z odzysku". Widzę, że przyczyną rozwodu były zdrady i chyba nie tylko... Naszła mnie teraz myśl jaką szansę na przetrwanie mają te drugie związki Pana po rozwodzie? Czy to zawsze jest tak, że się rozpadają? Może to kryzys wieku średniego?
Na pewno sama wchodząc w związek z nim byłaś pełna nadzieii, że wam się uda... Wiec gdzie pojawia się błąd?
Naszła mnie teraz myśl jaką szansę na przetrwanie mają te drugie związki Pana po rozwodzie? Czy to zawsze jest tak, że się rozpadają? Może to kryzys wieku średniego?
nie ma znaczenia, czy mężczyzna jest po rozwodzie czy nie...kryzys wieku średniego może dopaść i jednego i drugiego...oczywiście, że drugie związki mają szansę na przetrwanie..jeśli mężczyzna rozwiódł się z żoną, bo zdradzał, kłamał, oszukiwał, to pewnie tak będzie robił dalej i związek z takim gościem z góry skazany jest na porażkę..ale przecież nie wszyscy są tacy..liczy się osobowość, charakter..mądry facet wyciąga wnioski ze swoich błędów, dlatego często Ci "z odzysku" mogą być wspaniałymi partnerami, może nawet lepszymi, bo przecież znają ból rozstania..
TryToRemebmer napisał/a:Naszła mnie teraz myśl jaką szansę na przetrwanie mają te drugie związki Pana po rozwodzie? Czy to zawsze jest tak, że się rozpadają? Może to kryzys wieku średniego?
nie ma znaczenia, czy mężczyzna jest po rozwodzie czy nie...kryzys wieku średniego może dopaść i jednego i drugiego...oczywiście, że drugie związki mają szansę na przetrwanie..jeśli mężczyzna rozwiódł się z żoną, bo zdradzał, kłamał, oszukiwał, to pewnie tak będzie robił dalej i związek z takim gościem z góry skazany jest na porażkę..ale przecież nie wszyscy są tacy..liczy się osobowość, charakter..mądry facet wyciąga wnioski ze swoich błędów, dlatego często Ci "z odzysku" mogą być wspaniałymi partnerami, może nawet lepszymi, bo przecież znają ból rozstania..
Historię małżeństwa mojego partnera znam i z jego strony i ze strony jego żony. Wiem, że oboje nie byli idealni i popełniali wiele błędów. Doszło między nimi do momentu, w którym już tych błędów nie dało się naprawić.
Tłumaczył mi podobnie jak Ty, Semiramido, że wyciągnął wnioski z błędów jakie popełnił i drugi raz tego nie zrobi.
Jednak gdzieś tam głęboko chyba każdy zastanawiałby się czy zaufać komuś z "odzysku" i spróbować mimo wszystko.
Jednak gdzieś tam głęboko chyba każdy zastanawiałby się czy zaufać komuś z "odzysku" i spróbować mimo wszystko.
nie każdy..ja nie
kocham, czyli ufam...ufam, czyli nie boję się...zranić może Cię każdy TryMeRemebmer, bez względu na swoją przeszłość...ale oczywiście masz prawo mieć własne obawy..
TryToRemebmer napisał/a:Jednak gdzieś tam głęboko chyba każdy zastanawiałby się czy zaufać komuś z "odzysku" i spróbować mimo wszystko.
nie każdy..ja nie
kocham, czyli ufam...ufam, czyli nie boję się...zranić może Cię każdy TryMeRemebmer, bez względu na swoją przeszłość...ale oczywiście masz prawo mieć własne obawy..
W takim razie przepraszam za uogólnienie.
Nigdy nie zawiódł mojego zaufania i zawsze liczy się z moim zdaniem. A moje wahania wynikają pewnie z nieufnej natury ![]()
Nigdy nie zawiódł mojego zaufania i zawsze liczy się z moim zdaniem
i to jest najważniejsze
dla mnie 40-kilkuletni rozwodnik z dzieckiem może być tak samo atrakcyjnym partnerem jak 30-letni kawaler bez zawiłej przeszłości
Widzę, że przyczyną rozwodu były zdrady i chyba nie tylko... Naszła mnie teraz myśl jaką szansę na przetrwanie mają te drugie związki Pana po rozwodzie? Czy to zawsze jest tak, że się rozpadają? Może to kryzys wieku średniego?
Na pewno sama wchodząc w związek z nim byłaś pełna nadzieii, że wam się uda... Wiec gdzie pojawia się błąd?
Wiesz...osobiście absolutnie bym tego nie rozpatrywała w kategorii błędu. Niczego nie przewidzisz, bo zarówno Twój partner jak i Ty sama, zmieniasz się w czasie. Zaczynając swój związek miałam inne potrzeby i inne oczekiwania. Byłam w Twoim wieku. Na pewno bardziej dojrzała emocjonalnie od swoich równiesników, nie mniej jednak, jeszcze z nie do końca ukształtowanym charakterem. Wtedy chyba niewiele wiedziałam o swoich prawdziwych potrzebach. Na świat patrzyłam oczami swoich rodziców i wyznawałam ich system wartości. Wydawało mi sie, że jest on jedynie słuszny i prawdziwy
Z upływem czasu "dorastałam", odkrywałam życie i siebie. Moje poglądy na życie oraz oczekiwania wobec niego ewoluowały, natomiast mój mąż nie miał ochoty na żadne zmiany w naszym małżeństwie. Kiedy zaczęłam artykułować potrzebę do tzw "własnego życia" oraz prawa do rozwoju, wszystko zaczęło sie sypać...
Wiesz...osobiście absolutnie bym tego nie rozpatrywała w kategorii błędu. Niczego nie przewidzisz, bo zarówno Twój partner jak i Ty sama, zmieniasz się w czasie. Zaczynając swój związek miałam inne potrzeby i inne oczekiwania. Byłam w Twoim wieku. Na pewno bardziej dojrzała emocjonalnie od swoich równiesników, nie mniej jednak, jeszcze z nie do końca ukształtowanym charakterem. Wtedy chyba niewiele wiedziałam o swoich prawdziwych potrzebach. Na świat patrzyłam oczami swoich rodziców i wyznawałam ich system wartości. Wydawało mi sie, że jest on jedynie słuszny i prawdziwy
![]()
Z upływem czasu "dorastałam", odkrywałam życie i siebie. Moje poglądy na życie oraz oczekiwania wobec niego ewoluowały, natomiast mój mąż nie miał ochoty na żadne zmiany w naszym małżeństwie. Kiedy zaczęłam artykułować potrzebę do tzw "własnego życia" oraz prawa do rozwoju, wszystko zaczęło sie sypać...
Również czuję, że jestem bardziej dojrzała od swoich równieśników i również zdaję sobie sprawę z tego, że mój charakter nie jest do końca ukształtowany. Mój wyraża chęć do zmian i pracy nad sobą jednak obawiam się, że nasze drogi w którymś momencie mogą się rozjeść. Ciężko też gdybać jak będzie w moim przypadku... Ech te ludzkie problemy. Szkoda, że nie ma instrukcji obsługi albo cudownego przepisu na życie ![]()
Mój wyraża chęć do zmian i pracy nad sobą jednak obawiam się, że nasze drogi w którymś momencie mogą się rozjeść.
Tylko, że ryzyko tego rodzaju, dotyczy każdego związku, bez względu na metryki partnerów...
Choćbyś bardzo próbowała, nie dasz rady zabezpieczyć się na każdą "nieprzyjemną" okoliczność w swoim życiu. Ja wbrew pozorom, nie żałuje swojego wyboru
Jeżeli fundamentem Waszego związku jest prawdziwe uczucie, a nie jakieś dysfunkcje emocjonalne, to dacie sobie radę ze wszystkimi niespodziankami, jakie życie ze sobą niesie ![]()
Jeżeli fundamentem Waszego związku jest prawdziwe uczucie, a nie jakieś dysfunkcje emocjonalne, to dacie sobie radę ze wszystkimi niespodziankami, jakie życie ze sobą niesie
No to teraz nasuwa się pytanie jak rozpoznać to prawdziwe uczucie? ![]()
Ponoć człowiek całe życie się uczy a i tak głupi umiera ![]()
A ja napiszę Ci troszkę inaczej. Jesteśmy w podobnym wieku +/-. Rozumiem zakochanie i miłość (w kończu miłośc jest gorsza jak sraczka
) ale podziwiam Cię, że związałas się z takim mężczyzną. Nie mówię o różnicy wieku, bo to nie ma znaczenia jeśli ludzie darzą się uczuciem. podziwiam Cię, że związałaś się z mężczyzną z przeszłością, po rozwodzie (dla mnie to ważne, gdyż moim priorytetem jest ślub kościelny), z dzieckiem (jestem zdania, że mój partner nie może mieć dzieci z poprzednich związków, chce aby miał je ze mną), w dodatku dzieckiem w wieku podobnym do mojego. Prosto mówiąc: tak jak ja jestem panienka bezdzietną tak pragnęłam aby mój partner był kawalerem bez bagażu doświadczeń. Ale mimo wszystko czytając, ze ejstescie razem juz 3 lata uśmiechnął mi sie pychol i stwierdzilam, ze chyba faktycznie wa jest dobrze, ze soba
Trzymam kciuki ![]()
Przepraszam za offa ale nie moge się powstrzymać... ![]()
brunecia, czy w Twoim avatarku dobrze widzę fotkę Cieburaszka ? Patrząc na Twój wiek byłabym lekko zaskoczona, gdybyś znała tę bajkę... ![]()
36 2012-04-15 16:24:34 Ostatnio edytowany przez TryToRemebmer (2012-04-15 16:26:24)
A ja napiszę Ci troszkę inaczej. Jesteśmy w podobnym wieku +/-. Rozumiem zakochanie i miłość (w kończu miłośc jest gorsza jak sraczka
) ale podziwiam Cię, że związałas się z takim mężczyzną. Nie mówię o różnicy wieku, bo to nie ma znaczenia jeśli ludzie darzą się uczuciem. podziwiam Cię, że związałaś się z mężczyzną z przeszłością, po rozwodzie (dla mnie to ważne, gdyż moim priorytetem jest ślub kościelny), z dzieckiem (jestem zdania, że mój partner nie może mieć dzieci z poprzednich związków, chce aby miał je ze mną), w dodatku dzieckiem w wieku podobnym do mojego. Prosto mówiąc: tak jak ja jestem panienka bezdzietną tak pragnęłam aby mój partner był kawalerem bez bagażu doświadczeń. Ale mimo wszystko czytając, ze ejstescie razem juz 3 lata uśmiechnął mi sie pychol i stwierdzilam, ze chyba faktycznie wa jest dobrze, ze soba
Trzymam kciuki
Dziękuję za opinię.
Miłość gorzka jak sraczka- uśmiałam się, ale masz świętą rację ![]()
Co do ślubu kościelnego. Ja osobiście zanim go poznałam nie miałam wizji ślubu w białej sukni. Nigdy mnie do tego nie ciągnęło. Zawsze wyobrażałam sobie to jako skromną, cywilną uroczystość. To też w tym wypadku z mojej strony problemu nie ma. Co do dziecka... Póki co nie czuję w sobie instynku macierzyńskiego i fakt, że mój partner sprawdził się już w roli ojca jest dla mnie swojego rodzaju komfortem. Ponieważ wiem, że nie będzie mnie tak bardzo w tej sprawie naciskał. Ale to oczywiście tylko gdybanie, bo za pare lat mogę chcieć dziecka. Akceptuję dziecko i przeszłosć mojego partnera, ale gdzieś głęboko obawy są.
Dziękuję również za trzymanie kciuków ![]()
brunecia90 napisał/a:miłośc jest gorsza jak sraczka
Miłość gorzka jak sraczka- uśmiałam się, ale masz świętą rację
Też się uśmiałam...robi się zabawnie. ![]()
Witam
Zacznę od tego, że mam 22 lata i za niecały rok kończę studia.
Jestem jedynaczką, która wychowywała się wśród starszych ludzi i od zawsze podobali mi się starsi faceci. Między moimi rodzicami jest 11 lat różnicy.
Potrafię dogadać się z rówieśnikami, ale nie dają mi tego czego oczekuję od faceta.
Poznałam sporo starszego mężczyznę od siebie, który jest po rozwodzie. Jest mi z nim dobrze. Kocham i jestem kochana i wiem, że to jest właśnie to.
Moi rodzice tego nie akceptują. Moja mama robi mi niesamowite przykrości z tego powodu... Że to wstyd, że jak z nim będę, to ona nie chce mnie znać i powie wszystkim znajomym, że umarłam itd, itd.. Straszliwie mnie to boli, bo kocham ją i zawsze uważałam za swoją przyjaciółkę.
Nie wiem co robić i jak sobie z tym poradzić.
Czy ktoś był w takiej sytuacji?
sluchaj jezeli jestes z nim szczesliwa i naprawde go kochasz to nie patrz na innych , tylko musze ci powiedziec z wlasnego doswiadczenia ze czesto rodzice miewaja racje i warto ich posluchac, no ale w twoim przypadku musisz kierowac sie sercem i rozumem musisz wybrac wlasciwa droge:) jezeli jestes jego pewna i jego uczuc i ufasz mu w 100% procentach to wiesz co robic. A twoja mama tak czy siak bedzie musiala zaakceptowac twoj zwiazek i z czasem sie z tym pogodzi , napewno na poczatku bedzie zla i nie bedzie sie odzywac ale przeciez nie wyrzeknie sie wlasnego dziecka. Mozesz byc tego pewna:)
39 2012-04-15 20:42:40 Ostatnio edytowany przez TryToRemebmer (2012-04-15 20:47:55)
TryToRemebmer napisał/a:brunecia90 napisał/a:miłośc jest gorsza jak sraczka
Miłość gorzka jak sraczka- uśmiałam się, ale masz świętą rację
Też się uśmiałam...robi się zabawnie.
Teraz ja też padam! ![]()
I zastanawiałam się czemu sraczka jest gorzka ![]()
40 2012-04-15 20:46:11 Ostatnio edytowany przez brunecia90 (2012-04-15 20:47:39)
volver- tak, to Cheburashka, moja ulubiona postac z bajek
no i mam do niej sentyment ze studiów
TryToRemebmer- ciesze sie, ze na wszystko co mowie masz logiczny argument co swiadczy o dojrzalym podejsciu do Waszego zwiazku i calej zaistnialej sytuacji. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam wszystkiego co najlepsze, porozumienia z Mamą i dalszych lat pełych miłości
buzki :*
ps. goRSZa a nie goRZka ![]()
TryToRemebmer- ciesze sie, ze na wszystko co mowie masz logiczny argument co swiadczy o dojrzalym podejsciu do Waszego zwiazku i calej zaistnialej sytuacji. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam wszystkiego co najlepsze, porozumienia z Mamą i dalszych lat pełych miłości
buzki :*
Dziekuję bardzo za miłe słowa ![]()
ps. goRSZa a nie goRZka
Ale mam z tego ubaw ![]()
Podnoszę temat do góry ![]()
Może ktoś jeszcze się wypowie...
Twoja mama ma racje i podzielam jej obawy. Po pierwsze, jest między Wami 20 lat różnicy, to jest naprawdę bardzo dużo, zastanów się, Ty będziesz chciała się bawić, korzystać z życia a on, nieubłagalnie z biegiem czasu będzie potrzebował spokoju. Po drugie, Ty osoba młoda, nie mająca żadnych zobowiązań, nie mająca żadnej przeszłości, a on?? Rozwodnik, w dodatku z dzieckiem. Dla mnie to jest chore żeby młoda kobieta, która ma całe życie przed sobą wiązała się ze starszym człowiekiem, który mógłby zostać jej ojcem. Nie wiem jakie on ma intencje wobec Ciebie, może i nawet dobre, ale musisz wziąść pod uwagę, że ma przeszło 40 lat i przeżywa kryzys wieku średniego. Dlatego zainteresował się Tobą, młodą osobą, pełną świeżości i młodzieńczego wigoru. Pomyśl, nawet jakby w przyszłości udało Wam się stworzyć rodzinę, on będzie musiał dawać na alimenty. Wasze domowe finanse będę pomniejszane przez jego przeszłość. Trzeba również twardo stąpać po ziemi i dostrzegać właśnie takie przyziemne rzeczy, a nie tylko wszechogarniającą miłość. O każdej można zapomnieć. Uwierz mi, sama kiedyś chcciałam się zabijać dla kogoś kto mnie nie chciał a teraz się z tego śmieję. Nie przeraża Cię to, że on miał żonę i dziecko?? Mnie by to ogromnie bolało i nie zdecydowałabym się na taki związek. Ty tutaj masz wszelkie plusy i atuty, masz do zaoferowanie bardzo dużo, a on nie ma nic. A ponad to, przecież to jest mimo wszystko 20 lat różnicy!!! Nie brzydzisz się z nim całować, dotykać go ?? On nie ma takiego ciała jakie mają Twoi rówieśnicy. Teraz Ci się tak wydaje, że to wielka miłość, ale uwierz mi nie masz po co marnować sobie życia dla kogoś po przejściach jeżeli Ty masz czystą kartkę na swoim koncie. Zainteresuj się kimś w swoim wieku, lub nieznacznie starszego. Ty jesteś panna więc szukaj kawalera, a nie rozwodnika.
To ja się wypowiem, bo również jestem w związku z o wiele starszym mężczyzną. Nie czytałam wszystkich postów, jedynie najstarsze i najnowsze, niemniej odniosę się do ostatniego, gdyż najbardziej mnie... hm... zaintrygował. Wypunktuje, żeby niczego nie pominąć. ;-)
1. Korzystanie z życia, a "spokojne lata starości".
Wydaje mi się, że Pani Kasia wypowiada się jedynie teoretycznie, a nie praktycznie. Owszem, masz sporo racji, bo tak, jak piszesz jest stereotypowo i jak się wydaje w większości. Ale, niczego nie można uogólniać. Skąd założenie, że partner Pani TryToRemember stanie się w przeciągu kilku lat "staruszkiem" przesiadującym przed telewizorem, a ona nagle stwierdzi, że mało jej szaleństw? Tak a autopsji - mam znajomego, jest po 50ce, i przynajmniej raz w tygodniu jeździ lub lata do innych krajów na wspinaczkę. To raczej mało spokojny tryb życia, prawda? Z kolei co do młodszej partnerki - chyba sensownym wydałoby się zaznaczyć, że wiek biologiczny to jedno, a dojrzałość psychiczna, to drugie. Są kobiety, które mając dwadzieścia kilka lat są w stanie powiedzieć, że się "wyszumiały", i że odpowiada im styl życia w pewnym sensie bardziej ustabilizowany. Choć i tak sądzę, że na brak szaleństw mogą narzekać również młode dziewczyny będące w związku z młodymi facetami, którzy niewiele mają w głowie zazwyczaj. By nie być gołosłowną - mam nieco ponad 20 lat, mój mężczyzna mógłby być moim ojcem, a przed nim z nikim tak dobrze się nie bawiłam, jak z nim. Trzeba tylko znaleźć wspólne zajęcia, coś, co obojgu sprawia przyjemność.
2. Co z tego, że miał żonę i dziecko? Przepraszam bardzo, ale czy miał czekać do 40tki, jak stary prawiczek, by w końcu poznać tą jedyną? Życie różnie się ludziom układa i nie mamy wpływu na to, w jakim momencie poznajemy daną osobę. Albo się godzimy z takim czy innym stanem rzeczy albo nie. Nie twierdzę, że przeszłość ułatwia budowanie szczęśliwego związku, wręcz przeciwnie. Myślę jednak, że w każdym związku są rzeczy, które trzeba zaakceptować lub nie, i jeśli ktoś spotyka osobę o wiele starszą, musi już na wstępie liczyć się z tym, że przeszłości nie wymaże. Jak ze wszystkim - trzeba sobie zdawać sprawę z tego, na co się pisze, a nie biadolić później, że się nie wiedziało...
3. Obrzydzenie. Tutaj kąciki ust podniosły mi się w ironicznym uśmieszku. ;] Droga Kasiu, to tylko 20 lat, mężczyzna wciąż w sile wieku, nieco bardziej może stonowany, bardziej pewny siebie i świadom swoich możliwości. Z reguły starsi faceci bardziej dbają o siebie, gdyż chcą podobać się kobietom, ładnie pachną, dbają o higienę (czego nie można powiedzieć o wielu naszych rówieśnikach). Nie ma tutaj niczego obrzydliwego. Można raczej zazdrościć... prawie na pewno udanego życia seksualnego. I uczucia, że jest się traktowaną jak prawdziwa kobieta.
Życzę powodzenia TryToRemember, mam nadzieję, że Twoja mama zaakceptuje Twój związek tak, jak to zrobiła moja. Wiem, jakie to ważne. Ale pamiętaj, że nawet jeśli tego nie zrobi, to Twoje życie, Twoja decyzja, i tylko Ty masz prawo decydować o tym, z kim je przeżyć.
Witam serdecznie. Zabieram głos w dyskusji z dwóch powodów. Dlatego, że sama jestem w związku z dużą różnicą wieku i intryguje mnie wpływ opinii otoczenia na takie związki i tego jak sobie radzić ze zwykłymi problemami życia codziennego i nakładającą się na to negatywną opinią innych. Będę prowadzić badanie dotyczące miejsca w świecie społecznym takich par i stąd moja prośba. Jeśli jesteś w takim związku z tzw. age-gap czyli przepaścią wiekową od 10lat różnicy wzwyż - im większa różnica tym lepiej. i jesteś w takim związku co najmniej 12 miesięcy i nadal chcesz w nim trwać to poproszę Cię o kontakt. Ponieważ nie mogę zamieścić adresu mail, proszę o kontakt tutaj. Tam dowiesz się na czym polega udział w badaniu. Będę wdzięczna za każdą parę, która zdecyduje się pomóc w realizacji.
Pozdrawiam
A.
Życzę powodzenia TryToRemember, mam nadzieję, że Twoja mama zaakceptuje Twój związek tak, jak to zrobiła moja. Wiem, jakie to ważne. Ale pamiętaj, że nawet jeśli tego nie zrobi, to Twoje życie, Twoja decyzja, i tylko Ty masz prawo decydować o tym, z kim je przeżyć.
Podzielam to zdanie. To ja częściej wysiadam na parkiecie niż mój partner ![]()
Zachęcam Cię do badania, każda para jest na wagę złota. O badaniu w sąsiednim poście;)