Witam Was wszystkich obecnych na tym forum i proszę o radę ! Otóż nie potrafię zrozumieć zachowania mojego chłopaka. Jesteśmy w związku od 4 lat, on ma 24 l ja jestem 2 lata młodsza. Sprawa wygląda w ten sposób,że mój chłopak często ma do mnie pretensje o różne rzeczy.
Np. 1. On może wychodzić sam na imprezy - robi to bardzo często, rzadko kiedy proponując mi wspólne wyjście. Oczekuje ode mnie uśmiechu i pogłaskania po głowie. Ja nie robię mu z tego powodu problemów, poprosiłam jedynie aby mnie o tym informował. Natomiast gdy mi się zdarzy wyjść z koleżankami, on potrafi przyjechać pod klub i siedzieć tam z kolegą w samochodzie obserwując co robię, po czym na drugi dzień jest obrażony,że nie zaproponowałam mu aby ze mną poszedł. Rozmawiałam z nim na ten temat i powiedziałam,że to co robi jest chore i ,że jeśli ma się tak zachowywać to ustalimy sobie,że na imprezy wychodzimy tylko razem. Nie zgodził się.
2. Widujemy się ok 2 razy w tygodniu , ponieważ w tygodniu on dużo pracuje. Różnie spędzamy czas, czasami wychodzimy na pizze, do kina, ze znajomymi ale zdarzają się dni kiedy siedzimy po prostu w domu. Wtedy on wybucha, ma pretensje,że siedzimy w domu i nic nie robimy. Kiedy proponuje mu wyjście na spacer, zakupy, jazdę na rowerze , wspólne gotowanie, jakieś gry ale on twierdzi,że mu się nie chce. Często też jak do niego przyjeżdżam to on zasypia ze zmęczenia i ja muszę sama oglądać filmy i zajmować sobie jakoś czas. Mieszkamy na wsi i ciężko jest mi wymyślić jakąś rozrywkę aby był zadowolony. Jak już coś zaproponuje to on odmawia. Zadaje mu pytania co ma ochotę robić , odpowiada abym coś wymyśliła bo on ma dosyć tego siedzenia. Jak zaradzić tej sytuacji... ?
3. Często potrafi mi zarzucić ,że jestem nudną osobą ponieważ nie śmieje się z "śmiesznych" jego zdaniem rzeczy,które on np. robi z kolegami. Np. wysadzenie skrzynek pocztowych, słoików petardami. Twierdzi,że przez swoją dorosłość wnoszę nudę do naszego związku i chciałby abym śmiała się z takich sytuacji a nie siedziała jak kołek. Ja z kolei nie chce udawać,że mnie coś takiego śmieszy, kiedy tak nie jest. Zawsze zachowuje się naturalnie.
Ostatnio mieliśmy poważną rozmowę na ten temat. Wyszło na to,że to ja powinnam zmieć swoje zachowanie dla szczęścia naszego związku. Ja uważam natomiast ,że on nie dojrzał chyba do tego aby taki prawdziwy związek stworzyć.
Byłabym wdzięczna za jakiekolwiek rady bo czuje się w tym wszystkim zagubiona. Nie mam sił ciągle się zmieniać i udawać kogoś kim nie jestem.