netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

26 odpowiedzi6 505 wyświetleńzałożony przez Madpierre, 25.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez Madpierre (2014-03-25 14:17:15)

Temat: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Witam!

Jak to zwykle bywa zarejestrowałem się na forum aby się wyżalić i aby ktoś trzeźwo spojrzał na moja sytuację.
Jakies 7 lat temu poznałem dziewczyne na chacie. Pozniej przeszło to na gg, wymieniliśmy się telefonami, pisaliśmy do Siebie. Miałem wtedy 23 lata. Odległosc jaka nas dzieliła to ok 170 km. Jednakze ja wtedy nie wierzyłem w znajomości internetowe no i cóz pomimo, ze nie chciałem, bo naprawdę uważałem ją za fajną dziewczynę zerwałem znajomość. Wybranka jednkaze chciała podtrzymywac nasz wirtualne kontakty, natomiast ja stanowczo stałem na swoim, ze mi nie zależy. Temat sie urwał. Pomimo, ze nie utrzymywalismy znajomosci, wciaz o niej pamietałem, bo zrobiła na mnie ogromne wrażenie i ciężko było mi i o niej zapomnieć, ale tak jak mowie znajomosci interentowe nie były dla mnie. Rozmawialiśmy moze 4 miesiące.

Po 3 latach kiedy moja sytuacja sie nieco zmieniała na moją niekorzyść, ponieważ zachorowałem i byłem sam jak palec w zasadzie. Pamietałem maila wybranki i napisałem. O dziwo odpisała mi, bardzo się ucieszyłem, ze wciąż pamięta i jest sama. Zaczelismy ze sobą rozmawiać, długo i często. Powiedziałem jej o swojej chorobie, o problemach, niskiej samoocenie i braku wiary w siebie. Ona tego wszystkiego słuchała, była ze mną, wspierała mnie i zawsze darzyła ciepłym słowem.Była końcówka 2010 roku, zaczynałem studia mgr. Niedługo po tym tego samego roku trafiłem do szpitala, niestety. Byłem tam 2 tyg. oczywiscie pobyt w szpitalu pomogły mi jej rozmowy, nie mogłem się doczekać aż ją usłyszę. Dodawało mi siły i wiary. Chciałem aby mnie nawet odwiedziła w szpitalu, miała niedaleko ok 50km. Chociaz z drugiej strony nie chciałem aby mnie takiego widziała, ale mimo to bardzo pragnąłem ją zobaczyć, przytulic. Nie zobaczyliśmy się w trakcie mojego pobytu w szpitalu.

Był rok 2011. Ja studiowałem, nie mogłem znaleźć pracy (studia zaoczne) ale rozmawialiśmy bardzo dużo praktycznie dzień w dzień po ok. 2 godz. może i więcej. Na weekendy jak studiowałem, nigdy nie odważyłem sie do niej pojechać bałem się, moja wiara w siebie nigdy nie była wysoka z racji choroby i być moze mojej aparycji. I tak tkwiliśmy w tym przez cały 2011 rok bez spotkania.
W koncu nadszedł rok 2012 konczyłem studia, moj stan fizyczny z racji choroby był na tyle ustabilizowany, ze chciałem sie spotkać jednakze ilekroc chciałem proponowałem spotkanie ona zawsze miała jakomś wymówkę, odbierałem to jako brak wiary w siebie, ze moze boi się, ze ona mnie sie nie spodoba. Tez miałem takie obawy wobec siebie.I to był własnie problem. Kiedy rozpoczynałem rozmowę o spotkaniu zawsze było jakieś ale..Duzo sie jej wyzalałem, mowiłem o swoich problemach o swojej deprasji, ona zawsze potrafiła podtrzymać mnie na duchu. Rozmowy były bardzo uczuciowe, chciałem to przełożyć na świat realny co w końcu się udało.

W lipcu 2012 po niemal 2 latach spotkaliśmy się. Tak wiem po 2 latach! O zgrozo. Gdy ją zobaczyłem, bardzo sie ucieszyłem. Była przy kosci, jednak mnie to nie przeszkadzało, ale nie powiem abym był zauroczony, bardziej sie obawiałem co ona mysli o mnie skoro wiara we mnie jest taka niska. Poszlismy na kawę, usmiechalismy się do siebie. Czas na spacer, usiedlismy na ławce i ona przyblizyła sie do mnie i połozyła głowe na moim ramieniu, złapała mnie za rękę. Słoneczko na nas swieciło i tak trwaliśmy razem. Odrazy mówię, ze nie była to dla mnie komfortowa sytuacja, ale nie chciałem jej odtrącić. Następnie gdy poszlismy cos zjesc ona złapała mnie za rękę, co mnie trochę zaskoczyło byłem zdezorientowany ponieważ sam nie wiedziałem czy do konca tego chce czy nie. Bardziej mnie zalezło na rozmowie tego jak nasza znajomośc się rozwinie. choc z drugiej strony dawno nie byłem w zwiazku wiec potrzebowałem ciepła i bliskości. Po tym jak zjedliśmy, poszliśmy na ławkę, wtedy ją pocałowałem, zasmiała sie poniewaz moj zarost ją szczypał wink i tak spędzaliśmy czas na pocałunkach. Nadszedł czas rozstania, pojechalimy na dworzec PKP, tam usiedlismy i znowy namietne pocałunki, z czego ona zapytała"Czy byłbym w stanie ją pokochać" Nic nie mówiłem, poprostu ją pocałowałem i dopowiedziałem " Czy to jest wystarczająca odpowiedz?" Przyjechał pociąg. Tylko się odwrociłem i zauwazyłem jaka smutna wychodziła z peronu. Ja tez w pociągu biłem sie z myslami całą drogę co to takiego było. Bolało mnie troche to, ze nic nie uzgodnilismy, ale pomyslałem skoro było tak cudownie moze znow sie spotkamy. Szczerze powiem nie była to jeszcze miłosc z mojej strony coś sie budowało, ale potrzebowałem na to czasu. W pociągu rowniez rozmawialimy o tym co sie wydarzyło. Wrociłem do domu i kolejny wieczór rozmów i jeszcze z rana.

W 2012 po tym spotkaniu namawiałem ją abysmy sie rowniez spotkali, wymysliłem wspolny sylwester 2012/2013 roku. Zgodziła sie, byłem szczesliwy ze spędzę z nią sylwester. Moje zadowolenie nie trwało zbyt długo kiedy kilka dni przed Nowym Rokiem powiedziała ze nie moze bo musi zostac z synem siostry. Bardzo sie wkurzyłem i nawet nie dzwoniłem na sylwestra. Po Nowym Roku cos mnie podkusiło z tęskonty i zadzwoniłem do niej. Znów zaczęliśmy rozmawiać, był rok 2013.

Rok 2013 zacząłem pracować. Cieszyła się, ze pracuje. Wciaz mowiłem jej duzo o Sobie, o swoich problemach w domu w pracy. Pamietalismy o naszych urodzinach, wysłała mi nawet upominek z dopiskiem "Twoja ....." Jednakze ja chciałem sie spotkać ale coś do tego spotkania nie mogło dojsc poniewaz ja pracowałem na weekendy i jakos nie moglismy sie razem dogadać. Jakos w lipcu 2013 roku odesłałem jej ten upominek włącznie z zyczeniami, nie chciałem tego skoro nie potrafiła się spotkać. Wiem, nie powinniem ale byłem tak zły ze ciągle to wymyslała mi nowe wymówki. Wierzyłem, ze jesli jej odesle to moze mi odda moj upominek i to bedzie pretekst do spotkania. Napisała mi ze nie muisiałem jej odsyłac prezentu na urodziny, odpisałem jej ze niech da komus kto bardziej zasługuje. Pomimo to dalej rozmawialimsy, postawiłem sprawo jasno albo sie spotkamy albo zakonczymy tą znajomość, ona stanowczo odparła ze ja widzę albo związek albo nic. Powiedziałem, ze nie zalezy mi na związku porostu chce sie spotkać i dogadac szczegółów czy warto to dalej ciągnąc czy nie. No i tak dalej to ciągnęliśmy bez przyszłości, wisieliśmy na telefonie.

W Listopadzie 2013 nie pisałem do niej, odpisała mnie wtedy " Czemu sie nie odzywam" napisałem "Przepraszam, ale chce byc sam".
Potrzebowałem chwili dla siebie. Po 2 tygodniach zatęskniłem i się odezwałem. Wtedy ona juz chyba zobojętniała - powiedziała ze juz nie czuje takiego natężenia tęsknoty co ja.Leży zapłakana, nie wiedziałem o co chodzi dokładnie. Nie chciałem jej stracic, mowiłem abysmy sie spotkali. Powiedziała czy "mimo wszystko chce utrzymywać kontakt" pewnie ze chciałem, ciezko było mnie sie z nią rozstać. choc nie spodziewałem się, nic do mnie czuje. Powiedziała mi rowniez, ze sie odchudza i zgubiła sporo kilo ok 20 kg. Co mnie trochę zaniepokoiło. Sylwester 2013/2014 nie wchodził w grę bo pracowałem, ale rozmawialiśmy w noc sylwestrową.

Rok 2014, ona 28 ja 29 lat. Strach pomysleć takie stare konie a dogadac sie nie potrafią.
Styczen 2014 był jakas inna jak gdyby zdystansowana.
Luty 204 odbieram telefon i mowi mi ze sie z kims spotyka. Ja "Ok to dobrze", chodzi z nim na kabarety na spacer. Odezwał się po 2 latach.Stwierdziła, ze woli miec coś pewnego na miejscu niż niepewnego na odległość. Mowila ze powinniem wiedziec, bolało mnie to,ze z kims na miejscu potrafiła pojsc na spacer spotkac sie a ze mną nie, chocby do głupiego kina, odległosc nie była dla mnie problemem. Dokonca jej nie wierzyłem. Miałem klapy na oczach nie widziałem tego. Postanowiłem ze bede walczył. Zblizały sie jej imieniny. Rano zadzwoniłem, niby ze ide do pracy (zawsze sie rano budzilimy)a tak naprawde przygotowałem się i pojechałem do niej samochodem.Ladnie ubrany pod krawatem (taką mam pracę) z różą. Miałem upominek - perfumy. Zaprakowałem pod jej miejscem pracy tuż obok jej samochodu i wyczekiwałem na nią, trochę zdenerwowany bo nie wiedziałem czego mogłem sie spodziewać, sądziłem, ze moze ją soba oczaruje smile Gdy ona mnie zobaczyła uśmiechnęła się i powiedziała ze myslała z bede w pracy. Zrobiłem jej niespodziankę. Była strasznie szczupła, wyglądała inaczej. choc wygląd dla mnie nie miał znaczenia. Zapytałem moze nie słusznie czy rzeczywiscie jest ktos odpowiedziała ze tak. Pojechalismy na spacer, juz w jej samochodze mowiła mi "Nic Ci nie obiecywałam, myslałeś ze rzucę Ci sie w ramiona" W tedy poczułem sie na straconej pozycji, ale ok, poszlismy na spacer. Usiedlismy na ławce, przytuliłem sie do niej, powiedziałem, ze ładnie pachnie, odpowiedziała ze dostała perfumy od tamtego chłopaka, który jest o 5 lat starszy! No cóz wiedziałem, ze nie mam co liczyc, byłem frajerem który przejechał 170 km zeby to usłyszeć. Wrocilismy do samochodu i pojechalismy w miejsce gdzie stał moj samochod. Powiedziała, ze to nie to, ze zasługuje na kogos lepszego, chciałem ją ostatni raz pocałować, skiwnęła głową - bolało. Przytuliła mnie mowiac przepraszam! Wysiadłem na jakmis pustkowiu (miejsce pracy) samotny, ze zranionym sercem, chcoaiz czego sie spodziewałeś, głupku.
Wrociłem do osrodka noclegowego - aha czy mowiłem ze chciałem tam spędzic 2 dni ? smile Musiałem odwołac rezerwacje. Zadzwoniłem do niej poszły straszne słowa, ze mnie tak potraktowała, wodziła za nos i ze nie chce jej znac. Całą noc nie spałem. Wrociłem do domu, jechając samochodem łzy nie przestawały kapać. Napisała mi abym bezpiecznie wrócił do domu  ze życzy mi aby nikt więcej mnie tak nie potraktował - przykre.

Tak oto zostałem sam, bez wsparcia bez osoby, którą chciałem pokochać, bo była dla mnie spełnieniem marzeń smile
Teraz wyżalam swoje smutki nie jej jak to było dotychczas a piszę na forum smile
Nie mogę uwierzyć ze jej nie ma, tęsknie pomimo ze mnie tak potraktowała. Boli, ze podczas pierwszego spotkania zrobiła ten krok i zbliżyła się do mnie. Co chciała przez to osiągnąć ? Poczuć jak to jest być kogoś blisko ? Bo nigdy nie była ? Strasznie cierpie bo mówiłem jej o wszystkim o moich zwycięstwach i porażkach, słabościach kompleksach, myslałem, ze moge jej ufac, byc moze to sprawiło, ze ją to zmęczyło, tylko czemu nigdy nie powiedziała mi w czym jest problem. Z jednej strony mowiła ze nie chce mnie stracic a z drugiej ze nic nie czuje. Powiedziała, ze to nie to -  czy to możliwe skoro raz sie tylko spotkaliśmy? Wątpię. Teraz zostałem sam z problemami bez poczucia wsparcia, braku zaufania. Co najgorsze zostałem tak zraniony, ze wątpie aby moja samoocena podniosła się z czasem. Ona być może jest szczęśliwe zakochana i układa sobie życie. Być moze 35 letni chłopak jest bardziej zaradny, zdrowy i na miejscu, i to jego może pokochać a nie mnie.....

Żałuję ze dałem się w to wciągnąć i wcześniej tego nie zakończyłem, może bym mniej cierpiał....

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-25 16:41:56)

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Myśle, że kobiety same są często rozstrojone psychicznie i jeśli Ty też jesteś problemowy, a do tego jest odległość to nie macie perspektyw. Związek to niestety coś więcej niż wzajemne poklepywanie się po plecach i pocieszenia. Po wielu też sprzeczkach, nierozumieniu, a także przyzwyczajeniu do odległości, jej początkowe zauroczenie minęło. Reszta to typowe kobiece podbudowanie ego. Myśle, że mężczyźni z takimi problemami nie znajdą nigdy związku, bo nie potrafią poukładać niczego wokół, czyli zapewnić bezpieczeństwa. Kobieta musi się czuć silniejsza przy mężczyźnie, a Ty ją osłabiałeś i fakt, że wzbudzałeś uczucia, ale później tylko te negatywne. Nie jesteś też pewny siebie, nawet pewny jej, bo robiłeś na początku wiele rzeczy na siłe. Nie podobała Ci się tak naprawde i chciałeś z nią być, byle być, a że odrzuciła to cierpisz. I tak byście nie byli szczęśliwi i na pewno nie w momencie kiedy jest odległość. Kobiety nie chcą spotkać się z dzieciakami, bo jeśli 4 lata zmarnowałeś na jedno spotkanie... to mówi wszystko. Przede wszystkim kobiety chcą bliskości i oparcia, a często też takiego postawienia do pionu, nawet rozwiązania problemu. Ty jej dostarczyłeś kolejnych, zamiast czuć się szczęśliwą.

Aha i już sam początek, który mówi, że zrywasz znajomość bo nie wierzysz w znajomości internetowe (krzywdzisz ją tym być może nawet), a jednocześnie robi na Tobie ogromne wrażenie. Jesteś niespójny i to nie jest atrakcyjne. Tak mają ludzie niegotowi na tworzenie związków po prostu. Coś o tym wiem. Chciałeś znajomości na luzie, a to znaczy że jesteś niepoważny i to znaczy, że nie zapewnisz niczego oprócz "przyjemności od święta" co mija się z oczekiwaniami tej kobiety.

3

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Dziękuje za odpowiedz. Spodziewałem się samych przykrości na mój temat, warto czasem przyjąć pewne rzeczy na klatę. Wydaje mnie się, nie bylem problemowy, byłem dla niej zawsze kiedy tego chciała, a to ze zachorowałem nie było zalezne odemnie. Pomimo iż dużo mówiłem o swojej chorobie o braku akceptacji uważałem, ze lepiej aby wiedziała, aniżeli nie było rozczarowań z jej strony, tak na tamtą chwilę to rozumiałem. Ona tego słuchała i potrafiła zrozumieć, to przy pierwszym spotkaniu jakoś jej zależało, na pewno nie dałem jej odczuć, ze mam problem z sobą. Wydaje mnie się, ze ona sama do konca nie wiedziała czego chce. Poza dogadaniem się na spotkanie nie było ani jednej kłótni to było fascynujące, chociaż czy można się kłócić przez telefon ? Doskonale rozumiem, ze potrzebowała wsparcia, bezpieczeństwa i możesz mi wierzyc czy nie dawałem ile mogłem, po pewnym czasie zrozumiałem, ze nie moge polegac tylko na wyzalaniu sie jej, tak jak napisałeś nie chciałem przelewać negatywnych emocji, ale być może było już za późno.
Napewno nie było to tak, ze chciałem z nią byc na siłę, ze zmuszałem sie do jej urody, po 1 spotkaniu co mozna poczuć ? Nalegałem chciałem sie spotykac poznawać i wydaje mnie się ze problem tkwił w niej a nie we mnie, mogła przeciez odrazu powiedziec słuchaj nie chce sie widywac i po sprawie. Mowisz o mnie dziecko bo 4 lata zmarnowałem na jedno spotkanie, z tym ze kto okazał się wiekszą dziecinnością nie mówiąc mi ze nie zależy jej na spotkaniu ja czy ona ? Skąd mogłem wiedziec co w jej głowie siedzi kiedy nigdy stanowczo i konkretnie nie potrafiła mnie się do tego przyznać. Przystawić do pionu, nie raz to robiłem. No cóż może nie jestem zbyt domyślny.. Jesli chodzi o znajomosci internetowe, akurat tak było, ze w danym momencie nie wierzyłem w nie..teraz wiem, zeby dązyc jak najszybciej do spotkania. W tamtym czasie nie za bardzo mogłem sobie pozwolić na wycieczki, stad takie moje podejscie aczkolwiek moim zdaniem wyjąłeś to z kontekstu.

4

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Myśle, że niepotrzebnie starasz się ją tłumaczyć. Nie spełniłeś oczekiwań i pogodz się z tym. Myśle, że czasem nawet bycie na każde zawołanie jest męczące. Nie każda kobieta potrafi określić czemu coś sie psuje, czemu już sie coś konczy. Gdyby nie odległość to sam byś zobaczył co się dzieje, ale jeśli poznała kogoś bardziej interesującego to nie zrobisz nic już i czas nadrobić STRACONE 4 lata. Mogłeś poznać kogoś blisko i jeśli by Ci coś naprawde nie pasowało (a nie obrażając się jak małe dziecko) to byś sam  to skonczył. Ona chciała,a Ty przecież sam przyznajesz że robiłeś rzeczy na przekór wam i ona zobojętniała. Ona odmawia spotkań tyle czasu, Ty próbujesz... powinienes juz zrezygnowac po 2-3 próbie i z KONKRETNYMI wymówkami. Trzeba znać swoją wartość. Tak samo o co dokładnie chodziło jej z tym pytaniem czy moglbyś ją pokochać? Jeśli całujecie się, jest dobrze i ona smutnieje gdy odpowiadasz twierdząco? I albo odpowiada albo kończysz to, a tak pozostało męczenie się. Czas nadrobić zaległości i jeśli pracujesz, skonczyles studia, to czas poznać kogoś komu moglbys sie SPODOBAĆ a nie wyżalić.

5 Ostatnio edytowany przez Madpierre (2014-03-25 19:18:42)

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

thepass rozumiem o czym piszesz i jestem tego jak najbardziej świadomy, zal pozostał i poczucie rozczarowania, aczkolwiek ciężko mi to teraz świeżo wszystko zebrać razem. Nie słyszałeś tych rozmów, nie zdajesz sobie sprawy ile tam było uczuć, ile ciepłych słów.
Samo spotkanie było czymś wyjątkowym, ale tylko w sferze, ze tak bardzo chcieliśmy kochać i być kochanymi, być może nigdy nawet bliskiej odległości nie pokochalibyśmy się. Wydaje mnie się, ze twierdzenie, ze to nie jest to po jednym spotkaniu i setkami rozmów było szalenie niedojrzałe z jej strony a być może tylko wymówka aby mnie spławić, bo tak było łatwiej. Rozumiem, ze czasem nie można wyjaśnić co w kimś nie pasuje, ale w odpowiednim momencie należy usunąć się cień, a nie ciągnąc w nieskończoność. Masz racje powinien zakończyć znajomość po próbach spotkania, jednakże uparcie chciałem poznać powód, co było błędem to po pierwsze a po 2 jakoś wewnętrznie nie chciałem jej stracić, cóż nie znałem swojej wartości, opierałem wszystko na niej. Co do tego całowania i pytania, szczerze to nie pamiętam aby posmutniała, tudzież co to za pytanie na pierwszym spotkaniu, całkowicie wybiło mnie z rytmu, stąd brak mojej odpowiedzi a pocałunek. Co do SPODOBAĆ się a nie wyżalić co ma do tego to coś ? Sama uważała ze jestem przystojny i się jej podobam i jakoś nic z tego nie wyszło, a może tak mówiła aby mnie nie zranić. Z resztą naprawdę dużo by tu gadać, z perspektywy czasu wykazaliśmy się oboje ogromną nieodpowiedzialnością i niedojrzałością. Boli i będzie boleć i muszę to przełknąć.

6

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Początkowo myślałam, że skoro poznałeś dziewczynę "na chacie", to pewnie "na chacie" była jakaś impreza i nie rozumiałam jak będąc w jednym domu ("chacie") nie widzieliście się na wzajem lol Jednak lata robią swoje więc nie będę się merytorycznie wypowiadać w temacie:P

7

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!
Madpierre napisał/a:

thepass rozumiem o czym piszesz i jestem tego jak najbardziej świadomy, zal pozostał i poczucie rozczarowania, aczkolwiek ciężko mi to teraz świeżo wszystko zebrać razem. Nie słyszałeś tych rozmów, nie zdarzasz sobie sprawy ile tam było uczuć, ile ciepłych słów.
Samo spotkanie było czymś wyjątkowym, ale tylko w sferze, ze tak bardzo chcieliśmy kochać i być kochanymi, być może nigdy nawet bliskiej odległości nie pokochalibyśmy się. Wydaje mnie się, ze twierdzenie, ze to nie jest to po jednym spotkaniu i setkami rozmów było szalenie niedojrzałe z jej strony a być może tylko wymówka aby mnie spławić, bo tak było łatwiej. Rozumiem, ze czasem nie można wyjaśnić co w kimś nie pasuje, ale w odpowiednim momencie należy usunąć się cień, a nie ciągnąc w nieskończoność. Masz racje powinien zakończyć znajomość po próbach spotkania, jednakże uparcie chciałem poznać powód, co było błędem to po pierwsze a po 2 jakoś wewnętrznie nie chciałem jej stracić, cóż nie znałem swojej wartości, opierałem wszystko na niej. Co do tego całowania i pytania, szczerze to nie pamiętam aby posmutniała, tudzież co to za pytanie na pierwszym spotkaniu, całkowicie wybiło mnie z rytmu, stąd brak mojej odpowiedzi a pocałunek. Co do SPODOBAĆ się a nie wyżalić co ma do tego to coś ? Sama uważała ze jestem przystojny i się jej podobam i jakoś nic z tego nie wyszło, a może tak mówiła aby mnie nie zranić. Z resztą naprawdę dużo by tu gadać, z perspektywy czasu wykazaliśmy się oboje ogromną nieodpowiedzialnością i niedojrzałością. Boli i będzie boleć i muszę to przełknąć.

Musiałem zacytować, by nie zapomnieć o niczym. Wiem jak to jest, gdy jest tyle ciepłych słów, rozmów, ale jednak wciąż ważniejsza jest bliskość fizyczna. Nawet na własnym przykładzie i setkach rozczarowań, ale nie winie nikogo tutaj. Wiem tylko, że kiedy nie jestem z siebie zadowolony, szczęśliwy to nie przekaże dobrej energii tej dziewczynie i zostaniesz ofiarą. Ona może pocieszyć Cie, bo kobiety ogólnie empatyczne są, emocjonalne i wyczuwają czy jesteś facet czy baba, czy może jeszcze dziecko i nie umiesz niczego zorganizować (a Ty możesz sądzić, że nie dajesz po sobie znać). Masz być chłop i brać życie za mordę. Troche mi po prostu to desperacją zalatuje, negatywnością, smutkiem, poszukiwaniem szczęścia w kimś a nie sobie. Tak działa natura. Kreujesz sie na słabego, to kobiety chocby najsłabsze Cie eliminują. Jak bedziesz usmiechniety i nie bedziesz wymagał czegokolwiek, to dostaniesz wszystko, ale jesli przekażesz pozytywną energie bo po prostu kochasz siebie i wiedz, że jesteś zajebisty. Jeśli piszecie i jest jej przyjemnie to sama zaproponuje spotkanie lub się od razu zgodzi, gdy tak po prostu spytasz - a moze warto sie spotkac, pomyślałaś o tym? I wtedy macie znajomosc, ktora idzie płynnie, po kolei, etapami. Nawet co do seksu, całowania. Jeśli ona bedzie sie czuła dobrze z Tobą to sama zacznie chcieć (no chyba że jest dziewicą, a z tym trudniej). Wiadomo, można naprowadzić, spytać, ale w wiekszosci Ty musisz prowadzić a poprowadziłeś to tak, że właśnie wyszliscie na mocno niedojrzałą "parę" która nie umiała prostych problemów rozwiązać i nie miała perspektyw, a tylko okresowe tęsknoty do nie wiadomo czego i pozniej urywanie kontaktu - jak małe dzieci wlasnie. Ty jednak masz byc silnym charakterem.

A co do posmutnienia po pocałunku
"Nic nie mówiłem, poprostu ją pocałowałem i dopowiedziałem " Czy to jest wystarczająca odpowiedz?" Przyjechał pociąg. Tylko się odwrociłem i zauwazyłem jaka smutna wychodziła z peronu."
Co to znaczyło?
I tak na koniec, rzeczywiście, nie ma co analizować, roztrząsać. Popełniłeś błędy nie umiejąc być po prostu kimś na kim mogła by się oprzeć i spodobać - niekoniecznie z wyglądu, ale jako ktoś do związku (a jeśli czujesz, ze mowila Ci tak by Cie nie zranic to kolejny powód by potraktować sie jako "nie faceta" tylko kogos kogo trzeba pocieszać). Potraktuj to jako niedopasowanie i że Cie skrzywdziła rzeczywiście i idź dalej. Młody jesteś. Moze brakuje Ci pasji, moze miejsc w ktorych tłoczy sie od kobiet? Musisz żyć, a nie "jak to zwykle bywa wyżalać sie w internecie".

8

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Doskonale zdaję Sobie sprawę z bliskości i intymności jaka zachodzi między ludźmi podczas spotkań i jak ważne jest to dla kobiety. Ciągłe bazowanie na telefonie do niczego nie prowadzi. Teraz już to wiem, szkoda, ze tak późno. Być może z mojej strony to była platoniczna miłość, może wierzyłem w coś co nie miało prawa wypalić. Rozumiem również, że kobiety nie przepadają za zakompleksionymi, smutnymi i często wyżalającymi się facetami, aczkolwiek to nie było tak, albo może teraz tego nie widzę, ze notorycznie była tylko mowa o mnie i o moich problemach.Choć z drugiej strony kurcze no człowiek jest sam potrzebuje tego wsparcia dobrych słów nie mowie dzień w dzień, miewa chwilę załamania, fakt trzeba umieć poradzić sobie samemu, być może moje problemy ją przerosły, była dla mnie pocieszycielką, która bała się, ze tego nie udźwignie. Pomimo moim problemów starałem się jej dać choćby telefoniczne namiastkę tego co mógłbym zrobić w realu, jakby mi dała 2 szansę. Niestety nie chciała tego zrobić. Z czego to wynikało? Trudno powiedzieć, podejrzewam i śmiem twierdzić, ze sama miała problem z sobą, być może tez nie wierzyła w siebie, była zakompleksiona. Wspieranie mnie podbudowywało ją, jej ego wzrastało - teraz to tylko gdybanie a całej prawdy nigdy się nie dowiem. Może szukała kogoś na miejscu, może sytuacja w rodzinie i jej rodzice mieli na nią wpływ tego nie wiem, bo nigdy nie było o tym mowy. Gdy schudła uwierzyła w siebie i zaczęła się spotkać z chłopakiem, który się odezwał po 2 latach i jest 5 lat starszy.. no cóż... oby się jej udało i nie została skrzywdzona smile Ja tylko żałuje dwóch rzeczy - 1, ze nie zaprzestałem utrzymywać kontaktu po 2-3 zaoferowania spotkania, 2 - mogłem wcześniej dążyć do spotkania, nawet robiąc niespodziankę i przekonać się jak to jest. Chciałem się uzewnętrznić pokazać ile jestem wart, naprawdę wbrew pozorom miałem i mam coś do zaoferowania. Teraz to historia, trzeba podnieść głowę do góry i iść na przód, innego wyjścia nie ma. Mam nadzieję, ze wspomnienia szybką ulecą i wszystko z czasem zszarzeje ładnie się zabliźni wink

9

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Zamiast rozmyslać nad ta dziwna znajomoscia, zacznij spotykac sie z innymi kobietami, bo czas tyka smile Powodzenia

10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-26 12:41:18)

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Dokładnie, zacznij się SPOTYKAĆ (ale oczywiście nie na siłe). Nie telefony, nie internet, nie komplikowanie wszystkiego i robienie problemów - tylko ich rozwiązywanie. Ja bym nie wytrzymał 4 lata - nawet gdybym był zakochany. Juz dawno bym to skonczyl i zaczal cos na powaznie... pamiętaj, jeśli odległość jest problemem to zacznij od znalezienia kogoś na miejscu. Jeśli czułbyś sie na siłach by tworzyc związek na odległość to wtedy się w to pakuj, ale pamiętaj, że kobiety zazwyczaj są duuuużo wrażliwsze i o wiele szybciej przychodzi im rozczarowanie i negują całe uczucie dzięki temu. Oczywiście nie jest to norma, bo zdarzają się i stabilne, dojrzałe kobiety, które nie mają w sobie tylu emocji, ale z doświadczenia wiem, że takich mało i dużo wcześniej znajdują sobie kogoś, by w tym trwać - bo są pozytywne i widzą pozytywy.

11 Ostatnio edytowany przez Madpierre (2014-03-26 14:18:16)

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Zgadza się najlepiej kogoś poznać z tym, ze wciąż nie mogę o niej zapomnieć, pomimo tego jak mnie potraktowała, jak odepchnęła a ja zaufałem. Druga strona medalu jest taka, iz sam mam problem ze sobą i z choroba i poczuciem własnej wartości i to ona dodawała mnie sił pozwalała rozwinąć skrzydła, teraz muszę radzić sobie sam, ale jestem kompletnie pogubiony. Byc może to głupie ale desperacko potrzebuje kogoś u boku, kogoś kto byłby blisko nie po to aby się wyżalić ale czuć obecność że kocha i ja odwzajemniam dokładnie to samo. Od tak po prostu. Ona teraz to ma a ja zostałem z niczym.  Naprawdę żywiłem spore nadzieję z tą dziewczyną i nie mogę znieść ze znalazł się ktoś bardziej "interesujący" a ja poszedłem w odstawkę. W dodatku to spotkanie i taki cios w samo serce. Nie jest to wyżalanie się natomiast realne spojrzenie na sytuacje. W zasadzie dobrze zrobiła - bo co ja miałem do zaoferowania ? Kompletnie nic, na pewno nie to aby się we mnie zakochać i spędzić ze mną resztę życia.Pozdrawiam wszystkich.

12

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Właśnie. Sam wiesz, że jest to desperacie poszukiwanie miłości, kogoś kto by Cie dowartościował, uszczęśliwił. Nie kochasz samego siebie i wiesz, że nie masz nic do zaoferowania, dlatego ona nie chce z Tobą być i sądze, że inna też by nie chciała przy takim podejściu. Najcześciej problem tkwi w rodzicach, jakbyś nie dostał wystarczająco miłości od nich, lub ojciec nie nauczył Cię jak być mężczyzną po prostu. Choroby też robią swoje bo zabijają nadzieje i wiem po sobie, że jeśli dziewczyna poznaje Cie z chorobą, a poza nią nie masz nic do zaoferowania i nie widac, byś mógł się wyleczyć to ona też odejdzie, mimo że na początku może i nawet coś poczuje. Smutne, ale musimy najpierw poradzić sobie sami ze sobą. Ta myśl to wciąż uzaleznienie od niej, a szczęście zalezy od nas samych , od naszego nastawienia, a nie od jakiejś tam osoby. Ją stracisz, to tracisz wszystko... tak mają kobiety, slabe istoty. Nie bądź baba.

13

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Wiem to, nie kocham Siebie a tylko miłość do Siebie samego jest stała, niestety nie potrafie, wygląd, choroba, leki które zmieniają wygląd, ciągła walka - co jak co ale nie potrafię tego udźwignąć. Brak wiary w siebie i swoich możliwości. Staram się wierzyć w Siebie i mimo przeciwności losu brnę do przodu. Boję sie odtrącenia, braku akceptacji - to ze wygląd jest najwazniejszy. Sorry thepass ale chyba zostało mnie samotnie iść przez zycie omijąc szczesliwych ludzi, pięknych i zakochanych....

14

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Źle myślisz. Na wszystko jest rada w życiu, tylko trzeba zacząć umieć szukać rozwiązań i zacząć po prostu działać. To że związki być może na ten moment nie są dla Ciebie, nie oznacza, że nie możesz zając sie sobą. Może poszukać innych lekarstw, diagnozy, może psycholog, może jakaś inna forma rozrywki, która będzie trzymać Cie przy życiu i mówić - k*wa jestem w tym dobry, moge sie szczycić tym bo inni są gorsi! I tak ludzie zaczynaja kochać siebie, bo jak zaczynają być aktywni w życiu to zaczyna im coś wychodzić, ale żeby coś mogło wyjsc musi przyjsc porażka i wnioski. Problem jest dużo głębszy niż sama znajomość telefoniczna i wcale nie toksyczna, bo czemu? Sam wpędziłeś ją w taki schemat... bierz przykład z ludzi, którzy rąk nie mają, nóg, a robią coś w zyciu co ich zadowala i czują że jednak coś potrafią, w czymś są dobrzy. Inni mają gorzej, a radzą sobie. Inni też są nieszczęśliwi i w koncu kogoś znajdują. Nie umierasz jeszcze, więc możesz dużo zmienić.

15

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Możesz mi wierzyć czy nie ale zmagam sie z tym problemem od ponad 10 lat. A trochę później choroba przewlekła której nie da sie wyleczyć oraz skutki uboczne brania leków. Chciałbym odnaleźć szczęście w życiu, zacząć robić coś co naprawdę kocham, ale nie umiem tego znaleźć, bo tak naprawdę nie wiem w czym jestem dobry. Twoje podejście znam i mnie ogromnie fascynuję, podziwiam, ze w ten sposób podchodzisz do życia. Nie raz to słyszałem, polub Siebie takim jakim jestes, znajdz sobie dziewczynę. Jednak wprowadzanie tego w moje zycie jest cholernie ogromnie trudne jakby los sprzymierzył się wokół mnie. Czemu uważam za toksyczne, bo brnąłem w coś co nie miało przyszłości, zawsze Sobie powtarzałem, ze mnie nie pokocha, nie zaakceptuje tego jakim jestem - a to jedno spotkanie dało mi wiarę w to, ze ktoś w końcu może mnie pokochać i zaakceptować tylko dlaczego ja wtedy nie zdołałem zaakceptować siebie? Dalej w tym tkwie a stan jest spotęgowany odtrąceniem. Masz rację być może mnie nie pokochała bo to nie było to a może rzeczywscie bo nie potrafiłem zaakceptować samego siebie. Thepass jesteś spoko gość, skąd tyle o tym wiesz?

16

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Widzisz, gdybyś wierzył w to, że może Cie kochać i jesteś świadomy czemu (bo po prostu uważasz się za kogoś lepszego niż inni) - to by Cie kochała. Gdybyś tak NAPRAWDE chciał z nią być, to byś był. Wszystko psuje sie w naszym podejściu i komplikacjach, które stwarzamy, a które nie zawsze mają znaczenie dla innych. Skąd coś tam wiem? Doświadczenie... sparzyłem się wielokrotnie, ale jak widać wyciągam wnioski i ide dalej. I nie powiem bym nie tęsknił teraz za kimś, ale wiem że jej nie ma, mnie nie ma tamtego. Tamto było zmyślone, ale też są nowe kobiety, które TEŻ potrafią na mnie dobrze zadziałac. Po prostu musiałem sie na nie otworzyc i chcieć sie z nimi poczuć dobrze. Jeśli ja jestem zadowolony z czegoś, bije ode mnie fajna energia, to one sie tym zachwycają bo same są często nieszczęśliwe. Do tego zakompleksione, więc jeśli docenisz ją, a przy tym zafascynujesz pozytywnym podejściem i werwą do życia (bo masz cel, bo robisz coś co Cie cieszy) to sie zakochują. Nikt nie wie w czym jest dobry jeśli nic nie robi...

17

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Dzieki thepass jestes dla mnie drogowskazem natomiast drogę muszę sam pokonać, nie będzie to dla mnie łatwe i wbrew pozom nie odnajdę w sobie wszystko jak za pstryknięciem palców. Być może cała ta sytuacja musiała się wydarzyc abym pewne rzeczy zrozumiał dogłębnie. Na ta chwilę jest euforia, ze trzeba coś popchnąć do przodu, natomiast powiem Ci ze przychodzi dzień i nie wiem co ze Sobą zrobić, skąd brać siłe na to wszystko, skąd czerpać pokłady energii, którę mnie zmobilizują do działania. Nie jestem pewien do konca czy twoja teoria miłosci samego siebie względem tej dziewczyny, która nie potrafiła pokochać, z racji, ze sam siebie nie kochałem jest realna, natomiast mozlwie, ze cos w tym jest.

18 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-26 17:02:43)

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Pomyśl, swiat daje tyle mozliwosci,chocby ta siłka - nie wiem jaką masz chorobe i czy mozesz. To jest sport, a mezczyzne nic nie podbudowuje jak sprawnosc fizyczna i seksualna, a także pasja - cos poza kobietą. Masz cel i nie myslisz o tym, że to jest zle, ze nie masz siły (bo siły nie masz psychicznej i ona wykancza organizm). Osiagasz cel np na siłce (poczatki sa trudne zawsze) i zaczyna Ci sie ukladac, jestes coraz lepszy, silniejszy, wytrzymalszy, atrakcyjniejszy. Podbudowujesz swoja pewnosc siebie sukcesem i wyglądem, ktory bardziej sprawia radosc, a do tego endorfiny przez wysilek fizyczny sie wytwarzają. Do tego na siłce mozna spotkac kobiety, mozna zapoznac kolegów, pogadac o osiągnięciach. Szczegolnie duze miasto oferuje sporo. Mozna jezdzic rowerem, motorem, nawet samochodem, mozna zwiedzać, podrozowac, mozna zapisac sie na jakies kursy. Mozna nawet isc do tego psychologa i jego popytac o rady co masz robic w zyciu, by czuc sie kims lepszym i podbudowac swoja wartosc. Pojsc na grupe wsparcia, a to znowu nowi ludzie z ktorymi mozesz wymienic poglądy (i sie uszczesliwic kolejny raz) i byc moze znalezc wspolny cel jak chodzenie na bilard, kregielnie, rzucac lotki, czasem sie moze napic piwa. Do klubu isc nawet niekoniecznie tanczyc, a popatrzeć. Wyjsc nie ze smutkiem, ze żadnej nie poderwałes (bo idziesz tam dla siebie). Sa rozne kółka zainteresowan, nawet czytania ksiazek, fotografowania. Przeciez konczyles studia, to cos jednak sie nauczyles? Najgorzej mowie, jest nic nie robić i czekać na cud, a wtedy przychodza najgorsze mysli i brakuje sił bo sie tkwi w bezczynnosci/bezradnosci i zaczyna sie mętlik w głowie, że sie do niczego nie nadaje. A nie nadaje sie bo sie nic nie robi i tak koło się toczy. Nauka i praca to podstawa, a pozniej mozna przeciez ucząc sie zmienic prace na lepszą. Reszta to sa zajęcia poza tym, lub z tym związane i na samą kobiete i uzaleznienie od niej masz mało czasu, bo kochasz siebie i chcesz dla siebie jak najlepiej, a przy okazji ona bedzie miała dobrze i jesli odejdzie to bedziesz przekonany, że straciła cos dobrego.

I jak pisałem. We mnie kobiety sie zakochiwały zawsze gdy byłem pozytywny,zaskoczyłem umiejetnoscia zorganizowania czasu, rozwiazania problemu (one nie lubią byc odpowiedzialne za coś, podejmować decyzji), a jednocześnie nie dawałem siebie całego od razu (bo miałem inne zajęcia). Po prostu zakochiwały sie gdy bylem szczęśliwy, udawałem szczęśliwego lub staralem sie widziec we wszystkim pozytywy np w niej, w naszej znajomosci, w naszej PRZYSZŁOŚCI i mimo jej zwątpienia potrafiłem ją wybic ze złego myślenia. Czemu? Bo wierzylem w siebie i że zrobie tak, by było jej dobrze.

19

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Nie chce tutaj mowic o swojej chorobie bo to jest inny temat, ale choruje na płuca. Co prawda sa pewne ograniczenia np. ta siłka czy uprawianie sportu moge przy lekach jak najbardziej tylko w stopniu umiarkowanym, ale to nie tragedia, przeciez moge, w końcu chodzę fakt, ze się męczę czasem ale zauwazyłem, ze nie bardziej niz niektórzy palacze hehe taka automotywacja. Wszystko co wymieniłeś moge spokojnie robic, bez najmniejszego problemu. Niezle to napisałeś, naprawdę. Rozumiem, ze jestes sam, ale dla nie jednej mysle, ze byłbys skarbem, no z takim podejsciem, mysle, ze duzo osiągniesz jak juz nie osiągnałeś. Podziwiam Cie Bracie, ze chcesz, ze masz chęć napisania i wpojenia pewnych istotnych rzeczy do mojej głowy.

20

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Ja jestem w trakcie osiągania celów. Idzie powoli, ale idzie bo też jestem chory nieuleczalnie. Są dni w ktorych jak mowisz, nie ma siły, bo mysle o niej, wspominam, ale zajme sie pozniej tym co lubie i mija mi to. Zrobisz sobie 50 pompek z obciazeniem na plecach to włącza Ci sie taki agresor, że nie ma smutku i nie dałbyś sobą pomiatać. Sport, szczegolnie siłowy dobrze działa na nas. Poza tym jeśli Ci pomaga to co pisze, to mi jest miło i ciesze, sie że moge coś wytłumaczyc. Tyle ile napisałem to i tak mało, bo mozliwosci jest znacznie więcej. Nic kobiet nie pociąga jak niezalezność, większa odwaga od nich (czyli prowadzenie ich, zrzucenie odpowiedzialności) oraz zajęcia, które Ciebie realizują poza nią (ciekawisz ją, fascynujesz, ona sie zastanawia co tam robisz - może jakaś Cie podrywa?) i wtedy nei jesteś bluszczem - masz swiat poza nią, a ona jest w srodku tego swiata co najwyzej. To Ty jej pozwalasz na wejscie do niego i w kazdej chwili mozesz ją wyrzucic, bo masz wymagania. A tutaj niestety pokazales, ze malo co wymagasz, a nawet jakby to godzisz sie na to co ona powie i dalej błagasz o coś, potem zrywasz kontakt, znowu tęsknisz. Pokazujesz, ze nie mozna na Tobie polegać, a tego wymaga sie od mezczyzny.

21

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Skoro jesteś nieuleczalnie chory i potrafisz spędzać czas na zajęcia siłowe i czerpać z tego nieokrzesaną radość, ze robisz coś dla siebie, inwestujesz w siebie to pozazdrościć wink
Ja wiem, ze należy przestać się przejmować brać życie jakie jest i umieć się z niego cieszyć. Olać słabości, kompleksy, chwytać każdy nowy kolejny dzień garściami, dbać o siebie. Spełniać się zawodowo oraz realizować swoje małe marzenia.
Postrzegasz kobietę jako jeden rodzaj, poprzez imponowanie kobiecie swoją otwartą osobowością, niezmiernie ciekawą,jednocześnie skupiać się na sobie, a gdzie tutaj jest odurzenie chęć zdobywania kobiety, chwilowy zawrót głowy jej intelektem, wyglądem ?

22

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Życie jest za krótkie, by nie robić rzeczy, które choć chwile uszczęśliwiają. Ja dziękuje dziewczynom, z ktorymi przezyłem wspaniałe chwile, a mnie zostawiły. To przecież ich prawo do wolności, nie musze nikomu się podobać przecież. Tak zdecydowały to okej, ale wcześniej było miło i to zawsze dobry etap w życiu. Uczy czegoś, uświadamia.
Czy ja mam się zachwycać kobietą? Ja jestem z tych, którym ciężko przychodzą dobre słowa, komplementy, ciężko mnie zauroczyć. Mnie kobieta musi zdobyć sama, musi być wyzwaniem (nie że gra chamską i niedostępną, ale że czuje np że potrafi mnie przegadać, pokazac mocniejszy charakter) i wtedy nam się to rozwija - inaczej ja czuje tylko koleżeństwo, a to one sie zakochują (i im przechodzi, gdy jestem wciąż "zakolegowany"). A najgorsze jest to, że czuje, że wcale nie mam wymagań, że jestem łatwy bo od razu dąże do kontaktu fizycznego, a mimo to uczuć u mnie brak i stąd mnie mało która umie zainteresować. Może też musiałaby sport jakiś uprawiać, mieć pasje? Może nie ten poziom? Na razie trafiam na same takie z problemami psychicznymi (ciągle smutne, zakompleksione, nic im nie wychodzi w zyciu), lub takie bardzo "słodkie", które na wszystko sie zgadzają, wszystko im pasuje i moge robić co chce, a one i tak szczęśliwe (jakby im nie zależało). Dlatego może ja też sie do związków nie nadaje, ale to akurat nie jest główny cel życia. Jak widze, że tutaj bardzo dużo panien ma powyżej 30 lat i są samotne, to myśle czas na mnie jeszcze się znajdzie.

23 Ostatnio edytowany przez Madpierre (2014-03-29 07:55:30)

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

pass mgłbys mi napisac swojego maila badz napisac na mojego ? chciałbym podzielic się z Tobą spostrzeżeniami i napisac kilka słow byłbym wdzięczny jesli zechcesz. Pozdrawiam

24

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Napisałem tutaj przez forum. Jeśli nie dojdzie to napisze normalnie.

25

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Doszło smile

Postaram sie napisać na maila jak znajdę chwilę czasu. Pozdrawiam smile

26

Odp: Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Podziel się też ze mną bo mój znajomy ma podobny problem z sobą.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Toksyczna znajomość telefoniczna, która trwała 4 lata!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026