Nie wiem czemu pisze. Może dlatego, że jestem troszkę pod "wpływem" i się odważyłam, albo po prostu miałam taką potrzebę. Problem tkwi w tym, że jakieś pół roku temu pokłóciłam się z ojcem i do tej pory się do siebie nie odzywamy (mam osiemnaście lat - mieszkamy ze sobą). Pokłóciliśmy się o totalną bzdurę, ale po prostu odnoszę wrażenie, że odzwyczailiśmy się od swojego towarzystwa. Nie potrafię nawet zdobyć się na zwykłe "cześć" kiedy wracam do domu. Wiem, że wielu z Was napisze, abym po prostu zaczęła rozmowę, że to przecież proste .. ale nie dla mnie. Ja już nie mam siły na to aby walczyć o tą relację. Kiedyś miałam z nim w miarę dobry kontakt i nie chce się wyprowadzać, bo to w tedy będzie znaczyło, że odcinam się od nich. A ja pragnę aby wszystko wróciło do swojego dawnego stanu. Chciałabym, aby ktoś poradził mi co robić w tej sytuacji. Bo ja już rozkładam ręce..
Ps. Dla osób bawiących się w czytanie poprzednich wątków : tak, miałam co podobnego do bulimii ale wyszłam z tego. Jem normalnie od jakiegoś roku ![]()