Witam!!!
Rozstałam się z mężem dwa lata temu.. Oczywiście odszedł do innej kobiety, Mamy dwójkę dzieci 7letniego kubę i 2,5 letniego franka. Mąż z super taty zrobił się tata raz na pół roku.. o młodszym synu w ogóle nie pamięta, nie zabiera go.. i cały problem zaczyna się ze starszym synem.. mąż był na prawde dobrym tata dla starszego przynajmniej tak do 4-tego roku życia - rok przed rozstaniem zaczęły sie te relacje psuć ale syn ciągle ma obraz super taty. gdy od nas odszedł przestał sie kąpletnie interesować synem nie płąci alimentów wogóle ale juz nie o to chodzi na własne życzenie ma przydzielona opiekę raz na miesiąc na dwa dni żadnych swiąt itp. i od tych dwóch lat wygląda to tak ze przyjezdza raz na miesiąc przez trzy miesiące i potem cztery miseiące zero kontaktu.. a moje dziecko ciągle mówi o tacie ze jest wspaniały najkochanszy lepszy niz mama itp. i juz nie chcodzi o to ale teraz był u ojca na tydzien po czteromiesięcznej przerwie i odkąd wrócił ciągle płacze ze chce mieszkac z tata nie ze mna ze z tata jest lepiej i ze tate kocha bardziej
( błągam niech mi ktos powie jak ja mam z dzieckiem rozmawiac ja kompletnie nie wiem co mu na to odpowiedziec jestem ząłałmana po raz pierwszy w zyciu nie wiem co robic kocham dzieci ponad zycie i nawet maz nie dostałby opieki bo na nich nie łoży pewnie nawet nie chciałby syna mimo ze mu mówi ze bardzo chetnie mozesz u mnie mieszkac co ja mam zrobic jak mam rozmawiac synem co mu powiedziec
( nie wiem czy maz zbuntowął syna nie dopytuje sie nie wiem nie mówie zle tez na niego czasami cos mi sie tam zdarzy wymcknąć ale naprawde rzadko jak mam zachecic syna zeby zmienił zdanie jak pomóc mu zrozumiec ze przy mnie bedzie mu lepiej. maz kompletnie sie nim nie interesuje! zabiera go z musu ! PROSZĘ O POMOC!!!!
Podobne tematy
Zauważyłaś jakieś zmiany w zachowaniu syna odkąd spotyka się ze swoim ojcem?
Chodzi o relacje z Tobą.
zmiana była taka, że zawsze kiedy od niego wracał to bardzo się cieszył mówił że tęsknił ze wszedzie dobrze ale w domu najlepiej a teraz ucieszył sie widać było ale pierwsze co powiedział to chciałem byc dłużej u taty , czy moge z nim zamieszkać i tak w kółko kiedy bede mógł zamieszkać z tata robie wszystko żeby mu wypełnić czas atrakcjami, zabawami przytula mnie mówi ze kocha a za chwile pyta kiedy moze zamieszkac z tata.
Czy macie nowych partnerów?
tak, jak wczesniej wspomniałam mąż od razu odszedł do innej kobiety i z nią mieszka od początku tam tez zabiera syna ja mam kogoś od kilku miesięcy roku ale nie mieszkamy razem wszystko na razie jest z dystansem i na spokojnie.
A w sumie dlaczego nie chcesz, by syn zamieszkał z ojcem? Czy ojciec dzieci ma złe warunki mieszkaniowe? Czy źle traktuje synów?
7 2015-08-30 19:43:18 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-30 19:44:19)
tak, jak wczesniej wspomniałam mąż od razu odszedł do innej kobiety i z nią mieszka od początku tam tez zabiera syna ja mam kogoś od kilku miesięcy roku ale nie mieszkamy razem wszystko na razie jest z dystansem i na spokojnie.
No dobrze. Tam jest pelna rodzina. Dzień za dniem. Tata i jego kobieta. Rano, gdy wstaje i wieczorem gdy zasypia. Nie chodzi mi o to, że syn chce inną mamę. Obraz szablonowy rodziny. U Ciebie nie ma mężczyzny na co dzień.
To pierwsze spostrzeżenie.
ojciec, tak jak wczesniej wspomniałam zostawił nas i przestał interesować dziecmi zabiera starszego raz na kilka miesięcy o młodszego w ogóle nie pyta więc jak mogłabym mu zaufac że dobrze się nim zaopiekuje?? tymbardziej ze dzieli nas odległość 300 km. nie łozy na dzieci - choc przyzanane ma przez sąd płacic 1300 zł alimentów - co swiadczy o jego braku odpowiedzialnośi więc znów jak moge oddac własne dziecko tak nieodpowiedzialnemu człowiekowi - pomiając juz fakt ze zostawił nas z dnia na dzien bez zadnych srodków do życia 5 piecoletnim i półrocznym dzieckiem byłam bez pracy i domu przez te dwa lata ciezko charowąłam zeby dostac pożądną praće i i miszkanie udąło mi sie i to wszstko dla dzieci które maiłabym teraz oddac tak niedpowiedzialnemu człowiekowi?? poza tym i to nie jest zazdrość - kobieta z którą jest ma 21 lat i wykształcenie gimnazjane + dziecko którego ojciec nie jest znany jak mogłabym komus takiemu powierzyć własne dziecko które kocham i dla którego pragnę jak najlepiej a poza tym dzuiecko trzeba wychowywac to przedwszystkim obowiązki a nie tylko zabawa syn sam mi powiedział ze wolał by z ojcem bo ojciec nie kaze mu się uczyć i tylko się bawią. wiem ze byc może brzmi to jakby przemawiał przezemnie ogromny zal i tak tez jest ale wiem ze neic dobrego by z tego nie wynikło pewnie po 2 miesiąćach przywizózł by syna spowrotem i wtedy dopiero by go zranił wtedy dopiro synek poczułby się odrzucony nie moge pozwolić by tak zranił moje dziecko dosyc juz krzywdy nam wyżądził zreszta on pewnie w ogóle by nie chciał go wziąć to przedewszystkim.
zgadzam się syn pewnie tęskni za taką pełną rodziną ..
zauważyłam że jesli coś przeskrobie, bądz czegoś się boi lub coś mu nie pasuje to wtedy najbardziej naciska ze chce do taty
11 2015-08-30 20:03:06 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-30 20:04:58)
Tam jest dziewczyna, ktora pewnie znajduje wspolny jezyk z synem. Możliwe, ze ma przyzwolenie na wiele, czego w Twoim domu nie ma. Np może oglądać telewizje tak długo jak chce, siedzieć przy komputerze itp. U Ciebie prawdopodobnie są narzucone jakieś zasady co do domowników.
Edit
Widzisz... Być moze i jeszcze brak konsekwencji za czyny.
Niestety nie pomogę z tym jak rozmawiać z dzieckiem, ale wydaje mi się, że właśnie chodzi o to, że jak jest u taty to ma wakacje i tylko się bawią, a jak do ciebie wraca to jest normalne życie, musisz czasem coś zakazać czy kazać. Dzieci często na początku mają lepsze zdanie o weekendowych rodzicach, bo oni są tylko od przyjemności.
na pewno tam nie ma żadnych obowiązków nie ma nauki czy sprzątania u mnie to jest ale ma przywolenie jesli chce dłużej posiedzieć przed telewizorem - co piątek robimy sobie biwaki smpimy w gościnnym opokoju i oglądamy harrego pottera co prawda na komputer ma zakaz ale moze grac na ps w symulator farmy - teraz gdy sa wakacje to codziennie w roku szkolnym w weekendy także nie ma jakichs strasznych zakazów to co mu najbardziej nie pasuje to ze musi się uczyć równiez w wakacje
czyli po prostu czekać?
czyli po prostu czekać?
Na co? Aż się zakopiesz w ciaglym zezwalaniu byleby nie mówił o ojcu? Że chce do niego?
ja naprawde nie wiem co robić ![]()
Staraj się dawać mu dużo miłości i pokazywać, że go akceptujesz. Spróbuj mu wytłumaczyć, że u taty może być tylko co jakiś czas. Spróbuj równiez porozmawiać spokojnie z ojcem dzieci, że dla syna będzie lepiej i stabilniej u ciebie. A do niego mogą jeździć tzw. od święta. Tzn. umówcie się jakoś z tymi spotkaniami poza sądem. Ja bym na twoim miejscu pogadała z byłym mężem żeby wybrać to co najlepsze dla syna.
ja naprawde nie wiem co robić
Wiesz, dobrze wiesz. Póki co jesteś przerażona. Bo wydaje się Tobie, że tracisz dziecko. A tak nie jest.
Na Twoim miejscu w chwili gdy slyszysz od syna komunikat, ze chce do ojca, zasugerowalabym spokojnym tonem bez nutki strachu ( da się uwierz) byscie porozmawiali. Bo chciałabyś dowiedzieć się DLACZEGO...
ja juz pozwalam synowi jezdzić do ojca kiedu ojcu pasuje a nie tak jak jest ustalone przez sąd.. dziękuje Wam za rady postaram sie z synkiem o tym rozmawiac ale teraz mi uswiadomiłaś ze zle robie moze bo pytam co mam zrobic co zmienic abys chciał byc ze mna postaram sie spokojnie z nim pogadac tak by nie wyczuł strachu . naprawde boje sie ze go strace były maz mi powiedział ze dzieci i tak nie beda chciały byc ze mna i przestana mnie kochac te słowa tkwia w mojej głowie i tego sie boje.. i czuje teraz jego satysfakcje ze miał racje
a ja bym na prawde nieba im uchyliła zeby było im dobrze
i może to też błąd.. juz sama nie wiem ![]()
Dwa lata od rozstania juz powinno trochę ostudzić Twój strach. Jeszcze troszke...
Mój byly straszył, ze zabierze mi dzieci. Zabrał, owszem. Ale się nie poddalam. Wprawdzie moje Dzieci są starsze, ale uwierz, kaliber strachu, ze je bezpowrotnie stracę był ten sam.
Póki co uspokój się. Daj znać jak poszło. Pamiętaj o kazdym szczegole rozmowy. I jeszcze jedno, nie prowadź z nim rozmowy dopóki się nie uspokoi. Bo to bedzie jak grochem o ścianę.
Ja też przechodziłam ten etap . Dzieci u taty były weekendowo i zawsze była laba i rozrywki , zero obowiązków. Wracały brudne ale..... szczęśliwe. I też pojawiały się pytania dlaczego nie mogą mieszkać z tatą, przecież u Niego jest tak fajnie. Ponieważ informowanie dziecka o tym, że pewne obowiązki (nauka, chodzenie do szkoły czy sprzątanie), to są po prostu obowiązki, które musi robić - nie dotrą do Niego, a dziecko zawsze wybierze łatwiejszą drogę (czyli sielankowe życie u boku pobłażliwego rodzica), odwołałam się do wyższego autorytetu i pokazałam dzieciom wyrok sąd. Nie umiały jeszcze wtedy czytać, ale wolno przeczytałam Im najważniejszą dla nich kwestię. Sąd nakazał aby miejsce zamieszkania dzieci było przy matce. I kropka. Żadne tam obiecanki cacanki tatusia nie mają racji bytu, bo sąd postanowił tak i tak . I zarówno mamę jak i tatę postanowienie sąd zobowiązuje. Mogą jeździć do taty, mogą go odwiedzać, bawić się z Nim, ale mieszkają z mamą i mama zawsze z utęsknieniem czeka na Ich powrót. U mnie poskutkowało. Rozmawiałam z Nimi spokojnie, żeby Ich nie wystraszyć, wytłumaczyłam co to jest rozwód, że sąd o tym postanawia badając sprawę jak detektyw i sprawdza gdzie komu będzie lepiej i potem wydaje taką właśnie decyzję. Najwidoczniej nasz sąd uznał, że dzieciom będzie najlepiej u mamy. U taty będą się najlepiej bawić, ale mama o nich najlepiej zadba. Znając byłego męża będzie jeszcze robił takie podchody jak dzieci będą nastolatkami, wtedy to już w ogóle łatwo zmanipulować obietnicami nastolatka, ale mam nadzieję, że do tego czasu zdążę wychować dzieci na tyle, by podejmowały rozsądne decyzje. Powodzenia Ci życzę.
22 2015-09-01 10:42:48 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-09-01 10:46:51)
Tak jak pisze kjim.
Dziecko w wieku 7 lat nie ma prawa stanowienia o sobie w takich kwestiach. Nawet przed sadem takich dzieci sie nie pyta.
Dopiero nastolatki moga o tym rozstrzygac.
Moim zdaniem powinnas przede wszystkim byc asertywna matka. Dziecko musi stosowac sie do pewnych regul, a jedna z tych regul teraz w jego zyciu jest to, ze mieszka teraz z mama. Kropka. To po prostu nie podlega dyskusji, tylko jest faktem i za wiele ja tu bym nie tlumaczyla 7-latkowi. Po prostu zrobic jak napisane wyzej, ja nawet nie powolywalabym sie na zaden sad, bo to oznacza oddawanie wlasnego autorytetu jakims instytucjom i robienie z siebie slabszej.
Po prostu powiedziec, ze tak jest ustalone, tata sie wyprowadzil, a dzieci mialy zostac z mama.
Co najwyzej mozna powiedziec, ze sprawa moze byc ponownie rozpatrywana w wieku powiedzmy 15 lat.
Najwiekszym bledem, jaki teraz mozesz zrobic jest zabiegac o wzgledy dziecka. To prowadzi do utraty prowadzacej roli, ktorej dzieci koniecznie potrzebuja. Zamiast tego robisz z siebie slaba matke, ktora mozna manipulowac wlasnie dokladnie w ten sposob, w jaki Twoj syn to teraz robi. On zaczyna Toba manipulowac wiedzac, ze moze cos osiagnac, porownujac Ciebie z ojcem.
W zadnym wypadku nie daj temu jakichkolwiek dalszych szans.
Zabrzmi to moze troche twardo, ale trzeba spojrzec na fakty calkiem rzeczowo. To dzieci sa tymi, ktorzy potrzebuja rodzicow do przezycia, a nie odwrotnie. Do tego ci rodzice powinni dawac dziecku poczucie bezpieczenstwa, czyli byc silnymi, niezaleznymi istotami. Jesli sytuacja robi sie odwrotna i rodzice/matka zaczynaja potrzebowac dziecka, to w jaki sposob dziecko moze czuc sie bezpieczne i chronione, skoro szczescie rodzicow jest od niego zalezne?
Stad biora sie pozniej te wszystkie manipulacje, zadania dzieci w stosunku do rodzicow, kompletny brak szacunku, niepewnosc w zyciu.....i wiele innych problemow.
Nie jest Twoim zadaniam zabiegac o wzgledy dziecka i starac sie byc przez niego lubiana wiecej niz tatus.
Twoim zadaniem jest byc autorytetem, za ktorym dziecko moze podazac i na ktorym moze sie wzorowac, uczac sie zycia. Do tego nalezy tez to, ze czasem Twoje decyzje i wymagania wzgledem dziecka nie beda przez niego koniecznie lubiane, mimo to musi nauczyc sie temu podporzadkowywac. To nalezy do roli prowadzacego, ze nie zawsze jest tym najbardziej lubianym. Ale z pewnoscia jest tym najbardziej szanowanym, jesli robi to dobrze, nie autorytatywnie, tylko majac na wzgledzie dobro tych, o ktorych decyduje.
I to niestety trzeba przelknac. Bo milosc nie polega na tym, zeby spelniac wszystkie zachcianki i usuwac z drogi dzieciom wszelkie przeszkody. Milosc to takze zdolnosc podejmowania niepopularnych decyzji, ktore jednak dlugoterminowo daja wieksze korzysci dziecku, niz te kilka dni laby, ktora jak wiadomo, nigdy nie moze trwac wiecznie.
Korzysci beda pozniej w formie dobrze zsocjalizowanych dzieci, umiejacych odnalezc swoje miejsce w spoleczenstwie i grupie, bo nauczyly sie tego w domu. I moge Cie zapewnic, ze tak prowadzone dzieci sa takze naprawde kochajacymi dziecmi, bo nauczyly co znaczy prawdziwa milosc i szacunek.
Tez bylam samotnie wychowujaca matka dwojga dzieci. Moja corka w okresie buntu nastolatkowego jako 14-latka powiedziala mi, ze chce do ojca, gdy trafila na postawione przeze mnie granice, na co ja po rozmowie z nia w celu wybadania, jak powazna jest ta decyzja....zgodzilam sie, bo uwazam, ze dzieci w tym wieku musza miec prawo do wlasnych decyzji. A jesli warunki u ojca to zadna melina, to dlaczego nie mialaby u niego mieszkac?
Dla dzieci w tym wieku wazne jest zaczac sie odcinac od symbiotycznej wspolnoty z rodzicami i szukac wlasnych drog, zaczynaja dorastac i musza nauczyc sie brac za siebie i wlasne decyzje odpowiedzialnosc.
Po niecalych 3 tygodniach byla z powrotem w domu i nigdy wiecej ten temat u nas nie zaistnial.
Ale nawet, gdyby tam zostala, to moim obowiazkiem bylo jej to umozliwic, zamiast trzymac sie kurczowo wlasnych potrzeb.
Ale nie zrobilabym tego w zadnym wypadku z 7-latka. To nie jest wiek dla takich decyzji dziecka.
Czy matki maja z powodu macicy, Monopol na dzieci? SA nowe prawa w opiece rodzicielskiej, czyli opieka naprzemienna. Kto nie slyszal, to niech poczyta. Dzieci maja prawo do opieki ojca. Nie pisze TU o skrajnych przypadkach.
Ja też przechodziłam ten etap . Dzieci u taty były weekendowo i zawsze była laba i rozrywki , zero obowiązków. Wracały brudne ale..... szczęśliwe. I też pojawiały się pytania dlaczego nie mogą mieszkać z tatą, przecież u Niego jest tak fajnie. Ponieważ informowanie dziecka o tym, że pewne obowiązki (nauka, chodzenie do szkoły czy sprzątanie), to są po prostu obowiązki, które musi robić - nie dotrą do Niego, a dziecko zawsze wybierze łatwiejszą drogę (czyli sielankowe życie u boku pobłażliwego rodzica), odwołałam się do wyższego autorytetu i pokazałam dzieciom wyrok sąd. Nie umiały jeszcze wtedy czytać, ale wolno przeczytałam Im najważniejszą dla nich kwestię. Sąd nakazał aby miejsce zamieszkania dzieci było przy matce. I kropka. Żadne tam obiecanki cacanki tatusia nie mają racji bytu, bo sąd postanowił tak i tak . I zarówno mamę jak i tatę postanowienie sąd zobowiązuje. Mogą jeździć do taty, mogą go odwiedzać, bawić się z Nim, ale mieszkają z mamą i mama zawsze z utęsknieniem czeka na Ich powrót. U mnie poskutkowało. Rozmawiałam z Nimi spokojnie, żeby Ich nie wystraszyć, wytłumaczyłam co to jest rozwód, że sąd o tym postanawia badając sprawę jak detektyw i sprawdza gdzie komu będzie lepiej i potem wydaje taką właśnie decyzję. Najwidoczniej nasz sąd uznał, że dzieciom będzie najlepiej u mamy. U taty będą się najlepiej bawić, ale mama o nich najlepiej zadba. Znając byłego męża będzie jeszcze robił takie podchody jak dzieci będą nastolatkami, wtedy to już w ogóle łatwo zmanipulować obietnicami nastolatka, ale mam nadzieję, że do tego czasu zdążę wychować dzieci na tyle, by podejmowały rozsądne decyzje. Powodzenia Ci życzę.
Podpisuję się pod tym. Bardzo mądrze wytłumaczyłaś dzieciom sytuację. Dzieci wiedzą, co to autorytet : czy to będzie matka, ojciec, czy sąd one rozumieją, że ktoś jest ponad nimi i "rządzi". Może to głupio zabrzmiało z tym "rządzi", ale dzieci naprawdę potrzebują kogoś kto nad nimi "jest". Mają wtedy poczucie bezpieczeństwa.
Czy matki maja z powodu macicy, Monopol na dzieci? SA nowe prawa w opiece rodzicielskiej, czyli opieka naprzemienna. Kto nie slyszal, to niech poczyta. Dzieci maja prawo do opieki ojca. Nie pisze TU o skrajnych przypadkach.
Autorka nie uniemożliwia spotkań dzieci z ojcem ( jednego dziecka, bo drugiego ojciec jakoś nie kwapi się przyjmować). Tu chodzi o to, żeby dziecko rozumiało, że z mamą ma warunki do lepszego życia. A tak jest z tego co autorka pisze. bo jeśli u ojca może "robić co się mu żywnie podoba", to normalne, że z dzieciaka nic dobrego nie wyrośnie. Mama jednak stara się trzymać dyscyplinę, bo rozumie, że dziecko trzeba wychować! Na porządnego człowieka i na takiego, żeby sobie w życiu dał radę, pracą i nauką.
Dziwnie znajomo brzmi dla mnie problem. U mamy obowiązki, u taty zabawa i brak granic. A dziecko woli to, co łatwiejsze, a potem wraca do mamy rozbite, z fochem, bo [rzeicez u taty wolno wszystko (albo wiele). Podoba mi się to rozwiązanie z wytłumaczeniem postanowienia sądu, zresztą to juz drugie takie w ostatnim czasie. To wtedy faktycznie nie podlega dyskusji. Postanowiono i wszyscy ( rodzice i dzieci) dostosowują sie.
Swoją drogą, smutne są sytuacje rozłąki i niezwykle trudne dla dzieci.... Ale przyjmując założenie, że tyle nas spotyka ile jesteśmy w stanie znieść, to i dzieci sa w stanie przejść przez swój los... (poszłam w filozofowanie...ale jakis taki nastroj mnie naszedl)
27 2015-09-01 23:44:01 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-09-01 23:46:51)
co mu najbardziej nie pasuje to ze musi się uczyć równiez w wakacje
Wprawdzie juz po wakacjach, ale wytlumacz cóż to oznacza.
ja mam kogoś od kilku miesięcy roku ale nie mieszkamy razem wszystko na razie jest z dystansem i na spokojnie.
Czy pojawienie się w Twoim życiu nowego partnera nie pokrywa się z tym?
teraz był u ojca na tydzien po czteromiesięcznej przerwie i odkąd wrócił ciągle płacze ze chce mieszkac z tata nie ze mna ze z tata jest lepiej i ze tate kocha bardziej
Mogłabyś opisać zachowanie synów w obecnosci tego mężczyzny? I jego również?
Zastanawiam się też nieśmiało nad tym czy oby ów człowiek w jakiś sposób nie stanowi dla starszego dziecka konkurencji o Ciebie. Czy syn nie traktuje go jak potencjalnego ''wroga''. I czy przypadkiem Twój partner nie poswięca więcej uwagi czterolatkowi. Bo z nim łatwiej się dogadać albo zwyczajnie jest bardziej z uwagi na wiek absorbujący. Tym bardziej, ze ten młodszy nie musi pamiętać taty.