netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

5 odpowiedzi2 175 wyświetleńzałożony przez Margaritka54, 22.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

Rozwinę tytuł mojego postu. Mój mąż, z którym mam separację prawną i jestem uniezależniona finansowo,  jest hazardzistą z 20-letnim  stażem. Historia naszego małżeństwa ( 26 lat) jest , jak to bywa w takich sytuacjach, obfitująca w różne nieprzyjemne, również tragiczne sytuacje. Mąż , jeszcze jak dzieci były kilkuletnie wyjechał do Niemiec "odzwyczajać" się od hazardu , no i do pracy.Pracował cały czas, grał, zapijał przegrane, wyżywał się na mnie słownie i szukał we wszystkich winy swoich niepowodzeń. . Z mężem, ja i dzieci utrzymywaliśmy kontakt, ale to już wiadomo jakie to były więzi jak z jego strony nie było żadnej odpowiedzialności i wsparcia, a nawet chęci bliskości i popracowania nad sobą.Raz udało  się skłonić go na leczenie stacjonarne do dobrego ośrodka. Potrzeba leczenia nie wypływała jednak od niego i zrezygnował z tej terapii po miesiącu.
Dzięki swojemu samozaparciu i na pewno jakieś pomocy " góry",  moje życie potoczyło się tak,że dzieci ( dwoje) są obecnie wykształconymi fajnymi ludżmi. Ja przeszłam 2-letnią terapie dla współuzależnionych i jakoś już tak się z tym pogodziłam. W wieku 54 l. straciłam pracę- bankructwo zakładu. Przyjęłam to  jako kolejne wydarzenie, któremu muszę jakoś zaradzić. Po intensywnym kursie nauki języka niemieckiego rozpoczęłam tam pracę, ale w innym mieście niż mąż. Pracowałam spokojnie już prawie rok i dostałam wiadomość, że mąż w szpitalu ma operacje głowy ( uraz po upadku ) .Przy okazji operacji, okazało się, że ma komórki rakowe- przerzuty z płuc. Była to dla mnie i dla dzieci, pomimo wszystko bardzo straszna wiadomość.Stanęliśmy na głowie żeby być przy nim i z nim. Dzieci przyjeżdżają tylko co jakiś czas w odwiedziny, a ja przeniosłam się z pracą do jego miasta, gdzie się leczy. Mija już pół roku leczenia paliatywnego; chemioterapie i radioterapia. Mąż czuje się fizycznie  dobrze, nie ma ubocznych skutków chemioterapii. Psychicznie, to też w większości jest nastawiony pozytywnie, ale dopadają go też czasami  mocne doły. I co jeszcze w tym wszystkim? Dalej chodzi grać, strzeże dostępu do informacji jaką kasą dysponuje.Rozmawiamy teraz dużo, on mówi jakie to jest trudne dla niego zrezygnować z grania i że to silniejsze od niego.Ja jemu wierzę, że tak jest. Wysuwam mu różne propozycje: żeby mówił jak go zaczyna brać na granie, żebym ja dysponowała jego kasą. On się z tym zgadza, a póżniej oszuka, przegra cała kasę, jak dostanie za zwolnienie i jest załamany. Ja wtedy kupuję mu , co jest niezbędne do życia i też ogarniają mnie właśnie te różne dylematy i miotają mną różne uczucia: złość, strach, współczucie, osamotnienie.  Sama nie wiem jak mam postępować i tak właściwie to nie mam nawet z kim o tym pogadać. Czuję się samotna z tym wszystkim.

2

Odp: Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

Nie umiałabym znaleźć się w takiej sytuacji
Bo to dla mnie sprzeczność: odmawiać umierającemu ostatnich przyjemności w życiu? a PO CO?
Jeżeli zaś nie czuję się na siłach by "dźwigać go z dobrodziejstwem inwentarza" (cechami pozytywnymi na równi z negatywnymi) - to się tego zadania NIE PODEJMĘ...
Współczuję

3 Ostatnio edytowany przez Margaritka54 (2014-03-22 16:57:25)

Odp: Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

Dzięki Anthedonia. Podjęłam się tego, bo w danej sytuacji nie widziałam tego inaczej.  Teraz jest mi ciężko, ale nie żałuje swojej decyzji. Szukam jednak  jakiegoś pocieszenia, wsparcia i nawet wygadania się. Może ktoś miał podobne dylematy. Jestem tutaj osamotniona i szukam jakiś sposobów na tą samotność i może jakieś fachowe porady, by wytrwać psychicznie.

Przy tej okazji znalazłam się na Twoim blogu i czerpię z niego.

4

Odp: Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.
Margaritka54 napisał/a:

Dzięki Anthedonia. Podjęłam się tego, bo w danej sytuacji nie widziałam tego inaczej.  Teraz jest mi ciężko, ale nie żałuje swojej decyzji.
...
Przy tej okazji znalazłam się na Twoim blogu i czerpię z niego.

Czerp ile się DA jeśli to pomaga smile
Blog NIE JEST mój - to WSPÓLNE zamierzenie paru "poobijanych" dziewczyn wywodzących się z NINIEJSZEGO FORUM smile ...
Jeśli masz chęć, OPISZ swoją sytuację - może inne dziewczyny znajdą lepsze sposoby na ulżeniu w tej zakręconej sytuacji.
Życzę dużo sił

5

Odp: Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

Ja jestem wolno stąpająca w przestworzach medialnych, ale to jest teraz ważna dla mnie ścieżka. Jeszcze raz dzięki serdeczne.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moje moralne dylematy: hazard w obliczu nieuleczalnej choroby.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026