netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

13 odpowiedzi11 356 wyświetleńzałożony przez beata1228, 19.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez beata1228 (2014-03-19 12:15:07)

Temat: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Witajcie. Mam ogromny problem, i bardzo dla mnie bolesny ;(Postaram się w jak największym skrócie opowiedzieć moją historię.
Mam 20 lat, 7 miesięcy temu zaczęłam pracować i już pierwszego dnia w pracy poznałam pewnego 22-letniego chłopaka Pawła. Nie zrobił na mnie wrażenia, ale przez kilka dni chodził za mną, flirtował i takie tam. Wtedy zaczęłam o nim więcej myśleć, zaczęliśmy rozmawiać, aż w końcu zakochałam się w nim. Byłam zadowolona z tego, bo widziałam że jemu zależy, no bo po co by tak za mną latał, komplementował, prosił o nr telefonu, o spotkania..? Jednak na razie nic mu nie mówiłam o swoich uczuciach, stwierdziłam że on sam pewnie zrobi to pierwszy. Raz powiedział mi nawet że mu na mnie zależy, i żebym o tym nie zapomniała. Mijały tygodnie, kilka razy się spotkaliśmy poza pracą, najczęściej w gronie jego znajomych, czasem trochę wypiliśmy, i pewnego dnia siedząc z jego kumplami w samochodzie on mnie pocałował. Byłam oszołomiona i szczęśliwa. Potem na pożegnanie zrobił to raz jeszcze, a gdy już weszłam do domu to napisał mi sms o treści "Kocham cię". Wiedziałam jednak że troszkę przedtem wypił dlatego odpisałam mu "Powiedz mi to jak będziesz trzeźwy wink". Odpisał tylko "Ok". Na drugi dzień w pracy oboje ciągle się uśmiechaliśmy do siebie i iskrzyło między nami. Czekałam aż mi to powie, ale nic z tego. Pomyślałam że może poczeka na odpowiedni moment gdy będziemy sami. Ale minęło kilka miesięcy, a mnie zawsze wkurza to że tak często rozmawia z innymi koleżankami w pracy, śmieją się. Powiedziałam mu że jestem zazdrosna gdy tak robi, a on powiedział żebym była spokojna bo jeśli ma mieć dziewczynę to tylko mnie. I ciągle podkreśla żebyśmy się nie spieszyli, że powoli, spokojnie, wszystko w swoim czasie.. Ale tego czasu minęło już sporo, bo pół roku odkąd powiedział że mu na mnie zależy. Trochę się posprzeczaliśmy i powiedział wtedy że nie powinnam się tak zachowywać bo nie jesteśmy w związku, i on na razie nie chce się z nikim wiązać, potrzebuje czasu bo ma uraz do związków, bo poprzednia dziewczyna go zraniła. Nie pytałam o szczegóły. Byłam już wystarczająco rozbita tym co mi powiedział, bo narobił mi wcześniej ogromnych nadziei.. sad Przez 2 tygodnie się do siebie nie odzywaliśmy, mijaliśmy się bez słowa, widziałam że jego bolało to prawie tak jak mnie. W końcu postanowiłam to przerwać, bo mi na nim zależy i nie chciałam go tracić, postanowiłam walczyć i dać mu czas. I wszystko wróciło do wcześniejszego stanu. Nie naciskałam, udawałam nawet trochę obojętną i tak przez miesiąc aż zauważyłam że jakby trochę go to ruszyło. Poprosił o spotkanie w zeszłą sobotę. Byłam szczęśliwa bo miałam nadzieję że może zmienił zdanie. Jednak tuż przed spotkaniem rozchorował się i chciał to przełożyć. Zadzwoniłam wtedy i powiedziałam mu że jest kilku facetów którzy chcą się ze mną umówić (bo to prawda), ale im odmawiałam ze względu na niego. Wtedy powiedział że powinnam dać im szansę, on nie będzie zazdrosny, że jestem warta kogoś kto mnie doceni. Chciałam dalej rozmawiać, zadawałam mu dużo pytań po co to było w takim razie, po co mnie uwodził, chodził za mną itd.. ale powiedział że pogadamy o tym w pracy. I w poniedziałek pogadaliśmy, a gadaliśmy ponad godzinę bez przerwy. Powiedział, że myślał że w ten sposób uda mu się zapomnieć o innej dziewczynie o której ciągle myśli, ale nigdy nie będą razem bo zaszła w ciąże z kimś innym i go nie kocha. Dodał też że nie wiedział na początku, że jestem takim typem dziewczyny, że jestem taką romantyczką, i każdy gest, słowo biorę na poważnie, bo on nie chciał mnie zranić, myślał że ja też wezmę to jako taką przygodę, zabawę na chwilę.. Przepraszał mnie kilka razy, nawet przyznał się do winy choć to w ogóle nie w jego stylu i pozwolił mi się uderzyć ale tego nie mogłam zrobić.. Byłam bardzo wtedy silna, że się nie rozpłakałam i wręcz cały czas podczas tej rozmowy uśmiechaliśmy się. Powiedziałam mu wtedy, że powinnam zerwać z nim teraz kontakt ale nie potrafię bez niego żyć, bo go nie przestałam lubić mimo tego, i wtedy powiedział że ogromnie się cieszy że tak myślę i że jemu też zależy na tym byśmy się przyjaźnili, dziękował mi, i powiedział że jestem świetną dziewczyną i na pewno któregoś dnia się szczęśliwie zakocham. Wtedy miałam dość dobry nastrój, ale gdy wróciłam do domu i uświadomiłam sobie że już nigdy więcej nie pocałuję go, nie przytulę, to się załamałam, płakałam przez pół nocy. Wczoraj w pracy już nie wracaliśmy do tamtej rozmowy, po prostu zachowywali,my się jak przyjaciele. Gdy pomogłam mu w czymś to powiedział mi "Dziękuję ci, jesteś niezastąpioną i najlepszą koleżanką jaką mogę mieć". I bardzo się cieszę że tak jest, bo bez niego bym umarła. Wiem, że muszę przestać go kochać, ale będzie to bardzo trudne. Jednak wierzę że kiedyś spotkam kogoś kogo pokocham nie mniej niż jego. Jedynym problemem jest to, że nie mogę znieść mysli że któregoś dnia on pozna jakąś dziewczynę i się zakocha, i że kiedyś jakaś inna będzie miała do niego prawo, boli mnie to że ktoś inny będzie mógł go dotykać, patrzeć w jego piękne błękitne oczy ;( jak to piszę to mi się chce płakać. Nie wyobrażam sobie że mogłabym go kiedyś przestać widywać, nigdy z nikim nie byłam tak blisko jak z nim, nawet z moim eks chłopakiem, porównując tamten związek byl niczym w porównaniu do uczucia jakie darzę Pawła. Wiem, że to że go tu poznałam ma swój cel i że takiej znajomości nie mogę za nic przekreślić. On jest moim jedynym przyjacielem. Poradźcie coś, co myślicie? Czy uda mi się kiedykolwiek traktować go jak zwykłego przyjaciela? Widując go codziennie? Czuję się jak pies ogrodnika, sama nie mogę go mieć więc nie chce by jakakolwiek inna go miała.. i źle mi z tą myslą, bo pragnę by był szczęśliwy, ale jednocześnie jestem cholernie zazdrosna o inne ;(

2 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-19 12:35:06)

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Jesteś młodziutka, nie przeżyłaś jeszcze wiele w życiu, póki nie znajdziesz innej "miłości" będziesz w ciąż o nim myśleć. Ale cierpliwości, do czasu. Jego uśmiechy, zagadywanie to nic innego jak lek na jego zranione serduszko po byłej (sam ci to nawet powiedział), delikatnie mówiąc zabawił się tobą. Jak miałam 16 lat to miałam podobną sytuację, koleś zagadywał przez rok, uśmiechał się a potem się okazało że kogoś ma i strasznie płakał bo ona go zostawiła. Ode mnie chciał tylko seksu, nic więcej. Łykłaś to bo jest jeszcze młoda i dużo w życiu nie przeżyłaś, to pewnie pierwsza taka twoja "miłość", jesteś romantyczką i bardzo wrażliwa. Trochę czasu minie, aż kogoś poznasz odpowiedniego i szybko o nim zapomnisz, nawet będziesz się kiedyś z tego śmiała. Póki co on bawi się tobą. A jemu jest wygodnie- latasz za nim a przez to on rośnie.

3

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Wiem, że się mną bawił, i już mu to trochę wybaczyłam, ale widzę że teraz jest szczery i naprawdę chce się przyjaźnić. Myślałam nawet że może chce mnie mieć blisko gdyby czasem miał ochotę się pocałować lub pójśc do łóżka, ale on nigdy o tym nie mówił, a gdy mu to powiedziałam to powiedział, że jest skurwy*ynem ale nie aż takim żeby mnie wykorzystał i moją miłość po to by zaciągnąć mnie do łóżka, że szanuje mnie za bardzo by to zrobić. najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja bardzo go pragnę, nie uprawialiśmy seksu ale chciałabym to z nim zrobić, pomimo tego, że wiem, że nic więcej z tego nie będzie ja wciąż mam na to ochotę. I gdybym mu to zaproponowała, taki seks bez zobowiązań to może by się zgodził, ale wiem, że mi wtedy będzie jeszcze trudniej o nim zapomnieć.

4 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-19 12:51:28)

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

nie wierz mu we wszystko co mówi, to takie sranie w banie (ciebie bym nie wykorzystał), mówi tak żebyś nabrała do niego zaufania. Skoro jesteś taką świetną dziewczyną to dlaczego on zwleka i nie wyleczył się jeszcze po byłej poznając CIEBIE. Aż za bardzo go tłumaczysz. Na pewno podobasz mu się fizycznie, leci na ciebie, podoba mu się to że ty na niego też lecisz, rośnie wtedy, wzrasta jego poczucie własnej wartości. Pewnie w podświadomości dąży do tego żebyś to ty inicjowała i zaprosiła TY go do łóżka. Udaje mu się, bo już sama o tym myślisz. Bądź kobietą która się szanuje, może to doceni. Ale dałabym sobie z taką znajomością szybciutko spokój.

5

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?
beata1228 napisał/a:

Witajcie. Mam ogromny problem, i bardzo dla mnie bolesny ;(Postaram się w jak największym skrócie opowiedzieć moją historię.
Mam 20 lat, 7 miesięcy temu zaczęłam pracować i już pierwszego dnia w pracy poznałam pewnego 22-letniego chłopaka Pawła. Nie zrobił na mnie wrażenia, ale przez kilka dni chodził za mną, flirtował i takie tam. Wtedy zaczęłam o nim więcej myśleć, zaczęliśmy rozmawiać, aż w końcu zakochałam się w nim. Byłam zadowolona z tego, bo widziałam że jemu zależy, no bo po co by tak za mną latał, komplementował, prosił o nr telefonu, o spotkania..? Jednak na razie nic mu nie mówiłam o swoich uczuciach, stwierdziłam że on sam pewnie zrobi to pierwszy. Raz powiedział mi nawet że mu na mnie zależy, i żebym o tym nie zapomniała. Mijały tygodnie, kilka razy się spotkaliśmy poza pracą, najczęściej w gronie jego znajomych, czasem trochę wypiliśmy, i pewnego dnia siedząc z jego kumplami w samochodzie on mnie pocałował. Byłam oszołomiona i szczęśliwa. Potem na pożegnanie zrobił to raz jeszcze, a gdy już weszłam do domu to napisał mi sms o treści "Kocham cię". Wiedziałam jednak że troszkę przedtem wypił dlatego odpisałam mu "Powiedz mi to jak będziesz trzeźwy wink". Odpisał tylko "Ok". Na drugi dzień w pracy oboje ciągle się uśmiechaliśmy do siebie i iskrzyło między nami. Czekałam aż mi to powie, ale nic z tego. Pomyślałam że może poczeka na odpowiedni moment gdy będziemy sami. Ale minęło kilka miesięcy, a mnie zawsze wkurza to że tak często rozmawia z innymi koleżankami w pracy, śmieją się. Powiedziałam mu że jestem zazdrosna gdy tak robi, a on powiedział żebym była spokojna bo jeśli ma mieć dziewczynę to tylko mnie. I ciągle podkreśla żebyśmy się nie spieszyli, że powoli, spokojnie, wszystko w swoim czasie.. Ale tego czasu minęło już sporo, bo pół roku odkąd powiedział że mu na mnie zależy. Trochę się posprzeczaliśmy i powiedział wtedy że nie powinnam się tak zachowywać bo nie jesteśmy w związku, i on na razie nie chce się z nikim wiązać, potrzebuje czasu bo ma uraz do związków, bo poprzednia dziewczyna go zraniła. Nie pytałam o szczegóły. Byłam już wystarczająco rozbita tym co mi powiedział, bo narobił mi wcześniej ogromnych nadziei.. sad Przez 2 tygodnie się do siebie nie odzywaliśmy, mijaliśmy się bez słowa, widziałam że jego bolało to prawie tak jak mnie. W końcu postanowiłam to przerwać, bo mi na nim zależy i nie chciałam go tracić, postanowiłam walczyć i dać mu czas. I wszystko wróciło do wcześniejszego stanu. Nie naciskałam, udawałam nawet trochę obojętną i tak przez miesiąc aż zauważyłam że jakby trochę go to ruszyło. Poprosił o spotkanie w zeszłą sobotę. Byłam szczęśliwa bo miałam nadzieję że może zmienił zdanie. Jednak tuż przed spotkaniem rozchorował się i chciał to przełożyć. Zadzwoniłam wtedy i powiedziałam mu że jest kilku facetów którzy chcą się ze mną umówić (bo to prawda), ale im odmawiałam ze względu na niego. Wtedy powiedział że powinnam dać im szansę, on nie będzie zazdrosny, że jestem warta kogoś kto mnie doceni. Chciałam dalej rozmawiać, zadawałam mu dużo pytań po co to było w takim razie, po co mnie uwodził, chodził za mną itd.. ale powiedział że pogadamy o tym w pracy. I w poniedziałek pogadaliśmy, a gadaliśmy ponad godzinę bez przerwy. Powiedział, że myślał że w ten sposób uda mu się zapomnieć o innej dziewczynie o której ciągle myśli, ale nigdy nie będą razem bo zaszła w ciąże z kimś innym i go nie kocha. Dodał też że nie wiedział na początku, że jestem takim typem dziewczyny, że jestem taką romantyczką, i każdy gest, słowo biorę na poważnie, bo on nie chciał mnie zranić, myślał że ja też wezmę to jako taką przygodę, zabawę na chwilę.. Przepraszał mnie kilka razy, nawet przyznał się do winy choć to w ogóle nie w jego stylu i pozwolił mi się uderzyć ale tego nie mogłam zrobić.. Byłam bardzo wtedy silna, że się nie rozpłakałam i wręcz cały czas podczas tej rozmowy uśmiechaliśmy się. Powiedziałam mu wtedy, że powinnam zerwać z nim teraz kontakt ale nie potrafię bez niego żyć, bo go nie przestałam lubić mimo tego, i wtedy powiedział że ogromnie się cieszy że tak myślę i że jemu też zależy na tym byśmy się przyjaźnili, dziękował mi, i powiedział że jestem świetną dziewczyną i na pewno któregoś dnia się szczęśliwie zakocham. Wtedy miałam dość dobry nastrój, ale gdy wróciłam do domu i uświadomiłam sobie że już nigdy więcej nie pocałuję go, nie przytulę, to się załamałam, płakałam przez pół nocy. Wczoraj w pracy już nie wracaliśmy do tamtej rozmowy, po prostu zachowywali,my się jak przyjaciele. Gdy pomogłam mu w czymś to powiedział mi "Dziękuję ci, jesteś niezastąpioną i najlepszą koleżanką jaką mogę mieć". I bardzo się cieszę że tak jest, bo bez niego bym umarła. Wiem, że muszę przestać go kochać, ale będzie to bardzo trudne. Jednak wierzę że kiedyś spotkam kogoś kogo pokocham nie mniej niż jego. Jedynym problemem jest to, że nie mogę znieść mysli że któregoś dnia on pozna jakąś dziewczynę i się zakocha, i że kiedyś jakaś inna będzie miała do niego prawo, boli mnie to że ktoś inny będzie mógł go dotykać, patrzeć w jego piękne błękitne oczy ;( jak to piszę to mi się chce płakać. Nie wyobrażam sobie że mogłabym go kiedyś przestać widywać, nigdy z nikim nie byłam tak blisko jak z nim, nawet z moim eks chłopakiem, porównując tamten związek byl niczym w porównaniu do uczucia jakie darzę Pawła. Wiem, że to że go tu poznałam ma swój cel i że takiej znajomości nie mogę za nic przekreślić. On jest moim jedynym przyjacielem. Poradźcie coś, co myślicie? Czy uda mi się kiedykolwiek traktować go jak zwykłego przyjaciela? Widując go codziennie? Czuję się jak pies ogrodnika, sama nie mogę go mieć więc nie chce by jakakolwiek inna go miała.. i źle mi z tą myslą, bo pragnę by był szczęśliwy, ale jednocześnie jestem cholernie zazdrosna o inne ;(

Miało być w skrócie, a napisałaś cały artykuł.Wywnioskowałam jedno,on zraniony po ostatnim związku,ty zakochana i nie przyjmująca do siebie żadnych jego argumentów. Powiedział Ci,że nic na siłę,on musi sobie wszystko poukładać,przemyśleć i to musisz zrozumieć,bo nie wiadomo jak było z dziewczyną,z którą już nie jest.A może on Cię cały czas do niej porównuje? Niestety nie wolno Ci naciskać na niego,a to,że pod wpływem alkoholu napisał Ci,że Cię kocha,to jeszcze nic nie znaczy - ale wiedz jedno,co się myśli po trzeźwemu,mówi się po pijanemu. A może to była z jego strony tylko chwila słabości? żadnemu facetowi nie wolno ufać,a po drugie pracujecie razem i może on dlatego tak się zachowuje? może nie chce pokazywać, że znacie się bliżej? Weź na wstrzymanie,nie naciskaj na niego,przestań zwracać na niego uwagę,zajmij się pracą,bo możesz stracić i pracę i jego.Jeśli będziecie mieli być razem - to tak się stanie,ale nic na siłę.Czas pokaże czy jesteście dla siebie i.... zachowuj się jak 20-latka,a nie rozkapryszone dziecko,któremu nie dano ulubionego lizaka.Trzymaj się.

6

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Nie warto

7

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Nie nie absolutnie nie, chyba ze masz cos w sobie z masochistki... zrobisz sobie wczesniej czy pozniej krzywde hmm

8

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Witajcie ponownie. Wracam z nowym problemem, choć raczej tym samym... Nie posłuchałam waszych rad i pozwolilam na przyjaźń. Nawet powoli o nim zapominałam myśleć jak kiedyś. Ale kilka dni temu gdy pracowaliśmy to akurat udało nam się być koło siebie przez całe 9 godz. I dużo wtedy gadaliśmy, o wszystkim, w dużej części o rzeczach intymnych, ale oboje dużo lepiej się poznaliśmy. Teraz w piątek umówiliśmy się z jego kolega i moją siostrą w 4, tak żeby się spotkać, napoc, pogadać.. Ja mam słabą głowę, nie dużo wypiłam ale byłam trochę pijana. W pewnym momencie Paweł wyszedł z auta by zatelefonować a wtedy jego kolega powiedział do mnie "ty chyba jakaś zakochana w Pawle jesteś" i mi się przykro zrobiło bo sobie wszystko przypomnialam. I zaczęłam płakać. Paweł wrócił, odwieźli nas do domu, nikt nie widział że płakałam, ale w końcu nie wytrzymałam i puściły mi emocje, zaczęłam ryczec jak bóbr. Pytali co sie stało to im powiedziałam że to dlatego że kocham Pawła a on mnie nie chce. Wtedy Paweł wysiadł i mnie też wyciągnął z auta. Przytulił mnie mocno i mówił bym przestała, to ja jeszcze gorzej ryczalam, mówiłam coś że nie dam rady żyć bez niego, że go potrzebuje, że nie wiem dlaczego go kocham ale tak jest i żaden inny mi go nie zastąpi. I on wciąż powtarzał żebym nie płakała bo jemu też chce się płakać. Ja mu powiedziałam że nie przestanę bo nie będzie dobrze bo on mnie nie chce i jest jakaś inna dziewczyna. On wtedy kazał mi spojrzeć mu w oczy i powiedział "nie ma żadnej innej dziewczyny, i nigdy nie mówiłem że cię nie chce, tylko że nie chce związku, ale ostatnio po naszej rozmowie i pp tym co teraz usłyszałem jestem w stanie to zmienić. Zapomnij o tym co było i zacznijmy od nowa. Paweł jestem.." i pocałował mnie w czoło. Ja nie wiedziałam czy mi wierzyć więc powiedziałam że kłamie, tylko chce mnie pocieszyć, że jak będzie jutro trzeźwy to zmieni zdanie, ale powiedział że tak nie będzie, że zadzwoni jutro i pogadamy. I na drugi dzień zadzwonił i powiedział że musimy się spotkać we dwoje i o tym pogadać. Potem dzwonił jeszcze kilka razy i pytał jak się czuję. Jak myślicie, czy mogę mieć szansę z nim na związek? Czy mówił prawdę? Bo brzmiał serio, i widziałam łzy w jego oczach..

9

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Na nic sie nie nastawiaj..co ma być to będzie. Nie da się zmusić nikogo do miłości, zobaczysz co jutro Ci powie.

10

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Tak własnie teraz robię, że już nie robię sobie wcześniej nadziei, wolę myśleć o tym negatywnie a potem miło się rozczarować. Mam nadzieję że tak będzie.

11

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Jesteś jak rozpędzony Titanic, który zaraz uderzy w górę lodową... Będzie katastrofa...

Po pierwsze... jesteś zazdrosna. Ograniczasz wolność. Co więcej nie potrafiłaś tego zatrzymać w sobie, opanować. Ja bym od takiej dziewczyny trzymał się z daleka... chociaż za młodu nie byłem tak zdecydowany... Zazdrość to śmierć dla otwartości i szczerości.

Po drugie... można się przyjaźnić z kimś, kogo się kocha, albo kochało... nawet jeśli ta druga osoba nie kocha nas.

Po trzecie... jeśli kochasz kogoś, a ten ktoś nie kocha Ciebie, to trzeba zrobić dwie rzeczy:   (1) sprawić, aby ta druga osoba wiedziała, że ją kochasz, lubisz, albo chociaż, że Ci na niej zależy   (2) dać tej osobie totalną wolność od samej siebie.    Dzięki temu droga do Ciebie jest otwarta, a jednocześnie nie jesteś oprawcą, który atakuje, aby tę drugą osobę zniewolić.      Ty wykonałaś punkt (1), ale totalnie zawaliłaś punkt (2).

No i masz teraz patową sytuację, bo nie wiesz, czy on jest z Tobą (blisko Ciebie) bo chce być z własnej woli, czy może jest blisko Ciebie z litości, abyś nie była przez niego pokrzywdzona.

No i jak z tego wybrnąć? Widzę tylko jedno wyjście: dać mu wolność i niech robi co chce. Nie zrywać kontaktu, znajomości, przyjaźni. Dalej razem imprezować. Ale niech on nie czuje się przez Ciebie naciskany. Tak po prostu w życiu jest, że czasem kochamy osoby, które nie kochają nas. Jak będizecie razem, to będziesz miała pewność, że dlatego, że on tego TEŻ chce. Jak nie będziecie razem, to szybciej wejdziesz na właściwą drogę...

12

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Gary, własnie dokładnie to samo myślę i wiem. To nie jest tak, że jestem cholernie zazdrosna, bo od pewnego czasu to się zmieniło, jestem nadal zazdrosna, ale nie pokazuję tego nikomu, tłumię w sobie to aż mi przejdzie, bo przecież nic się nie dzieje wielkiego. Nie robię mu żadnych wyrzutów. Odkąd przeszliśmy na stronę przyjaźni dużo się we mnie zmieniło, on sam to potwierdza, bo zachowywałam się jak najlepsza przyjaciółka, dogadywałam z kim może się spotkać, dlaczego nie umówi się z tą lub tamtą... Ale teraz gdy doszło do tego że się upiliśmy, we mnie nagromadziły się emocje i się popłakałam to wyznałam mu całą prawdę o swoim uczuciu. Mówiłam mu że nie chce by robił coś z litości, albo żeby mnie pocieszyć, a on wtedy powiedział "spokojnie, nic takiego nie będzie miało miejsca, żadna litość ani żal" i powiedziałam mu że chcę żeby on tego sam chciał. Ucieszył się że tak myślę i gdy zadzwonił na drugi dzień to umówił się ze mną za 2 tygodnie. Mi to odpowiada, bo oboje mamy czas by dokładnie wszystko przemyśleć, zwłaszcza chcę żeby on to przemyślał. Być z nim to moje największe pragnienie ale nie chcę tego jeśli ma to robić tylko po to by mnie uszczęśliwić, chyba pękło by mi serce gdyby był ze mną a gdybym nie widziała miłości w jego oczach.. Jego szczęście jest dla mnie na pierwszym miejscu. A ja będę szczęśliwa tylko gdy on mnie szczerze pokocha.
Ja mu daję bardzo dużo luzu, oprócz spotkań ze mną, on spotyka się z kolegami cały czas, z koleżankami też, jeżdżą na imprezy. Już dawno na niego niczym nie naciskam bo wiem że nic tym nie wskóram. A jeśli nam się uda i będziemy razem, to też nie chcę go trzymać na smyczy. Może on o tym nie wie i boi się że go przytłoczę swoją osobą, może to dziwne, ale ja sama nie chcę byśmy ciągle obok siebie byli, chcę byśmy się widzieli chociaż ten raz w tygodniu poza pracą, by można było zatęsknić, by każde z nas miało czas dla siebie i swoich zainteresowań.. Może powinnam mu to powiedzieć.. Chcę żeby wiedział że jeśli będzie ze mną to nie znaczy że będę non stop za nim łazić, prosić o romantyczne wypady. Ja chcę się dalej z nim przyjaźnić, nie chcę by zmieniało się coś co jest teraz, tylko jedynie chcę usłyszeć od niego czasem że mnie kocha i mieć pewność że jesteśmy dla siebie.

13

Odp: Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Daj mu czas i sobie, odetnij się od niego, niech poczuje jak jest bez Ciebie, jakoś to się ułoży. Ty żyj swoim życiem i nie skupiaj się tylko na nim, bo nie wiesz jakie on ma zamiary wobec Ciebie.  Nie przytłaczaj go swoją osobą, nie na tym to polega a będzie dobrze:) nie tylko na nim kończy się Twój świat, niech on sam przyjdzie do Ciebie!

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto przyjaźnić się z osobą, którą się wciąż kocha?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026