Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez kuba_88 (2015-03-30 20:06:18)

Temat: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Zacznę od tego, że mam na imię Kuba i skończone 27 lat. 5 lat temu poznałem kobietę, w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Pół roku później zostaliśmy parą. Motyle w brzuchu, sielanka, pełna beztroska trwała półtorej roku. Nieco wcześniej zamieszkaliśmy razem, w jej domu, z jej rodzicami, co związane było z moją trudną sytuacją rodzinną i zdrowotną. Wtedy zaczęło się psuć, a dokładniej po kilku miesiącach. Spędzaliśmy razem coraz mniej czasu, moja dziewczyna wolała przebywać z ?koleżankami?, nie wracała na noc, ja zaś nigdy nie miałem w sobie odwagi ją kontrolować, wierzyłem na słowo, byłem zaślepiony. W. zaczęła obwiniać mnie dosłownie, o całe zło tego świata. Oskarżała o to, co przyszło jej do głowy, wpędzała w poczucie winy, co przy moim charakterze skutkowało nieustającym ją przepraszaniem i myśleniem o sobie w najgorszy możliwy sposób nawet, jeśli jej zarzuty wydawały się zwyczajnie irracjonalne. Po wakacjach, na których była z ?przyjaciółkami? dotarły do mnie e-mailowo zdjęcia i nagrania z tegoż wyjazdu. Moja dziewczyna na kolanach szeregu różnych facetów, moja dziewczyna, która całuje się z jakimiś kolesiami, etc, etc? Przyznała się do zdrady, po raz kolejny wmawiając mi, że to moja wina, a ja nie radząc sobie psychicznie, zostawiłem ją. Dziewczyna okazywała skruchę, wysyłała setki przepraszających sms, wykonywała szereg telefonów, przychodziła do mnie, prosiła o ostatnią szansę.Bardzo za nią tęskniłem, kochałem, w sercu miałem nadzieję, że jej ?przepraszam? jest szczere. Wróciliśmy do siebie, od nowa powoli budując naszą relację. Choć ból nie zanikł nigdy, potrafiłem jej wybaczyć i czuć znów szczęście, które dawała mi jej obecność i nasz związek. Zaręczyliśmy się, rozpoczęliśmy planować ślub. Dziewczyna jednak zrobiła się chorobliwie zazdrosna o każdą kobietę, która tylko pojawiła się w pobliżu mnie. Zarzucała mi zdrady, zaglądała w telefon, wypytywała o każdą dziewczynę, którą znam, z którą pracuję. Związek zrobił się toksyczny, nie radziłem sobie z tymi oskarżeniami, zrobiłem się nerwowy, zaczęliśmy się coraz więcej kłócić. Do tego doszły problemy rodzinne, zawodowe i finansowe, więc cały ten stres utrudniał mi normalne funkcjonowanie. Dziewczyna odeszła, czując obciążenie moimi kłopotami i uważając, że zdradzam ją z koleżanką z pracy? Minęło pół roku? Od miesiąca próbuje się ze mną skontaktować, przychodzi do pracy, znów pisze, dzwoni? Znów prosi o szansę, wybaczenie? Spotkaliśmy się i wiem, że nie przestałem jej kochać, że brak mi jej, tęsknię za nią i wspominam dobre chwile, które razem przeżyliśmy? Tutaj pojawia się moje pytanie? Jak postąpić w tej sytuacji? Dziękuję, jeśli ktoś przeczytał i wspomoże radą?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Dobry wieczór:)

I tak w kółko Macieja... .

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

3

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Zdrada pozostawia po sobie ślad. Twoja dziewczyna zdradziła Cię i mierzyła Cię swą miarą: podejrzewała o zdrady Ciebie. Jak pisał George Bernard Shaw: "Największą karą dla kłamcy jest nie to, że ktoś mu nie wierzy, ale to, że on sam nie potrafi uwierzyć nikomu."

4

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Nie wybaczyłbym  zdrady, zapomnieć może tak. Radzę ci odpuść sobie.

Czy macie w ogrodzie http://szambo.go3.pl szambo betonowe dobrej jakości?

5

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Juz po pierwszym razie zrobiles blad ze pozwoliles jej wrocic.
Daj sobie spokoj z kims takim. Jest tyle wartosciowych kobiet ze nie warto zaprzatac sobie glowe kims takim jak Twoja panna.

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...
kuba_88 napisał/a:

Zacznę od tego, że mam na imię Kuba i skończone 27 lat. 5 lat temu poznałem kobietę, w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Pół roku później zostaliśmy parą. Motyle w brzuchu, sielanka, pełna beztroska trwała półtorej roku. Nieco wcześniej zamieszkaliśmy razem, w jej domu, z jej rodzicami, co związane było z moją trudną sytuacją rodzinną i zdrowotną. Wtedy zaczęło się psuć, a dokładniej po kilku miesiącach. Spędzaliśmy razem coraz mniej czasu, moja dziewczyna wolała przebywać z ?koleżankami?, nie wracała na noc, ja zaś nigdy nie miałem w sobie odwagi ją kontrolować, wierzyłem na słowo, byłem zaślepiony. W. zaczęła obwiniać mnie dosłownie, o całe zło tego świata. Oskarżała o to, co przyszło jej do głowy, wpędzała w poczucie winy, co przy moim charakterze skutkowało nieustającym ją przepraszaniem i myśleniem o sobie w najgorszy możliwy sposób nawet, jeśli jej zarzuty wydawały się zwyczajnie irracjonalne. Po wakacjach, na których była z ?przyjaciółkami? dotarły do mnie e-mailowo zdjęcia i nagrania z tegoż wyjazdu. Moja dziewczyna na kolanach szeregu różnych facetów, moja dziewczyna, która całuje się z jakimiś kolesiami, etc, etc? Przyznała się do zdrady, po raz kolejny wmawiając mi, że to moja wina, a ja nie radząc sobie psychicznie, zostawiłem ją. Dziewczyna okazywała skruchę, wysyłała setki przepraszających sms, wykonywała szereg telefonów, przychodziła do mnie, prosiła o ostatnią szansę.Bardzo za nią tęskniłem, kochałem, w sercu miałem nadzieję, że jej ?przepraszam? jest szczere. Wróciliśmy do siebie, od nowa powoli budując naszą relację. Choć ból nie zanikł nigdy, potrafiłem jej wybaczyć i czuć znów szczęście, które dawała mi jej obecność i nasz związek. Zaręczyliśmy się, rozpoczęliśmy planować ślub. Dziewczyna jednak zrobiła się chorobliwie zazdrosna o każdą kobietę, która tylko pojawiła się w pobliżu mnie. Zarzucała mi zdrady, zaglądała w telefon, wypytywała o każdą dziewczynę, którą znam, z którą pracuję. Związek zrobił się toksyczny, nie radziłem sobie z tymi oskarżeniami, zrobiłem się nerwowy, zaczęliśmy się coraz więcej kłócić. Do tego doszły problemy rodzinne, zawodowe i finansowe, więc cały ten stres utrudniał mi normalne funkcjonowanie. Dziewczyna odeszła, czując obciążenie moimi kłopotami i uważając, że zdradzam ją z koleżanką z pracy? Minęło pół roku? Od miesiąca próbuje się ze mną skontaktować, przychodzi do pracy, znów pisze, dzwoni? Znów prosi o szansę, wybaczenie? Spotkaliśmy się i wiem, że nie przestałem jej kochać, że brak mi jej, tęsknię za nią i wspominam dobre chwile, które razem przeżyliśmy? Tutaj pojawia się moje pytanie? Jak postąpić w tej sytuacji? Dziękuję, jeśli ktoś przeczytał i wspomoże radą?

Po pierwsze (PIERWSZE RZECZY PIERWSZE - znasz moze to powiedzenie) problem lezy w tym ze Ty nic sie nie zmieniles i nic sie nie nauczyles z tych sytuacji. Problem nie lezy w tym czy wrocicie do siebie czy nie ale w zupelnie czym innym. Dlatego tez kwestii powrotu, jako o wiele mniej wazna, nie warto wogole rozpatrywac bo czy wroci czy nie, nic sie nie zmieni. Ew. mozecie zyc nieswiadomie opierajac sie na wyobrazeniach czy tzw. "prostych meblach" jak w piosence Bielizny, gdzie tego typu "uklady" emocjonuja bywalcow tego forum, przy zastanawiajacym braku zrozumienia ze strony autorow takiego watku, kiedy zwraca sie im uwage na rzeczy istotne, wrecz podstawowe.

Jesli nie rozumiesz tego co napisalem to jedyna rada dla Ciebie ode mnie, bedzie to, zebys wypracowal sobie kryteria podejmowania decyzji, ktorym potem bedziesz konsekwnetnie wierny, bez wzgledu na zachowania i dazenia drugiej osoby, kogokolwiek. Ale zeby to byly decyzje konsekwnetne to sam musisz to tych kryteriow dojsc, gdzy inaczej co innego bedziesz tu czytal, a co innego sam bedziesz robil. Na razie wyglada to tak, ze po pol roku starania sie tej dziewczyny nie reagujesz. Co wiec sklania Cie do zmiany decyzji, ktora podjeles pol roku temu? Jej nachalnosc? I co bedziesz zmienial decyzje dla kogos, tylko dlatego ze ktos jest nieustepliwy i drazy. Dla czyjejsc nieustepliwosci porzucisz swoja nieustepliwosc? Ej, kolego! Obudz sie i zacznij zyc swiadomie! Sam przeciez chyba wiesz najlepiej jak nalezy postepowac.

Veritas in omnem partem sui eadem est

7 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-31 12:42:51)

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...
kuba_88 napisał/a:

/.../ Dziewczyna jednak zrobiła się chorobliwie zazdrosna o każdą kobietę, która tylko pojawiła się w pobliżu mnie. Zarzucała mi zdrady, zaglądała w telefon, wypytywała o każdą dziewczynę, którą znam, z którą pracuję. Związek zrobił się toksyczny,/.../odeszła/.../ czując obciążenie moimi kłopotami i uważając, że zdradzam ją z koleżanką z pracy? /.../

Z oskarżeniami o wyimaginowane zdrady musi poradzić sobie większość zdradzonych osób. Służą zmniejszeniu obrzydzenia do siebie jakie ma zdradzający po zdradzie, wynikają też z faktu przypisywania innym swoich cech i motywacji - w przypadku osoby zdolnej do zdrady  nie są to zbyt wysokie pobudki. "Zdradzacze" mają niską empatię, więc zakładają, że generalnie ludzie są podobni do siebie, czyli DO NICH - uważając siebie za osoby wzorcowe. W związku z tym sytuacje całkowicie przypadkowe i niepowiązane ze zdradą będą interpretowane w ten sposób, bo zdradzający CHCE abyś go zdradził i uwolnił od poczucia winy. Nie mogą znieść, że są z kimś na wyższym poziomie moralnym niż oni. Możesz nawet zetknąć się z sytuacją "podstawiania" kogoś do zdrady (np. namawiania koleżanki "w potrzebie" aby to z tobą zrobiła) albo zostawieniem Ciebie w towarzystwie, w którym jest ktoś śliniący się na twój widok ("bo muszę wcześniej wyjść", "bo nie mogę tam być") i niedowierzaniem że do niczego nie doszło. Niekiedy zdradzacz zaczyna doceniać wartość partnera WŁAŚNIE PO ZDRADZIE. Wielu zdradzaczy zdradza z powodu kompulsywnej potrzeby poprawienia sobie własnej wartości. Zatem fakt, że kochasz taką osobę, okazujesz jej zaufanie i uczucia świadczy O TOBIE ŹLE - "bo jak można kochać mnie, taką nic nie wartą istotę". Dopiero fakt okazania Ci względów przez kogoś, komu taka osoba zazdrości czyni cię COŚ WARTYM W JEJ OCZACH.
Ostatnią rzecz już powiedziano: "zdradzający" czuje, że nie można mu ufać, wie że kłamie. Panicznie boi się kogoś kto może zastosować tą samą strategię.

Paradoks polega na tym, że choć niektóre opisane tu motywacje są SPRZECZNE - np. lęk przed okłamaniem i potrzeba zobaczenia partnera jako atrakcyjnego dla innej osoby stoją względem siebie w sprzeczności - ale występują JEDNOCZEŚNIE, co powoduje, że taka osoba bardzo się "miota" pomiędzy skrajnymi emocjami.

8

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Największą trudność sprawia mi pogodzenie wszystkich problemów, które na mnie spłynęły. Bardzo szybko musiałem dojrzeć i brać odpowiedzialność za młodsze siostry, ponieważ rodzice od rana do wieczora, od poniedziałku do niedzieli, miesiąc w miesiąc byli pod wpływem. Zachorowałem na poważną chorobę, z którą długo się zmagałem. Bardzo potrzebowałem wsparcia, dobrego słowa. Poznałem Weronikę, która pomogła mi wyjść z niektórych emocjonalnych problemów. Od dziecka zmagam się z silną depresją. Jedyne czego chciałem, to dać komuś to, co jest we mnie dobre, dać komuś szczęście i miłość, stworzyć z kimś rodzinę i zapewnić jej to wszystko, czego mi zabrakło w rodzinnym domu. Zakochałem się w Weronice bez pamięci. Pokochałem jej rodzinę, stworzyłem z nimi dom i wydawało mi się, że to nigdy się nie zmieni. Prawdą jest, że poszukiwałem ciepła, ale była ona jedyną kobietą, na którą się otworzyłem, której zaufałem. Mam duże powodzenie wśród kobiet, jednakże nie potrafię patrzeć na nie pod innym kątem, niż znajome, koleżanki. Chociaż jestem ciągle zajęty, wracają liczne wspomnienia, które nie pozwalają mi normalnie żyć. Nie szukam kontaktu z nią, nie przypominam sobie żadnych wspólnych chwil, staram się nie kojarzyć sytuacji. To wraca samo. Skrzywdziła mnie, zabrała resztki pewności siebie i sił do walki z przeciwnościami... Mimo to, wciąż nie przestałem jej kochać... Jestem silnym fizycznie, wysportowanym mężczyzną, a przeżywam to rozstanie jak delikatna, krucha istota...

9

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

A czy te zdjęcia z innymi facetami i fakt, że całuje innego nie dał Ci do myślenia? Podziwiam, że w ogóle mogłeś być z taką kobietą, bo ja bym nie potrafił przejść przez etap obrzydzenia do takiej osoby. Nie była wsparciem dla Ciebie jak napisałeś, mówiła i wmawiała Ci rzeczy których nie było. I po pól roku nagle poczuła wielką miłość i tęsknotę? Miałeś z nią kontakt po rozstaniu?

10

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Ja Ci nic mądrego nie napiszę. Chciałabym tylko wyrazić, jak bardzo podziwiam Twoją siłę, gdy decydowałeś się walczyć o związek, i teraz, gdy stajesz samodzielnie na nogi. Dużo szczęścia Ci życzę, niezależnie jak to się dalej potoczy.

Poradzę sobie.

11

Odp: Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...
terry1905 napisał/a:

Miałeś z nią kontakt po rozstaniu?

Miałem, ponieważ kilka dni później zadzwoniła z życzeniami na moje urodziny. Nie potrafiłem się pogodzić z bólem, który mi zadała, a szans na odbudowę związku nie widziała - nie podtrzymywałem zatem tej rozmowy. Od października nie było między nami kontaktu, aż do ubiegłego miesiąca.

Kobietka85, dziękuję. Na innym forum przeczytałem, że jestem słabeuszem bez jaj, więc to miła odmiana smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Rozstanie z kobietą, którą wciąż bardzo kocham...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018