Czesc wszystkim ;-)
Jestem tutaj nowa, dopiero sie zarejestrowalam. Zdazylam sie juz zgubic na tym forum, wiec wlasciwie nie wiem, czy aby na pewno pisze w dobrym miejscu i czy zalozenie nowego watku, przy takiej ilosci watkach, jest dobrym pomyslem.
Jestem w Londynie od niedawna, bo od listopada '13. Przylecialam tutaj dla mezczyzny, z nim wlasciwie, ale do niego, dla niego, choc dla siebie tez. On jest tutaj prawie od 4 lat, a my po nieudanych probach zwiazku na odleglosc postanowilismy tutaj razem zaczac nowe zycie. Cytujac Coldplay: 'Nikt nie powiedzial, ze bedzie latwo, ale tez nikt nie powiedzial, ze bedzie az tak ciezko'. Jest ciezko. Aktualnie przechodzimy przez jakis kryzys i gdy zdarzaja nam sie takie ciche dni, jak te ost, to samotnosc tutaj doskwiera mi jeszcze bardziej.
Poszukuje kogos... Szukam kogos z kim moglabym porozmawiac, kogos kogo moglabym poznac, kogos kto chcialby mnie poznac, zaprzyjaznic sie. Virtualnie i nie tylko. Na palcach u jednej reki moge policzyc ludzi ktorych znam, wszyscy sa znajomymi mojego faceta i nie ma tutaj nikogo na kim aktualnie moglabym polegac, komu moglabym zaufac... Wyjsc na kawe, papierosa, pojsc na zakupy, spacer, spedzic czas.
Nie prowadze tutaj normalnego zycia, to mnie dobija i w jakis sposob niszczy od srodka. Zawsze bylam towarzyska, wiecej nie bylo mnie w domu niz bylam, zawsze bylam otoczona znajomymi, a teraz praktycznie nie wychodze z domu, gotuje, sprzatam i jednym slowem wariuje.
Co jest najsmieszniejsze, nie pracuje, chociaz chcialabym i potrzebuje wrecz tego, ale jakims sposobem, sama nie wiem jakim, nie mozemy sie pozbierac i pozalatwiac wszystkich formalnosci takich jak insurance number, czy nawet GP.
Nie pamietam czasów, kiedy bylam az tak samotna i pozostawiona sama sobie.
Jesli jest tutaj ktos z Londynu, z okolic Kingston i ma podobny problem, albo w ogole ma podobny problem gdziekolwiek na swiecie, niech sie do mnie zglosi, w dwojke razniej ;-)
Podobne tematy
Jesteś tu jeszcze?:P
Obecna ;-)
Witam ja pisalam ci meila ale nie odpisywalas szukasz nadal kolezanki badz przyjaciolki;)
Ja tez wysłałam
a ty dziewczyna23 skąd?
Stevenage bylam obecnie jestem w polsce po urodzeniu dziecka eracam do uk
ale tam znajomych nie mam przyjaciolek:/ fajnie by bylo wczesniej kogos poznac a potem sie spotkac;) tylko ciezko kogos takiego znajsc a ty skad jestes???
W uk jestem w West sussex. Czemu rodzisz w Polsce skoro potem do uk wracasz?:)
Ciaza zagrozona niestety w anglii na angielskiej medycynie sie zawiodlam nie pomogli dlatego wole byc w polsce duzoo by pisac na ten temat...
A w uk pracuję moj maz;) twojej miejscowosci nie znam niestety gdzie to jest? Ile lat masz
10 2014-03-22 23:12:38 Ostatnio edytowany przez Gee (2014-03-22 23:17:34)
To county jest:) mieszkam nad morzem, bognor regis. 21 w tym roku:P ja bede rodzic w uk, nie mam nic zagrozonego. Mam nadzieje ze u ciebie ok będzie:). Na kiedy termin?
To ile od londynu mieszkasz?? 10 czerwca a ty? Wiesz co bd miec? Tez myslalam ze jest wszystko ok zle bardzo ciaze znosilam juz tam w angliii w szpitalu lezalam wiec u mnie nie wesolo jest i bylo...
Odpoczywaj, oby ok było i byle do porodu. Ja mam termin na 21 lipca i szykuje mi sie chłopiec. A tobie?:P do Londynu mam bezpośredni pociąg i 2h jazdy wiec nie tak zle. A ty? Może byś bliżej miała do brighton albo portsmouth? Pewnie nie ale warto spytać:P
Ja bede miec dziewczynke. To troche masz do londynu ja mam troche krocej nie znam tamtych miejscowosci to i rak raczej sie nie spotkamy bo jak z maluchem ech:/nie da radybardzo
A jak masz na imie??? Wiesz ja to caly czas leze w sumie teraz bardziej bezpiecznie jest bo to 28 tudz ale lepiej zeby dluzej bylo dziecko w brzuszku wiadomo lepiej dla niego...
No wiadomo ze tak;) a podróżować i z dzieckiem sie da jak sie chce. Choć na kawkę do dużego miasta z koleżanka to faktycznie średnio haha.
Niom wiadomo wszystko sie da jak sie chce a ty dlugo tam jestes?? Duzo znajomych masz
A kokezanka ktora zalozyla post nic sie nie odzywa my za to nadrabiamy;)
18 2014-03-22 23:44:38 Ostatnio edytowany przez Gee (2014-03-22 23:45:07)
Dwa lata. Miałam dużo znajomych jak pracowałam jako au pair, potem zmieniłam miejsce zamieszkania dla pracy i partnera (trudna sytuacja rodzinna) i... Zostałam bez znajomych:P aż wstyd.
No wlasnie, lostintheuk wracaj!
Aha no ja jestem teraz na zwolnieniu ale dobrych przyjaciol nie mam tam w uk wiadomo teraz ciezko o dobrych przyjaciol... to troche tam jesteś a teraz na zwolnieniu przebywasz??? Jest troche osob w uk co znajomych przyjaciol nie maja...ja tam ponad rok bylam jako tako znajomi byli ale oni swoich znajomych maja lepiej miec stalego przyjaciela jednego ...no ale ciezko z tym
To nie jest wstyd ze znajomych sie nie ma.. duzo jest osob ktorzy tez nie maja zawsze moze poznac..
No ciezko. Próbowałam ale jakos mam pecha w tej mieścinie:P w pracy sami ludzie w okolicach 40 lat i bardzo sympatyczni, było sie z kim pośmiać w czasie pracy i w ogóle ale wiadomo - tylko w czasie pracy:(. Jutro lrzychodza do nas znajomi z pracy mojego, jakaś odmiana:).
Teraz jestem na urlopie (annual leave) który wykorzystuje przed macierzyńskim. A ty pracowałaś tutaj cos?
Tak pracowalam teraz jestem na zwolnieniu 20 maja odchodze na macierzynskie jedno zwolnienie i juz urlop...
Ze zdrowiem nie wygrasz... Jestem wykończona, idę zaraz spac.
Czesc Wam ;-)
Milo, ze rozruszalyscie moj temat. Dziewczyna23, faktycznie dostalam Twojego maila, gdzies musial mi sie zgubic w nadmiarze reklam ;-)
Nie wiem, czy dobrze, zrozumialam Gee... Ty tez wyslalas do mnie maila ? Jesli tak, to takowego JUZ TYM RAZEM NA PEWNO nie dostalam ;-)
Widze, ze macie ze soba cos wspolnego ;-) Maluszka w drodze ;-) Gratuluje Wam ;-)
Moj maciezynski instynkt czasem sie do mnie odzywa, zwlaszcza jak widze jakies slodkie berbecie, ale jeszcze na dziecko gotowa nie jestem.
Zastanawiam sie... Czy pamietacie swoje poczatki tutaj ? Nie mowie o forum ofc ;-) Mowie o poczatkach w UK, w innym kraju, w innej rzeczywistosci ? Zastanawiam sie, czy bylo Wam ciezko sie zaklimatyzowac, czy mialyscie z czyms problem, albo z czym mialyscie najwiekszy problem ? Co sprawialo Wam najwiecej trudnosci i jak sobie z tym poradzilyscie. Co Wam sie tutaj spodobalo ? Co Wam sie nie podobalo ?
To w sumie moga byc trudne pytania ... ;-) Zastanawiam sie po prostu, czy tylko cholera jasna mi bylo/jest czasem nadal ciezko tutaj. Chociaz mam ochote powiedziec, ze jest lepiej, obym nie mowila tego w zla godzine
Po prostu mam wrazenie, ze na poczatku mialam problem ze wszystkim. Lewostronny ruch mi sprawial trudnosc nawet, a nie jezdze samochodem ! Nie mam nawet prawa jazdy ;-) Smieszne, prawda ? ;-) Zastanawiam sie, czy tylko ja sie tak wolno klimatyzuje, czy mialyscie moze z czyms trudnosci ?
Pozdrawiam ;-)
A w jakim wieku jestes?? Ja pamietam swoje poczatki w uk przylecialam z chłopakiem na początku wiadomo ciezko bylo nawet ze z facetem ale potem jakos dalam rade wiadomo brakowalo rozmów z kolezankami bo tam mi naprawde ciezko bylo znalezc kogos prawdziwego...a ty pracujesz???moze porozmawiamy na meilu to latwiej bedzie bynajmniej mi
26 2014-03-23 13:49:24 Ostatnio edytowany przez Gee (2014-03-23 13:50:12)
Wysłałam! Na bank:P
U mnie przyjazd do Anglii to było spełnienie marzeń, które miałam od 13 roku życia. Zrobiłam to zaraz po zdanej maturze. Wyjechałam sama, nie znałam nikogo, nie mam rodziny w uk. I jaralam sie wszystkim:) zaaklimatyzowalam sie szybko, poznałam wiele osób, problemy tez szybko pokonywalam głownie daleko ze mi zależało, bo wiedziałam ze tego chce. I chciałam tez udowodnić wszystkim ze dam sobie radę, nie wrócę z płaczem do domu. No i sie udało. Prawdę mówiąc, trudno zaczął być pózniej...
Gee ---> moja poczta uznala Twojego maila za spam
ale odnalazlam go ;-)
Dziewczyny, wychodzi na to, ze jestesmy w podobnym wieku, Gee masz 21, tak ? Dziewczyna23, 23 ? ;-) Wiec ja dopelniam/wypelniam luke, mam 22 ;-)
Moj przyjazd, a wlasciwie przylot wiaze sie z lekkim szalenstwem pewnie. Skonczylam szkole, zdalam mature i planowalam studia w Krakowie i w tym czasie dowiedzialam sie, ze moja byla milosc jest na urlopie w naszym miescie. 'Wpadlam na niego', SPECJALNIE ;-), bo nie mialam z nim kontaktu od dluzszego czasu, a siedzial mi w glowie nadal i ... poszlismy na piwo... a nastepnie nie rozstawalismy sie przez caly jego urlop, uznalismy, ze musimy sobie dac druga szanse, tylko, ze ja zaznaczylam, ze nie chce juz zwiazku na odleglosc, bo go nie wytrzymam. Tak jak pisalam w pierwszym poscie, bylismy ze soba wczesniej, byl to zwiazek na odleglosc, on co prawda chcial, zebym przyleciala do Londynu, ale mialam wtedy jeszcze szkole i bylo to malo osiagalne. Wiec... Uznalismy, ze oboje sobie wywrocimy zycie do gory nogami, ja zrezygnuje ze studiow, on wyprowadzi sie od matki (mieszkal z mama). Zanim przylecialam, zajelo nam to troche czasu. On chcial pooszczedzac, trzeba bylo znalezc mieszkanie itd. No ale jestem tu, jestem tu od listopada i mam wrazenie, ze moj 'proces zaklimatyzowania sie' ;-) trwa nadal, choc jest lepiej. Staram sie caly czas zrozumiec sama siebie, dlaczego tak duzo czasu mi to zajelo. I hm, mysle, ze to moglby jakis cholerny brak wiary w siebie, albo moze dlatego, ze to byla pochopna decyzja. Kazdy czlowiek jest inny i kazdy potrzebuje swojego czasu, by sie przyzwyczaic do nowej rzeczywistosci. Moim najwiekszym problemem byl jezyk. A wlasciwie bariera jezykowa, ktora chyba nadal pokonuje. Co jest smieszne, bo nigdy nie mialam problemu z angielskim, w szkole mialam same piatki i z angielskiego bylam jedna z najlepszych uczennic (wiem, ze tak naprawde to niczego nie weryfikuje, ale jednak co do wyjazdu do Anglii na pewno jest na plus ;-)) a tutaj, odkad przyjechalam, balam sie odezwac. Balam sie pojsc sama do sklepu, balam sie sama zrobic cokolwiek. I tak jak cholera, kochalam sie w brytyjskim akcencie, tak po chwili zaczal mnie denerwowac ;-) i co jest najlepsze, jestem tutaj od paru miesiecy, a dopiero niedawno mialam okazje troche wiecej porozmawiac z kims po angielsku. Nie liczac tego, ze sie wreszcie przelamalam by zaczac sama poruszac sie, moze nie po Londynie, ale po Kingston i sama chodzic do sklepu, wiec nie liczac 'sklepowych rozmow', ktore sa ZADNE w sumie, nie mialam zadnej stycznosci z jezykiem. Pewnie dlatego, ze tego unikalam. Wiec, nie, nie pracuje. Na poczatku bylo sporo zamieszania z mieszkaniem, ktore bylo zaklepane jak tutaj przylecialam, a jak sie okazalo na miejscu, zostalismy wyrolowani, wiec pierwszy miesiac spedzilismy u znajomych mojego faceta, Polakow. Wtedy tez szukalismy jakiegos lokum, potem to lokum troche remontowalismy, przed swietami Bozego narodzenia sie wprowadzilismy. Nie mam pracy, bo caly czas brakowalo mi odwagi, bo tak jak napisalam balam sie wszystkiego i potrzebowalam czasu, by sie otworzyc. Teraz jest znacznie lepiej. Z racji tego, ze rachunki nas troche przytlaczaja i tego, ze mnie osobiscie bardzo meczy zaleznosc finansowa od kogos, to wlasnie tej pracy szukam, mozliwe, ze w najblizszym czasie juz z tego cos wyniknie, ale nie chce nic mowic, zeby nie zapeszyc. Potrzebuje tego, zeby wreszcie zaczac normalnie zyc, bo czasami mam wrazenie, ze nie zyje ;-)
Dziewczyna23 czego Ci brakowalo ? Oprocz rozmow z kolezankami ? Napisz cos wiecej, jak chcesz mozesz na maila ;-)
Gee zazdroszcze i gratuluje ;-) dlaczego Anglia ? W sensie skad sie wzielo to marzenie ? I jak moglas wyjechac sama ? W sensie chyba nie calkiem w ciemno ? Zalatwialas cos przed wyjazdem, mam na mysli mieszkanie, prace ? I jak z Waszym jezykiem, mialyscie jakies trudnosci, wlasnie typu bariera jezykowa ? Ja caly czas chce udowodnic wlasnie, ze dam sobie rade, wiec nawet jak jest cholernie mi ciezko, to mowie sobie, ze nie ma BATA, nie poddam sie. Zdaje sobie sprawe z tego, ze mam tutaj duzo wiecej mozliwosci, mam plany w glowie, a nawet jakies marzenia zwiazane z pobytem tutaj. Musze sie chyba odwazyc tylko, zeby zaczac je realizowac, odwazyc sie nie bac zycia ;-) bo chyba sie czasem boje. Aaa i Gee, nie wiem, czy moge zapytac, bo to prywatne sprawy, ale skoro przylecialas sama, to poznalas tutaj faceta ? Polaka ?
A no i wlasciwie dziekuje, ze sie odezwalyscie, myslalam, ze moj post zniknal niezauwazony w przestworzach internetu ;-)
21 w tym roku, narazie ciągle 20lat:D wiec u mnie bylo tak ze postanowiłam ze wyjadę jako au pair bo to live in job wiec odpada problem mieszkania itp za nic sie nie płaci. Kokosów sie tez nie zarobi ale to akurat nie zarobkowa praca:) miałam akurat na to co chciałam. Język umiałam, tzn matura podstawowa na 96%, na rozszerzona sie nie odważyłaby ale blokada językowa OGROMNA. Jednak przez to ze pracowałam z dziećmi, gadatliwymi i przyzwyczajonymi ze nowe opiekunki boja sie mowić, zaczynaly do mnie mowić i oczekiwały odpowiedzi. Nie było wyjścia:P bariera padła po 2 tyg:P dodatkowo poznałam inne au pair i wychodziłam do lokalnego pubu gdzie poznałam masę ludzi. Mój partner to Brytyjczyk wiec chyba taka metoda podziała na naukę języka:P
Czemu Anglia?... No wlasnie nie wiem. ZawsE wiedziałam ze Anglia i koniec:P
Lost twoja historia jest... Wow:D odważna. Mam nadzieje ze z praca wyjdzie i sie poukłada. Czasami trzeba czasu a ty próbujesz i sie nie podajesz! Brawo
Następnym razem bede w Londynie to idziemy na kawę
.
Nie jestem pewna czy dobrze pamietam, ale z matury podstawowej z angielskiego tez mialam 96 % albo 98 %. Zdawalam rozszerzona z angielsiego i polskiego, wiedzialam, ze bede potrzebowac tego do studiow. Niestety z rozszerzenia az tak dobrze mi nie poszlo ;-) To jednak nie zmienilo faktu, ze balam sie mowic. Rozumialam wiekszosc, chcialam cos powiedziec i nagle mialam pustke w glowie. Albo nagle mialam wrazenie, ze nic nie wiem i zastanawialam sie nad poprawnoscia kazdego slowa, tak jakby to, ze moglabym powiedziec cos zle gramatycznie, zrobiloby ze mnie pośmiewisko albo idiotke. Walcze z tym caly czas, ostatnio wyszlam na piwo z moim facetem i jego anglojezycznym kolega i sie odblokowalam, a to dobry znak ;-) Smialam sie do niego, ze moge go uczyc polskiego wzamian za nauki angielskiego, to po krotkiej rozmowie, stwierdzil, ze zadnych nauk nie potrzebuje, tylko odwagi ;-) Dobrze mi to zrobilo, bo chyba potrzebowalam potwierdzenia od kogos, od kogos 'z zewnatrz', ze moge sobie dac z tym rade ;-) Mowisz, ze moja historia jest odwazna ? :-) Ja podziwiam Ciebie, bo to co Ty zrobilas, to dopiero jest dla mnie odwaga. Rozumiem, ze z racji tego, ze wyjazd do Anglii byl Twoim marzeniem od dawna, to musialas go w jakis sposob planowac, a nawet jesli nie, to miec go w glowie i chocby psychicznie sie do niego przygotowywac, ja raczej nie mialam za duzo czasu na to, ale to nie zmienia faktu, ze to co zrobilas, dla mnie osobiscie jest odwazne cholernie. Polecialas sama. Bylas sama, zdana na siebie. Cholera, moj facet nawet po mnie przylecial do Polski, by zostac na poltora dnia, a nastepnie ze mna wsiasc w samolot i przyleciec do Londynu, bo nigdy wczesniej nie lecialam samolotem i balam sie to zrobic sama. ;-) Takze, podziwiam Cie za odwage hm... w realizowaniu marzen ;-)
Moja historia jest odwazna ? Tez czasami o tym mysle w ten sposob, albo zdaje sobie sprawe, jak bardzo moje zycie zmienilo sie wlasciwie w przeciagu jednego wieczoru i jak decyzja o studiach zmienila sie w decyzje o rozpoczeciu nowego, innego, doroslego zycia.
Jesli mowisz, ze ta historia jest odwazna, to ciekawa jestem co powiesz, jesli kiedys, jak bede miala okazje opowiem Ci w ogole cala historie tego zwiazku i tej milosci ;-) Moze nie powiesz wtedy odwazna, ale np cos w stylu WOW ;-) Ale to osobny temat, wlasnie moze kiedys przy kawie ;-)
To bywasz w Londynie ? Jak czesto i dlaczego ?
Czasami bywam bo bardzo lubię Londyn i zdarzają sie promocje na bilety za ?5 wiec nie tak złe!
Kolega pewnie miał racje i jedyne czego potrzebujesz to odwagi w mówieniu! Ta blokada jest normalna ale gwarantuje, ze minie. A całej historii chętnie kiedyś wysłucham bo sama nie byłabym w stanie zaryzykować tyle w imię miłości. Dlatego tak mi sie spodobało to co napisałaś:)
32 2014-03-24 01:05:19 Ostatnio edytowany przez Benita143 (2014-03-24 01:07:06)
Hej, ja tez jestem samotna w UK. Mieszkam w Watford... Duzo tu Polakow, pewnie tez z mojego rodzinnego miasta w Polsce, ale jakos trudno mi znalezc miejsce, gdzie moglabym sie z kims zapoznac... Praca wypelnia wiekszosc mojego czasu, zaczelam chodzic na silownie, ale mam wrazenie, ze nie ma tu tak otwatych i szukajacych znajomosci ludzi... Zalezy mi na poznaniu Polakow, bo z innych narodowosci znajomych mam w miare, ale nie czuje z nimi tej wiezi, jakiej czulabym z Polakami. Jesli sa tu jakies dziewczyny z Watford, ktore szukaja kolezanki na kawe, chetnie nawiaze kontakt :-)
P.S. Mam 24 lata ;-)
Gee, jakos nigdy nie pomyslalam, ze ryzykuje
raczej, ze zyskuje, ale mysle, ze wiem, o co Ci chodzi ;-)
Moze to przez nauki mamine: pamietaj corko, co jest najwazniejsze w zyciu ? MILOSC ;-)
I tak jakos zostalo. ;-)
A wlasnie mialam zapytac Was przyszle mamusie, czy macie juz obmyslone imiona dla swoich pociech ? I czy beda polskie, czy 'zagramaniczne' jak ja to mowie ? ;-)
Benita143: czesc ;-)
na razie jestesmy tu tylko w trojke, z Toba w czworke ;-)
Chociaz mam nadzieje, ze wiecej sie nas pojawi, wiec moze znajdziesz kogos ze swojej okolicy ;-)
U mnie pierwsze "zagramaniczne" jako ze tata brytyjski i takowe nazwisko, jednak drugie może polskie. Podoba mi sie Matt ale tez Alexander. Ogólnie to nie wiem haha.
No bo zyskujesz! Mam nadzieje ze wiesz o co mi chodziło:P
Witaj Benita!:) ja niestety nie z twoich okolic, w sumie nawet nie kojarzę gdzie to jest
.
Hej Benitka143!!
Ja jestem z watford i chętnie poznam kogoś nowego ;) daj znac. Pozdrawiam
Witam LostInUK i pozostale netkobietki.
Jak sie wszystko uklada. Ostatni post napisalam prawie miesiac temu, wiec jak leci? Dalej masz problemy z przyzwyczajeniem sie do Anglii. Ja juz mieszkam tutaj prawie 8 lat, ale na samym poczatku rowniez przechodzilam przez to wszystko o czym pisalas.
Pozadrawiam i pisz jakbys chciala pogadac ![]()
Czesc dziewczyny, siedze sama w domu i postanowilam troche pogrzebac i znalezc jakies forum bo tez czuje sie samotna. Kiedys poznalam kolezanke na forum i utrzymuje z nia kontakt do dzis wiec postanowilam sprobowac jeszcze raz. Mam 24 lata, w Londynie mieszkam i ucze sie od 8 lat (w tej chwili studiuje). Wyjechalam z rodzicami bo niestety nie mielismy wyjscia. Na poczatku bylo ciezko, ale potem sie przyzwyczailam, poznalam nowych znajomych, chlopaka. Niestety jak to w zyciu bywa znajomi sie porozjezdzali, z chlopakiem sie rozstalam a teraz bardzo doskwiera mi samotnosc. Mam garstke znajomych z ktorymi ciezo sie spotkac, bo kazdy ma swoje sprawy. Kiedys bylo inaczej, ale ktos kto jest tu dluzej pewnie wie jak ciezko utrzymac tutaj znajomosc. Widze ze wszystkie tutaj jestesmy w podobnym wieku wiec mam nadzieje ze uda mi sie poznac tu kogos ![]()
Czesc Wam wszystkim!
Z moim 'przyzwyczajaniem sie' jest coraz lepiej. Mozliwe, ze najgorsze jest juz za mna, ale na pewno nie czuje sie tutaj jeszcze jak u siebie. Zorganizowalismy sie wreszcie, zeby sie wybrac po insurance number, wiec teraz czekam na jego przyznanie. Mialam tez swoj pierwszy interview jakis czas temu, dzis drugi. Teraz najwieksza moja bolaczka jest praca, a wlasciwie jej brak. Nie wiedzialam, ze bedzie mi az tak ciezko (ZNOWU), ze to bedzie az tak ciezkie, bo przeciez tyle sie mowi o tym ile jest pracy w Anglii, przeciez Londyn jest ogromny, przeciez ludzie tutaj wyjezdzaja za praca, za chlebem. A ja intensywnie od jakis dwoch, trzech miesiecy szukam pracy... Mam wrazenie, ze moim najwiekszym problemem w tym temacie jest brak doswiadczenia zawodowego. Nigdy nie pracowalam. W zeszlym roku skonczylam szkole, planowalam studia, no ale koniec koncow po kilku miesiacach wyladowalam tutaj. W wiekszosci ogloszen jakie widze, poszukuja ludzi z doswiadczeniem. Czy to kelnerka, czy sprzatanie domow prywatnych, biur, pubow. Przyprawia mnie to juz o bol glowy, zreszta nawet nie glowy I nawet nie bol. Czasami po prostu juz jestem zmeczona, wiecznym szukaniem I niepowodzeniami. Poczatkowo szukalam czegos zwiazanego z moim doswiadczeniem szkolnym, ze sie tak wyraze, bo latwiej stworzyc CV, kiedy sie nie ma doswiadczenia w pracy, majac jakies szkolne kwalifikacje. Skonczylam technikum odziezowe z certyfikatem, ktory jest po polsku I po angielsku (zatwierdzony przez unie europojeska). Wiec byly to ogloszenia typu shop assistant in tailor's shop, sales assistant In haberdashery, seamstress In tailor etc. Moj pierwszy interview byl wlasnie na stanowisko shop assistant in tailor's shop. Facet byl zdziwiony, ze nie bylam nigdy wczesniej w UK, bo stwierdzil, ze moj angielski jest w porzadku, co prawda mysle, ze to bylo w porownaniu do tego, ze powiedzial, ze ma kilku pracownikow Polaków, ktorzy slowa po angielsku nie potrafia. Mial zadzwonic dwa dni pozniej I wziac mnie na dzien probny (We will be definitely in touch) ? nie zadzwonil. Po jakims czasie moich poszukiwan pracy zwiazanej ze szkolnym doswiadczeniem, w momencie kiedy z pieniedzmi bylo coraz gorzej (za mieszkanie troche placimy, rachunki byly duze) zaczelam szukac czegokolwiek. I po krotkim czasie bylam 'oslabiona', tym co widzialam. Wiekszosc zyczyla sobie doswiadczenia, czasem I kilkuletniego np w sprzataniu, CV, referencji I listu motywacyjnego. Kolega mi wytlumaczyl, ze prawdopodobnie tak sie dzieje, bo taka jest polityka danej firmy, ze moge nawet tego nie czytac I nie zwracac na to uwagi, ale papierek musi byc. Widzialam ogloszenie, ktore dotyczylo sprzatania biura, gdzie napisali: POWIEDZ NAM DLACZEGO MAMY WYBRAC WLASNIE CIEBIE ! DLACZEGO TY BEDZIESZ NAJLEPSZA KANDYDATKA NA TO STANOWISKO?! - a ja mialam w glowie tylko: serio ? Seriously ? Tak, marze, zeby sprzatac wasze kible, jestem idealna kandydatka na to stanowisko, bo codziennie z usmiechem bede to robic... Mialam wrecz wrazenie, ze to jest w jakis sposob uwlaczajace... Cholera, nie mam nic do ludzi, ktorzy sprzataja, gdziekolwiek. Dziewczyna kolegi mojego chlopaka, sprzata u ludzi I zarabia fajna kase I OK good for her. Mama mojego chlopaka, dorabia sobie w ten sposob w jeden dzien. Nie mam nic przeciwko. Ale pisac listy motywacyjne ? Czy to nie jest porabane ? Ja rozumiem, gdyby to bylo niewiadomo jak wygorowane stanowisko. Chodzi o sprzatanie. Cholera. Doswiadczenie ? Doswiadczenie to ja mam calozyciowe ;-) Dzis bylam na interview do burger vana. Facet szukal dziewczyny do sprzedawania burgerow. I tez chcial CV I cholera tez wydalo mi sie to lekka paranoja. CV do sprzedawania burgerow I hot-dogow ? To juz nie ma czegos takiego jak szkolenie ? Dzien, dwa, tydzien ? Sprawdze sie to ok, nie sprawdze sie to do widzenia ? Udalo mi sie 'przejsc'/ 'obejsc' burger vana bez CV, napisalam szczerze jak jest, o tym, ze kocham gotowac, jestem chetna do nauki I ze moglby dac mi szanse. I dal. Dzis mialam dzien probny. Wlasciwie dwie godziny. Mial zadzwonic o 16 I cholera nie dzwoni. A co najlepsze. Ten burger van, byl praca na czarno, tzn nikt tego wprost nie powiedzial, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi to wskazywaly. (Placa duzo ponizej placy minimalnej, 54 godziny w tyg, nie pytali mnie o zadne dokumenty, insurance number, ani nie bylo mowy o jakis zaswiadczeniach sanepidowskich czy czyms ? a przeciez to robota z jedzeniem). Wiec dziewczyny, pomozcie, doradzcie cos. Moze popelniam jakis blad, moze zle szukam, cos robie nie tak, moze macie jakis pomysl GDZIE CO I JAK NAJLEPIEJ. Chce pracowac I potrzebuje pracowac I az mi sie nie miesci w glowie, ze nie chca mnie przyjac, bo nie mam doswiadczenia. Moj chlopak pracuje w szpitalu, zlozylismy tam moja forme, a gdy przyszlo co do czego I do rekrutacji, dowiedzial sie od kolezanki z pracy, ze nie przyjeli mnie wlasnie z powodu braku doswiadczenia. I ze jej zdaniem (kolezanki) powinnam byla sklamac I chocby powolac sie na nia. Paranoja. Paranoja jest tez to, ze zatrudnili ost jakas Litwinke, ktora nie zna slowa po angielsku, tylko dlatego, ze jest czyjas tam kuzynka, czy kims, paranoja jest to, ze zatrudnili tam jakiegos Polaka, ktory wczesniej pracowal w myjni samochodowej, a podobno sobie nie radzi I mozgu nie uzywa. (slowa mojego chlopaka) W czym on jest lepszy ode mnie, w tym, ze juz gdzies pracowal ? PARANOJA. Wybaczcie mi I tak dlugiego posta (ponioslo mnie) I moze jakis troche negatywny wydzwiek tego posta, ale jestem juz cholernie zmeczona poszukiwaniami I tym co znajduje, albo tym czego nie znajdujen wlasnie.
A teraz troche milej: Gee I dziewczyna23 jak nastawienia przyszlych mam do zblizajcych sie porodow ? I jak przygotowania z tym zwiazane?
Beautiful Nightmare skoro jestes 'weteranka' na wyspach, to poradz cos poczatkujacej zagubionej I sfrustrowanej ;-)
Witaj kam24 wierze w interentowe znajomosci, wiec mysle, ze pierwsza rzecz wspolna juz mamy
Mojego chlopaka, poznalam wlasnie przez internet ;-) Co studiujesz ? Gdzie mieszkasz w Londynie? I tez nie ukrywam, ze licze, ze jako weteranka nr dwa dopomozesz mi dobra rade ;-))
I w ogole dziewczyny co u Was slychac, jak spedzilyscie dlugi weekend, o ile dla Was byl dlugi ;-)
Czesc kam. Fajnie, ze napisalas. Widze ze mamy ze soba troche wspolnego. Nie tylko jestesmy w tym samym wieku ale rowniez mniej wiecej mieszkamy w anglii przez taki sam okres czasu. Ja juz studia mam za soba, chociaz dalej sie douczam. Jaki kierunek studiujesz? I na ktorej uczelni?
Co do znajomych to tez doskonale wiem o czym mowisz. No ale moze o tym innym razem, bo juz pozno. W kazdym razie wydaje mi sie, ze obie znajdujemy sie w podobnych sytuacjach, wiec mam nadzieje ze sie dobrze dogadamy :-)
LostInUK gratuluje national insurance ;-)
Jesli o prace chodzi to zobaczysz, ze niedlugo cos znajdziesz. Glowa do gory ;-)
Co do CV to brak doswiadczenia moze byc problemem, jednak duza wage przywiazuja tutaj do tzw 'transferrable skills' czyli umiejetnosci ktore posiadasz I ktore moga byc przydatne w wykonywaniu pracy, np. Jestes doskonale zorganizowana osoba poniewaz bylas odpowiedzialna za zorganizowanie jakiegos kiermaszu kiedy bylas w szkole I to doswiadczenie pomoglo ci w rozwinieciu tej umiejetnosci itd. Mam nadzieje ze wiesz o czym mowie?
Poza tym powtarzaj ze jestes zdeterminowana, szybko sie uczysz I nie boisz sie wyzwan. Trzymam kciuki, ze niedlugo cos znajdziesz ;-)
Co do weekendu to owszem byl dlugi I bardzo leniwy. W sobote pojechalam z moim N. na tor Silverstone zeby mogl wykorzystac voucher ktory mu kupilam na swieta I pojezdzic po tym wlasnie torze wyscigowym. Poza tym bez jakis fajerwerkow. Teraz dopiero zacznie sie u mnie dziac bo od poniedzialku mam wolne zeby sie przygotowac do egzaminu ktory mam w srode za dwa tygodnie. Wiec bede siedziala z nosem w ksiazkach ;-/
A co u was?
Ja tak na chwile zeby sie tylko pokazac bo mam strasznie duzo nauki, na szczescie jeszcze tylko tydzien. A wiec mieszkam we wschodnim Londynie i studiuje Biomedical Science na Middlesex Uni. Jak to zwykle bywa zostawilam nauke na ostatnia chwile i teraz probuje to ponadrabiac, wiec przez ostatnie 2 tyg albo nie robilam nic (a raczej wszystko zeby sie nie uczyc) albo sie uczylam. Teraz wracam do nauki do do piatku musze napisac 2 prace lacznie na 4000 slow ;/
Studia brzmi dosc ciezko. Na ktorym roku jestes? I mam nadzieje, ze prace juz prawie napisane?
Ciesze sie ze nie jestem jedyna ktora nie moze sie do nauki zebrac. Jestem prawie pewna ze od poniedzialku nawet sprzatanie domu bedzie bardziej atrakcyjne niz nauka.
Może nie tyle ciężkie co dużo materiału. Jestem na drugim roku, w zasadzie został mi tydzień drugiego roku
Co do prac to jeszcze dużo im do końca, czeka mnie cala noc pisania, chwila snu i pisanie dalej.. Będzie ciężko ale jakoś muszę dać radę. Chyba większość osób tak ma że nie może się do nauki zabrać i robi wszystko żeby odłożyć naukę na później.
Czesc Wam o poznej porze, bo ze mnie raczej nocny marek.
Beautiful nightmare, mam nadzieje, ze to nie ironia ;-)) bo przeciez zalatwienie tego, to wlasciwie bulka z maslem i az wstyd sie przyznac, ze jestem tu juz chwile, a tego, jak wiekoszosc osob uwaza, podstawowego 'numerku' jeszcze nie mam. Nie wiem co mam powiedziec na swoje wytlumaczenie, chyba tylko tyle, ze najwyrazniej jestesmy beznadziejni w zalatwianiu spraw, tzn w zmobilizowaniu sie do zalatwienia czegokolwiek. Co prawda list z decyzja jeszcze nie przyszedl, podobno moze to potrwac do 6 tyg, jesli nie dostane do 6 czerwca, to mam zadzwonic.
Pan burger van jak go nazywam... Odezwal sie swoim lamanym agielskim, mowiac, ze: I call Weronika (jego zona, Polka, ktora pracuje w tym burger vanie) and she say the new girl (bo nie wiem, czy w poprzednim poscie wspomnialam, ze kilka godzin pozniej byl umowiony z inna dziewczyna na 'interview') have more experience in burger van... - Powaznie ? On call i she say ? In burger van ? Ani to dobrze nie brzmi po polsku, ani po angielsku. Tak, wkurzam sie znow. Wkurzam sie, bo jakis burger van nie znajacy podstaw jezyka angielskiego ma burger vana i do tego pracuje w nieruchomościach. POWAZNIE ? Podczas tego treningu na ktorym bylam, powiedzial mi, ze jesli mialabym ochote, to on moze mi zalatwic prace przy sprzataniu, wiec gdy dostalam tego pieknego sms, podziekowalam ladnie za mily dzien i nowe doswiadczenie i zapytalam, czy jego oferta jest aktualna. Nic, zero odzewu.
W sobote mialam miec zalatwione spotkanie po znajomosci, ze sie tak wyraze. W drogerii na New Malden, kolezanka, kolezanki mamy mojego faceta, ktora szla na macierzynski miala mnie 'polecic'. Spotkanie wygladalo tak: Masz CV, ok to pojdz do tej pani, to jest menadżerka. Menadżerka przywitala mnie pieknym usmiechem, przeskanowala moje CV przez 5 sekund, mina jej zrzedla - na ulamek sekundy, ale dalo sie zauwazyc. A nastepnie ladnie i grzecznie, powiedziala, ze musi dac CV glownemu managerowi, ze duzo osob sie zglasza, ze jakby co bedziemy w kontakcie - wiadomo co to oznacza. Ta jej mina, przez ten ulamek sekundy, byla tak bolesna, ze az mnie cos uklulo. Przeciez nie jestem od nikogo gorsza, tylko dlatego, ze jeszcze nie pracowalam. Cholera, przeciez wszyscy, ktorzy szukaja pracy, nie maja doswiadczenia ! Przeciez sie z nim nie rodza, do cholery !
Wkurzam sie, az mam ochote Was przeprosic za wysylanie zlej energii w przestrzen kosmiczna znow.
Mam nadzieje, ze to nie bedzie zbyt osobistym pytaniem, ale chcialabym, zebyscie mi opowiedzialy swoje poczatki w pierwszej pracy. Jestem ciekawa jak to u Was wygladalo, moze da mi to cos do myslenia. Moze to bedzie jakas wskazowka...
Coraz czesciej zaczynam myslec o tym, ze moze powinna nauczyc sie klamac.
No ale dobra, koniec zlej energii.
Moze nie mialam spektakularnego dlugiego weekendu, ale odbilam sobie w poprzedni weekend swietujac urodziny mojego M z jego znajomymi na Camden Town, odkad tu przylecialam chcialam zobaczyc Camden, no ale jak to z nami bywa, nigdy nie bylo dobrej pory, zeby sie wybrac... wreszcie sie udalo, a ja sie naprawde swietnie bawilam i wytanczylam jak nigdy ;-)
Wiem dziewczyny, ze jestescie zawalone nauka, wiec zycze wytrwalosci, zapasu kawy, ew zapalek, coby sobie w oczy wsadzic i powodzenia na egzaminach.
Ps. Kam24 dla mnie tez Twoj kierunek studiow brzmi ciezko, choc na pewno ciekawie ;-)
Beautiful nightmare nie wylapalam, albo nie napisalas, skad jestes? Ofc jesli to nie jest zbyt osobiste pytanie.
Pozdrawiam ;-)
Czesc LostInUK, mieszkam kilka mil od Stratford-upon-Avon w srodkowej Anglii. Moze o tym miejscu slyszalas jakos, ze wielu turystow nas odwiedza ze wzgledu na to ze tutaj wlasnie William Shakespeare sie urodzil ![]()
Co do pracy, to wiem, ze jest to bardzo nieprzyjemne, kiedy wszyscy mowia ci, ze nikogo nie potrzebuja. Ale najwazniejsze zebys sie nie zalamala
Myslalas moze o kilku godzinach w sklepach charytatywnych? Albo jakos wolontariusz w innych miejscach. Wiem, ze praca bez zarobkow, nie jest bardzo atrakcyjna, ale pozwoli ci nabyc umiejetnosci i bedziesz miala doswiadczenie ktore mozesz wpisac do swojego CV. W mojej okolicy, ze wzgledu na turystow, jest bardzo duzo hoteli i tak ciagle kogos potrzebuja, czy to jest do sprzatania, pracy w barze czy restauracji. Pieniadze sa jakie sa, godziny dlugie (moja najdluzsza zmiana to ok. 15 godzin), ale doswiadczenia nabywasz.
Co do egzaminow to znowu nadszedl moment kiedy sie zastanawiam, po co mi to wszystko... Lekki kryzys, jak zawsze zreszta. No ale coz, trzeba zakasac rekawy i dalej do roboty. Tydzien mi zostal do tego egzaminu, a pozniej czas sie przygotowywas do kolejnego testu na obywatelstwo. Wiec dzieki za zyczenia wytrwalosci, na pewno sie przyda ![]()
Pozdrawiam