Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie:) Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
Podobne tematy
Samotność jako chwila wytchnienia - ok ale na dłuższą metę zdżera od środka... Przynajmniej mnie. Bez drugiej połowy czuję się niekompletny i niepotrzebny. Ot, za długo byłem w związku. Wypady ze znajomymi i rozmowy z kobietami pomagają ale w końcu trzeba wrócić do swoich czterech ścian i tam wysiedzieć.
Kończę właśnie spędzać samotny urlop w Tatrach.
Było super. Narty, wędrówki po górach.
Beż żadnych fochów i problemów ![]()
Samotnosc na chwile taaaaak . Ale tak na stałe na 100% NIE !!!!!!!!!!!!
Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie
Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
No macie... ale uderz w stół "a łyżka na to: N I E M O Ż L I W E !!!"
Nie dopuszczalne jest INNE postrzeganie samotności w dzisiejszych czasach
bo "stadnymi" stworzeniami jesteśmy a stado dziwolągów może zadziobać...
To, że kiedyś istnieli eremici i temu podobni? Że ludzie są różni i mają różne potrzeby?
NIE wolno wystawać ponad przeciętność... bo to démodé ![]()
Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie:) Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
Ja myślę dokładnie tak samo.
Druga połówka może byc cenna, ale nie jest niezbędna. Ktoś kto pisze, że bez niej nie może się odnaleźć po prostu zgubił samego siebie i to co dla niego ważne.
Nawet na bezludnej wyspie można by być bardzo szczęśliwym.
imyuri napisał/a:Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie:) Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
Ja myślę dokładnie tak samo.
Druga połówka może byc cenna, ale nie jest niezbędna. Ktoś kto pisze, że bez niej nie może się odnaleźć po prostu zgubił samego siebie i to co dla niego ważne.
Nawet na bezludnej wyspie można by być bardzo szczęśliwym.
Cała prawda ![]()
Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie:) Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
Może dla kogoś kto nie wie co to samotność i chce jej spróbować tak dla odmiany ![]()
Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
imyuri napisał/a:Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie:) Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
Może dla kogoś kto nie wie co to samotność i chce jej spróbować tak dla odmiany
Popieram te słowa. Dla mnie samotność jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym.
Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
KTO tak twierdzi? I jakie są na to dowody? OBIEKTYWNE dowody?
Jak już tak szafuje się autorytarnym argumentem "DLA mnie" to dołączę: Dla mnie BZDURA ![]()
Jak ktoś pisał wyżej: można BYĆ szczęśliwym na bezludnej wyspie ![]()
Przynajmniej Victor Frankl tak pisał. Może warto "W poszukiwaniu sensu" sięgnąć głębiej?
Dla mnie samotność jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym.
A jeśli moje zdanie znajduje się na przeciwnym biegunie osi to... czyja "racja słuszniejsza"? I z czego to wynika?
"golono-strzyżono"? ![]()
tekla1989 napisał/a:Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
KTO tak twierdzi? I jakie są na to dowody? OBIEKTYWNE dowody?
Jak już tak szafuje się autorytarnym argumentem "DLA mnie" to dołączę: Dla mnie BZDURA
Jak ktoś pisał wyżej: można BYĆ szczęśliwym na bezludnej wyspie
Przynajmniej Victor Frankl tak pisał. Może warto "W poszukiwaniu sensu" sięgnąć głębiej?
Uważasz, że ktoś, kto jest całe życie samotny może być szczęśliwy?
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Dla mnie samotność jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym.
A jeśli moje zdanie znajduje się na przeciwnym biegunie osi to... czyja "racja słuszniejsza"? I z czego to wynika?
"golono-strzyżono"?
Pewnie z tego, że każdy jest inny i ma inne priorytety
"Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka"
Prawdziwa wolność to samotność. I tutaj nie ma kompromisów. Jesteś w związku - nie jesteś wolny. To już osobista sprawa kogoś, czy woli samotność i wolność, czy związek i uwiązanie.
...Uważasz, że ktoś, kto jest całe życie samotny może być szczęśliwy?
Pozwolę sobie tak uważać - bo takie przypadki znam osobiście
Bardzo niewiele - fakt. Ale jednak.
Owszem - nigdy z nikim się nie związali. Owszem są szczęśliwi. I owszem są to osoby wyjątkowe i nietuzinkowe... więc MOŻE się komuś zdarzyć.
Samotni z wyboru - żeby nie było wątpliwości
ZATEM... są na ziemi rzeczy, które się filozofom nie śniły ![]()
A Ja nigdy w życiu nie spotkałam osoby samotnej i szczęśliwej ! Może jestem wyjątkiem ?
Czemu musi być jakieś jedno słuszne zdanie? Nie przyszło Wam do głowy, że każdy człowiek jest inny? To co dla mnie jest szczęściem, niekoniecznie musi być dla innego. Osoby samotne jak i te w związkach mogą być tak samo szczęśliwe i to zależy tylko i wyłącznie od NICH SAMYCH.
Byłam w związku, a obecnie jestem samotna i uważam, że obie sytuacje mają swoje plusy i minusy. Np teraz mam dużo czasu dla siebie i mogę go sobie zagospodarować w sposób mi dogodny, a nie podporządkowywać się drugiej osobie. Natomiast tego czego mi brakuje nie będąc w związku to poczucia bliskości i oparcia. Coś za coś- takie życie.
Czemu musi być jakieś jedno słuszne zdanie? Nie przyszło Wam do głowy, że każdy człowiek jest inny? To co dla mnie jest szczęściem, niekoniecznie musi być dla innego. Osoby samotne jak i te w związkach mogą być tak samo szczęśliwe i to zależy tylko i wyłącznie od NICH SAMYCH.
Byłam w związku, a obecnie jestem samotna i uważam, że obie sytuacje mają swoje plusy i minusy. Np teraz mam dużo czasu dla siebie i mogę go sobie zagospodarować w sposób mi dogodny, a nie podporządkowywać się drugiej osobie. Natomiast tego czego mi brakuje nie będąc w związku to poczucia bliskości i oparcia. Coś za coś- takie życie.
Każda samotnosc jest inna . Są osoby które nie maja rodziny . Po pracy wracają do pustego mieszkania . Weekendy samotnosc . Czy taką samotnosc można nazwać wspaniałą ?
Je sie czuje samotny i w cale z tego powodu nie jestem szczesliwy.
Każda samotnosc jest inna . Są osoby które nie maja rodziny . Po pracy wracają do pustego mieszkania . Weekendy samotnosc . Czy taką samotnosc można nazwać wspaniałą ?
Nie, takiej samotności nie można nazwać wspaniałą. Nigdzie zresztą nie użyłam takiego słowa. Chodzi tylko o to, że nie wszystko jest albo czarne albo białe. Samotność =/= bycie nieszczęśliwym, tak samo jak bycie w związku =/= szczęście. Są ludzie w związkach toksycznych, a są też ludzie samotni z wyboru. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Pisałam wyłącznie o miłości między kobietą a mężczyzną. Inne rodzaje samotności pominęłam. Najgorsze to jak się jest kompletnie samemu- bez rodziny, przyjaciół. Facet jest albo nie, ale rodzina to jest taki fundament, który w każdej sytuacji powinien dawać oparcie.
Je sie czuje samotny i w cale z tego powodu nie jestem szczesliwy.
Zawsze możesz to zmienić, wystarczą chęci i własna inicjatywa:) Ja jestem samotna i nie czuję się z tego powodu nieszczęśliwa. Zresztą nie przyjmuję, że taki stan będzie trwał wiecznie, więc też nie mam nad czym tak znowu ubolewać. Cieszę się, że mam rodzinę, przyjaciół wokół siebie, że jestem zdrowa, a na miłość przyjdzie czas. Trzeba się cieszyć z tego co się ma, a jak się czujesz nieszczęśliwy z powodu samotności to przecież zawsze można kogoś poznać, są różne sposoby.
mysterious_chocolate napisał/a:...Uważasz, że ktoś, kto jest całe życie samotny może być szczęśliwy?
Pozwolę sobie tak uważać - bo takie przypadki znam osobiście
Bardzo niewiele - fakt. Ale jednak.
Owszem - nigdy z nikim się nie związali. Owszem są szczęśliwi. I owszem są to osoby wyjątkowe i nietuzinkowe... więc MOŻE się komuś zdarzyć.
Samotni z wyboru - żeby nie było wątpliwościZATEM... są na ziemi rzeczy, które się filozofom nie śniły
Rozumiem, że ktoś może być samotny bo tak wybrał i być z tym szczęśliwy ale proszę wytłumacz mi jak jest możliwe szczęście, kiedy samotność to jedyne czego się zaznało kiedykolwiek? Ja w to po prostu nie wierzę i już. Może ktoś po pewnych przejściach przemyśleniach woli się z nikim nie wiązać, ale to co innego gdy tych przejść po prostu nie ma, nie ma doświadczenia a zatem i perspektywy.
Uważam , ze osoby , które nie znają ,co to jest naprawdę sssssamotność , nigdy nie powinny dyskutować na ten smutny temat . To , co napisałam , oczywiście nie dotyczy tutaj wszystkich .
22 2014-03-18 07:30:15 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-03-18 07:33:46)
...Ja w to po prostu nie wierzę i już.
Cóż - niektórzy nie wierzą w Boga i TEŻ żyją. Czy są przez to bardziej nieszczęśliwi? POMYŚL...
Może ktoś po pewnych przejściach przemyśleniach woli się z nikim nie wiązać, ale to co innego gdy tych przejść po prostu nie ma, nie ma doświadczenia a zatem i perspektywy
Sama sobie odpowiedziałaś - nie wiesz o czym mówisz BO nie doznałaś. BRAK Ci perspektywy...
Ale NIEKTÓRZY mają INNE horyzonty niż Ty.
Patrzą/widzą/odnoszą do swojej sytuacji i się nie spinają. Na zasadzie: spotkam ODPOWIEDNIĄ osobę to może zdecyduJEMY się (oboje) BYĆ Razem.
Obserwacje dotyczą np. bliższej i dalszej rodziny, sąsiadów i znajomych. A to "wpadka" z ciążą, a to nacisk rodziny, a to narzeczeństwo przez X lat, a to przyzwyczajenie i "wypadałoby...". I WNIOSKI obserwatora: CZY ja TAK chcę?
Cóż - życie trwa i się nie kończy TYLKO dlatego, że sie jest jednostką pojedyńczą
ŻYJĘ NAJLEPIEJ jak potrafię i potrafię uszczęśliwiać się w INNY sposób, realizując w pracy zawodowej, społecznej, w kontaktach z ludźmi (bo WCALE nie trzeba być samotnikiem ani od ludzi się odsuwać) zwierzętami, naturą, religią, głębokim zainteresowaniem różnymi dziedzinami nauki. JEST milion sposobów...
Osoby o takim podejściu do życia, o których wyżej wspominałam są z zawodu: kobieta byłą nauczycielką, mężczyzna księgowym. Oboje nie mają czasu... SĄ ZAGANIANI, mają bardzo dużo interesujących zajęć i zainteresowań. Zapytani dziwią się CZEMU mieliby się czuć NIESZCZĘŚLIWI.
Nie kryję, że staram się im dorównać i dążę do podobnej AKCEPTACJI.
Życia jako CUDU. Z samego faktu, że żyję, jestem zdrowa i widzę naokoło taki piękny świat ![]()
O znajomym księdzu-historyku i zaangażowanej w swojej misji zakonnicy nie wspomnę, bo to inna "klasa".
A Ja nigdy w życiu nie spotkałam osoby samotnej i szczęśliwej ! Może jestem wyjątkiem ?
Bywa
ale O CZYM to ma świadczyć? Że NIE istnieją? może ICH nie zauważasz?
Tak istnieją , ale z przymusu , nie z przyjemności .Proszę Mnie nie pouczać ! Dziękuję .
24 2014-03-18 13:03:25 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-18 13:30:55)
tekla1989 napisał/a:Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
KTO tak twierdzi? I jakie są na to dowody? OBIEKTYWNE dowody?
Jak już tak szafuje się autorytarnym argumentem "DLA mnie" to dołączę: Dla mnie BZDURA
Jak ktoś pisał wyżej: można BYĆ szczęśliwym na bezludnej wyspie
Przynajmniej Victor Frankl tak pisał. Może warto "W poszukiwaniu sensu" sięgnąć głębiej?Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Dla mnie samotność jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym.
A jeśli moje zdanie znajduje się na przeciwnym biegunie osi to... czyja "racja słuszniejsza"? I z czego to wynika?
"golono-strzyżono"?
A czy ielbiciel gdziekolwiek zaznaczyl jakas "sluszniejszosc" swojego zdania, czy moze ty probujesz ja znalezc na zapas?
Autor ma takie zdanie, WLB inne, Ty jeszcze inne a ja kolejne - i wszystko jest ok - kazdy przedstawil swoje zdanie i nawet raz nie padlo "nie masz racji".
Skad u Ciebie ta potrzeba hierarchizowania poszczegolnych racji?
P. S. Ile czasu wspomniany V. Frankl spedzil na wyspie bezludnej? W jakim byl wtedy wieku? Czy mial wtedy wlasna rodzine (tzn zone i dziecko)? Spisal gdzies swoje wspomnienia z pobytu na wyspie?
______
Swoja droga też uwazam, ze samotnosc cenia ludzie, ktorym zycie "dokopalo" albo robia to dla jakichs wyzszych celow.
Czytalam wielokrotnie wspomnienia rozbitkow - okazywalo się, ze najtrudniejsza do pokonania nie byla walka z zywiolami, glodem czy pragnieniem, ale wlasnie samotnosc.
Nie czuje się braku wiezi nie wytworzonych tak, jak nie czujemy braku trzeciej reki. Tak samo moze być nam latwiej zyc z jedna reka niż z dwoma, jeżeli ta druga byla zrodlem ciaglego bolu i problemow.
Inna sprawa co kto rozumie przez "samotnosc" - brak rodziny? Partnera? Przyjaciol? Znajomych? Ludzi wokoll?
Ktos, kto ma na przyklad dziecko nigdy nie bedzie się czul naprawdę samotny, poki to dziecko odwzajemnia uczucia.
Lubie samotnosc, mogę calymi dniami nie wychodzic z domu, nie spotykac się z ludzmi - ale gdybym nagle zostala CALKIEM sama to chyba bym oszalala.
Czy mozna być szczesliwym i samotnym?
A znacie kogos, komu pol rodziny zginelo w wypadku samochodowym i poczul się tym faktem uszczesliwiony?
Bo tak fajnie miec cisze i spokoj wokół?...
P. S. 2 - pozwolilam sobie odrobine zaglebic się w sprawe i przeczytalam inny post autora, w ktorym pisze, ze ma dziewczyne - czyli tak calkiem samotny nie jest, a jedynie nalezy do grona tych, ktorzy cenia sobie mozliwosc ucieczki przed zgielkiem i tlumem w chwilowa samotnosc ![]()
Czyli potwierdza się zdanie wiekszosci - najlepiej smakuje samotnosc chwilowa ![]()
25 2014-03-18 13:35:35 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-03-18 13:43:03)
Tak istnieją , ale z przymusu , nie z przyjemności .Proszę Mnie nie pouczać ! Dziękuję .
nie prawda. Samotnosc to nie stan liczbowy w domu tylko stan ducha. Ja znam osoby bardzo zadowolone z siebie, ktore pomimo tego, ze nie sa w zwiazku partnerskim i nie posiadaja stadka dzieci sa otoczone innymi ludzmi i wcale nie czuja sie samotne. Znam tez takie, ktore siedzac obok swojego partnera i dzieci na jednej kanapie kazdego wieczoru czuja ogramna samotnosc, odizolowanie, brak wiezi i zrozumienia.
Ja bylam bardziej samotna bedac w nieudanym malzenstwie niz po rozwodzie. Bylam tez ponad 6 lat bez zadnego partnera i wierz mi, nie odczuwalam tego braku jako samotnosci.
Chociaz wiem, ze sa osoby, dla ktorych powrot do pustego domu jest trudny, ale znam tez takie, ktore z domu uciekaja.
Iceni napisala: Lubie samotnosc, mogę calymi dniami nie wychodzic z domu, nie spotykac się z ludzmi - ale gdybym nagle zostala CALKIEM sama to chyba bym oszalala. - tylko to wlasnie jest bezludnosc a nie samotnosc. Bo samotnym mozna czuc sie stojac po srodku Manhattanu. Pamietam jak bardzo samotnie czulam sie podsczas swoich pierwszych miesiecy w Londynie, szczegolnie spacerujac po Oxford Street - dookola pary, rodziny, grupki - ja sama i BARDZO samotna. A spedzilam tez dlugie miesiace kiedys na wsi w domku po mojej babci - sama mamiutenka tam bylam i tak cudownie i wolno i szczesliwie nie czulam sie dlugo pozniej.
Po utracie kogos bliskiego i kochanego zawsze towarzyszy nam uczucie pustki i zalu i samotnosci, ale to nie jest ten typ samotnosci, jaka wybieramy, tylko jaki zostal nam narzucony. Autorka watku pisala raczej o swojej "samotnosci" czy moze "bezzwiazkowosci" z wyboru. I sadze, ze moze byc szczesliwa.
To chyba w głównej mierze zależy od charakteru. Mówią, że człowiek to istota stadna, no fakt, ale nie ma nigdzie napisane, że chodzi tu o związek. Mogą to być przyjaźnie, inne więzy rodzinne i już wszystko jest w zgodzie z naturą.
Z punktu widzenia nauki jesteśmy istotami poligamicznymi, czyli wprowadziliśmy zasady wbrew naturze? Czyli zdrada to coś najzwyczajniej naturalnego.
27 2014-03-18 13:59:36 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-18 14:15:52)
Autorka watku pisala raczej o swojej "samotnosci" czy moze "bezzwiazkowosci" z wyboru. I sadze, ze moze byc szczesliwa.
"Autorka" jest autorem i w innym watku pisze:
Dziś mam dziewczynę, z którą relacja jest gorsza niż ta co była tworzona przez internet z tamtą dziewczyną.
Wiec wynika z tego, ze wcale nie pisze o samotnosci jako "bezzwiazkowosci z wyboru" tylko o chwilowej ucieczce od cywilizacji i tlumu. Bądź też o tymczasowej samotnosci (uldze po rozstaniu?), bo post byl pisany już jakis czas temu. To nadal oznacza chwilowa samotnosc, a nie stan permanentny i decyzje podejmowana swiadomie i celowo.
Dla mnie post autora nie zabrzmial jak pean na czesc singlostwa tylko raczej jak zachwyt nad chwilowym spokojem i cisza.
Bo TO wlasnie napisal w pierwszym zdaniu ![]()
Tam nie ma jednego slowa o samotnosci w zwiazku czy bez niego
to tylko (nad)interpretacja kolejnych osob pociagnela dyskusje w strone samotnosci uczuciowej. (W ktora nawe ja sama dalam się wciagnac
)
mysterious_chocolate napisał/a:...Ja w to po prostu nie wierzę i już.
Cóż - niektórzy nie wierzą w Boga i TEŻ żyją. Czy są przez to bardziej nieszczęśliwi? POMYŚL...
Nie zastanawiałam się, jest mi to obojętne.
W każdym bądź razie nie mieszam do tego religii
mysterious_chocolate napisał/a:Może ktoś po pewnych przejściach przemyśleniach woli się z nikim nie wiązać, ale to co innego gdy tych przejść po prostu nie ma, nie ma doświadczenia a zatem i perspektywy
Sama sobie odpowiedziałaś - nie wiesz o czym mówisz BO nie doznałaś. BRAK Ci perspektywy...
Ale NIEKTÓRZY mają INNE horyzonty niż Ty.
Nie, to nie jest odpowiedź na moje pytanie.
Czego nie doznałam i jakiej perspektywy mi brakuje, wie Pani na mój temat coś czego ja nie wiem? ![]()
Jakie horyzonty mają inni a jakie mam ja?
Patrzą/widzą/odnoszą do swojej sytuacji i się nie spinają. Na zasadzie: spotkam ODPOWIEDNIĄ osobę to może zdecyduJEMY się (oboje) BYĆ Razem.
Obserwacje dotyczą np. bliższej i dalszej rodziny, sąsiadów i znajomych. A to "wpadka" z ciążą, a to nacisk rodziny, a to narzeczeństwo przez X lat, a to przyzwyczajenie i "wypadałoby...". I WNIOSKI obserwatora: CZY ja TAK chcę?
Cóż - życie trwa i się nie kończy TYLKO dlatego, że sie jest jednostką pojedyńcząŻYJĘ NAJLEPIEJ jak potrafię i potrafię uszczęśliwiać się w INNY sposób, realizując w pracy zawodowej, społecznej, w kontaktach z ludźmi (bo WCALE nie trzeba być samotnikiem ani od ludzi się odsuwać) zwierzętami, naturą, religią, głębokim zainteresowaniem różnymi dziedzinami nauki. JEST milion sposobów...
Osoby o takim podejściu do życia, o których wyżej wspominałam są z zawodu: kobieta byłą nauczycielką, mężczyzna księgowym. Oboje nie mają czasu... SĄ ZAGANIANI, mają bardzo dużo interesujących zajęć i zainteresowań. Zapytani dziwią się CZEMU mieliby się czuć NIESZCZĘŚLIWI.
Nie kryję, że staram się im dorównać i dążę do podobnej AKCEPTACJI.
Życia jako CUDU. Z samego faktu, że żyję, jestem zdrowa i widzę naokoło taki piękny świat
O znajomym księdzu-historyku i zaangażowanej w swojej misji zakonnicy nie wspomnę, bo to inna "klasa".
Nie mówię, że nie jest to możliwe, nie mniej jednak człowiek który jest całe życie samotny(np. dziecko które pozbawione rodziny całe dzieciństwo spędziło w sierocińcu), zwykle pragnie to zmienić. Nie wiele jest zastąpić konkretny rodzaj miłości. Samotność nie oznacza bycia nieszczęśliwym, ale w wielu przypadkach nie jest to takie pełne szczęście, czegoś brak.
Tak istnieją , ale z przymusu , nie z przyjemności .Proszę Mnie nie pouczać ! Dziękuję .
OTO dowód: Marietta ORZEKŁA! NIKT nie jest samotny z wyboru...
Przyganiał kocioł garnkowi czy prowadził ślepy kulawego?
I PO CO się tak unosić?
Toć to dialog miał być i wymiana opinii?
Iceni - zanim zaczniesz po kimś jeździć to może sprawdź w googlach chociaż? Victor Frankl nie był rozbitkiem a PSYCHIATRĄ, który w holokauście stracił żonę i dzieci... Chodzi o postawę życiową zdaje się?
...Nie mówię, że nie jest to możliwe, nie mniej jednak człowiek który jest całe życie samotny(np. dziecko które pozbawione rodziny całe dzieciństwo spędziło w sierocińcu), zwykle pragnie to zmienić. Nie wiele jest zastąpić konkretny rodzaj miłości. Samotność nie oznacza bycia nieszczęśliwym, ale w wielu przypadkach nie jest to takie pełne szczęście, czegoś brak.
Ciekawam czy TYM razem mówisz z autopsji czy uważasz, że tak być powinno?
Dużo znasz tych dzieci z Domu Dziecka? Bo ja kilkoro znam. I raczej widzę stosunek fifty/fifty - pół na pół. Jedni są nader ostrożni w doborze partnerów, drudzy wręcz przeciwnie. Ktoś kto spędził życie w bidulu nie musi się wcale rzucać jak wygłodniały sęp na miłość... o ile WIE, że czasu się nie cofnie i nikt i NIC MU miłości matczynej czy ojcowskiej NIE WRÓCI...
Pełne szczęście - czymże jest? Może DLA KAŻDEGO czym innym?
WMÓWIĆ sobie jakiś BRAK i skwasić sposób życia MOŻNA ZAWSZE ![]()
Ludzie po co te nerwy?
Podyskutować nie chcecie? To dajmy temu spokój...
Niech każdy będzie taki jaki chce, kto "wybrakowany" ten wybrakowany, kto szczęśliwy w tłumie - niech szczęśliwy w tłumie.
A jeśli dla kogoś samotność to piękna rzecz... to czemu na TO wrzeszczeć?
Znam kilka przypadków samobójstwa przez samotność. Straszne ale prawdziwe. :-(
31 2014-03-18 17:12:22 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-03-18 17:13:37)
Marietta54 napisał/a:Tak istnieją , ale z przymusu , nie z przyjemności .Proszę Mnie nie pouczać ! Dziękuję .
OTO dowód: Marietta ORZEKŁA! NIKT nie jest samotny z wyboru...
Przyganiał kocioł garnkowi czy prowadził ślepy kulawego?
I PO CO się tak unosić?
Toć to dialog miał być i wymiana opinii?Iceni - zanim zaczniesz po kimś jeździć to może sprawdź w googlach chociaż? Victor Frankl nie był rozbitkiem a PSYCHIATRĄ, który w holokauście stracił żonę i dzieci... Chodzi o postawę życiową zdaje się?
mysterious_chocolate napisał/a:...Nie mówię, że nie jest to możliwe, nie mniej jednak człowiek który jest całe życie samotny(np. dziecko które pozbawione rodziny całe dzieciństwo spędziło w sierocińcu), zwykle pragnie to zmienić. Nie wiele jest zastąpić konkretny rodzaj miłości. Samotność nie oznacza bycia nieszczęśliwym, ale w wielu przypadkach nie jest to takie pełne szczęście, czegoś brak.
Ciekawam czy TYM razem mówisz z autopsji czy uważasz, że tak być powinno?
Dużo znasz tych dzieci z Domu Dziecka? Bo ja kilkoro znam. I raczej widzę stosunek fifty/fifty - pół na pół. Jedni są nader ostrożni w doborze partnerów, drudzy wręcz przeciwnie. Ktoś kto spędził życie w bidulu nie musi się wcale rzucać jak wygłodniały sęp na miłość... o ile WIE, że czasu się nie cofnie i nikt i NIC MU miłości matczynej czy ojcowskiej NIE WRÓCI...
Pełne szczęście - czymże jest? Może DLA KAŻDEGO czym innym?
WMÓWIĆ sobie jakiś BRAK i skwasić sposób życia MOŻNA ZAWSZELudzie po co te nerwy?
Podyskutować nie chcecie? To dajmy temu spokój...
Niech każdy będzie taki jaki chce, kto "wybrakowany" ten wybrakowany, kto szczęśliwy w tłumie - niech szczęśliwy w tłumie.
A jeśli dla kogoś samotność to piękna rzecz... to czemu na TO wrzeszczeć?
Mówię, że zwykle tak jest, nie napisałam, że zawsze ![]()
To, że braku czegoś nie odczuwamy, nie oznacza, że mamy tę rzecz. Dla jednych jest to problem, dla innych nie co nie zmienia faktu, że tego nie mają. Możemy dorobić filozofię, ale w dalszym ciągu będą pozbawieni tej konkretnej rzeczy.
Wmówić sobie można wszystko, nawet to, że jest się szczęśliwym żyjąc samotnie ![]()
Są osoby które nie maja rodziny . Po pracy wracają do pustego mieszkania . Weekendy samotnosc . Czy taką samotnosc można nazwać wspaniałą
Moje życie tak wygląda od zawsze i nie narzekam.
Czemu samotność ma być zła? Można robić co sie zechce: skakac do kina kiedy i na co sie chce bez namawiania nikogo, podróżowanie dokad i kiedy sie chce nawet jesli ma sie ochote zerwac nagle w sobote rano. Dlaczego tylko bedac z kims mam czuc sie spelniony i szczesliwy? Naprawde bedac na jakims szczycie w górach nie czuje sie gorzej dlatego, że wszedłem tam sam.
Dzieki samotnosci jest duzo czasu i energii na wiele innych rzeczy.
Pozatym nie wolno zapominac o wadach życia w zwiazku; przeciez moga sie zdarzac awantury, humory partnera, nigdy nie wie sie co partner bedzie chcial danego dnia, to pewne obciazenie psychiczne od ktorego bedac samemu jest sie wolnym.
Od zawsze , ale czy na zawsze ?
34 2014-03-18 18:28:48 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-03-18 18:56:27)
Od zawsze , ale czy na zawsze ?
Nie wiem, jak się trafi ktoś fajny to nie na zawsze, ale jak nie, to nie czuję żadnej straty. Jest mi to obojętne.
To nie jest bowiem moim zdaniem tak, że bedac z kims jest tylko zysk, to wymiana cos za cos. Zyskuje Milosc, czas z kims, uczucie, ale trace: wolnosc, czas i energie dla siebie, mozliwosci rozwoju, gotowosc do wyjazdow w kazde miejsce w celu pracy lub dla relaksu itd. Nie czeka na mnie w mieszkaniu nikt z czułym słowem, ale i mam pewność, że nie czeka nikt z awanturą.
Tak wiec jak dla mnie tak czy tak bedzie OK. Poki co jestem i bylem sam, raczej pewnie tak zostanie, ale czuje sie szczesliwy.
Pamietajmy - chyba nikt w tym watku tego jeszcze nie podkreslil - ze wiele osob nawet nigdy nie sprobowalo byc samemu. Sa w zwiazkach, ale raczej by nie byc samemu wlasnie, sa z kimkolwiek, przywykli, boja sie samotnosci. Czy sa szczesliwi? Pewnie powiedza, ze tak, ale czy tylko nie kieruje nimi strach przed samotnoscia ?
Oczywiscie wierze, ze wiele par jest szczesliwych. Ale sa tez tacy ktorzy cierpia. Jest wiele rozwodow tak wiec nie jest tak, ze Milosc jest tylko czyms wspanialym a znalezienie milosci ustawia na cale zycie. Moze sie udac w zwiazku a moze sie nie udac. Bedac samemu mam wrazenie, ze mam wieksze szanse na szczescie z tego prostego powodu, ze sam za siebie odpowiadam, nie jestem skazany na czyjes humory.
Znam kilka przypadków samobójstwa przez samotność. Straszne ale prawdziwe. :-(
No ale znane są też (moze nawet wiecej?) samobójstwa przez niespełnioną miłość, odrzucenie, czy przez przemoc ze strony partnera.
Popieram te słowa. Dla mnie samotność jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym.
Dlaczego ?
Jedną osobą szczęśliwą a zarazem samotną jest zakonnica z naszej parafii. :-)
Ja wam opisze jak to wyglada z mojej strony. Od kilku lat czuje sie samotny nie umiem powiedziec od ilu ale dlugo. Nie mam przyjaciol, kolegow, kolezanek ani dziewczyny. Jeszcze bardziej niz ich brak boli odrzucenie przez tych, ktorzy byli kiedys. Bylem tez nieszczesliwie zakochany. Jak jestem czyms zajety, cos robie to sie poprostu o tym zapomina ale gdy sie siedzi samemu zamkniety w czterech scianach albo lezy w lozku przed zasnieciem przychodza te mysli ze jednak kogos brakuje, w zyciu, ze moglo sie cos inaczej zrobic kiedys zeby nie stracic tych ktorzy byli. Poznac nowych ludzi to tez problem, zwlaszcza dziewczyny. Kolegow w sumie juz nie potrzebuje bardziej sie ztego powodu czulem samotny kiedys niz teraz. Na obecna chwile bardziej brak mi tej drugiej polowki. Niesmialosc,niska samoocena, brak umiejetnosci,wiary w siebie, doswiadczenia i odrzucenie dzialaja jak lancuch ktorym sie jest przykutym do swojej strefy komfortu. Chcesz z niej wyjsc a nie mozesz przez samego siebie. Tak u mnie wyglada samotnosc. Jedni moze lubia byc sami miec pasje tylko dla siebie, robic cos samemu. Ja wole dzielic sie swoimi pasjami z kims, robic cos z kims. Zawsze uwazalem ze nie wazne co sie robi ale z kim.
37 2014-03-18 21:29:02 Ostatnio edytowany przez intro_wertyk22 (2014-03-18 21:32:01)
Ja jestem z natury introwertykiem.
Jednak prawie 4 lata spędziłem w związku, z czego łącznie 1/4 albo i więcej tego czasu to był jakiś koszmar. Nie wiem, może ja się do tego nie nadawałem? W każdym bądź razie, przez angaż w związek potraciłem kolegów, których jakichś tam miałem. Obecnie jestem samotny i chyba także osamotniony od prawie trzech miesięcy. Nie rozpaczam z tego powodu. Umiem się dostosować. Natura introwertyka mi to ułatwia. Eks partnerka już wije nowe gniazdko z nowym facetem. Jak widać, większość osób nie umie być samemu ze sobą, pewnie nawet byliby z byle kim, byle nie samemu. Ja postoję ![]()
Samotność jest wspaniała, gdy można poczuć tą ciszę i wszystko jest wtedy takie błogie:) Też tak macie? Można się nią rozkoszować. Mieć dystans do wszystkiego. Wtedy naprawdę człowiek może się poczuć wolnym i wbrew pozorom spełnionym. Zachować harmonię ducha i odlecieć:D Też tak macie? Nie nic nie biorę:D Dobranoc
Niesamowite, że tak potrafisz podejść do samotności. Ja dopiero uczę się innego spojrzenia na nią
Znam samotność bardzo dobrze, bo 30 lat razem jesteśmy i tyle też walczymy ze sobą. Jednak po ostatnim rozstaniu coś się we mnie zmieniło i patrzę czasami na tą upierdliwą s...amotność inaczej ![]()
Wiem, widzę i czuję, że jeśli nie nauczę się być sama ze sobą, w czerech ścianach czy być sama wśród tłumu to nigdy nie stworzę szczęśliwego związku.
39 2014-03-19 07:33:09 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-03-19 07:34:32)
...Moje życie tak wygląda od zawsze i nie narzekam.
Czemu samotność ma być zła? Można robić co sie zechce: skakac do kina kiedy i na co sie chce bez namawiania nikogo, podróżowanie dokad i kiedy sie chce nawet jesli ma sie ochote zerwac nagle w sobote rano. Dlaczego tylko bedac z kims mam czuc sie spelniony i szczesliwy?
Ale Ciebie NIE MA, mnie nie ma, opisanych przeze mnie osób NIE MA... albo SIĘ oszukujemy ![]()
NIE mieścisz się w szablonie, albo Cię nie ma...
Nie wiem czy to bardziej smutne - to WMAWIANIE jedynie "słusznej" strategii życia czy SZKODLIWE...
Co wrażliwsze osoby, które śmią "woleć" indywidualnie (bo można TEŻ nie chcieć kogoś sobą obarczać - nie tylko "siebie obarczać kimś"
) - pod naporem TAKIEJ NAPASTLIWEJ opinii społecznej, przymusu i konieczności (te wszystkie ciotki i babki skrzeczące za uchem: "kiedy się ożenisz, kiedy się ustatkujesz, kiedy ślub, kiedy dzieci"... na wszystkich RODZINNYCH (z założenia szczęśliwych BO rodzinnych
) imprezkach
to dopiero powód by się "rzucić na linę"... ![]()
Myślę, że samoświadomość i umiejętność czerpania radości i zadowolenia z życia w różnych jego aspektach jest NIEZALEŻNA całkowicie od tego czy jest się samotnym czy przeciwnie
Ale to duża sztuka. Częściej udaje się tym, którzy np. od urodzenia borykają się z kalectwem, czy nieuleczalną chorobą. W obliczu śmierci już nie jest się tak pewnym siebie arogantem. Bo wtedy priorytety USTAWIAJĄ się w innym szyku...
Może być też tak: "nie ma szału - jest zrównoważenie"
dające życie po prostu DOBRE, WYSTARCZAJĄCE bu osiągać zadowolenie, by uważać je za godne, szczęśliwe i pogodne
Kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE samego... Nie na odwrót
nie rozumiem tych którzy na siłę szukają przyjaźni, miłości czy zwykłej znajomości. moim zdaniem nic na siłę, a wszystko jest tylko kwestią czasu. pewnie duża osób tutaj też tak uważa
Marietta54 napisał/a:Od zawsze , ale czy na zawsze ?
Nie wiem, jak się trafi ktoś fajny to nie na zawsze, ale jak nie, to nie czuję żadnej straty. Jest mi to obojętne.
To nie jest bowiem moim zdaniem tak, że bedac z kims jest tylko zysk, to wymiana cos za cos. Zyskuje Milosc, czas z kims, uczucie, ale trace: wolnosc, czas i energie dla siebie, mozliwosci rozwoju, gotowosc do wyjazdow w kazde miejsce w celu pracy lub dla relaksu itd. Nie czeka na mnie w mieszkaniu nikt z czułym słowem, ale i mam pewność, że nie czeka nikt z awanturą.
Tak wiec jak dla mnie tak czy tak bedzie OK. Poki co jestem i bylem sam, raczej pewnie tak zostanie, ale czuje sie szczesliwy.
Pamietajmy - chyba nikt w tym watku tego jeszcze nie podkreslil - ze wiele osob nawet nigdy nie sprobowalo byc samemu. Sa w zwiazkach, ale raczej by nie byc samemu wlasnie, sa z kimkolwiek, przywykli, boja sie samotnosci. Czy sa szczesliwi? Pewnie powiedza, ze tak, ale czy tylko nie kieruje nimi strach przed samotnoscia ?
Oczywiscie wierze, ze wiele par jest szczesliwych. Ale sa tez tacy ktorzy cierpia. Jest wiele rozwodow tak wiec nie jest tak, ze Milosc jest tylko czyms wspanialym a znalezienie milosci ustawia na cale zycie. Moze sie udac w zwiazku a moze sie nie udac. Bedac samemu mam wrazenie, ze mam wieksze szanse na szczescie z tego prostego powodu, ze sam za siebie odpowiadam, nie jestem skazany na czyjes humory.
tekla1989 napisał/a:Znam kilka przypadków samobójstwa przez samotność. Straszne ale prawdziwe. :-(
No ale znane są też (moze nawet wiecej?) samobójstwa przez niespełnioną miłość, odrzucenie, czy przez przemoc ze strony partnera.
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Popieram te słowa. Dla mnie samotność jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym.
Dlaczego ?
Zwiększa mój pesymizm, obniża poczucie własnej wartości, redukuje radość życia, wywołuje zazdrość i inne negatywne emocje.
" Nie chcemy, czy nie potrafimy kochać?
Z badania Pentora dla Sympatia.pl wynika, że ponad połowa singli w ogóle nie szuka obecnie partnera, a powodem ich niechęci jest brak potrzeby nawiązywania bliskich relacji z drugą osobą (element szczególnie często wymieniany przed singli "wdowców") oraz obawa przed zranieniem i przykre doświadczenia z przeszłości (powód częściej wskazywany przez singli "z wyboru").
- Z moich obserwacji wynika, że przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele - mówi Agata Wilska. - Przyzwyczajenie do bycia samemu, własne rytuały, z których nie chcemy rezygnować, obawy i lęki przed zmianą, rozczarowaniem, konieczność pokonania ograniczeń, wstydu, rosnące wymagania wobec partnera i związku etc. Istotnym pytaniem jest, co my robimy w tym czasie, kiedy jesteśmy sami. Co my robimy ze sobą i innymi(...)
Autor: Sylwia Stodulska-Jurczyk
Czyli JEDNAK... nie tak mało ludzi decyduje się na trwanie w samotności ![]()
Cos w tym chyba jest?
Powiem Wam drodzy forumowicze, że to nie jest żadne podejście. To prostu zrozumienie własnego ja. Jeżeli sprawia nam to satysfakcje i przyjemność to czemu nie? Kiedyś faktycznie myślałem inaczej, ale wiem, że byłem strasznie głupi. Patrzyłem na świat zupełnie inaczej. Teraz wiem, że samotność daje siłę. Tylko trzeba spojrzeć na to z dystansem. Samotność potrafi sprawić że zrozumiemy siebie samego. Samotność to stan ducha - tak jak ktoś tu na forum napisał. Piwo mu za to:D Zrozumiałem to całkiem wcześniej, mając już ponad 25 wiosenek.
Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
skoro jak mówisz ucieka to znaczy że jednak nie takie piękne dla niego:) ja przed niczym nie uciekam. żyje tak jak potrafię żyć i jest mi z tym dobrze:)
tekla1989 napisał/a:Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
skoro jak mówisz ucieka to znaczy że jednak nie takie piękne dla niego:) ja przed niczym nie uciekam. żyje tak jak potrafię żyć i jest mi z tym dobrze:)
Mam przyjaciolke, ktora od lat bezskutecznie poszukuje drugiej polowki i z tego szukania stala sie osoba barzdo smutna, nawet ciut zgorzkniala i malkontentna. A zamiast tracic tyle energii na polowanie i zdobywanie moglaby cieszyc sie tym co na dzien dzisiejszy ma. Praca, ladnym mieszkaniem, zdrowiem, uroda, wolnym czasem. Ale ona zwyczajnie nie potrafi i nie lubi byc sama ze soba. Jak dla mnie TO dopiero jest smutne. I okropnie ograniczajace.
Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
Równie dobrze można odbić piłeczkę i stwierdzić, że człowiek pakując się w związki ucieka od życia. Bo idzie na łatwiznę, a to dlatego, że np. w każdej chwili ma do kogo lecieć/dzwonić z byle pierdołą się wyżalić. Samemu nie jest tak łatwo i tylko osoby mające łeb na karku potrafią samotność akceptować i żyć szczęśliwie.
...Samemu nie jest tak łatwo i tylko osoby mające łeb na karku potrafią samotność akceptować i żyć szczęśliwie.
Niewykluczone, że decyzja by żyć samotnie wymaga więcej odwagi niż ta by żyć zgodnie ze schematami...
Nie bez powodu krąży powiedzenie: "Niechby pił, niechby bił BYLE BYŁ!" ?
Można jeszcze - byle kto, byle był ![]()
Wiem, widzę i czuję, że jeśli nie nauczę się być sama ze sobą, w czerech ścianach czy być sama wśród tłumu to nigdy nie stworzę szczęśliwego związku.
To jest sedno tego tematu. Kto nie kocha siebie, kto nie chce,albo boi się, albo nie umie być sam ze sobą ten będzie szukał szczęścia w drugim człowieku. Można samotność oswoić. Nie jest to proste, bo trzeba zostać "sam na sam" ze swoimi myślami. Ale warto. Bo wtedy możemy być z kimś dla przyjemności a nie z musu...
Wiem, widzę i czuję, że jeśli nie nauczę się być sama ze sobą, w czerech ścianach czy być sama wśród tłumu to nigdy nie stworzę szczęśliwego związku.
To jest sedno tego tematu. Kto nie kocha siebie, kto nie chce,albo boi się, albo nie umie być sam ze sobą ten będzie szukał szczęścia w drugim człowieku. Można samotność oswoić. Nie jest to proste, bo trzeba zostać "sam na sam" ze swoimi myślami. Ale warto. Bo wtedy możemy być z kimś dla przyjemności a nie z musu...
W sumie może być podsumowanie tego tematu:)
imyuri napisał/a:tekla1989 napisał/a:Rozumiem że człowiek potrzebuje czasami trochę samotności.ale człowiek wiecznie samotny po prostuucieka od życia które jest piękne.zamyka się w sobie.
skoro jak mówisz ucieka to znaczy że jednak nie takie piękne dla niego:) ja przed niczym nie uciekam. żyje tak jak potrafię żyć i jest mi z tym dobrze:)
Mam przyjaciolke, ktora od lat bezskutecznie poszukuje drugiej polowki i z tego szukania stala sie osoba barzdo smutna, nawet ciut zgorzkniala i malkontentna. A zamiast tracic tyle energii na polowanie i zdobywanie moglaby cieszyc sie tym co na dzien dzisiejszy ma. Praca, ladnym mieszkaniem, zdrowiem, uroda, wolnym czasem. Ale ona zwyczajnie nie potrafi i nie lubi byc sama ze soba. Jak dla mnie TO dopiero jest smutne. I okropnie ograniczajace.
Dokładnie. Takie ograniczenie do niczego nie prowadzi, a tylko jeszcze bardziej dołuje.
Wiem, widzę i czuję, że jeśli nie nauczę się być sama ze sobą, w czerech ścianach czy być sama wśród tłumu to nigdy nie stworzę szczęśliwego związku.
To jest sedno tego tematu. Kto nie kocha siebie, kto nie chce,albo boi się, albo nie umie być sam ze sobą ten będzie szukał szczęścia w drugim człowieku (...)Bo wtedy możemy być z kimś dla przyjemności a nie z musu...
Czyli: "Zanim zdecydujesz się być z kimś - naucz się BYĆ SAM"?
W przeciwnym wypadku determinacja MOŻE (nie musi - lecz ma wszelkie szanse) doprowadzić do sytuacji opisanej przez Mussukę:
...Mam przyjaciolke, ktora od lat bezskutecznie poszukuje drugiej polowki i z tego szukania stala sie osoba barzdo smutna, nawet ciut zgorzkniala i malkontentna. A zamiast tracic tyle energii na polowanie i zdobywanie moglaby cieszyc sie tym co na dzien dzisiejszy ma. Praca, ladnym mieszkaniem, zdrowiem, uroda, wolnym czasem. Ale ona zwyczajnie nie potrafi i nie lubi byc sama ze soba. Jak dla mnie TO dopiero jest smutne. I okropnie ograniczajace.
I raptem człowiek patrzy a tu mu zycie przeciekło przez palce ![]()
Wygląda na to, że w jakiej sytuacji człowiek by się nie znalazł to wiecznie będzie niezadowolony. Tak źle i tak niedobrze... Pytanie tylko, czy warto tak narzekać, skoro każdy z nas jest kowalem własnego losu
Jeśli coś Ci w życiu nie odpowiada, w każdej chwili można przecież to zmienić, a przynajmniej zmienić swoje nastawienie... Jeśli nie samemu, to z pomocą innych... przyjaciół, może psychologa na pewno da się znaleźć rozsądne rozwiązanie... Wpadłam kilka dni temu na artykuł http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/malkontenctwo-sport-narodowy,67171 Nikogo nie chcąc urazić, wygląda na to, że narzekanie mamy niestety we kwi ;/
Wygląda na to, że w jakiej sytuacji człowiek by się nie znalazł to wiecznie będzie niezadowolony. Tak źle i tak niedobrze... Pytanie tylko, czy warto tak narzekać, skoro każdy z nas jest kowalem własnego losu
![]()
...
wygląda na to, że narzekanie mamy niestety we kwi ;/
Wygląda na to, że masz rację
TAKA NACJA ![]()
Wczoraj spotkałam ex-teściową - jej pierwsze słowa: "i jak tam, CIĘŻKO..."?
A ja zdziwiona: CZEMU - przecież wojna NIE WYBUCHŁA... Trzeba się cieszyć!"
Taka nacja ![]()
Nel napisał/a:Wygląda na to, że w jakiej sytuacji człowiek by się nie znalazł to wiecznie będzie niezadowolony. Tak źle i tak niedobrze... Pytanie tylko, czy warto tak narzekać, skoro każdy z nas jest kowalem własnego losu
![]()
...
wygląda na to, że narzekanie mamy niestety we kwi ;/Wygląda na to, że masz rację
TAKA NACJA
Wczoraj spotkałam ex-teściową - jej pierwsze słowa: "i jak tam, CIĘŻKO..."?
A ja zdziwiona: CZEMU - przecież wojna NIE WYBUCHŁA... Trzeba się cieszyć!"
Taka nacja
Oj tam, oj tam:)) Ja jako przyklad naszej slowianskiej i ulansjkiej fantazji zawsze przytaczam kabarety, dowcipy, piosenki satyryczne i czarny humor, jaki nas trzymal " w kupie" i za czasow okupacji niemieckiej i sowieckiej. I dzis tez:)
A moja mam tez jak zadzwonie to z marszu - no i jak tam u was, dajesz rade jakos? Ciekawe czemu mialabym nie dawac, hmm? Bo tak wypada?