Witam Was,
Mam na imię Gabriela, mam 20 lat. Rok temu na czacie poznałam wspaniałego mężczyznę - Rafała. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie czułam czegoś takiego. Setki rozmów na GG, przegadane całe noce. Później długie rozmowy telefoniczne. Mimo dzielących nas 400 km czułam że to musi być to. Był wspaniały, rozumieliśmy się we wszystkim, śmialiśmy się z tego samego i krytykowaliśmy dokładnie to samo. Za każdym razem gdy był dostępny na GG moje serce biło jak oszalałe. Ten stan trwał do kwietnia ( poznaliśmy się w styczniu). Zdecydowaliśmy się na spotkanie. Było cudownie. To był chyba najpiękniejszy dzień mojego życia. Gdy zobaczyłam go jak czeka na mnie w parku, myślałam że trafiłam do raju. Cały dzień zleciał nam jak minuta... Gdy odprowadzałam go na dworzec nie mogłam zrozumieć, że odjeżdża. Że nie wiem kiedy znów się zobaczymy. Byłam załamana. I teraz ta gorsza część. Wiem, że mnie wyśmiejecie, ale trudno. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam, chyba kobieca natura... Nasze rozmowy po spotkaniu wyglądały tak jak zawsze. Rafał chciał kontynuować znajomość jednak ja tego nie zauważałam. Stwierdziłam, że mu się nie spodobałam i zażądałam by się zdeklarował... On pisał że przecież jest, ja nie wierzyłam... W końcu ten kontakt się urwał. Po 4 miesiącach znalazłam chłopaka jednak cały czas myślałam o Rafale i o tym na jaką desperatkę wyszłam. Tydzień temu zauważyłam że zerwał z dziewczyną ( Fb). Teraz biję się z myślami. Wiem, że to mężczyzna mojego zycia. Myślę o nim od roku, nieprzerwanie. Czy uważacie, że mogę to jakoś naprawić ?
Podobne tematy
Nie wiem, może po prostu porozmawiaj z nim o tym? Może się zgodzi na powrót dawnych relacji i będzie znowu super, może się zgodzi, ale będzie miał jakąś urazę, może Cię wyśmieje. Nie dowiesz się, póki nie zobaczysz. Tylko może nie okazuj od razu, jak bardzo Ci zależy, spróbuj tak bardziej spokojnie porozmawiać, wtedy może uzna, że jesteś teraz bardziej rozsądna i opanowana.
Pisałaś, żeby się zadeklarował. On pisał, że przecież jest... ale co? Zwyczajnie dałaś dupy i szukasz usprawiedliwienia.
1)Teraz powiedz swojemu chłoptasiowi na pocieszenie, że nic z tego nie będzie i spróbuj odzyskać Rafała.
2)Powiedz swojemu chłoptasiowi na pocieszenie, że nic z Tego nie będzie i znajdź godnego siebie faceta.
3)Powiedz swojemu chłoptasiowi na pocieszenie, że nic z Tego nie będzie i nie bój się samotności.
Jak to określiłeś/ łaś z tym " chłoptasiem" byłam tylko przez miesiąc. Od razu wiedziałam że to nie to. Z resztą nie o niego tutaj chodzi. Nie wiem dlaczego się tak zachowałam. Zwykle trzymałam mężczyzn na dystans, a tu nagle mi coś odbiło. Czy przez jeden nieprzemyślany ruch można wszystko stracić ?
PS Nie szukam usprawiedliwienia, wiem że nawaliłam. Zastanawiam się czy można to naprawić, nigdy nie uważałam się za laskę latająca za chłopakami tam i z powrotem.
Chodziło o to że jest zdeklarowany.
W większości wypadków można coś naprawić, myślę, że tutaj także. Jedyna opcja to schować honor do kieszeni i napisać do chłopaka. Spytać się co słychać, czy może gdzieś się umówić, to już Twoja broszka bo Ty go lepiej znasz. I rzecz najłatwiejsza do powiedzenia i najtrudniejsza do zrobienia, pierwszemu nawiązać kontakt. Powodzenia
powinnas napisać do niego . Musisz znaleźć odwagę bo jeżeli nie to się nie dowiesz czy da się to uratować czy nie . tylko najpierw pogadaj z nim na luzie nie przechodz od razu do tego , że ciągle myślisz o nim itd.. Będzie dobrze.. ![]()
Dziś wieczorem wielka próba;)
Co napisać po roku milczenia.
Muszę zebrać w sobie wszystkie pokłady odwagi, olać dumę i napisać.
Życie jedno jest.
napisałas ? Odpisał ? ![]()
napisałas ? Odpisał ? ![]()
Odpisał:)
Sama w to nie wierzę...
Póki co standardowa konwersacja ale myślę że po czasie się rozwinie:)
Dziękuję Wam za mentalne wsparcie! :*
12 2014-03-10 18:04:38 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-10 18:07:39)
trzymam kciuki! ![]()
Ja również trzymam kciuki ! ![]()