Witam. od 5 lat jestem mężatką, a z mężem znam się prawie 12 lat. Rok temu wdałam się w romans. Okłamywałam męża i całą rodzinę. Nie liczyłam się z nikim i też o nikim nie myślałam. Nie kalkulowałam czy to co robię się opłaca. wtedy nawet nasza córka nie liczyła się. tak wiem, jestem egoistką. ale zrozumiałam to po fakcie. W końcu kiedy romans wyszedł na jaw zrozumiałam, że to był największy błąd w moim życiu. Mieszkam cały czas z mężem. Mimo wszytko jestem dla niego ważna, ale nie potrafi powiedzieć, że mnie kocha. Rozumiem go. Sama nie wiem jakbym zareagowała jakby mnie to spotkało. Bardzo mi zależy na mężu. Chciałabym odzyskać jego miłość bo jest dla mnie całym światem. Trochę późno to zrozumiałam bo dopiero wtedy jak go straciłam. Mam jednak nadzieję, że powróci to uczucie które nas łączyło. On też pragnie odzyskać tą osobę którą byłam jak się poznaliśmy. Nie chcę już okłamywać najbliższych a przede wszystkim jego. Nie chce być egoistką i hipokrytką. Czy można się wyleczyć z tego? Jak mogę przekonać męża do siebie? Proszę o radę.
Podobne tematy
ja powiem tylko tyle, akcydentalne "danie d..y" nie jest końcem świata i da się (chyba) to puścić w niepamięć ale za świadomy romans u mnie miałabyś klik, klak, Glock!!! i do widzenia baby.
Wypadki się zdarzają i każdemu mogą się przytrafić ale romans to w żadnym razie nie jest wypadek tylko celowe działanie a za to nie ma przebacz!!!
ZDRADA to wyprawa w jedną stronę... nie ma powrotów.
4 2012-06-18 17:57:18 Ostatnio edytowany przez Damnpretty (2012-06-18 17:58:24)
"trzeba cos stracic by cos docenic, zeby odzyskac trzeba sie zmienic" . A teraz na powaznie nie wiem jak mozna nie miec serca w ogole ! Nie wiem na co teraz liczysz ze maz bedzie Ci co dzien milosc wyznawal ? Kurde opanuj sie i przestan ranic ja na jego miejsu dawno bym zostawila taka osobe chodzby nie wiem co...
5 2012-06-18 18:06:53 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-18 18:13:37)
Twój mąż jest całym Twym światem?
To niedobrze.
To znaczy, że wieszasz się na nim, że uzależniasz od niego. Chyba, że nie jest to prawdą, a napisałaś tak, bo sądzisz, że robi to dobre wrażenie.
Twój mąż chce odzyskać Ciebie taką, jaką byłaś, gdy się poznaliście?
Stracone złudzenia. Oboje jesteście już innymi ludźmi, choćby ze względu na swe doświadczenia.
Napisałaś, że nie chcesz już okłamywać najbliższych, a przede wszystkim męża.
Nie chcesz być egoistką i hipokrytką.
Piękne stwierdzenia.
Tylko... czy prawdziwe? Bo jeśli nie chcesz się tak zachowywać, to któż Ci karze okłamywać, widzieć tylko czubek własnego nosa? Kto Cię do takich zachowań zmusza? Twoje zachowanie zależy wyłącznie od Ciebie. Jeśli nie chcesz okłamywać, to mów prawdę.
Czy możesz wyleczyć się z tego?
Oczywiście.
Wystarczy, zamiast na siebie, patrzeć na inne osoby i dbać o nie przynajmniej tak samo, jak o siebie.
Jak możesz przekonać do siebie męża?
Znasz go 12 lat i nie wiesz na czym mu zależy? Nie wiesz, co dla niego jest ważne?
Jakież to znamienne, że gdy zdrada wychodzi na jaw, wtedy okazuje się największym błędem. Przez cały czas trwania romansu jakoś o tym nie pomyślałaś, prawda? I sorry, ale używasz bardzo górnolotych określeń. Mąż jest dla Ciebie całym światem, ciekawe, widocznie o tym zapomniałaś, gdy uprawiałaś seks z innym meżczyzną.
Ja Ci tylko współczuje. Szkoda że związek może się rozpaść. Ale kiedy zdradzałaś to w tym związku chyba nie było tak dobrze bo w końcu wybrałaś innego wtedy. A co się teraz zmieniło że znów doceniasz męża? Bo jeśli chodzi tylko o to że nie chcesz rozpadu związku bo jest Ci tak wygodnie z nim żyć to jest to głupie. Ani Ty ani on nie będziecie już raczej szczęśliwi. Nie zdradza się raczej kogoś z kim jest się szczęśliwym i wszystko się układa a więc chyba jednak u Was tez raczej sielanki nie było skoro poszłaś na bok.
Czesto ludzie wdaja sie w romans w stabilnym zwiazku kiedy sie jest partnera pewnym.
Nie zawsze sie cos dzieje zlego ,trudnosci dnia codziennego zycie proste.
Zdradza strona czujaca sie pewniej w zwiazku ot caly wywod.
Czulas ze mozesz sobie pozwolic bo on zawsze byl ,ale jest teraz daleko psychicznie ,i nastala panika.
Najpierw sie odchodzi potem zaczyna nowe znajomosci
9 2012-06-20 17:52:04 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-06-20 20:47:34)
Najważniejsze zdanie napisane przez Ciebie brzmi: "W końcu kiedy romans wyszedł na jaw zrozumiałam, że to był największy błąd w moim życiu."
Twierdzę na 100%, że gdyby Twój mąż się nie dowiedział, romans trwałby dalej! Odejdź sama i zostaw go w spokoju, bo ty już tak naprawdę nie kochasz. Bo gdy się dowiedział, sielanka się skończyła. Twój mąż przerwał trwającą idyllę. On jest w tym momencie tylko Twoim wyjściem awaryjnym.
Gdyby nie daj boże jakaś ciąża z kochankiem, a kochanek nie chciał z tobą zostać, wmówiłabyś mężowi, że to Jego(30% facetów wychowuje nie swoje dzieci). Niczego nie podejrzewający mąż zostałby ojcem kolokwialnie mówiąc dziecka z nieprawego łoża. To dlatego zdradzająca kobieta nie unika całkowicie seksu(ogranicza go do niezbędnego minimum) z własnym mężem, chociaż on naprawdę napawa ją obrzydzeniem.W sądzie za ojca dziecka poczętego w trakcie małżeństwa uznawany jest mąż i na nim ciąży obowiązek łożenia na jego utrzymanie
A drugim powodem seksu z mężem jest to, aby niczego nie zaczął podejrzewać. bo sielanka pryśnie!
Twój mąż musi teraz strasznie cierpieć (wiem, bo sam byłem w podobnej sytuacji), bo w tym momencie zawalił mu się cały świat wartości, na którym buduje się związek zdawałoby się dwojga kochających się ludzi!
Nawet, nie wyobrażasz sobie jaki to jest ból. Rozwaliłaś mu psychikę doszczętnie. Ja otrząsnąłem się z tej traumy dopiero po półtora roku. I uwierz mi nie było łatwo. Ale na szczęście miałem prawdziwych przyjaciół(są jeszcze tacy na tym zakłamanym świecie), którzy stopniowo mnie z tego wyprowadzili. Jestem obecnie po rozwodzie z orzeczeniem o jej winie( zebrałem wszystkie dowody zdrady, o to postarali się detektywi, mam przyznane prawo do opieki nad naszym dzieckiem.
Ja powiem Tobie, co ja zrobiłem. Spakowałem panią i wystawiłem walizki. Cierpiałem, miałem ogromne wyrzuty sumienia. Błagała, aby wybaczył. Powiedziałem jej że wybaczam, ale do mnie nie ma powrotu.I na miejscu Twojego męża zrobiłbym to samo!Oczywiście nie ograniczam kontaktów z naszym dzieckiem, nawet czasowo. Ma do nich pełne prawo i widują się, kiedy tylko ma ochotę. W przeciwieństwie do wielu kobiet, które za wszelką cenę robią z ojca najgorszego bydlaka(chociaż i tacy się zdarzają
A dla pani skończyło się tak, że została na lodzie. Kochanek szybko ją porzucił, pani została samotna jak pies. Bez szansy powrotu do kiedyś bezwarunkowo i bezgranicznie Ją kochającego męża.
Nie jestem męskim szowinistą, w pełni popieram dzielne, cierpiące podobnie kobiety, które ze swoimi niewiernymi mężami postąpiły podobnie. Zasłużyli na to. I nie ma dla nich litości. Każdy popełnia w swoim życiu błędy, ale za błędy trzeba niestety płacić, często straszną cenę. I proszę nie pisać o drugiej szansie w przypadku zdrady(szczególnie w tym przypadku) , bo za rok,dwa trzy zdradzający facet czy kobieta znowu zdradzi, skoro za pierwszym razem się udało. Dlatego odejdź, zostaw go w spokoju, bo gdy z nim zostaniesz, to co jakiś czas będzie się przewijał mu film z rolą główną Twoją i kochanka,obraz niczym z sennego koszmaru, będzie się co jakiś czas pojawiać strach, że sytuacja się powtarza. On tak naprawdę już nigdy Tobie nie zaufa. Późny powrót do domu(choćby nawet z niewinnego spotkania z koleżanką lub kolegą, nawet jeśli ich bardzo dobrze zna),będzie zawsze wzbudzał podejrzenia, że znowu się zaczyna. Nie wspominając już o jakimkolwiek Twoim wyjeździe z koleżanką, znajomymi czy też służbowym. Chcesz go wykończyć, proszę bardzo. Ale jeśli pozostały jeszcze w Tobie jakieś ludzkie odruchy-odejdź. Niech zacznie budować swoje życie na nowo. Tyle jesteś mu w tym momencie winna. Bo roczny romans, to nie jakaś Tam przygoda ale pełne zaangażowanie nie tylko fizyczne ale i uczuciowe i emocjonalne uczuciowe. Snuliście z kochankiem plany na przyszłość( czekaliście tylko na odpowiedni moment), a tu się sprawa rypła. Gdyby nie to, zostawiłabyś męża, tylko w momencie przez Was wybranym. Ty w tym momencie zdolna jesteś tylko do ataku, bo każde pytanie o kochanka będzie się kończyć agresją z Twojej strony w stylu: nie ufasz mi a ja się tak staram. Ale Twój mąż,jeśli z Tobą zostanie ma pełne prawo do nieufności wobec Ciebie, podejrzeń, kontroli z kim piszesz, do kogo dzwonisz, czytać maile i SMS-y. Bo ty utraciłaś zaufanie osoby, która Cię kochała bezgranicznie. Jeśli podejmie decyzje o daniu Ci szansy, to tylko na jego warunkach. Jak pisałem już wcześniej, moja była żona takiej szansy nie dostała i nigdy by nie dostała.
Być może coś się w Waszym małżeństwie psuło, bo nie ma małżeństw idealnych. Ale bycie razem, to ciągłe okazywanie sobie uczuć, czułości, zaskakiwanie niespodzianką(ale nie taką!)uwodzenie, Trzeba ze sobą o problemach dotyczących małżeństwa spokojnie i szczerze rozmawiać, mówić otwartym tekstem drugiej stronie co złego się robi lub że coś zaczyna się psuć( w moim przypadku wydawało mi się, że jest Ok., a jednak zdradziła, co oznacza gdy ktoś jest nieszczery i chce mieć spadochron, to nie odejdzie a zdradzi). Jak nie pomaga, niestety pozostaje rozstanie bo to oznacza, że się wszystko wypaliło. Rozstanie a nie na Boga, zdrada i roczny romans, który trwałby do momentu aż by się mąż nie dowiedział lub sam zaczął coś podejrzewać.
Napisz odważnie, skoro byłaś taka odważna romansując rok czasu, jak się czułaś u boku męża, uprawiając z nim seks? Udawałaś satysfakcję, aby nic nie podejrzewał? Romansując do momentu wpadki i udając skruszoną żonę proszącą męża o wybaczenie wykazujesz się całkowitym brakiem empatii. Myślisz egoistycznie, i wyrachowanie(jak zdecydowana większość przyłapanych na zdradzie), co Ci się opłaci. Biedaczek nie zdaje sobie nawet sprawy, że jest perfidnie manipulowanym. To granie na emocjach i jego uczuciu, zapewnianie o dozgonnej miłości tylko daj mi szansę,to okazuje się standardem u przyłapanych. To taki odruch, reakcja obronna, szukanie na gwałt oparcia, gdyby lub już kochanek lub kochanka kopnęła w tyłek traktując zdradzacza jako towar wybrakowany, gdy już się wszystko wydało, nie warty złamanego grosza. I w 99% tak jest w Twoim przypadku. Prosząc o danie szansy, by było jak dawniej, egoistycznie grasz,szukasz za wszelką cenę oparcia w jeszcze mającym resztki uczucia do Ciebie mężu. Robisz to z wyrachowania i ze strachu przed zostaniem na lodzie. Samotna ze swoim sumieniem, o ile coś takiego posiadasz( a sądzę, że nie).
10 2012-06-20 20:37:24 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-06-20 20:58:16)
I jeszcze jedno. Ja już swojej żonie nie współczuję, nie rusza mnie jej pusty wzrok, gdy się spotykamy. Zobojętniała mi całkowicie. Zniknęło całkowicie to, co jak mi się naiwnemu wydawało, nas łączyło.
Po tym wszystkim staram się uporządkować swoje życie(czego z całego serca życzę Twojemu mężowi. On po prostu na to zasługuje!). Długo unikałem kobiet. I choć propozycji miałem mnóstwo- jestem przystojnym, wysportowanym mężczyzną, niezależnym finansowo,po prostu ich się bałem. Wiem, wiem, że nie wszystkie przecież są takie jak moja była. Bałem się zarówno zdrady z ich strony, jak i przede wszystkim, tego że w odwecie będę krzywdził każdą następną.
Nie tak dawno poznałem wspaniałą kobietę, ciepłą serdeczną i cierpliwą. I co ciekawe, w niczym nie przypomina mi mojej byłej (choć ponoć człowiek jest masochistą i szuka osoby podobnej do tej, z którą wiele lat łączyło go głębokie uczucie). Opowiedziałem jej o swoich przejściach, powiedziałem, że powiem kocham, gdy naprawdę będę pewny, że to już jest miłość. Powiedziałem też, że boję się powtórki z "rozrywki", jaką zafundowała mi moja była. Dlatego boję się miłości, boję się jej zaufać! Powiedziała mi, że będzie czekać i zrobi wszystko abym o wszystkim zapomniał. Wiecie co, im częściej się spotykamy, tym coraz bardziej zaczynam jej wierzyć
Widzisz Mada1984, jaka jest cena zdrady dla skrzywdzonej strony.
mark21, a ile lat byłeś ze swoją żoną ?
"Każdy popełnia w swoim życiu błędy, ale za błędy trzeba niestety płacić, często straszną cenę. I proszę nie pisać o drugiej szansie w przypadku zdrady(szczególnie w tym przypadku) , bo za rok,dwa trzy zdradzający facet czy kobieta znowu zdradzi, skoro za pierwszym razem się udało. Dlatego odejdź, zostaw go w spokoju, bo gdy z nim zostaniesz, to co jakiś czas będzie się przewijał mu film z rolą główną Twoją i kochanka,obraz niczym z sennego koszmaru, będzie się co jakiś czas pojawiać strach, że sytuacja się powtarza. On tak naprawdę już nigdy Tobie nie zaufa. Późny powrót do domu(choćby nawet z niewinnego spotkania z koleżanką lub kolegą, nawet jeśli ich bardzo dobrze zna),będzie zawsze wzbudzał podejrzenia, że znowu się zaczyna. Nie wspominając już o jakimkolwiek Twoim wyjeździe z koleżanką, znajomymi czy też służbowym."
mark21
lepiej nie mogles tego ujac, rowniez mam takie podejscie ,ale wiekszosc ludzi uwaza ze winne sa obydwie strony ,a ja uwazam ze to guzik prawda.
Pozdrawiam
kicia88mark21, a ile lat byłeś ze swoją żoną ?
15 lat, do momentu wykrycia zdrady wydawało mi się, szczęśliwych. Ale widocznie nie dla mnie.
Mamy cudowną, roztropną córkę(obecnie ma 12 lat) i jest to jedyny element, który łączy mnie z byłą.
To dla niej nigdy nie starałem się w jakikolwiek sposób ograniczać kontaktu z matką(chociaż co to wzór, prawda). Ale wiem że, ona ją kocha i to jest w moim życiu priorytet.
Dziecko nie jest zabawką lub bronią do prowadzenia osobistej vendetty!
Pati, gdy czytałem posty o zdradach, zawsze było: bo to też twoja wina,winne są obie strony.Pewnie nie było idealnie. Ale do jasnej cholery(mam nadzieję, admin, że nie weźmiesz to wulgaryzm..), gdy już się decydujemy na małżeństwo, to trzeba dzielić zarówno te chwile radosne, jak i te złe. Człowiek to nie robot, ma prawo do bycia znużonym, zmęczonym codziennymi problemami w pracy, szczególnie teraz, w tych ciężki czasach. Ale jak już wcześniej pisałem, musimy ze swoim partnerem szczerze rozmawiać, bo to jest najbliższy przyjaciel,spowiednik i pocieszyciel. Musimy się wzajemnie wspierać, bo między innymi na tym również opiera się miłość.
Zdrada, romans, to pójście na skróty, w dodatku dla zdradzającej strony zapewne przyjemne,z dreszczykiem emocji.
Powiedzcie dziewczyny, czy kobieta ,niby niewinnie flitując, wyczuwa granicę, po przekroczeniu której pękają wszelkie zahamowania? Zapomina o niczego nieświadomym, pełnym ufności i kochającym mężu,dzieciach. Bo moim zdanie ta granica jest tak cienka, że praktycznie niewyczuwalna. Czy ryzyko jej przekroczenia, jest aż tak atrakcyjne, że niszczy się wszystko?
warto?
Pati, gdy czytałem posty o zdradach, zawsze było: bo to też twoja wina,winne są obie strony.Pewnie nie było idealnie. Ale do jasnej cholery(mam nadzieję, admin, że nie weźmiesz to wulgaryzm..), gdy już się decydujemy na małżeństwo, to trzeba dzielić zarówno te chwile radosne, jak i te złe. Człowiek to nie robot, ma prawo do bycia znużonym, zmęczonym codziennymi problemami w pracy, szczególnie teraz, w tych ciężki czasach. Ale jak już wcześniej pisałem, musimy ze swoim partnerem szczerze rozmawiać, bo to jest najbliższy przyjaciel,spowiednik i pocieszyciel. Musimy się wzajemnie wspierać, bo między innymi na tym również opiera się miłość.
Zdrada, romans, to pójście na skróty, w dodatku dla zdradzającej strony zapewne przyjemne,z dreszczykiem emocji.
Powiedzcie dziewczyny, czy kobieta ,niby niewinnie flitując, wyczuwa granicę, po przekroczeniu której pękają wszelkie zahamowania? Zapomina o niczego nieświadomym, pełnym ufności i kochającym mężu,dzieciach. Bo moim zdanie ta granica jest tak cienka, że praktycznie niewyczuwalna. Czy ryzyko jej przekroczenia, jest aż tak atrakcyjne, że niszczy się wszystko?
warto?
To okropne, że Twoja była żona po 15 latach potraktowała Ciebie w taki sposób !! Dla mnie to jest niezrozumiałe. Tak, jak napisałeś, jest się z osobą na dobre i na złe... Nigdy nie zrozumiem kobiet, tak jak i mężczyzn, którzy zdradzają.
DLa mnie flitrując z innym mężczyzną już jest zdradą...
Jestem pełna podziwu, że dałeś sobie radę wymazać ją z pamięci oraz z serca, że po takim czasie udało Ci się stworzyć nowy związek. Naprawdę trzeba być silnym.
Kicia, siłę to mi dali przyjaciele i nasza córka. Ale do tej pory pojawiają się koszmary. Co do związku, jest on dopiero w trakcie budowy, trochę jednak musi to potrwać po tym co przeszedłem. Ale jak już pisałem, czym więcej spotkań tym coraz bardziej się otwieram i zaczynam znowu ufać. Uwierz, nie jest to jednak łatwe.
Wiem, że to łatwe nie jest. Ja swojego chłopaka -bo mężczyzną nie mogę nazwać, nie potrafię zostawić, pomimo tego, że mnie tak mocno rani sowimi słowami. Za bardzo go kocham i nie potrafię wyobrazić sobie życia z kimś innym. Boję się, że będę całe życie sama, boję się , że jak znajdę tę drugą połówkę to mnie zdzradzi, lub będzie się śmiała z mojego wyglądu.
Ale dzisiaj z nim próbowalam zerwać, ale nie mogłam , nie udało się. A ja ze swoim jestem tylko 7 lat !! i mi jest ciężko,... a Ty byłeś 15 lat !! to już w ogóle musiało być bardzo bardzo bardzo ciężko !!
Kicia, wiem że nie jest łatwo, ale po przeczytaniu twojego tematu, on nie jest wart Twojej miłości> On wykorzystuje Twoje uczucie. Może się mylę, ale być może trzyma go przy tobie tylko seks, bo spełniasz każdą jego zachciankę? Wie o tym, że bardzo go kochasz i to jest ta jego przewaga. Szanuj siebie samą i wymagaj szacunku wobec siebie! Kieruj się kobiecą intuicją. Może zróbcie sobie taką burzę, wymianę opinii: jakie zastrzeżenia ma on co do Ciebie (oprócz Twojej wagi oczywiście, bo to jest w moim odczuciu błahostka, szuka pretekstu do skoku w bok- obym się mylił....), Ty mu powiedz o swoich zastrzeżeniach dotyczących jego osoby. Jesteście już tyle lat ze sobą, że na pewno wyczujesz kobiecym zmysłem, mówiąc trywialnie,co jest grane i czy warto dalej z nim być. Głowa do góry. Ja też się bałem, zastanawiałem się czy aby na pewno dobrze zrobiłem. Bo widzisz, człowiek zakochany nie zważa na rany i ciosy zadawane przez ukochana osobę, jest jak ten ślepiec. Jednak to Tobie pozostawiam decyzję.
Kończę, bo rano praca, niestety. Trzymaj się ale nie daj sobą pomiatać.
O tych zastrzeżeniach, wadach, już rozmawialiśmy. I niestety, powiedział, że moją wadą jest waga, nie taki mały tyłek, jaki mają inne panny. Jak on to mówi: "no Monia, zrozum, jestem chłopcem, i jak każdy chłopiec mam potrzeby, wiem, że dla Ciebie jest to dziwne, że to nie powinno być najważniejsze, ale właśnie tak jest, dla facetów to jest ważne, jak nie najważniejsze. Fajna jesteś (kochana, czuła, opiekuńcza), ale kurczę ciężko wytrzymać - być z kimś szczęśliwy, jak się nie jest zaspokojony w 100%, zapytaj innych facetów lub moich kolegów, oni Ci też powiedzą to samo, że seks, zaspokajanie jest bardzo ważne. Tylko inni , gdyby byli na moim miejscy, zdradziliby Ciebie, a ja taki nie jestem i muszę wytrzymać ..." itd.
Pati, gdy czytałem posty o zdradach, zawsze było: bo to też twoja wina,winne są obie strony.Pewnie nie było idealnie. Ale do jasnej cholery(mam nadzieję, admin, że nie weźmiesz to wulgaryzm..), gdy już się decydujemy na małżeństwo, to trzeba dzielić zarówno te chwile radosne, jak i te złe. Człowiek to nie robot, ma prawo do bycia znużonym, zmęczonym codziennymi problemami w pracy, szczególnie teraz, w tych ciężki czasach. Ale jak już wcześniej pisałem, musimy ze swoim partnerem szczerze rozmawiać, bo to jest najbliższy przyjaciel,spowiednik i pocieszyciel. Musimy się wzajemnie wspierać, bo między innymi na tym również opiera się miłość.
Zdrada, romans, to pójście na skróty, w dodatku dla zdradzającej strony zapewne przyjemne,z dreszczykiem emocji.
Powiedzcie dziewczyny, czy kobieta ,niby niewinnie flitując, wyczuwa granicę, po przekroczeniu której pękają wszelkie zahamowania? Zapomina o niczego nieświadomym, pełnym ufności i kochającym mężu,dzieciach. Bo moim zdanie ta granica jest tak cienka, że praktycznie niewyczuwalna. Czy ryzyko jej przekroczenia, jest aż tak atrakcyjne, że niszczy się wszystko?
warto?
wlasnie zawsze w moich postach chodzilo mi dokaldnie o to ,coz zycie jest zyciem praca dom,wzloty upadki ,malzenstwo to ciezka praca ,nie tani romans rodem z harlekina.Rowniez sie rozwodze ,po romansie jm,rowniez nie dalam sznasy bo nikt niemial prawa robic sady w tak okrutny sposub,zbieralam sie dwa lata .Najbardziej zabolal mnie fakt bo ja wiem ,wiem co to jest odmowic ,a skoro nie odmowil nie jest mnie wart.Tez jak Ty jestem wysportowana , wysoka podobno piekna kobietka do tego mloda ,ciezko pracuje i wychowuje synow.Na pytanie dlaczego nie dalam sznasy odpowiadam sznase dostal jedna ,mielismy isc razem przez zycie ,nie korzystac z okazji z pierwsza lepsza.Jestem trenerem personalnym ,specjalizuje sie w kilku formach fitnesu w moim miejscu pracy ,czesto pewnie niz on dostaje dwuznaczne propozycje,ale kochalam prawdziwie .Zasady ,ktore wpoil mi ojciec na zawsze zostana ze mna ,niemam szacunku do zdradzajacych ,nie da sie tego wytlumaczyc.Podziwiam takich meszczyzn jak Ty ,wazne zeby isc przez zycie i moc spojrzec sobie w lustro teraz czy za 40 lat.
Pozdrawiam
W
O tych zastrzeżeniach, wadach, już rozmawialiśmy. I niestety, powiedział, że moją wadą jest waga, nie taki mały tyłek, jaki mają inne panny. Jak on to mówi: "no Monia, zrozum, jestem chłopcem, i jak każdy chłopiec mam potrzeby, wiem, że dla Ciebie jest to dziwne, że to nie powinno być najważniejsze, ale właśnie tak jest, dla facetów to jest ważne, jak nie najważniejsze. Fajna jesteś (kochana, czuła, opiekuńcza), ale kurczę ciężko wytrzymać - być z kimś szczęśliwy, jak się nie jest zaspokojony w 100%, zapytaj innych facetów lub moich kolegów, oni Ci też powiedzą to samo, że seks, zaspokajanie jest bardzo ważne. Tylko inni , gdyby byli na moim miejscy, zdradziliby Ciebie, a ja taki nie jestem i muszę wytrzymać ..." itd.
kopnij go w tylek ,cholera a skad on jest co soba reprezentuje,idiota.
Pamietaj wypukla dupcia to skarb,dla prawdziwego faceta!!!
(...)Fajna jesteś (kochana, czuła, opiekuńcza), ale kurczę ciężko wytrzymać - być z kimś szczęśliwy, jak się nie jest zaspokojony w 100%, zapytaj innych facetów lub moich kolegów, oni Ci też powiedzą to samo, że seks, zaspokajanie jest bardzo ważne. Tylko inni , gdyby byli na moim miejscy, zdradziliby Ciebie, a ja taki nie jestem i muszę wytrzymać ..." itd.
Bardzo poświęcający się człowiek z tego Twego faceta. MUSI WYTRZYMAĆ!
Czesto ludzie wdaja sie w romans w stabilnym zwiazku kiedy sie jest partnera pewnym.
Nie zawsze sie cos dzieje zlego ,trudnosci dnia codziennego zycie proste.
Zdradza strona czujaca sie pewniej w zwiazku ot caly wywod.
Czulas ze mozesz sobie pozwolic bo on zawsze byl ,ale jest teraz daleko psychicznie ,i nastala panika.
Najpierw sie odchodzi potem zaczyna nowe znajomosci
Czyli aby nie byc zdardzonym to trzeba dawac powody do zazdrosci?
pati31 napisał/a:Czesto ludzie wdaja sie w romans w stabilnym zwiazku kiedy sie jest partnera pewnym.
Nie zawsze sie cos dzieje zlego ,trudnosci dnia codziennego zycie proste.
Zdradza strona czujaca sie pewniej w zwiazku ot caly wywod.
Czulas ze mozesz sobie pozwolic bo on zawsze byl ,ale jest teraz daleko psychicznie ,i nastala panika.
Najpierw sie odchodzi potem zaczyna nowe znajomosciCzyli aby nie byc zdardzonym to trzeba dawac powody do zazdrosci?
Nie, trzeba zyc wspierac sie i trudy kolejnych lat znosic razem!.