netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Jestem na samym początku tego koszmaru...

12 odpowiedzi4 291 wyświetleńzałożony przez karolina11, 25.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jestem na samym początku tego koszmaru...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez karolina11 (2014-02-25 19:51:29)

Temat: Jestem na samym początku tego koszmaru...

Nie mam już sił, aby walczyć, nie widzę sensu, aby dalej żyć. Moja depresja pogłębia się coraz bardziej. Udawałam, że wszystko jest dobrze ale oszukiwałam wszystkich, włącznie z sobą. Zaczęło się w 2010 r. i nadal trwa mój koszmar. W 2012r. urodziłam w 34 tyg. synka nie ważył nawet 2kg.. Cała ta sytuacja mnie przerasta i przeraża kiedy do tylko o tym pomyślę. Nie daję już rady, poświęciłam swoje dziecko dla pracy, z której mnie teraz wyrzucają.... Biorę leki (Rexetin, Cloranxen, Zolpic, Miansegen), ale nie widzę żadnej poprawy... jestem bardziej senna, czasami drażliwa ... czy macie również takie chwile, gdzie ... najlepiej byłoby odejść...
Dlaczego ludzie są tacy złośliwi, zakłamani i myślą że wszystko im się należy??? Moja szefowa wyzywała mnie od psychicznie chorych przy innych pracownikach, w pracy po powrocie z macierzyńskiego zastałam bałagan w papierach, brak dokumentów, brak wszystkiego i nikt nie chciał mi pomóc, nawet nie wezwali na rozmowę i przekazanie gabinetu pani która mnie zastępowała. W czasie ciąży miałam jedno zwolnienie lekarskie, ale nie był to mój wymysł, miałam gorączkę i lekarz nie chciał się zgodzić na moją pracę, nie zostałam w szpitalu, wypisałam się na własne żądanie, bo w pracy szefowa powiedziała, że nie tylko ja jestem w ciąży i mam nie przesadzać ... a kto będzie za mnie telefony odbierał ... nie mogę sobie wybaczyć, mój syn ma problemy zdrowotne (kardiologiczne : dwupłatkowość zastawki aorty serca, oraz problemy okulistyczne na jedno i drugie oczko) Nie daje już rady z tym wszystkim, nie chce się mi z nikim rozmawiać, mam paniczne napady lęku, boję się wychodzić z domu, wszystko mnie swędzi, na twarzy rozdrapuję każdą pojawiającą się krostkę do granic możliwości. Czy to jakaś kara??? Te wszystkie złe rzeczy, które się mi przytrafiły, za mało się modliłam do BOGA? Chociaż nie wiem, czy mam w niego wierzyć skoro dzieją się tak złe rzeczy. Może jestem faktycznie tak głupia i beznadziejna, jak twierdziła to moja szefowa, że nie powinnam żyć!

2 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-02-25 19:55:11)

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

Witaj Karolinko!

pewnie że mam takie chwile załamania,zresztą chyba każdy tak ma.Na depresję choruję kilka dobrych lat,a na nerwicę od kąt tylko pamiętam.Najgorsze jest złe nastawienie-dochodzę do wniosku,że MY sami na własne życzenie źle się czujemy.Jeśli nastawiamy się,że jest i będzie źle,to nie ma prawa być lepiej.
Właśnie ostatnio powiedział mi to mój lekarz,ze łykanie tabletek to nie wszystko,my sami musimy pomagać tym tabletkom,właśnie tym,że się nie poddajemy,tylko walczymy mimo iż mamy gorsze dni.-a te dni będę.Dziwne by było gdybyśmy ciągle czuli si e dobrze (RÓWNIEŻ SŁOWA MOJEGO LEKARZA)
My "chorzy" po prostu bardziej na to zwracamy uwagę...prosty przykład.:

ostatnio w mojej rodzinie aż 3 osoby czuły się bardzo źle na zmianę pogody,miały bóle i zawroty głowy,lecz kto najbardziej cierpiał? ja,tylko ja.Reszta nie przywiązywała do złego samopoczucia a takiej uwagi jak właśnie ja.

Walczę i zawsze będę walczyła dla siebie i dla rodziny-masz dwuletniego synka i o nim musisz pamiętać,dla niego musisz nabrać sił...uda się tak jak mi i innym smile

3

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

Nie ma sytuacji bez wyjścia, a problemy ma każdy. Nie możesz myśleć o najgorszym, gdyż masz dziecko, które bez Ciebie nie da rady.
Musisz być dla niego silna. Jeśli przyjmujesz leki i Ci nie pomagają, to poproś lekarza by je zmienił, albo skonsultuj się z innym.
Twoja szefowa jest bez serca, nie żałuj więc pracy dla takiej osoby, wręcz jak najszybciej odejdź stamtąd.

4 Ostatnio edytowany przez karolina11 (2014-02-25 20:06:54)

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

to takie trudne "NERWUSKO" sad  chyba tylko dla mojego synka trzymam się jeszcze w jednym kawałku. Moi lekarze (psychiatra i psycholog) też mówią, że to ja muszę chcieć się z tym wszystkim zmierzyć, a ja mówię że ta "armia" nie jest na moje siły i to potężny wróg. Masz rację pisząc, że tabletki nie mają magicznej mocy i wszystkiego nie załatwią, ale ta beznadziejność mnie przerasta, przeraża i boli tak bardzo mocno sad

Dziękuję ci smile dobrze jest spotykać ludzi pozytywnych smile takie mam zadanie na ten tydzień, mam otworzyć się na ludzi, choć po tym co przeszłam nie potrafię zaufać i boję się kontaktów z ludźmi. Psycholog mi mówi, że to "leczenie duszy" a ja mówię, że szukanie kolejnego guza, bo przecież nie ma nic gorszego jak człowiek krzywdzi człowieka sad

5

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...
lena86 napisał/a:

Nie ma sytuacji bez wyjścia, a problemy ma każdy. Nie możesz myśleć o najgorszym, gdyż masz dziecko, które bez Ciebie nie da rady.
Musisz być dla niego silna. Jeśli przyjmujesz leki i Ci nie pomagają, to poproś lekarza by je zmienił, albo skonsultuj się z innym.
Twoja szefowa jest bez serca, nie żałuj więc pracy dla takiej osoby, wręcz jak najszybciej odejdź stamtąd.

Poświęciłam tej pracy swoją ciążę i oddałam 10 lat życia, nie sądziłam że kobieta, która sama ma dzieci, jest matką może być tak okrutna sad Dziękuję Ci smile dobre słowa są bardzo ważne.

6

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

ja uważam że wszystko zalezy od nas samych, tylko my możemy sami swoim zyciem pokierować i zdecydowac jakie ono będzie. każdy ma problemy większy cz mniejsze ale jeśli chcemy damty rade i pojdziemy do przodu, trzeba znaleźc w sobie te sile i nie patrzeć tylko na to co zle w zyciu.
ja rowniez duzo przeszlam az czasem zastanawiam sie jak to znioslam, ale zawsze stawalam na nogi. praktycznie caly czas cos sie dzieje, zaczynam nowe etapy w zyciu, i nie mowie ze sa gorsze, sa poprostu inne. ale nawet jak są zle dalej umien sie usmiechać do ludzi, kiedyś taka nie byłam, od niedawna mam tę "moc" smile trzeba sie starać i zyc z pozytywnym nastawieniem, wtedy wszystko sie uda.

7

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...
karolina11 napisał/a:

Dziękuję ci smile dobrze jest spotykać ludzi pozytywnych smile takie mam zadanie na ten tydzień, mam otworzyć się na ludzi, choć po tym co przeszłam nie potrafię zaufać i boję się kontaktów z ludźmi. Psycholog mi mówi, że to "leczenie duszy" a ja mówię, że szukanie kolejnego guza, bo przecież nie ma nic gorszego jak człowiek krzywdzi człowieka sad

Nie wszyscy są źli i nie każdy będzie Cię krzywdził, myślę  że wiele osób może dodać Ci otuchy, coś doradzić byś nie czuła się osamotniona z problemami. A problemy mniejsze lub większe ma każdy i nawet ktoś kto teraz nie ma problemów nie wie jaki los go czeka w przyszłości, dlatego warto się wzajemnie wspierać.

8

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

Niestety tak to juz jest ze jak sie sypie to wszystko naraz! Ale nie jestes sama, twoje dziecko cie potrzebuje wiec masz dla kogo walczyc! Pamietaj, ze zle wydarzenia nie ciagna sie wiecznie i nadejdzie w koncu czas, kiedy wszystko sie ulozy. Wiem, ze to moze byc dla ciebie ciezkie, ale sprobuj usmiechac sie do swojego synka (nawet jesli to wymuszony usmiech!) kiedys slyszalam, ze dzieci wyczuwaja emocje rodzicow i te same emocje im sie udzielaja. Sprobuj chocby czasami wymusic pozytywna mysl a i twoj synek poczuje ze jestes szczesliwa i go kochasz! Co do szefowej, to odejdz z tej pracy jesli to mozliwe. Jesli nie, to sa prawa chroniace pracownikow - moze powinnas w ten sposob wyegzekwowac nalezny ci szacunek? Idz do prawnika - szefowa nie moze cie tak traktowac! Sprobuj porozmawiac z kims bliskim ty potrzebujesz wsparcia! Walcz , walcz! Powodzenia!

9 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2014-03-02 01:33:06)

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

Nie katuj się tak bardzo bo to niczemu nie słuźy.

Chorowałam na depresje-leczyłam się psychiatrycznie i co za tym idzie łykałam prochy .Z przeraźeniem patrzyłam jak lekarz dopisuje mi kolejny lek.
Dziś łykam persen -mam bardzo duźo trudnych spraw i reaguję trochę nerwowo ale nie daje się.
Piszesz o beznadziei - jest na nią sposób .Kiedy dopada cię to uczucie moźesz nad tym zapanować.Jeśli się rozejrzysz sama zobaczysz ile jest powodów do radości.
Wystaw twarz ku słońcu,poobserwój pędzące chmury po niebie,włącz muzykę- moźe usłyszysz coś pięknego.

Świat jest dziki- ale moźemy sami tworzyć sobie namiastkę raju,taką tyci...
A co ze złością - chyba  ją w sobie tłumisz.Zarób ciasto na makaron i wal wałkiem po nim ile wlezie-za szefową,za zmarnowane 10 lat itp
A,co!!!
Czas zadbać o siebie.


Oczywiście nie namawiam Cię do zaprzestani brania leków.Kaźdy jest inny , kaźdy  ma inny organizm .I kaźda ciąźa jest inna...

10

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...
karolina11 napisał/a:

Nie mam już sił, aby walczyć, nie widzę sensu, aby dalej żyć. Moja depresja pogłębia się coraz bardziej. Udawałam, że wszystko jest dobrze ale oszukiwałam wszystkich, włącznie z sobą. Zaczęło się w 2010 r. i nadal trwa mój koszmar. W 2012r. urodziłam w 34 tyg. synka nie ważył nawet 2kg.. Cała ta sytuacja mnie przerasta i przeraża kiedy do tylko o tym pomyślę. Nie daję już rady, poświęciłam swoje dziecko dla pracy, z której mnie teraz wyrzucają.... Biorę leki (Rexetin, Cloranxen, Zolpic, Miansegen), ale nie widzę żadnej poprawy... jestem bardziej senna, czasami drażliwa ... czy macie również takie chwile, gdzie ... najlepiej byłoby odejść...
Dlaczego ludzie są tacy złośliwi, zakłamani i myślą że wszystko im się należy??? Moja szefowa wyzywała mnie od psychicznie chorych przy innych pracownikach, w pracy po powrocie z macierzyńskiego zastałam bałagan w papierach, brak dokumentów, brak wszystkiego i nikt nie chciał mi pomóc, nawet nie wezwali na rozmowę i przekazanie gabinetu pani która mnie zastępowała. W czasie ciąży miałam jedno zwolnienie lekarskie, ale nie był to mój wymysł, miałam gorączkę i lekarz nie chciał się zgodzić na moją pracę, nie zostałam w szpitalu, wypisałam się na własne żądanie, bo w pracy szefowa powiedziała, że nie tylko ja jestem w ciąży i mam nie przesadzać ... a kto będzie za mnie telefony odbierał ... nie mogę sobie wybaczyć, mój syn ma problemy zdrowotne (kardiologiczne : dwupłatkowość zastawki aorty serca, oraz problemy okulistyczne na jedno i drugie oczko) Nie daje już rady z tym wszystkim, nie chce się mi z nikim rozmawiać, mam paniczne napady lęku, boję się wychodzić z domu, wszystko mnie swędzi, na twarzy rozdrapuję każdą pojawiającą się krostkę do granic możliwości. Czy to jakaś kara??? Te wszystkie złe rzeczy, które się mi przytrafiły, za mało się modliłam do BOGA? Chociaż nie wiem, czy mam w niego wierzyć skoro dzieją się tak złe rzeczy. Może jestem faktycznie tak głupia i beznadziejna, jak twierdziła to moja szefowa, że nie powinnam żyć!

SZCZERZE WSPÓŁCZUJĘ !!!
Mam jednak pytanie: co z rodziną? Masz jakieś wsparcie ? Gdzie tata synka ???
Od siebie dodam tylko, że 3 lata temu straciłem mnóstwo pieniędzy ( niemal wszystko )  przez wspólnika z którym prowadziłem firmę 12 LAT !!! Po prostu wbił mi nóż w plecy dla paru srebrników więc jeśli pytasz o ludzi, to odpowiem: to nie są ludzie, to taborety. Tylko tak wyglądają :-(

11

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...

Nie jesteś sama. To trudny przeciwnik, ale co nam przeszkadza zawalczyć? Ja też choruję na depresję i nerwicę.

12

Odp: Jestem na samym początku tego koszmaru...
sluuu napisał/a:

Nie jesteś sama. To trudny przeciwnik, ale co nam przeszkadza zawalczyć? Ja też choruję na depresję i nerwicę.

To zdjęcie na Twoim blogu to real ???

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jestem na samym początku tego koszmaru...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026