jestem w ciazy, nie chce tego dziecka.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 129 ]

Temat: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

Cieszę się, że rozumiesz już, że w Twoim wnętrzu rozwija się dziecko. Nie chcesz go, bo nie planowałaś ciąży. Ale zastanów się spokojnie:
1)Ono już JEST, a więc ono już żyje
2)Jeśli rzeczywiście go nie chcesz, oddaj do adopcji, znajdzie kogoś, kto je pokocha
3) Może w przeciągu najbliższych miesięcy Twoje postrzeganie się zmieni i pokochasz swoje dziecko?
4)Dla Ciebie w najgorszym wypadku będzie to dziewięć miesięcy uciążliwości - dla niego CAŁE ŻYCIE

Nie można przekreślać czyjegoś życia tylko dlatego, że masz w życiu inne plany. Jeśli naprawdę nadal nie będziesz chciała teho dziecka, będziesz mogła je oddać do adopcji i wrócić na "stare tory". Po aborcji nic nie byłoby takie samo, syndrom postaborcyjny dręczyłby Cię przez bardzo długi czas, a aborcja zmieni napewno relacje z Twoim partnerem.

Daj dziecku szansę. Bóg już ją dał smile

3

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

Ciężka sprawa. Który to tydzień? Jeśli jest to pierwszy trymestr, najlepiej byłoby usunąć. W końcu to na razie nie jest człowiek, tylko zlepek komórek.

Reklama

4

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
puchaty34 napisał/a:

Ciężka sprawa. Który to tydzień? Jeśli jest to pierwszy trymestr, najlepiej byłoby usunąć. W końcu to na razie nie jest człowiek, tylko zlepek komórek.



nie usune ciazy, to czlowiek bije mu juz serce, ale ja po prostu go nie chce, nie akceptuje,.nie kocham

5

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

nie usune ciazy, to czlowiek bije mu juz serce, ale ja po prostu go nie chce, nie akceptuje,.nie kocham

To dobrze, że szanujesz życie Twojego dziecka. Wiem, że teraz nie jest Ci łatwo, ale pomyśl o tym, że przecież dajesz z siebie Maleństwu  już bardzo wiele! To też jest jakaś forma miłości!

Przypomnij sobie o tym, że Maluch  ma w sobie cząstkę Ciebie i cząstkę swojego ojca, którego pewnie uważasz/uważałaś za ważną postać w swoim życiu. Może być też podobny do osób, które kochasz (ojciec Maleństwa, Twoi eodzice, dziadkowie itd.) To jest dobre.

O przyszłości zdążysz zadecydować, już dokonałaś najważniejszego wyboru. 

Pomodlę się dzisiaj za Was,
Pozdrawiam

Reklama

6

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

A co z ojcem dziecka?

7

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:
puchaty34 napisał/a:

Ciężka sprawa. Który to tydzień? Jeśli jest to pierwszy trymestr, najlepiej byłoby usunąć. W końcu to na razie nie jest człowiek, tylko zlepek komórek.



nie usune ciazy, to czlowiek bije mu juz serce, ale ja po prostu go nie chce, nie akceptuje,.nie kocham

W takim razie nie widzę problemu. Dajesz mu życie, bo ciązy jednak nie usuniesz, lecz nie chcesz, nie akceptujesz, nie kochasz, to oddasz do  adopcji. Myślę jednak że jest to Twoja reakcja na ciążę związana tylko i wyłącznie z tym że ta ciąża jest nieplanowana. Stawiam na to że kiedy już ten mały człowieczek zmaterializuje się na świecie jako Twoje dziecko, nie będziesz wobec niego taka obojętna. Czego Wam obojgu szczerze zyczę wink

Kluczyki mam, telefon mam, wstydu nie mam - mogę iść.  GG:66434334

8

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Salomonka napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

A co z ojcem dziecka?


ojciec kocha mnie i dziecko, jest szczesliwy.Ja i tak zyje w przeswiadczeniu ze zawsze gdy pojawia sie dziecko to zmienia sie zycie kobiety, to ona poswieca siebie, swoje cialo, prace, pasje..

9 Ostatnio edytowany przez wandeczk_a (2018-09-13 07:39:43)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Lawinia napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

nie usune ciazy, to czlowiek bije mu juz serce, ale ja po prostu go nie chce, nie akceptuje,.nie kocham

To dobrze, że szanujesz życie Twojego dziecka. Wiem, że teraz nie jest Ci łatwo, ale pomyśl o tym, że przecież dajesz z siebie Maleństwu  już bardzo wiele! To też jest jakaś forma miłości!

Przypomnij sobie o tym, że Maluch  ma w sobie cząstkę Ciebie i cząstkę swojego ojca, którego pewnie uważasz/uważałaś za ważną postać w swoim życiu. Może być też podobny do osób, które kochasz (ojciec Maleństwa, Twoi eodzice, dziadkowie itd.) To jest dobre.

O przyszłości zdążysz zadecydować, już dokonałaś najważniejszego wyboru. 

Pomodlę się dzisiaj za Was,
Pozdrawiam

dziekuje za wsparcie, nie potafie myslec dobrze, czarne mysli przyslaniaja mi wszystko, nie nadaje sie na matke, bo nie vhce zmieniac swojego zycia

10

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:
Salomonka napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

A co z ojcem dziecka?


ojciec kocha mnie i dziecko, jest szczesliwy.Ja i tak zyje w przeswiadczeniu ze zawsze gdy pojawia sie dziecko to zmienia sie zycie kobiety, to ona poswieca siebie, swoje cialo, prace, pasje..

Trochę przesadzasz. Skoro ojciec dziecka jest i chce Cię wspierać, to na spokojnie miżesz więcej zadań zrzucić na niego. Przewijanie, mycie itd. Ciało wraca do siebie, a jak nie chcesz brać urlopu to facet może wziąć tacierzyński przecież. Życie zmieni się Wam obojgu, ale nie musisz poświęcać pasji i pracy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-09-13 09:14:15)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:
Salomonka napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

A co z ojcem dziecka?


ojciec kocha mnie i dziecko, jest szczesliwy.Ja i tak zyje w przeswiadczeniu ze zawsze gdy pojawia sie dziecko to zmienia sie zycie kobiety, to ona poswieca siebie, swoje cialo, prace, pasje..

Zaraz tam poświęca smile Macierzyństwo, zwłaszcza to wczesne, to najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety.  Nie nastawiaj się tak, że się zmienisz, są kobiety które po urodzeniu dziecka po prostu rozkwitają, stają się 100% kobietami, z wyglądu także. Popatrz na panie, które urodziły czasami kilkoro dzieci i wygladają lepiej, jak przed pierwszym porodem. Wszystko zależy od nastawienia, od tego, co sobie "wyhodujesz" w głowie. Jesli będziesz ciągle skwaszona, sfrustrowana, niezadowolona to i tak będziesz wyglądać, niestety. To cale "zawirowanie" po pojawieniu się dziecka, można całkiem sprawnie opanować, przy pomocy babć, dziadziusiów, sióstr, szwagierek i przyjaciółek np. O ojcu dziecka nie wspomne smile bo myślałam na początku, że nie masz w nim podpory i zostałaś sama z perspektywą urodzenia dziecka.

Moim skromnym zdaniem, wszystko sie ułoży, gdy tylko weźmiesz maluszka na ręce smile Narazie ciesz się swoim szczęściem, bo nie każdej kobiecie jest ono dane.
Trzymaj się i uśmiechnij smile Jestem z myślami z tobą.

12

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

współczuję szczerze. niestety ja macierzyństwa nie postrzegam jak inne Panie tu wypowiadające się. u mnie skończyło się nerwicą po nieleczonej depresji poporodowej. nie piszę tego by deprecjonować macierzyństwo ale by wyczulić, żeby nie ignorować sygnałów od ciała i psychiki. Panie tu dość landrynkowo (i zapewne w ich wydaniu tak świat macierzyństwa wyglądał) macierzyństwo opisały i choć faktycznie taki scenariusz jest możliwy, nie należy zapominać "o drugiej stronie medalu". skoro usunięcie jest na "nie" pozostaje już tylko jedna opcja, urodzenie. podejdź może do tego po prostu zadaniowo. był sex = Twoja decyzja jest konsekwencja = dziecko. ponieś konsekwencję swoich działań jak dorosła silna i odpowiedzialna kobieta i zamiast lamentować nad utraconą pozycją w związku z pojawieniem się istoty za którą będziesz i w zasadzie już jesteś odpowiedzialna, sama weź tą odpowiedzialność za siebie na siebie i doprowadź ze szczęśliwym zakończeniem (urodzeniem zdrowego dziecka) sprawę do końca. to jest kwestia ciąży i porodu. na resztę decyzji za które będziesz ponosić odpowiedzialność masz czas 9 miesięcy. życzę podejmowania udanych życiowych wyborów.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

13

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Salomonka napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:
Salomonka napisał/a:

A co z ojcem dziecka?


ojciec kocha mnie i dziecko, jest szczesliwy.Ja i tak zyje w przeswiadczeniu ze zawsze gdy pojawia sie dziecko to zmienia sie zycie kobiety, to ona poswieca siebie, swoje cialo, prace, pasje..

Macierzyństwo, zwłaszcza to wczesne, to najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety.

Nie zgodzę się z tym.
Pierwszy roczek mojego syna kojarzy mi się głównie z bólem, chorowaniem, lekami - bo praktycznie tyle trwało dojście do siebie po porodzie.

Nie dla każdej kobiety jest to najpiękniejszy okres w życiu.

Autorko, wsłuchaj się w siebie i swoje potrzeby.
Jeśli nie chcesz tego dziecka, to warto pomyśleć o adopcji, skoro aborcja nie wchodzi w grę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

14

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
karolcia_38 napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

współczuję szczerze. niestety ja macierzyństwa nie postrzegam jak inne Panie tu wypowiadające się. u mnie skończyło się nerwicą po nieleczonej depresji poporodowej. nie piszę tego by deprecjonować macierzyństwo ale by wyczulić, żeby nie ignorować sygnałów od ciała i psychiki. Panie tu dość landrynkowo (i zapewne w ich wydaniu tak świat macierzyństwa wyglądał) macierzyństwo opisały i choć faktycznie taki scenariusz jest możliwy, nie należy zapominać "o drugiej stronie medalu". skoro usunięcie jest na "nie" pozostaje już tylko jedna opcja, urodzenie. podejdź może do tego po prostu zadaniowo. był sex = Twoja decyzja jest konsekwencja = dziecko. ponieś konsekwencję swoich działań jak dorosła silna i odpowiedzialna kobieta i zamiast lamentować nad utraconą pozycją w związku z pojawieniem się istoty za którą będziesz i w zasadzie już jesteś odpowiedzialna, sama weź tą odpowiedzialność za siebie na siebie i doprowadź ze szczęśliwym zakończeniem (urodzeniem zdrowego dziecka) sprawę do końca. to jest kwestia ciąży i porodu. na resztę decyzji za które będziesz ponosić odpowiedzialność masz czas 9 miesięcy. życzę podejmowania udanych życiowych wyborów.


jak skonczyla sie Twoja historia?

15

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

ojciec kocha mnie i dziecko, jest szczesliwy.Ja i tak zyje w przeswiadczeniu ze zawsze gdy pojawia sie dziecko to zmienia sie zycie kobiety, to ona poswieca siebie, swoje cialo, prace, pasje..

Macierzyństwo, zwłaszcza to wczesne, to najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety.

Nie zgodzę się z tym.
Pierwszy roczek mojego syna kojarzy mi się głównie z bólem, chorowaniem, lekami - bo praktycznie tyle trwało dojście do siebie po porodzie.

Nie dla każdej kobiety jest to najpiękniejszy okres w życiu.

Autorko, wsłuchaj się w siebie i swoje potrzeby.
Jeśli nie chcesz tego dziecka, to warto pomyśleć o adopcji, skoro aborcja nie wchodzi w grę.


ojciec dziecka i facet ktorego kocham nigdy w zyciu nie oddalby swojego dziecka, zreszta ja tez nie, przeciez ono nie ma nikogo oprocz nas

16

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

ojciec kocha mnie i dziecko, jest szczesliwy.Ja i tak zyje w przeswiadczeniu ze zawsze gdy pojawia sie dziecko to zmienia sie zycie kobiety, to ona poswieca siebie, swoje cialo, prace, pasje..

Macierzyństwo, zwłaszcza to wczesne, to najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety.

Nie zgodzę się z tym.
Pierwszy roczek mojego syna kojarzy mi się głównie z bólem, chorowaniem, lekami - bo praktycznie tyle trwało dojście do siebie po porodzie.

Nie dla każdej kobiety jest to najpiękniejszy okres w życiu.

Autorko, wsłuchaj się w siebie i swoje potrzeby.
Jeśli nie chcesz tego dziecka, to warto pomyśleć o adopcji, skoro aborcja nie wchodzi w grę.

Cyngli, to że tobie akurat dziecko kojarzy się z bólem i innymi złymi rzeczami, to nie znaczy że każda matka tak ma. Mnie akurat ten czas kojarzy się tylko z fajnymi rzeczami i nie bedę się rozpisywać, ale zawsze, do dziś nie pamiętam niczego na "nie". I choć dziś moja córka jest już dorosla pannica i "wyfrunęła" z gniazda, to pozostaje dla mnie jedyną, nalepszą przyjaciółką. Był czas, że też myslałam o usunięciu ciąży, bo związek z jej ojcem to był koszmar, przemoc i poniżanie. Jednak to  właśnie ona, moja córka dodala mi sił do działania, aby z tego wyjść. Kiedy kobieta zostaje matką, zmienia się w niej wszystko, łącznie z tym, że przestaje być tylko jednym ciałem, a staje się odpowiedzialna, silniejsza, wyraźnie dojrzalsza, dla dziecka.

Czasami myślę, co by było, gdybym wtedy nie odwołała wizyty w gabinecie ginekologicznym i włos mi się jeży na głowie. smile

Oczywiście, że było ciężko:) Czasem chodziłam głodna, dziecko zjadlo a dla mnie juz nie starczyło... Nie chce tego opisywać ,  bo nie lubię się żalić i "wywnętrzać", ale mimo wszystko to był najpiękniejszy czas mojego życia i nic tego nie zmieni.  smile

17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-09-13 14:30:33)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Macierzyństwo, zwłaszcza to wczesne, to najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety.

Nie zgodzę się z tym.
Pierwszy roczek mojego syna kojarzy mi się głównie z bólem, chorowaniem, lekami - bo praktycznie tyle trwało dojście do siebie po porodzie.

Nie dla każdej kobiety jest to najpiękniejszy okres w życiu.

Autorko, wsłuchaj się w siebie i swoje potrzeby.
Jeśli nie chcesz tego dziecka, to warto pomyśleć o adopcji, skoro aborcja nie wchodzi w grę.

Cyngli, to że tobie akurat dziecko kojarzy się z bólem i innymi złymi rzeczami, to nie znaczy że każda matka tak ma. Mnie akurat ten czas kojarzy się tylko z fajnymi rzeczami i nie bedę się rozpisywać, ale zawsze, do dziś nie pamiętam niczego na "nie". I choć dziś moja córka jest już dorosla pannica i "wyfrunęła" z gniazda, to pozostaje dla mnie jedyną, nalepszą przyjaciółką. Był czas, że też myslałam o usunięciu ciąży, bo związek z jej ojcem to był koszmar, przemoc i poniżanie. Jednak to  właśnie ona, moja córka dodala mi sił do działania, aby z tego wyjść. Kiedy kobieta zostaje matką, zmienia się w niej wszystko, łącznie z tym, że przestaje być tylko jednym ciałem, a staje się odpowiedzialna, silniejsza, wyraźnie dojrzalsza, dla dziecka.

Czasami myślę, co by było, gdybym wtedy nie odwołała wizyty w gabinecie ginekologicznym i włos mi się jeży na głowie. smile

Oczywiście, że było ciężko:) Czasem chodziłam głodna, dziecko zjadlo a dla mnie juz nie starczyło... Nie chce tego opisywać ,  bo nie lubię się żalić i "wywnętrzać", ale mimo wszystko to był najpiękniejszy czas mojego życia i nic tego nie zmieni.  smile

To, że Tobie kojarzy się dobrze, to również nie znaczy, że każda matka tak ma.
Nie generalizuj.


Autorko, nie uważam, by urodzenie dziecka wbrew samej sobie było dobrym pomysłem.
Co, jeśli go nie pokochasz, zaczniesz obwiniać o to, że zmarnowało Ci życie? Pomyśl o tym.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

18

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie zgodzę się z tym.
Pierwszy roczek mojego syna kojarzy mi się głównie z bólem, chorowaniem, lekami - bo praktycznie tyle trwało dojście do siebie po porodzie.

Nie dla każdej kobiety jest to najpiękniejszy okres w życiu.

Autorko, wsłuchaj się w siebie i swoje potrzeby.
Jeśli nie chcesz tego dziecka, to warto pomyśleć o adopcji, skoro aborcja nie wchodzi w grę.

Cyngli, to że tobie akurat dziecko kojarzy się z bólem i innymi złymi rzeczami, to nie znaczy że każda matka tak ma. Mnie akurat ten czas kojarzy się tylko z fajnymi rzeczami i nie bedę się rozpisywać, ale zawsze, do dziś nie pamiętam niczego na "nie". I choć dziś moja córka jest już dorosla pannica i "wyfrunęła" z gniazda, to pozostaje dla mnie jedyną, nalepszą przyjaciółką. Był czas, że też myslałam o usunięciu ciąży, bo związek z jej ojcem to był koszmar, przemoc i poniżanie. Jednak to  właśnie ona, moja córka dodala mi sił do działania, aby z tego wyjść. Kiedy kobieta zostaje matką, zmienia się w niej wszystko, łącznie z tym, że przestaje być tylko jednym ciałem, a staje się odpowiedzialna, silniejsza, wyraźnie dojrzalsza, dla dziecka.

Czasami myślę, co by było, gdybym wtedy nie odwołała wizyty w gabinecie ginekologicznym i włos mi się jeży na głowie. smile

Oczywiście, że było ciężko:) Czasem chodziłam głodna, dziecko zjadlo a dla mnie juz nie starczyło... Nie chce tego opisywać ,  bo nie lubię się żalić i "wywnętrzać", ale mimo wszystko to był najpiękniejszy czas mojego życia i nic tego nie zmieni.  smile

To, że Tobie kojarzy się dobrze, to również nie znaczy, że każda matka tak ma.
Nie generalizuj.


Autorko, nie uważam, by urodzenie dziecka wbrew samej sobie było dobrym pomysłem.
Co, jeśli go nie pokochasz, zaczniesz obwiniać o to, że zmarnowało Ci życie? Pomyśl o tym.


Dzisssis Cyngli.. Co ty chcesz przekazać? Jakieś swoje problemy i frustracje z którymi sobie nie możesz poradzić?

19 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-09-13 14:43:51)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Cyngli, to że tobie akurat dziecko kojarzy się z bólem i innymi złymi rzeczami, to nie znaczy że każda matka tak ma. Mnie akurat ten czas kojarzy się tylko z fajnymi rzeczami i nie bedę się rozpisywać, ale zawsze, do dziś nie pamiętam niczego na "nie". I choć dziś moja córka jest już dorosla pannica i "wyfrunęła" z gniazda, to pozostaje dla mnie jedyną, nalepszą przyjaciółką. Był czas, że też myslałam o usunięciu ciąży, bo związek z jej ojcem to był koszmar, przemoc i poniżanie. Jednak to  właśnie ona, moja córka dodala mi sił do działania, aby z tego wyjść. Kiedy kobieta zostaje matką, zmienia się w niej wszystko, łącznie z tym, że przestaje być tylko jednym ciałem, a staje się odpowiedzialna, silniejsza, wyraźnie dojrzalsza, dla dziecka.

Czasami myślę, co by było, gdybym wtedy nie odwołała wizyty w gabinecie ginekologicznym i włos mi się jeży na głowie. smile

Oczywiście, że było ciężko:) Czasem chodziłam głodna, dziecko zjadlo a dla mnie juz nie starczyło... Nie chce tego opisywać ,  bo nie lubię się żalić i "wywnętrzać", ale mimo wszystko to był najpiękniejszy czas mojego życia i nic tego nie zmieni.  smile

To, że Tobie kojarzy się dobrze, to również nie znaczy, że każda matka tak ma.
Nie generalizuj.


Autorko, nie uważam, by urodzenie dziecka wbrew samej sobie było dobrym pomysłem.
Co, jeśli go nie pokochasz, zaczniesz obwiniać o to, że zmarnowało Ci życie? Pomyśl o tym.


Dzisssis Cyngli.. Co ty chcesz przekazać? Jakieś swoje problemy i frustracje z którymi sobie nie możesz poradzić?

Przekazuję swoją opinię. Mogę, czy nałożyłaś na mnie jakąś cenzurę?

Macierzyństwo nie zawsze jest super kolorowe, nie zamierzam tego wmawiać Autorce.
Pomyślałaś, co będzie, jeśli Autorka nie pokocha tego dziecka? Pomyślałaś, jakie będą tego konsekwencje?

Nie mam żadnych problemów ani frustracji. Po prostu nie próbuję ludziom wciskać kitu, że macierzyństwo jest takie, jak na reklamach mleka Bebiko. Poza tym, niektóre kobiety nie nadają się na matki - nie mówię, że Autorka do nich należy, ale skoro pisze otwarcie, że nie chce tego dziecka, a mimo to zamierza je urodzić i wychować, to warto może się zastanowić nad powodami, dobrze przemyśleć wszelkie za i przeciw, może odwiedzić jakiegoś specjalistę i porozmawiać o wątpliwościach.

Postawa typu "zobaczysz, jakoś się ułoży" jest nieodpowiednia, jeśli mówimy o narodzinach i życiu nowego człowieka.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

20 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-09-13 14:51:46)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

To, że Tobie kojarzy się dobrze, to również nie znaczy, że każda matka tak ma.
Nie generalizuj.


Autorko, nie uważam, by urodzenie dziecka wbrew samej sobie było dobrym pomysłem.
Co, jeśli go nie pokochasz, zaczniesz obwiniać o to, że zmarnowało Ci życie? Pomyśl o tym.


Dzisssis Cyngli.. Co ty chcesz przekazać? Jakieś swoje problemy i frustracje z którymi sobie nie możesz poradzić?

Przekazuję swoją opinię. Mogę, czy nałożyłaś na mnie jakąś cenzurę?

Macierzyństwo nie zawsze jest super kolorowe, nie zamierzam tego wmawiać Autorce.
Pomyślałaś, co będzie, jeśli Autorka nie pokocha tego dziecka? Pomyślałaś, jakie będą tego konsekwencje?

Nie mam żadnych problemów ani frustracji. Po prostu nie próbuję ludziom wciskać kitu, że macierzyństwo jest takie, jak na reklamach mleka Bebiko.

Akurat dla mnie nie było niczym reklama, więc wiem o czym mówię/piszę.

Autorka wyraźnie pisze, że nie usunie ciąży, dziecka nie odda do adopcji i tyle smile
Gdyby rzeczywiście dziecka nie chciala, to jej partner nawet by się nie dowiedział, że będzie ojcem, tylko dziewczyna by usunęła ciążę szybko, sprawnie i po cichu.
Jest w początkowej fazie ciąży i hormony buzują jak szalone, więc trzaba poczekać i nic więcej. Wlanie w nią odrobiny otuchy i cieplejszych odczuć o dziecku, też jej z pewnością nie zaszkodzi.

Natomiast ciebie jest mi naprawdę żal i twojego dziecka także. Może jakaś terapia? Przeciez nie możesz tak żyć i sie szarpać z tym macierzyństwem, bo wykończysz siebie, a i dziecko też pewnie to odczuwa.

Trzymaj się.

21

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

To, że Tobie kojarzy się dobrze, to również nie znaczy, że każda matka tak ma.
Nie generalizuj.


Autorko, nie uważam, by urodzenie dziecka wbrew samej sobie było dobrym pomysłem.
Co, jeśli go nie pokochasz, zaczniesz obwiniać o to, że zmarnowało Ci życie? Pomyśl o tym.


Dzisssis Cyngli.. Co ty chcesz przekazać? Jakieś swoje problemy i frustracje z którymi sobie nie możesz poradzić?

Przekazuję swoją opinię. Mogę, czy nałożyłaś na mnie jakąś cenzurę?

Macierzyństwo nie zawsze jest super kolorowe, nie zamierzam tego wmawiać Autorce.
Pomyślałaś, co będzie, jeśli Autorka nie pokocha tego dziecka? Pomyślałaś, jakie będą tego konsekwencje?

Nie mam żadnych problemów ani frustracji. Po prostu nie próbuję ludziom wciskać kitu, że macierzyństwo jest takie, jak na reklamach mleka Bebiko. Poza tym, niektóre kobiety nie nadają się na matki - nie mówię, że Autorka do nich należy, ale skoro pisze otwarcie, że nie chce tego dziecka, a mimo to zamierza je urodzić i wychować, to warto może się zastanowić nad powodami, dobrze przemyśleć wszelkie za i przeciw, może odwiedzić jakiegoś specjalistę i porozmawiać o wątpliwościach.

Postawa typu "zobaczysz, jakoś się ułoży" jest nieodpowiednia, jeśli mówimy o narodzinach i życiu nowego człowieka.



Twoim zdaniem lepiej jest usunac? to dziecko mimo ze nie planowane, chcac nie chcac jest owocem naszej wielkiej milosci, a nie przypadkowego seksu. jest czastka mnie i jego ojca, jak ktoras z dziewczyn pisala..a.ojciec to tez jego dziecko jak moglabym odebrac mu dziecko...poki co czuje ze to wielka meczarnia dla mnie ale tak ktos wyzej zdecydowal i czasem mysle ze moja rola jako kobiety i jego matki jest to dziecko nosic,.urodzic i wychowac , nawet za wszelka cene ..

22

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Dzisssis Cyngli.. Co ty chcesz przekazać? Jakieś swoje problemy i frustracje z którymi sobie nie możesz poradzić?

Przekazuję swoją opinię. Mogę, czy nałożyłaś na mnie jakąś cenzurę?

Macierzyństwo nie zawsze jest super kolorowe, nie zamierzam tego wmawiać Autorce.
Pomyślałaś, co będzie, jeśli Autorka nie pokocha tego dziecka? Pomyślałaś, jakie będą tego konsekwencje?

Nie mam żadnych problemów ani frustracji. Po prostu nie próbuję ludziom wciskać kitu, że macierzyństwo jest takie, jak na reklamach mleka Bebiko.

Akurat dla mnie nie było niczym reklama, więc wiem o czym mówię/piszę.

Autorka wyraźnie pisze, że nie usunie ciąży, dziecka nie odda do adopcji i tyle smile
Gdyby rzeczywiście dziecka nie chciala, to jej partner nawet by się nie dowiedział, że będzie ojcem, tylko dziewczyna by usunęła ciążę szybko, sprawnie i po cichu.
Jest w początkowej fazie ciąży i hormony buzują jak szalone, więc trzaba poczekać i nic więcej. Wlanie w nią odrobiny otuchy i cieplejszych odczuć o dziecku, też jej z pewnością nie zaszkodzi.

Natomiast ciebie jest mi naprawdę żal i twojego dziecka także. Może jakaś terapia? Przeciez nie możesz tak żyć i sie szarpać z tym macierzyństwem, bo wykończysz siebie, a i dziecko też pewnie to odczuwa.

Trzymaj się.

Ależ ja się nie szarpię. Nie czytasz dokładnie tego, co piszę i dopowiadasz sobie sama rzeczy, których ja nie napisałam.

O moim macierzyństwie napisałam jedynie tyle, że pierwszy rok był trudny. Ani słowa więcej. Reszta, to już Twoje bezpodstawne dywagacje. Ale żebyś się nie martwiła niepotrzebnie, to wiedz, że jestem szczesliwą mamą niepełnosprawnego 5-latka z Zespołem Aspergera.

I na tym zakończę rozmowę o mnie.
-----

Wando, nie, nie uważam, że lepiej jest usunąć.
Jedyne, co warto zrobić, to wsłuchać się w siebie i swoje potrzeby. Jeśli zdecydujesz, że chcesz urodzić i wychować dziecko, to powinnaś już teraz zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Bo dzieci czują, gdy są niechciane.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

23

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Przekazuję swoją opinię. Mogę, czy nałożyłaś na mnie jakąś cenzurę?

Macierzyństwo nie zawsze jest super kolorowe, nie zamierzam tego wmawiać Autorce.
Pomyślałaś, co będzie, jeśli Autorka nie pokocha tego dziecka? Pomyślałaś, jakie będą tego konsekwencje?

Nie mam żadnych problemów ani frustracji. Po prostu nie próbuję ludziom wciskać kitu, że macierzyństwo jest takie, jak na reklamach mleka Bebiko.

Akurat dla mnie nie było niczym reklama, więc wiem o czym mówię/piszę.

Autorka wyraźnie pisze, że nie usunie ciąży, dziecka nie odda do adopcji i tyle smile
Gdyby rzeczywiście dziecka nie chciala, to jej partner nawet by się nie dowiedział, że będzie ojcem, tylko dziewczyna by usunęła ciążę szybko, sprawnie i po cichu.
Jest w początkowej fazie ciąży i hormony buzują jak szalone, więc trzaba poczekać i nic więcej. Wlanie w nią odrobiny otuchy i cieplejszych odczuć o dziecku, też jej z pewnością nie zaszkodzi.

Natomiast ciebie jest mi naprawdę żal i twojego dziecka także. Może jakaś terapia? Przeciez nie możesz tak żyć i sie szarpać z tym macierzyństwem, bo wykończysz siebie, a i dziecko też pewnie to odczuwa.

Trzymaj się.

Ależ ja się nie szarpię. Nie czytasz dokładnie tego, co piszę i dopowiadasz sobie sama rzeczy, których ja nie napisałam.

O moim macierzyństwie napisałam jedynie tyle, że pierwszy rok był trudny. Ani słowa więcej. Reszta, to już Twoje bezpodstawne dywagacje. Ale żebyś się nie martwiła niepotrzebnie, to wiedz, że jestem szczesliwą mamą niepełnosprawnego 5-latka z Zespołem Aspergera.

I na tym zakończę rozmowę o mnie.
-----

Wando, nie, nie uważam, że lepiej jest usunąć.
Jedyne, co warto zrobić, to wsłuchać się w siebie i swoje potrzeby. Jeśli zdecydujesz, że chcesz urodzić i wychować dziecko, to powinnaś już teraz zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Bo dzieci czują, gdy są niechciane.


skad mam wiedziec czy go nie pokocham?

24

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Akurat dla mnie nie było niczym reklama, więc wiem o czym mówię/piszę.

Autorka wyraźnie pisze, że nie usunie ciąży, dziecka nie odda do adopcji i tyle smile
Gdyby rzeczywiście dziecka nie chciala, to jej partner nawet by się nie dowiedział, że będzie ojcem, tylko dziewczyna by usunęła ciążę szybko, sprawnie i po cichu.
Jest w początkowej fazie ciąży i hormony buzują jak szalone, więc trzaba poczekać i nic więcej. Wlanie w nią odrobiny otuchy i cieplejszych odczuć o dziecku, też jej z pewnością nie zaszkodzi.

Natomiast ciebie jest mi naprawdę żal i twojego dziecka także. Może jakaś terapia? Przeciez nie możesz tak żyć i sie szarpać z tym macierzyństwem, bo wykończysz siebie, a i dziecko też pewnie to odczuwa.

Trzymaj się.

Ależ ja się nie szarpię. Nie czytasz dokładnie tego, co piszę i dopowiadasz sobie sama rzeczy, których ja nie napisałam.

O moim macierzyństwie napisałam jedynie tyle, że pierwszy rok był trudny. Ani słowa więcej. Reszta, to już Twoje bezpodstawne dywagacje. Ale żebyś się nie martwiła niepotrzebnie, to wiedz, że jestem szczesliwą mamą niepełnosprawnego 5-latka z Zespołem Aspergera.

I na tym zakończę rozmowę o mnie.
-----

Wando, nie, nie uważam, że lepiej jest usunąć.
Jedyne, co warto zrobić, to wsłuchać się w siebie i swoje potrzeby. Jeśli zdecydujesz, że chcesz urodzić i wychować dziecko, to powinnaś już teraz zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Bo dzieci czują, gdy są niechciane.


skad mam wiedziec czy go nie pokocham?

Piszesz otwarcie, że nie chcesz tego dziecka, więc założyłam, że istnieje możliwość, że go nie pokochasz.

Gdybyś miała jakąkolwiek pewność w tym temacie, to pewnie byś nie założyła tego wątku.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

25

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:
karolcia_38 napisał/a:
wandeczk_a napisał/a:

moja ciaza jest wpadka, co robic,jestem nieszczesliwa i nie chce tego dziecka

współczuję szczerze. niestety ja macierzyństwa nie postrzegam jak inne Panie tu wypowiadające się. u mnie skończyło się nerwicą po nieleczonej depresji poporodowej. nie piszę tego by deprecjonować macierzyństwo ale by wyczulić, żeby nie ignorować sygnałów od ciała i psychiki. Panie tu dość landrynkowo (i zapewne w ich wydaniu tak świat macierzyństwa wyglądał) macierzyństwo opisały i choć faktycznie taki scenariusz jest możliwy, nie należy zapominać "o drugiej stronie medalu". skoro usunięcie jest na "nie" pozostaje już tylko jedna opcja, urodzenie. podejdź może do tego po prostu zadaniowo. był sex = Twoja decyzja jest konsekwencja = dziecko. ponieś konsekwencję swoich działań jak dorosła silna i odpowiedzialna kobieta i zamiast lamentować nad utraconą pozycją w związku z pojawieniem się istoty za którą będziesz i w zasadzie już jesteś odpowiedzialna, sama weź tą odpowiedzialność za siebie na siebie i doprowadź ze szczęśliwym zakończeniem (urodzeniem zdrowego dziecka) sprawę do końca. to jest kwestia ciąży i porodu. na resztę decyzji za które będziesz ponosić odpowiedzialność masz czas 9 miesięcy. życzę podejmowania udanych życiowych wyborów.


jak skonczyla sie Twoja historia?

dziś jestem szczęśliwą spełnioną kobietą z piętnem nerwicy w tle z dwójką dorosłych już dzieci. tyle, że nerwica nie jest stricte konsekwencją depresji poporodowej a zawiera tą depresję w przyczynach jako składową. oczywiście kocham moje dzieci bardzo i samo ich przyjście na świat było wręcz magiczne choć okupione niewyobrażalnym bólem. gdy położono mi najpierw córkę (starsza) do łóżka to uczucie jakie mnie zalało było magiczne. miłość w czystej postaci. później z synem było podobnie. tyle, że ja nie nadaję się na matkę i gdybym w swym czasie była bardziej świadoma i odpowiedzialna nie posiadałabym dzieci w ogóle. za dużo toksyn we mnie płynęło z patologicznej rodziny w jakiej wzrastałam. nie nie nie. moi oboje rodzice są wykształceni. politechniki itd itp. patologia to nie tylko bieda i alkohol. ale ta patologia ciągnie się u mnie w rodzinie od dłuższego czasu (dziadkowie a rodzice po nich). czy ją przerwałam trudno powiedzieć. moje dzieci "wydają się" być i szczęśliwe i jak na swój wiek dojrzałe. córka to studiująca prymuska z masą sukcesów szkolnych na koncie (I lokata na zakończenie szkoły (technikum) na całym roku np). syn to bardzo dowcipny w miarę odpowiedzialny niesamowity bałaganiarz i syfiasz (choć ma tak suszoną głowę ale jakoś oporny jest na to). a ja jestem przeszczęśliwa, że wreszcie dzieci nie potrzebują już matki w takim zakresie jak wcześniej. mnie macierzyństwo niesamowicie i męczy i nudzi. całe szczęście to pojawiło się dość późno. w czasie gdy dzieci były małe w związku z nieznajomością własnej psychiki i płynącymi toksynami we krwi przeobraziłam się w matkę polkę co ciągała na spacery do lasu z atrakcjami dziatwę z połowy osiedla i jak kwoka kroczyłam dumnie wśród piskląt. skończyło się rozwodem. który był najlepszą rzeczą w całym moim macierzyństwie. uwolnił mnie od przymusu bycia " idealną matką" bo mąż będzie niezadowolony. ale to nie wina moich dzieci ani męża. tylko mojej niedojrzałości. nie fiksuj. nie masz tak naprawdę powodu. to nie rak. to nie stwardnienie rozsiane. nikt Ci niczego nie każe. pokochasz dziecko to pokochasz. nie pokochasz to nie pokochasz. jestem pewna, że obecnie jesteś zablokowana przez lęk. tylko zastanawiam się dlaczego dorosła dojrzała kobieta boi się tak bardzo naturalnych konsekwencji własnych wyborów???? jeśli definiuje Ciebie jako Kobietę-człowieka ciało jego wygląd, praca oraz pasje to nie dziecko jest tu problemem a Twoje podejście do Twojego życia. to o czym napisałaś jest relatywne. było jest i będzie relatywne. ciało się zmienia, pracę się zmienia, pasje się zmienia. ty zostajesz. nie musisz chcieć ani kochać tego dziecka. tyle, że zadziwiający w Twojej "opowieści" jest dysonans pomiędzy "owoc wielkiej miłości" zrodzony z cząstki mnie i jego a "jestem nieszczęśliwa". gdzie jest clue problemu? nie w dziecku. dziecko to tylko jego KONSEKWENCJA, która "uruchomiła mechanizm".

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

26

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

Pytanie brzmi, czy chcesz mieć w ogóle dzieci kiedykolwiek? Ja w ogóle nie czułam i nie czuję instynktu macierzyńskiego. Wiedziałam od zawsze, ze chcę mieć dzieci, trójkę. Tylko, że nigdy nie czułam potrzeby już teraz starania sie o dziecko, nie interesowałam się opieką nad dziećmi, co jedzą, jak się nimi opiekować. Widziałąm się jako matkę nastolatków za jakieś 15-20 lat, zawsze myślałam w kategoriach, że mam dom, fajnego męża i dzieci- nastolatki, z którymi idzie już pogadać i koniecznie psa wink. Nie umiałam i nie chciałam się opiekować maluchem (tak jak napisała przedmówczyni to jest nudne, kazdy dzień taki sam, a najciekawsza rzecz to jak się uśmiechnie dwa razy pod rząd, albo uda mu się powiedzieć jakieś "słowo"). Tak czy siak, żeby mieć ten wymarzony dom i te starsze dzieci, trzeba zacząć od zera, czyli ciąży, porodu i opieki nad szkrabem. To nie jest tak, że od razu się kocha dziecko, jedni kochają od razu, a inni uczą się tej miłości. Ja na chwile obecną czuję przede wszystkim to, że musze się opiekować tą bezbronną istotką, bo beze mnie i rodziny sobie sam nie da rady, jak myślę, ze ktoś mógłby go skrzywdzieć, to wiem , że bym zatłukła taką osobę. Wandzeczk_o widać, ze Ty masz podobnie, nie czujesz miłości, nie czujesz na razie uczucia, ale czujesz odpowiedzialność za dzieciątko, które nosisz pod sercem i to jest na chwilę obecną najważniejsze. Miłości się nauczysz, w sumie trudno zdefiniować, czym jest miłość, ja nie umiem zdefiniować miłości do dziecka, od ponad dwóch miesięcy staram się wyłapąc to uczucie, jak na razie są przebłyski, chęć przytulania, głaskania całowania. A czasami jak wyje i nie wiem dlaczego to z jednej strony jestem zmartwiona bo coś mu jest a ja nie wiem co, a z drugiej rośnie irytacja bo wyje i znieść się tego nie da. Takie uczucia są normalne, wszystko w macierzyństwie jest nowe, dziwne i normalne, negatywne uczucia i obawy także, po prostu trzeba nad tym panować i myślec pozytywnie.
Masz wsparcie partnera, czujesz potrzebę opieki na dzieckiem to jest ogromny plus i powód, żeby donosić tę ciążę i spróbować być szczęśliwym, a także dać szczęście małej istotce. Piszesz też o  obawie, ze zatracisz siebie, wcale nie musi tak być, po pierwsze możesz szybko wrócic do pracy i zatrudnić opiekunkę, a tak poważnie, możesz odkryć nową siebie, sama możesz siebie zaskoczyć co potrafisz, co czujesz, co nagle staje się najwazniejsze dla Ciebie.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

27

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Nirvanka87 napisał/a:

Pytanie brzmi, czy chcesz mieć w ogóle dzieci kiedykolwiek? Ja w ogóle nie czułam i nie czuję instynktu macierzyńskiego. Wiedziałam od zawsze, ze chcę mieć dzieci, trójkę. Tylko, że nigdy nie czułam potrzeby już teraz starania sie o dziecko, nie interesowałam się opieką nad dziećmi, co jedzą, jak się nimi opiekować. Widziałąm się jako matkę nastolatków za jakieś 15-20 lat, zawsze myślałam w kategoriach, że mam dom, fajnego męża i dzieci- nastolatki, z którymi idzie już pogadać i koniecznie psa wink. Nie umiałam i nie chciałam się opiekować maluchem (tak jak napisała przedmówczyni to jest nudne, kazdy dzień taki sam, a najciekawsza rzecz to jak się uśmiechnie dwa razy pod rząd, albo uda mu się powiedzieć jakieś "słowo"). Tak czy siak, żeby mieć ten wymarzony dom i te starsze dzieci, trzeba zacząć od zera, czyli ciąży, porodu i opieki nad szkrabem. To nie jest tak, że od razu się kocha dziecko, jedni kochają od razu, a inni uczą się tej miłości. Ja na chwile obecną czuję przede wszystkim to, że musze się opiekować tą bezbronną istotką, bo beze mnie i rodziny sobie sam nie da rady, jak myślę, ze ktoś mógłby go skrzywdzieć, to wiem , że bym zatłukła taką osobę. Wandzeczk_o widać, ze Ty masz podobnie, nie czujesz miłości, nie czujesz na razie uczucia, ale czujesz odpowiedzialność za dzieciątko, które nosisz pod sercem i to jest na chwilę obecną najważniejsze. Miłości się nauczysz, w sumie trudno zdefiniować, czym jest miłość, ja nie umiem zdefiniować miłości do dziecka, od ponad dwóch miesięcy staram się wyłapąc to uczucie, jak na razie są przebłyski, chęć przytulania, głaskania całowania. A czasami jak wyje i nie wiem dlaczego to z jednej strony jestem zmartwiona bo coś mu jest a ja nie wiem co, a z drugiej rośnie irytacja bo wyje i znieść się tego nie da. Takie uczucia są normalne, wszystko w macierzyństwie jest nowe, dziwne i normalne, negatywne uczucia i obawy także, po prostu trzeba nad tym panować i myślec pozytywnie.
Masz wsparcie partnera, czujesz potrzebę opieki na dzieckiem to jest ogromny plus i powód, żeby donosić tę ciążę i spróbować być szczęśliwym, a także dać szczęście małej istotce. Piszesz też o  obawie, ze zatracisz siebie, wcale nie musi tak być, po pierwsze możesz szybko wrócic do pracy i zatrudnić opiekunkę, a tak poważnie, możesz odkryć nową siebie, sama możesz siebie zaskoczyć co potrafisz, co czujesz, co nagle staje się najwazniejsze dla Ciebie.

Dokładnie.
Nie ma, co się martwić przed porodem.
Życie się ułoży jakoś. A sama z dzieckiem przecież nie zostaniesz (tak jak piszą dziewczyny).

28

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Nirvanka87 napisał/a:

Pytanie brzmi, czy chcesz mieć w ogóle dzieci kiedykolwiek? Ja w ogóle nie czułam i nie czuję instynktu macierzyńskiego. Wiedziałam od zawsze, ze chcę mieć dzieci, trójkę. Tylko, że nigdy nie czułam potrzeby już teraz starania sie o dziecko, nie interesowałam się opieką nad dziećmi, co jedzą, jak się nimi opiekować. Widziałąm się jako matkę nastolatków za jakieś 15-20 lat, zawsze myślałam w kategoriach, że mam dom, fajnego męża i dzieci- nastolatki, z którymi idzie już pogadać i koniecznie psa wink. Nie umiałam i nie chciałam się opiekować maluchem (tak jak napisała przedmówczyni to jest nudne, kazdy dzień taki sam, a najciekawsza rzecz to jak się uśmiechnie dwa razy pod rząd, albo uda mu się powiedzieć jakieś "słowo"). Tak czy siak, żeby mieć ten wymarzony dom i te starsze dzieci, trzeba zacząć od zera, czyli ciąży, porodu i opieki nad szkrabem. To nie jest tak, że od razu się kocha dziecko, jedni kochają od razu, a inni uczą się tej miłości. Ja na chwile obecną czuję przede wszystkim to, że musze się opiekować tą bezbronną istotką, bo beze mnie i rodziny sobie sam nie da rady, jak myślę, ze ktoś mógłby go skrzywdzieć, to wiem , że bym zatłukła taką osobę. Wandzeczk_o widać, ze Ty masz podobnie, nie czujesz miłości, nie czujesz na razie uczucia, ale czujesz odpowiedzialność za dzieciątko, które nosisz pod sercem i to jest na chwilę obecną najważniejsze. Miłości się nauczysz, w sumie trudno zdefiniować, czym jest miłość, ja nie umiem zdefiniować miłości do dziecka, od ponad dwóch miesięcy staram się wyłapąc to uczucie, jak na razie są przebłyski, chęć przytulania, głaskania całowania. A czasami jak wyje i nie wiem dlaczego to z jednej strony jestem zmartwiona bo coś mu jest a ja nie wiem co, a z drugiej rośnie irytacja bo wyje i znieść się tego nie da. Takie uczucia są normalne, wszystko w macierzyństwie jest nowe, dziwne i normalne, negatywne uczucia i obawy także, po prostu trzeba nad tym panować i myślec pozytywnie.
Masz wsparcie partnera, czujesz potrzebę opieki na dzieckiem to jest ogromny plus i powód, żeby donosić tę ciążę i spróbować być szczęśliwym, a także dać szczęście małej istotce. Piszesz też o  obawie, ze zatracisz siebie, wcale nie musi tak być, po pierwsze możesz szybko wrócic do pracy i zatrudnić opiekunkę, a tak poważnie, możesz odkryć nową siebie, sama możesz siebie zaskoczyć co potrafisz, co czujesz, co nagle staje się najwazniejsze dla Ciebie.


ja tez zawsze myslalam ze chce miec rodzine..ale mam dokladnie to samo, nie mam zadnego instynktu, nie interesuja mnie zadne ciuszki, zabawki itp wszystko po wyobrazam sobie jako pasmo udreki i nic po za tym, mam ciekawe zycie ktore czuje ze z wlasniej winy sobie przekreslilam

29

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

ja tez zawsze myslalam ze chce miec rodzine..ale mam dokladnie to samo, nie mam zadnego instynktu, nie interesuja mnie zadne ciuszki, zabawki itp wszystko po wyobrazam sobie jako pasmo udreki i nic po za tym, mam ciekawe zycie ktore czuje ze z wlasniej winy sobie przekreslilam

Uwierz mi na 90% będziesz troszczyć się o dziecko, dbac o nie, najpierw nieudolnie, a potem będzie szło Ci coraz lepiej. Ja miałam tak samo jak Ty i to nawet byłam w gorszej sytuacji, bo w trakcie ciąży-2 miesiąc dowiedzialam się, że facet mnie zdradził i mi przez sekundę przeszły wszystkie opcje w głowie łącznie z aborcją oddaniem, oddaniem facetowi, lub wręcz przeciwnie wykluczeniem go z roli ojca. Miałam emocjonalny kocioł, a do tego ciąża, w której plamiłam i musiałam brać luteinę- tak pomyślałam też o odstawieniu. Ale to były ułamki sekund, tak jak Ty nigdy nie skrzywdziłabym dzieciątka. jakoś się wszystko ułożyło, ja piszę ten post,  a mąż karmi małego.
Czy żałuję, że mam dziecko? nie żałuję, że on jest, ale w kontekście tej zdrady i tego, że ja też bym chciała iść do pracy, że mnie nudzi opieka, chociaż z nim ćwiczę "rozmawiam", karmię, przytulam i ciesza mnie jego postępy i uśmiech i to, że mu jest dobrze, to gdybym miała wybierać to wolałabym nie zachodzić w ciążę z tym facetem. Stało się jak stało, Ty przynajmniej masz kochająccego partnera. Uwierz mi b ędzie dobrze, może troche dziwnie, może nawet trochę przerażajaco, jak nie będziesz wiedziała o co chodzi dziecku, ale finalnie będzie ok, jak się chce mieć rodzinę, trzeba zaczac od zera. Co do instynktu, przez pierwsze dwa dni ja nawet syna na ręce nie wzięłam, nie przewinęłam, bałam się, podawano mi go tylko dostawiając do piersi. Wszystko robił mąż, obcinanie paznokci? pielęgnowanie pępka? masaż oka i zakraplanie- bo mu ropiały- wszystko robił i robi mąż. nie dlatego, że ja nie chcę, ale dlatego bo nie umiem, boję się, że zrobię mu krzywdę.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

30

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

Ciąża na szczęście trwa długich dziewięć miesięcy. To wystarczający czas, aby oswoić się z nową sytuacją, wszystko na spokojnie poukładać sobie w głowie, przygotować na nowe i... pokochać tę małą istotkę.

Napiszę jak to było u mnie, może Ci to pomoże spojrzeć na sytuację pozytywniej. Moje uczucie do syna też nie pojawiło się od razu. Najpierw był pierwszy szok, obawy, poczucie żalu, że to jeszcze nie jest ten moment, że trochę nie tak to miało wyglądać, ale potem ciało zaczęło się zmieniać, obraz USG pokazał małego człowieka - MOJE dziecko, po raz pierwszy usłyszałam bicie serduszka, potem zaczęłam czuć ruchy i ta miłość narodziła się i z dnia na dzień była coraz silniejsza. Przyszedł też taki moment, kiedy wkradł się strach, bo początkowo podręcznikowo rozwijająca się ciąża stała się zagrożona. Wtedy wiedziałam już, że zrobię wszystko co mogę, żeby moje dziecko urodziło się o czasie i zdrowe. I urodziło się. Dziś Junior ma prawie 21 lat, jest wspaniałym młodym człowiekiem, bez którego byłoby po prostu beznadziejnie.

I ja też nigdy nie miałam parcia na dzieci, nie wiedziałam jak się nimi opiekować, a siebie samą widziałam jako matkę, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości. Kiedy jednak już nią zostałam, to wszystko okazało się jakieś takie naturalne, oczywiste, na swój sposób piękne. To był zresztą wspaniały czas, pomimo że nie był łatwy, ale chyba nigdy nie jest. Mój mąż ocenia to tak samo, bo nie tylko poczuliśmy się już pełną rodziną, ale i jeszcze bardziej zbliżyliśmy się do siebie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

31

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

nadal nie chce tego dziecka,.a ono rosnie we mnie,czuje sie okropnie

32

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

nadal nie chce tego dziecka,.a ono rosnie we mnie,czuje sie okropnie

A jak się miało cokolwiek zmienić, skoro nawet nie poszłaś o tym z kimkolwiek porozmawiać?

Samo się nie poprawi, to tylko od Ciebie zależy.
Idź do psychologa.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

33 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2018-09-20 11:10:40)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

ale dlaczego czujesz sie okropnie? wiąże się to z objawami ciąży- nudnościami itp, czy mimo wszystko głównym powodem nadal jest kwestia tego co po ciąży? a i czy rozmawiałaś o tym ze swoim partnerem? on wie co czujesz?

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

34

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

A jak ma się czuć? Pisze wprost, że nie chce dziecka, ale urodzi dla poprawności politycznej...

Skończy się to ciężką depresją poporodową albo jakąś tragedią. Działać trzeba teraz, jak dziecko się urodzi, to już będzie za późno.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

35

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
wandeczk_a napisał/a:

nadal nie chce tego dziecka,.a ono rosnie we mnie,czuje sie okropnie

nadal? Czyżbyś oczekiwała, że od ostatniego Twojego postu perspektywa Ci się cudownie odmieni ot tak?
Jojczysz i jojczysz jak rozkapryszony bachor.. Nie chcesz dziecka, ktore już traktujesz jak życiowy  dramat, choc masz warunki i wsparcie kochającego partnera, nie  chcesz aborcji, nie chcesz oddać do  adopcji.. Wszystko na nie. Czego oczekujesz więc?
Weź się w garść i przestań jęczeć. Jesteś w ciazy i będziesz miała dziecko. Zaakceptuj ten fakt, skoro nie dopuszczasz aborcji. Twoje niechcenie niczego tu nie zmieni.

36

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

jak widać nie urodzi dla poprawności politycznej, bo aborcji też nie chce, nie chce z własnych poglądów i uczuć, a nie dla poprawności politycznej "bo to złe i nie wypada". no cóż natura tak zadzialala, że to kobiety rodzą i nic na to na chwilę obecną nie da się zaradzić. osobiście uważam, że nawet jeżeli nie chce tego dziecka, a nie chce też aborcji, to niech urodzi i odda partnerowi sama zaczynając gdzieś indziej życie z "czystym kontem". Jeżeli partner chce dziecka ma takie samo prawo jak i kobieta do posiadania dziecka, pechem faceta jest to, ze sam nie urodzi.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

37 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-09-20 13:42:15)

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

Urodzi, bo jej facet tego od niej oczekuje, bo nawet tutaj, na forum dla kobiet, piszecie jej wprost, że wszystko się samo ułoży, a miłość do dziecka przyjdzie.

Ja jestem realistką. Miłość do dziecka wcale przyjść nie musi. A w życiu nic się samo nie układa.

Poza tym, ona nie napisała, że chce zacząć żyć gdzie indziej i z czystym kontem. Więc nie sądzę, by chciała zostawić partnera. Ona jedynie nie chce dziecka, które nosi.

W uporządkowaniu pewnych emocji pomoże specjalista. Ale trzeba zrobić jakikolwiek krok.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

38

Odp: jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..
Cyngli napisał/a:

Urodzi, bo jej facet tego od niej oczekuje, bo nawet tutaj, na forum dla kobiet, piszecie jej wprost, że wszystko się samo ułoży, a miłość do dziecka przyjdzie.

Ja jestem realistką. Miłość do dziecka wcale przyjść nie musi. A w życiu nic się samo nie układa.

Poza tym, ona nie napisała, że chce zacząć żyć gdzie indziej i z czystym kontem. Więc nie sądzę, by chciała zostawić partnera. Ona jedynie nie chce dziecka, które nosi.

W uporządkowaniu pewnych emocji pomoże specjalista. Ale trzeba zrobić jakikolwiek krok.

Miłość do dziecka przyjść nie musi, ale tez wykluczyć jej nie możesz Cyngli, trzeba poczekać.  Nie ona jedna biła się z podobnymi myślami gdy zaszła w nieoczekiwaną ciążę i dziś dzieci odchowane...
W życiu może nie wszystko samo się układa, ale na pewno wiele tak, a strach ma wielkie oczy.

Co do pójścia do specjalisty, to się zgadzam.  Jeśli kobieta nic nie ma do roboty, tylko nakręcać się negatywnie swoją ciążą, to niech ten czas poświęci na pójście do lekarza psychiatry. Będzie z pożytkiem dla niej i dla dziecka.

Posty [ 1 do 38 z 129 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » jestem w ciazy, nie chce tego dziecka..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018