netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

On stworzył mnie, takiego jakim jestem...

1 odpowiedź1 919 wyświetleńzałożony przez Primus, 21.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » On stworzył mnie, takiego jakim jestem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-21 22:50:22)

Temat: On stworzył mnie, takiego jakim jestem...

...czyli:

MY - PIŁSUDCZYCY - jacy byliśmy, jesteśmy...będziemy!


http://www.youtube.com/watch?v=rDnzocqKI00


"ON stworzył mnie (takiego jakim jestem), tak jak stworzył nas wszystkich" - te słowa, wypowiedziane przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego o Marszałku Józefie Piłsudskim, są również kwintesencją mojego być, albo nie być. Jakim Piłsudski był człowiekiem, można by zapytać i skąd ja (rocznik 1981), mogę to wiedzieć? Przede wszystkim z rozmów z potomkami dawnych współpracowników Marszałka, oraz z bogatej, rozległej literatury tego tematu - ale nie tylko, przede wszystkim z owego niezwykłego ducha jedności, który stał się oficjalną filozofią życiową. Wielkość Piłsudskiego nie polega na tym że zwyciężył w Wojnie 1920r., że odbudował i podźwignął Polskę z ruin wielosetletniej niewoli, że potrafił czynem wyznaczać i kształtować realne polityczne byty, oraz umiał i potrafił uznać duży wkład w odbudowę tej niepodległości jego politycznym konkurentom - Narodowym Demokratom z Romanem Dmowskim i Ignacym Paderewskim na czele (endecję cechowała jednak całkowita bierność, oni bowiem liczyli zawsze na innych, najpierw na Rosję, potem na Francję i Anglię, następnie na Stany Zjednoczone, zawsze oglądali się na innych, choć często ci "inni" jakoś nie garnęli się by wyciągnąć Polskę z niewoli - Piłsudski był człowiekiem czynu, On nie patrzył na inne państwa, Marszałek chciał byśmy naszą niepodległość odbudowali sami, chciał byśmy to my zbudowali sobie państwo i wzięli za nie odpowiedzialność, wszystko co tworzył miało w konsekwencji pozytywny wymiar, nawet zamach stanu 1926r., który zatrzymał prawie wszystkie negatywne procesy trapiące państwo. Łatwo tu porównać go z zamachem stanu Jaruzelskiego, z 13 grudnia 1981r. Ten drugi przewrót zupełnie na odwrót...zatrzymał dosłownie wszystkie pozytywne procesy zachodzące w Polsce).

"Byście o sile nie zapomnieli"

Tak naprawdę wielkość Józefa Piłsudskiego polega na tym że definiuje On nasze państwo...do dnia dzisiejszego i będzie tak również w przyszłości. Jeśli chcemy przetrwać, jeśli chcemy odbudować siłę naszej gospodarki, rolnictwa, przemysłu, musimy być silni, ale by to sobie uzmysłowić musimy przyjąć to i zaakceptować w naszych sercach i umysłach. Piłsudski był człowiekiem lewicy (przynajmniej oficjalnie), ale jeszcze bardziej niż socjalistą był demokratą - świadczy o tym list z 1902r., wysłany do Stanisława Wojciechowskiego (późniejszego prezydenta RP w latach 1922-1926), w którym Piłsudski pisze głównie o Niepodległości i podporządkowaniu wszystkich środków Polskiej Partii Socjalistycznej temu celowi. Co zaś się tyczy przyszłego ustroju Niepodległej Polski, pisze iż: "Reszta będzie zależna od woli społeczeństwa".  Dla mnie zupełnie niesamowite, gdyż czy kiedykolwiek słyszeliście z ust dzisiejszych "lewicowców" aby należało pozostawić ich często popierniczone społeczne pomysły "woli społeczeństwa?". A czy współcześni Piłsudskiemu komuniści kiedykolwiek pozostawiali cokolwiek ze swych planów pod osąd własnego społeczeństwa? Lenin mówił oficjalnie: "Ludzie nie potrzebują wolności. Wolność jest jedną z form burżuazyjnej dyktatury. W państwie godnym tego miana nie ma miejsca na wolność. Lud chce sprawować władzę, lecz cóż zrobiłby, gdyby mu ją dano?".

Dla sowieckiego systemu Piłsudski był wrogiem największym (wbrew pozorom o wiele większym niż Hitler), Jego bowiem nie można było dostosować do systemu komunistycznego (zresztą, prawdę powiedziawszy do żadnego systemu totalitarnego), był człowiekiem nie do oswojenia, nie do kupienia, a co najgorsze i niewybaczalne dla komunistów - myślał samodzielnie, analizował i dostrzegał znacznie dalej niż inni ludzie. Przykładem niech będzie fakt, iż przed 1905r., Piłsudski zakładał że niepodległość Polski może zostać wywalczona poprzez świadomych swych celów robotników i ludzi którzy nimi pokierują, gdy zaś nastał rok 1905 i doszło do pierwszych antycarskich wystąpień, przyszły Marszałek, już wówczas, na samym początku strajków i całej Rewolucji 1905r., zauważył że...nic z tego nie będzie. Do następnej okazji przygotował się już staranniej (Związek Strzelecki, Towarzystwo "Strzelec", Związek Walki Czynnej, potem Pierwsza Brygada, następnie Legiony, POW, aż wreszcie 11 Listopada 1918r., pokojowe rozbrojenie niemieckiego garnizonu w Warszawie i utrzymanie wywalczonej niepodległości w latach 1919-1920). Wreszcie największy bodajże program, jaki Marszałek kiedykolwiek opracował dla Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej - projekt idei MIĘDZYMORZA. Co ciekawe, ten projekt, został uznany oficjalnie zarówno przez Francuzów, Anglików, Amerykanów, ale także Ukraińców i Łotyszy, za "Największy i najbardziej znaczący plan przebudowy Wschodu Europy, jaki kiedykolwiek powstał w historii".

http://www.youtube.com/watch?v=FZ3U3W3RtrA

Dlatego też w tym temacie postanowiłem wyjaśnić genezę, historię, tradycję i współczesność "ruchu piłsudczykowskiego", opowiedzieć o nim całą prawdę, takim jaki był i jaki jest obecnie. Nie piszę tego jednak tylko jako ciekawostki historycznej. Temat ten, ma stać się informacją o tym, co jest i będzie celem politycznym piłsudczyków w przyszłości.

Nie było chyba w historii Polski ugrupowania równie sponiewieranego i oczernionego jak tzw.: "piłsudczycy". Dużą zasługę w ich znieważaniu i opluwaniu mogli sobie przypisać komuniści, szczególnie w okresie PRL-u, gdy za wszystko co złe obarczano tzw.: "Sanację". PPR-owcy ideowi, polityczni (i niekiedy rodzinni), potomkowie krwawych zaprzańców z Komunistycznej Partii Polski, mieli w tym dziele pokaźne zasługi. Ale, przecież to nie komuniści rozpoczęli prawdziwą walkę z "polityczną ideą Marszałka Piłsudskiego", oraz ludźmi, którzy tej idei pozostali wierni "aż do ofiary życia swego". Prawdziwym wrogiem ugrupowania piłsudczykowskiego, byli narodowcy - endecy. których małe, ciasne i ograniczone rozumki, nie mogły przyjąć do wiadomości i zaakceptować podstawowego faktu - Polska nie przetrwa jako słabe, narodowe państwo, jako państwo typu piastowskiego.

Taki twór, będzie siłą rzeczy (przez tzw.: samoistny pęd historii), podatny na wpływy większych i potężniejszych sąsiadów - Niemcy i Rosję. Będzie musiał się któremuś z tych dwóch państw podporządkować, czyli innymi słowy "płynąć w głównym nurcie", niemieckiej, bądź rosyjskiej polityki zagranicznej. Jedynym ratunkiem i jedyną możliwością na zapobieżenie takiemu scenariuszowi (który wcześniej czy później wymusiłby na Polsce uczestnictwo w wojnie, po stronie jednego z tych dwóch państw - przy czym działania wojenne toczono by...na ziemiach polskich), jest idea MIĘDZYMORZA. Trzeba też pamiętać, że wybierając model endecki - małego, plemiennego państewka narodowego, jesteśmy u samego początku przedmiotem, a nie podmiotem polityki (i mówię tu tylko o polityce w naszym regionie, a nie w skali europejskiej). Wystarczy bowiem, że nie będziemy spełniali wszystkich poleceń naszego "sojusznika", by ten, w miłym tonie i "po przyjacielsku", dał nam do zrozumienia że "oni przecież w każdej chwili mogą się dogadać z drugą stroną. Pamiętacie rozbiory? Nie! To se przypomnicie".

Ale ani komuniści, ani Narodowi-Demokraci, nie wyrządzili ruchowi piłsudczykowskiemu takiej szkody, jaka spadła na nich ze strony społeczeństwa polskiego. Klęska wrześniowo-październikowa 1939r. była szokiem dla Polaków, którzy wcześniej słyszeli w miarę zgodny komunikat: "Silni, Zwarci, Gotowi", oraz "Nie oddamy nawet guzika od munduru". To co stało we wrześniu 1939r., było totalnym zaprzeczeniem tych słów, mało tego, żeby chociaż przegrać, a tu całkowicie zniszczono całe państwo, budowane przez dwadzieścia wcześniejszych lat, kosztem ogromnych wyrzeczeń przez całe polskie społeczeństwo. Ale trzeba pamiętać że Wrzesień 39, był katastrofą także dla całej piłsudczykowskiej formacji, to była katastrofa w sensie psychologicznym i moralnym, ci ludzie po pierwszym szoku zdali sobie sprawę, że popełnione zostały błędy i ich poszukiwali, na tajnych całonocnych rozmowach, w gronie dawnych legionowych przyjaciół, radzono: "Jak to się stało, jak do tego doszło, jakie błędy popełniono"? Propozycje były różne - konsensusu nie osiągnięto. Klęska wrześniowa stała się jednak dla tego ruchu prawdziwym "końcem świata" (i chodzi mi tutaj głównie o świat pewnych wartości), ich głos w społeczeństwie był coraz słabiej słyszalny. "Pierwsza Brygada", zniknęła z kanonu konspiracyjnych warszawskich pieśni - zastąpiła ją "Warszawianka". Zawołanie: "Na stos rzuciliśmy nasz życia los", stanie się w latach okupacji, niczym obelga rzucona Polakom w twarz.

Niewątpliwie smutny to był czas. Wejście Niemców do Warszawy i klęska Polski (podkreślam w wojnie z dwoma napastnikami jednocześnie), była prawdziwym kresem tej formacji. Ideały piłsudczykowskie, zostały wyśmiane, najpierw przez żądnych odwetu przeciwników tzw.: "Sanacji", którzy robili co mogli by zdążających do Anglii byłych piłsudczykowskich oficerów upokorzyć (wielu zamykano w obozach internowania na Wyspie Wężów i w innych obozach, jako tzw.: "element niepewny moralnie i politycznie"). Na rozkaz gen. Władysława Sikorskiego utworzono najpierw ośrodek odosobnienia we Francji w miasteczku Cerizay, gdzie kierowano od razu podejrzanych o piłsudczykowskie sympatie, oficerów i żołnierzy, którzy wydostali się z okupowanej Polski i chcieli dalej walczyć o niepodległość w Armii Polskiej we Francji. Pensjonariusze, tego "ośrodka", przezwali obóz w Cerizay - obozem "Serezy" (co miało być nawiązaniem do obozu internowania w Berezie Kartuskiej, z lat 1934-1939).

Po klęsce Francji i ewakuacji polskiego rządu do Anglii w czerwcu/lipcu 1940r. najpierw zebrano ów: "moralnie niepewny element", na stadionie Glasgow Rangers, potem przewieziono do Douglas oraz  Broughton. Część wywieziono zaś na szkocką wyspę Bute, zwaną "Wyspą Węży" i tam trzymano pod strażą, niczym jeńców czy zbrodniarzy. I właśnie takie myśli zaczęły krążyć wśród szkockiej ludności, która zastanawiała się kim są osadzeni na "Wyspie Wężów" w miasteczku Rothesay, polscy oficerowie. Osadzony w tym obozie Władysław Dec, wspominał po latach w swej książce "Narvik i Falaise", pewnego miejscowego Szkota, który zapytał go: "Czy wy jesteście podejrzani? Mój ojciec mówił, że w Rothesay osadzeni są Polacy, którzy w Polsce...współpracowali z Niemcami". Osadzony także tam Henryk Halicki skarżył się: "Niemcy postąpili ze mną szlachetniej niż tutaj rodacy, bo pozwolili zatrzymać broń ręczną, traktując mnie jak rycerza, natomiast tu postąpiono ze mną jak z paskarzem lub bandytą".

Za całą tą polityką, usuwania z wojska, upokarzania i osadzania w obozach internowania, żołnierzy i oficerów (głównie oficerów), o sympatiach piłsudczykowskich, stał osobisty przyjaciel Sikorskiego, minister w jego rządzie, a prywatnie historyk i działacz ludowy - Stanisław Kot, który bardzo przykładał się do jak twierdził: "Oczyszczania wojska z sanacyjnych figur". Żołnierze, którzy mogliby walczyć na froncie z wrogiem, byli przetrzymywani w obozie za drutami kolczastymi i pod strażą, niczym przestępcy wojenni, lub bandyci. Zdarzały się też przypadki fizycznego znęcania się nad osadzonymi: bicie, wykręcanie rąk, wiązanie i kneblowanie. A do tego dochodziło wszechobecne pijaństwo i coraz większe zniechęcenie. Uczucie beznadziei nie było obecne tylko wśród żołnierzy osadzonych w Rothesay, ale także, a może przede wszystkim widoczne było w kraju.

Pusty był Belweder, skąd wyjechała z córkami (Wandą i Jadwigą), pani marszałkowa Aleksandra Piłsudska. Pusta była ulica Klonowa, przy której stał dom marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, w koszarach szwoleżerów stanęło wojsko niemieckie, to samo "Kawiarnia Europejska", gdzie dotąd siadali polscy oficerowie, którzy często przechwalali się w otoczeniu płci pięknej swymi bojowymi zasługami, ale jednocześnie słynęli z niezwykłej estymy jaką darzyli płeć piękną, oraz posuniętą do granic "szarmanckością" (żaden z oficerów WP, nawet nie pomyślał, by całując dłoń kobiety, podnieść ją do ust. Należało się samemu pochylić i skłonić lekko dotykając ustami niewieściej dłoni). Teraz w tym samym miejscu serwowano kawę "nur fur Deutsche". Wszystko się zmieniło, dawna Warszawa przestała istnieć, zaczynała się szara okupacyjna rzeczywistość.

Ale nawet w tych dniach, ogólnego zniechęcenia i ciągłych oskarżeń o upadek państwa, wytaczanych często przez ludzi, którzy wcześniej nie kiwnęli palcem w obronie Rzeczypospolitej, znaleźli się dawni legioniści, którzy postanowili działać. Przykładem niech będzie tutaj osoba kapitana Zygmunta Hempela. Ten człowiek (żołnierz I Brygady Legionów Polskich i Polskiej Organizacji Wojskowej, Uczestnik Wojny 1920, we Wrześniu 1939 r. został czterokrotnie ranny w obronie Warszawy), przed wojną nie należał do salonowych wyjadaczy. Rzadko się pokazywał na balach i imprezach i miał raczej opinię człowieka spokojnego, a nawet nieśmiałego. W towarzystwie prawie nie zabierał głosu, raczej siedział i uśmiechał się do każdego, nie chcąc nikogo urazić. Był przy tym niezwykle miły - nie miał wrogów, gdyż każdemu chciał pomagać i pocieszać. Był jednak traktowany wśród przyjaciół, jako taki trochę "dziwoląg".

Wojna, a raczej klęska wrześniowa zmieniła go diametralnie. Stał się pewnym siebie, zdecydowanym człowiekiem, który postanowił skupić wokół swej osoby "rozbitków" z formacji piłsudczykowskiej. Skontaktował się najpierw ze swym przyjacielem Henrykiem Duninem-Borkowskim (dla mnie postać wręcz posągowa, polski przedwojenny dyplomata, arystokrata, który posiadając ponoć jakichś hiszpańskich przodków, miał możliwość wyrobienia sobie paszportu i wyjazdu z okupowanego kraju do Hiszpanii - ponoć taka propozycja padła ze strony władz hiszpańskich, jednak Henryk Dunin-Borkowski...odmówił wyjazdu, następnie założył i prowadził jako redaktor naczelny piłsudczykowskie pismo: "Myśl Państwowa". We wrześniu 1942r., aresztowany przez gestapo i osadzony na Pawiaku. Potem trafił do obozu koncentracyjnego we Flosenburgu, gdzie zginał zamęczony 27 marca 1943r.).


Tyle na początek - resztę opiszę w kolejnym poście smile wink


"Synkowie moi, poszedłem w bój,

jako wasz dziadek, a ojciec mój,

jak ojca ojciec i ojca dziad,

co z Legionami przemierzył świat,

szukając drogi przez krew i blizny

do naszej wolnej Ojczyzny!"

JERZY ŻUŁAWSKI

http://salski.prawynurt.pl/upload/upload/articles/59/1e24_1386649958.jpg

A wiecie może kto był "Najmłodszym Ojcem Polskiej Niepodległości"? Był to jeden z najzdolniejszych oficerów legionowych, Pułkownik LEOPOLD LIS-KULA. Od sierpnia 1914r. był w Pierwszej Kadrowej, potem w Legionach, walczył w krwawych bojach pod Krzywopłotami (9 XI 1914), Łowczówkiem (22-26 XII 1914), Ożarowem, Jastkowem (31 VII- 2 VIII 1915) i Kostiuchnówką (4-7 VI i 4-6 VII 1916 gdzie poprowadził jeden z najodważniejszych w tej bitwie szturmów na rosyjskie okopy zdobywając wszystkie rosyjskie działa i to w sytuacji gdy wspomagający Polaków Austriacy po prostu...uciekli). Walczył jednocześnie na froncie włoskim, prowadząc jednoczesną agitację za Polską Organizacją Wojskową. Od listopada 1918r. Lis-Kula walczył w Galicji Wschodniej z Ukraińcami o Lwów. Poległ 7 marca 1919r., w bitwie pod Torczynem. Miał wówczas 22 lata (sam był urodzony...11 listopada 1896r.). Józef Piłsudski złożył wieniec nad Jego grobem, na wieńcu było napisane: "Memu dzielnemu chłopcu".

http://histmag.org/grafika/articles5/lis-kula1.jpg

http://www.youtube.com/watch?v=xQjTrookweA

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » On stworzył mnie, takiego jakim jestem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026