Witam, post w zakładce psychologia bo to musi być coś głebszego niż zwykły pech... Za każdym razem kiedy poznaję mężczyznę, rozmawiamy, poznajemy sie... w pewnym momencie gość przestaje sie odzywać, często zupełnie bez słowa. Za każdym razem nic tego nie zapowiada. I nie zdarzyło mi sie to 2 czy 3 razy... W przeciągu ok 1,5 roku może z 7... Przedział wiekowy mezczyzn to 20-25 lat, wiec częśc była z pewnoscią niedojrzała ale... czy wszyscy? Nie sądze, a właściwie jestem prawie pewna, prawie bo nie zdążyłam bardzo dokładnie poznać człowieka. Wiadomo, każda sytuacja jest inna tak jak ci mężczyźni, od przystojnych i pewnych siebie po niedowartościowanych, od zamoznych do tych z długami, doświadczonych przez życie i farciarzy... W każdej z tych relacji zachowywałam sie normalnie, zadnych scen zazdrosci, okłamywania, okazywania braku szacunku, parcia na jakieś głupoty typu pieniądze, prezenty, obmawiania za plecami... Jak tak o tym myslę to każda z tych sytuacji łączy jedno- pokazywałam, ze mi zależy, ale nienachalnie. Moze o to chodzi, nie wiem, ma być tak, że na początku zależeć powinno tylko mężczyźnie a kobietę ma sobie zjednać z czasem...? Troche to dla mnie głupie bo b relacji staram sie dawać tyle samo co biorę... Moze macie jakiś pomysł, jak to wygląda obiektywnym okiem? To moja wina ze tak sie dzieje?
Podobne tematy
Witam, post w zakładce psychologia bo to musi być coś głebszego niż zwykły pech... Za każdym razem kiedy poznaję mężczyznę, rozmawiamy, poznajemy sie... w pewnym momencie gość przestaje sie odzywać, często zupełnie bez słowa. Za każdym razem nic tego nie zapowiada. I nie zdarzyło mi sie to 2 czy 3 razy... W przeciągu ok 1,5 roku może z 7... Przedział wiekowy mezczyzn to 20-25 lat, wiec częśc była z pewnoscią niedojrzała ale... czy wszyscy? Nie sądze, a właściwie jestem prawie pewna, prawie bo nie zdążyłam bardzo dokładnie poznać człowieka. Wiadomo, każda sytuacja jest inna tak jak ci mężczyźni, od przystojnych i pewnych siebie po niedowartościowanych, od zamoznych do tych z długami, doświadczonych przez życie i farciarzy... W każdej z tych relacji zachowywałam sie normalnie, zadnych scen zazdrosci, okłamywania, okazywania braku szacunku, parcia na jakieś głupoty typu pieniądze, prezenty, obmawiania za plecami... Jak tak o tym myslę to każda z tych sytuacji łączy jedno- pokazywałam, ze mi zależy, ale nienachalnie. Moze o to chodzi, nie wiem, ma być tak, że na początku zależeć powinno tylko mężczyźnie a kobietę ma sobie zjednać z czasem...? Troche to dla mnie głupie bo b relacji staram sie dawać tyle samo co biorę... Moze macie jakiś pomysł, jak to wygląda obiektywnym okiem? To moja wina ze tak sie dzieje?
Twoi spotykacze sa w takim wieku, kiedy intensywnie sie przebiera i mysle, ze nie ma sie czym przejmowac. To niezbyt przyjemne, ale nie szukaj winy w sobie- znajdziesz kogos, jesli bedziesz intensywnie szukac, nie zatrzymuj sie przy kims fajnym, ale z ktorym nie ma tego czegos. Powodzenia ![]()
Wiem, że to trudne - ale musisz czekać. Ważne jest nastawienie w życiu - rób dobre rzeczy, uśmiechaj się, kochaj to, co robisz. To może wydawać się bardzo ogólnikowe, "nie do złapania" w naszej szarej codzienności, ale gwarantuję, że tak jest łatwiej... i na pewno się uda. Większość kobiet, które nie spotkało swoich "tych jedynych" na początku ma różne doświadczenia, nie ma co jednak na ich podstawie budować obrazu całego męskiego społeczeństwa.
Osobiście mogę tylko dodać, że są na tym świecie jeszcze dobrzy, zaradni, optymistyczni, z poczuciem humoru, sympatyczni i jednocześnie przystojni faceci, z którymi można spędzić resztę życia. ![]()
Życzę Ci powodzenia!
4 2014-02-18 20:05:14 Ostatnio edytowany przez mlodaico? (2014-02-18 20:06:46)
Dziękuję Wam ślicznie za odpowiedzi, trochę mnie uspokoiły i natchnęły optymizmem:)
Wam także zyczę powodzenia:)
![]()
A może jednak coś jest na rzeczy.
Zastanów się, jaką wspólną cechę mają ci panowie?