Witam wszystkich
jestem nowa na forum, już nie raz miałam zamiar napisać ale jakoś nie mogła się zebrać
jestem ponad rok po ślubie, razem jesteśmy 6 lat od początku nasz związek był dziwny ale wiecie jak to jest na początku kiedy hormony szaleją i tobą poniewierają i wielu rzeczy po prostu się nie widzi, lub nie chce widzieć....a więc tak, na początku była chora zazdrość. Nie mogła pracować, mieć znajomy itp itd z czasem na szczęście to przeszło, nie całkowicie ale jest lepiej. Od początku nie byliśmy typem pary która potrafi gdzieś razem wyjść zabawić się,porozmawiać iść do kina czy zrobić popcorn i obejrzeć film. On w pracy ja w domu, w wolne dni potrafi iść do kolegi czy brata i nie ma go pół dnia po czym przychodzi i zasiada przed komputerem i tak w kółko ;/ oczywiście zdarza nam się wychodzić z domu ale to chyba raz nawet nie wiem ile...cały czas sobie myślałam, pojawi się dziecko nasze życie nabierze kolorów, znaczenia i będzie super ale tu niestety jest problem jesteśmy po jednej nieudanej próbie in vitro.
Staram sobie to jakoś ułożyć w głowie, przecież można żyć bez dziecka! ale czy do tego nie potrzeba normalnego partnera? można cieszyć się życiem nie mając dzieci, prawda? przecież można robić tyle innych rzeczy a ja siedzę tylko w domu i użalam się na sobą i niestety rozmowa nic nie daj, próbowałam tysiąc razy i nic z tego ;( pomaga na jakiś tydzień. Tłumaczę że może nigdy nie będzie nam pisane zostać rodzicami i że powinniśmy czerpać radość z życia bo jak mam żyć od in vitro do in vitro to chyba zwariuję
a na tym jeszcze nie koniec, sytuacja finansowa zmusiła nas do zamieszkania z teściami i to jest gwóźdź do mojej trumny!! ciągłe gderanie, teściowie traktują mnie jak służącą przynieś wynieś pozamiataj przydusza mnie, chcę sobie coś obejrzeć a ona potrafi mnie wołać po 10 razy w ciągu godziny
masakra....ostatnio co raz częściej jak wychodzę z psem na spacer myślę sobie, co by było gdybym poszła przed siebie i nigdy nie wróciła ? Czy coś jest zemną nie tak ? czy jestem zakompleksioną kobietą która marnuje sobie życie ?
Podobne tematy
Kika...a Twoi znajomi czy przyjaciele...spotkaj się z nimi, porozmawiaj, wyjdź do kina... to dobrze Ci zrobi
Może zbyt często myślisz o dziecku i to Cię dołuje...też długo czekałam na swojego synka...wszystko w życiu ma swój czas...a stres tylko działa na Ciebie niekorzystnie
Dziękuję że odpisałaś na mój post
Taaa to pomaga ale niestety tylko na chwilę...
Musisz pracować. Musisz... Skoro nie ma dzieci, to musi być praca.
Staram sobie to jakoś ułożyć w głowie, przecież można żyć bez dziecka! ale czy do tego nie potrzeba normalnego partnera?
Czyli z tego wychodzi, że Twój partner jest nienormalny, w związku z tym zamiast niego do kochania będziesz miała dziecko. Dzieckiem sobie partnera nie zastąpisz, a jeśli to zrobisz, to wyprodukujesz małego człowieka, który będzie miał potłuczona psychikę przez to, że mamusia rekompensowała sobie nim to, że tatuś się do niczego nie nadaję.
Po jasną cholerę Ci taki mąż, że tak się wyrażę. Jesteście rok po ślubie, a ze sobą 6 lat, hormony tyle nie działają, co Cię pchnęło do formalizowania tego "związku"
Witam. Ja jestem kilka miesięcy po ślubie i już czuję się samotna. Mam 34 lata, właśnie jestem w ciąży chcianej, mój partner jest ode mnie o 6 lat młodszy. Jego zainteresowania to komputer i piwo. Tylko dlaczego aż tak często, że nie możemy nawet spędzić wieczoru sobotniego razem. Rano wstaje i leci do komputera, wieczorem po pracy też leci zaraz do komputera. W weekendy też jest nie lepiej. Ostatnio mi powiedział, że nie będzie mnie zabawiał tylko dlatego, że jestem na zwolnieniu i się nudzę, bo on też ma prawo odreagować. Może nie potrafię go już zachęcić, chociaż nie znamy się aż tak długo. Może nie dojrzał jeszcze do roli męża i przyszłego ojca, a ja się tylko oszukiwałam. To takie banalne jak się o tym pisze.
Witam. Ja jestem kilka miesięcy po ślubie i już czuję się samotna. Mam 34 lata, właśnie jestem w ciąży chcianej, mój partner jest ode mnie o 6 lat młodszy. Jego zainteresowania to komputer i piwo. Tylko dlaczego aż tak często, że nie możemy nawet spędzić wieczoru sobotniego razem. Rano wstaje i leci do komputera, wieczorem po pracy też leci zaraz do komputera. W weekendy też jest nie lepiej. Ostatnio mi powiedział, że nie będzie mnie zabawiał tylko dlatego, że jestem na zwolnieniu i się nudzę, bo on też ma prawo odreagować. Może nie potrafię go już zachęcić, chociaż nie znamy się aż tak długo. Może nie dojrzał jeszcze do roli męża i przyszłego ojca, a ja się tylko oszukiwałam. To takie banalne jak się o tym pisze.
Wcale się nie dziwie, w końcu on ma 28 lat. Facet nie powinien być młodszy od kobiety. Może do 2 góra 3 lat.
Starszy facet niezależnie od tego czy 2 lata czy 10 nie oznacza większej mądrości czy dojrzałości emocjonalnej, czego przykładem jest taka płytka odpowiedź na mój wpis.