netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

9 odpowiedzi4 424 wyświetleniazałożony przez Rayla, 10.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Rayla (2014-02-11 00:15:23)

Temat: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Witajcie.
Jak zapatrujecie na sytuację, w której jedna strona przez pewien krótki okres czasu unika swojej drugiej połówki, po czym siłą zmuszona do rozmowy przyznaje, że "nie chce się rozstawać, ale... nie ma już gdzieś tej magii, tego czegoś, co przyciągała do tej drugiej osoby". Dalej się spotykamy i to nie tylko z mojej inicjatywy, przejawia jakieś tam zaangażowanie, ale ja w tym momencie w niemal każdym geście wyczuwam fałsz. Obawiam się, że skoro raz mu się znudziło, to równie dobrze może się to powtórzyć.
Druga sprawa, która mnie nurtuje (gdyby wypowiedział się ktoś, kto jest w związku na odległość - byłoby super) czy nie widując się ze sobą 5 dni w tygodniu to normalne, że się ze sobą nie kontaktuje? Obserwuję moje koleżanki w związkach - jedna prawie ciągle pisze smsy ze swoim chłopakiem, druga to samo, trzecia bardzo często wisi na telefonie. U nas chyba nigdy tak nie było, żeby codziennie się kontaktować, ale co 2-3 dzień albo on dzwonił, albo ja. Teraz potrafi przelecieć cały tydzień bez jednej rozmowy, często jest też tak, że albo godzinami nie ma zasięgu/wyłączony tel albo np. godzinami nie odpisuje. Dobija mnie takie coś, nienawidzę siebie za takie wydzwanianie do niego, ale często jest tak, że jak już sobie odpuszczam to zaraz albo mój tata czegoś od niego chce albo moi dziadkowie nas zaproszą do siebie - zawsze wypadnie coś, przez co będę musiała do niego zadzwonić. Telefon mu szwankuje, ale nie wszystko można zwalić na karb tego. Mam świadomość, że jeśli jest w domu, to może napisać na gadu-gadu, albo pisać z bramki internetowej, a zdarzyło się to może ze dwa razy.
Wkradła się nuda, mnie się po prostu nie chce 50 sobotę z rzędu siedzieć w domu i oglądać film (w trakcie którego on zawsze zasypia, ZAWSZE), ale nawet na głupi spacer nie mogę go wyciągnąć, bo nie ma czasu i przychodzi dopiero późnym wieczorem.
Wiem, że nie zawsze są motylki, ale jak to możliwe, że w przeciągu kilku miesięcy można co chwilę kłócić się o pierdoły, mimo, że kiedyś kłótnie były sporadyczne?

Przepraszam, jeśli trochę chaotyczne to wszystko. Wylewam z siebie gorzkie żale tutaj, bo nie chcę się zwierzać komuś, kto zna nas oboje. Za dużo jest potem zamieszania i tłumaczenia, a i zdarzy się, że te informacje płyną dalej, do osób, które nie powinny ich słyszeć.
Kocham go, ale jestem zmęczona. Non stop rozmawiam z nim na temat tego, że potrzebuję więcej kontaktu, ale jak to jak mówienie do ściany. Już-już postanawiam sobie, że robię przerwę, ale zawsze w takim momencie on robi coś takiego, że już sama nie wiem. Albo ktoś z mojej rodziny go wychwala przy mnie pod niebiosa, jaki to wspaniały, uczynny chłopak.
Z tego, co mówi i robi to jestem niemal pewna, że dalej mnie kocha, ale nie do końca "mu się chce". Jak sam powiedział, lepiej coś naprawiać w trakcie, a nie po fakcie, że jakby się to rozpadło, to mógłby żałować. Ale nie rozumie, że ja po czymś takim potrzebuję więcej bliskości, więcej zaangażowania, że nie zadowala mnie to minimum, które jest teraz. 

Nie wiem już sama jak się ze sobą mam, opisałam to jak mogłam, z chęcią poczytam wasze komentarze i ewentualne porady.
Pozdrawiam.

2

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Wiesz ja przerabiałam niejednokrotnie temat zwiazku na odleglosc i mimo walki zawsze konczylo sie fiaskiem poniewaz jesli tylko jedna strona walczy o zwiazek z reguły nic to nie daje! Przynajmniej ja tak uwazam.Ma za soba rozwód sama wychowuje dwoje wspaniałych dzieciaczkow mój ex- maż nie placi wogole na dzieci mało tego podczas kiedy ja pracowalam ciezko za granica na zycie zrobił innej babie kolejne dziecko i ma to w dupie. Na dzien dzisiejszy mieszka w naszym wspolnym domu ktory remontowałam od podstaw i za własne pieniadze go urzadziłam z nową kochanka big_smile A ja hmmm zostałam sama z dziecmi bez jakichkolwiek dochodow.Na szczescie poszlam po rozum do glowy zabralam dzieci za granice posłałam je do szkoły i jakoś do przodu big_smile Ale wracajac do tematu tak wygladał moj zwiazek na odleglosc.Ciezko jest budowac jakikolwiek zwiazek z dale od drugiej osoby tymbardziej ze ma sie potrzebe bliskosci tego drugiego czlowieka zrozumienia wsparcia a zarazem ciepla smile Nie bede ci pisala ze powinnas go zostawic bo to Twoj wybor ale powiem Ci ze powinnas sie zastanowic czy tak własnie chcesz zyc? Łap zycie za nogi poki jestes młoda bo jesli teraz nie znajdziesz sobie partnera ktory bedzie Cie wspierał szanował i był przy Tobie jak nie myslami to cialem to całe Twoje zycie może przebiec naprawde bolesnie.Mysl o sobie przede wszystkim!!! Jestes warta wszystkiego co najlepsze i zaslugujesz na wszystko co najlepsze. Jesli czujesz ze to ten walcz o to uczucie jesli nie Jestes pewna nie trac czasu i szukaj dalej uczucia i milosci ktora pozwoli ci rozwinac skrzydła!!!! Powodzonka

3

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

rayla, ile macie lat? jak długo jestescie razem? ile km was dzieli?

w duzym skrócie popraw mni jesli się mylę ale chciałabym sobie ustytematyzować:
on ma wątpliwości, kocha cię, ale magia zniknęła. ty podobnie, zaczynasz mieć wątpliwości czy to ma sens. mało się kontaktujecie, spotykacie tylko w weekendy ale jest nudno bo tylko filmy, bo on nie chce robić z tobą nic innego. ty byś chciała czegos więcej bo jednak go kochasz, ale on cię stopuje bo nie potrzebuje nic zmieniać  i to cię demotywuje. ty mu o to więc suszysz głowę, a on coraz bardziej się oddala.

4

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Ja 21, on 24. 3,5 roku jesteśmy razem, dzieli nas ok. 50km.
Tak, w sumie tak to mniej więcej wygląda. Najbardziej mnie demotywuje to, że on sam nie do końca wie czego chce: chce żeby było dobrze, ale nie ma zamiaru (nie chce mu się?) niczego zmieniać, ciągłe tłumaczenia dlaczego nie odpisuje na smsy: "Przecież wiesz, że ja nikomu nie odpisuje, już dużo osób mi zwróciło na to uwagę/wiesz, że nigdy nie byłem czasowy" itp.
Ja chcę, żeby nam się ułożyło - odechciewa mi się obserwując większość jego zachowań. Krew mnie zalewa, gdy obserwuję koleżanki szczęśliwe w związkach, bo ja teoretycznie mam wszystko, co mi do szczęścia potrzebne - tylko w praktyce jakoś to nie wychodzi.

5

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

no tak, jeśli od początku taka byla sytuacja z waszymi kontaktami bo on taki jest to przynajmniej nie musisz się obawiać, że to oznaka braku zaangażowania. gorzej gdybyście kiedyś mieli lepszy kontakt, a teraz on stopniowo słabł. rozumiem, że kiedyś ci taka częstotliwość nie przeszkadzała, ale teraz ci brakuje częstszych kontaktów z nim. Wydaje mi się, że w tej kwestii go nie zmienisz, skoro taką ma naturę, musisz niestety sama wychodzić z inicjatywą. Wg mnie wasze kontakty są bardzo rzadkie jak na 3 letni związek, ale oczywiście jest to subiektywne. nie złosc się na niego, że on nie czuje potrzeby częściej, po prostu sama do niego dzwoń np co drugi dzień wieczorem, a może nawet docelowo kiedyś codziennie, żebyście mogli opowiedzieć sobie jak wam dzien minąl. myślę, że jest to bardzo fajny nawyk, wieczorem przez kwadrans porozmawiać. oczywiście nie żadne godzinne rozmowy bo na to może nie być czasu ani ochoty, ale taki pogawędki mogą być fajne. Jak myślisz jak on na to zareaguje? albo sama napisz mu jakiegoś sms, nawet zwykłe ";*" w ciągu dnia. chyba odpisze? a może z czasem sam wpadnie na to żeby zacząć coś od siebie pisać?

moim zdaniem nie ma co na nim wymuszać. sama zmień się na lepsze, bądz dla niego fajną dziewczyną i może wtedy to zadziała na zasadzie AKCJA-REAKCJA. Nie każdy z natury jest super pomyslową osobą która zawsze wykazuje inicjatywę. faceci czesciej są niespecjalnie pomysłowi.  A co do tego, że czasem traci się magia- przypomnij może sobie jak wygladały początki waszego związku. wtedy na pewno on był bardziej zaangażowany, spróbuj znowu być tą ciekawą dziewczyną w której się zakochał. niestety czasem w związku nie zauważamy kiedy sami przestajemy się starać, a zaczynamy wymagać od tej drugiej strony. To wszystko jest trudne, ale jeśli ty go kochasz, a on ciebie to jest to do naprawienia.

A macie jakieś plany na wspólną przyszłosc?

6

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Taaak, często rozmawialiśmy o ślubie. Jakiś czas temu miał fazę, żeby najlepiej już teraz się pobrać, ale ja zawsze twierdziłam, że nie ma się co spieszyć, bo jeszcze studiuję dziennie i nie utrzymuję się sama, a on też kokosów nie zarabia. Jak skończę ten etap studiów mieliśmy plan wyjechać na jakiś czas za granicę. A czemu pytasz?

7

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

bo zastanawiam się na ile poważnie on traktuje ten związek i na ile jest zaangażowany, ale wygląda na to, że jest wink

8

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Trochę a może wcale nie tak 'trochę' przypominacie mi mnie i mojego eks po tym jak odwołaliśmy ślub, ale się nie rozstaliśmy bo: on nie miał jaj żeby zerwać, a ja byłam zbyt "przerażona", żeby to dostrzec. ("przerażona" że taki idealny związek za chwilę szlag trafi, po tylu latach przywiązania i zaufania) Ale Bogu dzięki i temu forum wreszcie się udało :-)

A pomyślałaś o tym, ze może skoro od początku nie miał potrzeby częstszych kontaktów z Tobą (więcej niż raz na 2,3 dni), nie wykazywał inicjatywy jeśli chodzi o spotkania, to u niego może tych motylków nigdy tak na prawdę nie było, po prostu najpierw było zwyczajnie miło, potem doszedł seks i było jeszcze milej, a teraz jak już wpadliście w rutynę, to coś mu nie pasi, ale nie wie co i na wszelki wypadek woli bezpieczną strefę (ani nie zrywa, ani zrywa, po prostu jest w tym "bycie" zwanym waszym związkiem).

Ps. Z tym tel to mnie zawsze rozwala jak czytam o tych problemach przez które biedak(obu płci) nie może odpisać na głupiego sms'a czy odebrać tel. Czy on na jakiejś Syberii mieszka, w dzikiej głuszy że nie ma zasięgu? Jeśli mieszka w strefie kiepskiego zasięgu(sygnał tylko przy oknie w kuchni wink ) to bym się tak nie czepiała, a w przeciwnym razie chyba zwyczajnie w ciągu dnia o Tobie nie myśli, bo gdyby tak było to co jakiś czas zerknął by na ten tel czy przypadkiem nie dzwoniłaś, nie napisałaś, skoro to Wasza droga kontaktu (chyba że pracuje 12h i raczej nie ma możliwości bawienia się tel). A jeśli rzeczywiście to wina tel, to dlaczego przez tak długi czas nie wymienił go na trochę lepszy model? Dziś gdy 24-latkowie to pokolenie od małego nauczone mobilności, aż wierzyć się nie chce w takie przypadki (co innego gdyby miał 40-tke i w trochę innych czasach był wychowany)? Może go w tym temacie przyciśnij. Btw ma jakiegoś dobrego kolegę? Czy jak jesteście razem i tamten napisze to odp od razu czy olewa temat? A jeśli ma wyj..ne na tel nie tylko od Ciebie,ale i od innych ludzi, to może na jakiś anyspołeczny typ trafiłaś, albo zwyczajnie brakuje mu kultury.
Ps. 2 A brałaś pod uwagę, że może jakaś inna panna pojawiła się w kręgu jego zainteresowania i jak akurat ją bajeruje, to wyłącza tel żeby przypadkiem nie musieć się jej tłumaczyć, po co po raz enty "babka ze spożywczaka dzwoni w sprawie pomidorów'? ;-)

9

Odp: Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

ewelina102 - powiem szczerze, że z tym odpisywaniem ma raz tak, raz tak. najczęściej jednak, gdy jesteśmy razem i przyjdzie do niego sms, to zobaczy od kogo, ew. czyta a odpisywanie zostawia na "po wyjściu". Raczej też nie wydaje mi się, żeby miał kogoś na boku. Na ile go znam, na tyle wiem, że by się przyznał, zwłaszcza, że o to też go pytałam.

sosenek - ale czy takie właśnie pisanie, dzwonienie codziennie nie sprawi, że będzie właśnie miał mnie w końcu dosyć?;) właśnie w tym tkwi paradoks: ja bym chciała, żeby to on pokazywał swoje zaangażowanie poprzez takie właśnie gesty, bo gdy ja to robię to za każdym razem mam wrażenie, że się zbytnio narzucam, bo mężczyzna to zdobywca i nie interesuje się tym co ma już podane na talerzu itp.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to chwilowa stagnacja, czy koniec związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026