Cześć,
nie wiem komu teraz mam się wygadać bo dziś znowu była wielka kłótnia... Może streszczę. Chodzi o to, że u mnie w rodzinie od 20 lat panuje jedna wielka zimna atmosfera. 20 lat temu coś się stało i do tej pory moja mama nie wybaczyła czegoś teściowej i rodzinie mojego taty. Ale jakoś z tym żyła bo nasze dobro ( moje i mojej siostry) było najważniejsze.
Nie wiem wydaje mi się,że wszystkiemu winna jest mama mojego taty- moja babcia, która ma takie usposobienie, że zawsze musi komuś wejść za skórę i jest powodem kłótni nie tylko w moim domu ale i w domu mojej cioci- siostry mojego taty.
Ja mam 23 lata moja siostra 21. Jesteśmy w środku naszej edukacji akademickiej, czasem zarobimy własne pieniądze, czasem dostaniemy stypendium socjalne- bo mimo, że jakby tu powiedzieć, jesteśmy dobrymi uczennicami i może dobrze wyglądamy, na tle innych osób odstajemy majątkowo. Ja teraz będę miała praktyki - nie wiem czy płatne czy nie a później muszę zdać na 2 stopień studiów, jeśli chciałabym kontynuować naukę w zawodzie - a chciałabym
Już mam po dziurki od nosa kłótni rodziców..Zawsze jest tak, że mama się broni, a tata jej nie ( nawet przed własną matką, która ubliża mojej mamie, albo się wtrąca w nieswoje sprawy, albo wścibuje nosa wszędzie..., też dopiero teraz to zauważam... jest taka dwulicowa, ale daje mnie i mojej siostrze pieniądze na wydatki itp , spędzamy Święta razem, mimo ,że atmosfera jest napięta i nikt nie chce poruszać tematu)/
Nie wiem co mam robić. Rodzice chcą się rozwieść- tzn moja mama najbardziej, tata nie chce - bo nie miałby gdzie iść.. W takich kłótniach, gdzie dla mojego taty jego matka jest najważniejsza, on może mojej mamie powiedzieć że jest chamem bydlakiem i czasem ją uderzyć..
Ja już mojej mamie mówiłam 3 lata temu, że jest to starszne, każdy powtarza, żeby się rozwiedli, ale mój tata nie chce... nei wiem co mam robić... Bo jak są razem i moja babcia się nie wtrąca to wsyztsko jest okej.. Pamietam jak w zeszłym roku pojechali razem za granicę we dwójkę ( mama i tata) to po powrocie byli jak nowe małżeństwo... Nie wiem co się dzieje.
Czuję taki niesmak i ogólną bezradność..
Zastanawiam się czy te kłótnie w domu nie są przypadkiem powodem tego, że ja mam problemy w relacjach z płcią przeciwną ( bo to mama jest jakby mężczyzną w tym związku). I ja też gram silną kobietę, a wcale taką nie jestem... Nawet przy chłopakach staram się być taka cool - chociaż wewnętrznie nie jestem... To mnie gubi. Nie mogę sobie faceta znaleźć- ale nie wiem czy też przez to..
Co mam zrobić? Nakłonić tatę na rozwód? Czy sama się wyprowadzić? Ja mam swoje życie, znajomych więc nie wiem... ehh ale rodzina najważniejsza...
Przepraszam za taki chaos,pisze pod wpływem chwili i emocji.