Witajcie :DDDD...Zacznę od tego,że raczej nie jestem w pełni hetero. Na początku- 3 klasa gimnazjum,a ja jak głupia wyczekiwałam kolejnego spotkania z moją Wychowawczynią. Zakochałam się w Niej i po ukończeniu szkoły jeszcze przez długi czas nie umiałam o Niej nie myśleć. Była dla mnie Autorytetem- i w sumie jest Nim nadal. Uczyła mojego ulubionego przedmiotu. Stałam się Jej "pupilkiem"xD. Chodziłam do Niej na dodatkowe zajęcia, które miały mnie przygotować do olimpiady...Jak Ją teraz przypadkiem spotkam to mam banana na twarzy, a do tego takie bardzo dziwne uczucie mi towarzyszy...Ale ja tu nie o tym...-2 klasa technikum, a ja zaczęłam coraz bardziej poznawać Koleżankę,za którą wcześniej nie przepadałam...W późniejszym czasie wypłakiwała mi się w ramie. Byłam na Jej każde zawołanie,a Ona na moje:)) -z dnia na dzień coraz bardziej się do Niej przywiązywałam,i nadal tak jest...Jest moją Przyjaciółką, choć ja pragnęłam kiedyś czegoś więcej. Najgorzej było jak pokłóciłyśmy się pewnego dnia i nie odzywałyśmy się do siebie tydzień,a nawet więcej...wpatrywałyśmy się w siebie na lekcjach,ale jedna do drugiej się nie odezwała ;/...Właśnie wtedy zaczęłam pisać z Jej Siostrą(młodszą ode nas o 3 lata)- nie znając się wcześniej. Po jakimś tygodniu już miałyśmy taką jakby randkę w ciemno- tak nazywamy swoje spotkanie:D...Pogodziłam się z Jej Siostrą,ale Ona miała Faceta-wiedziałam,że nie mogę z Nią być, bo była szczęśliwa ze Swoim Facetem.Ale do teraz piszemy sobie jakieś sprośne teksty i jak na siebie patrzymy to przygryzamy wargi,albo oblizujemy je językiem,patrzymy na siebie tak jakby jedna drugą zaraz miała porwać na koniec świata.Jesteśmy jak papużki nierozłączki ...Zaczęłam pisać coraz częściej z Tą młodszą,która nie chodziła ze mną do klasy.Jakieś 4 miesiące temu pisała mi,że jestem piękna,idealna,i że zawsze chciała spróbować z Kobietą.Że chce ze mną być-zobaczyć jak to jest.Ale wtedy ja nie chciałam- jeszcze za bardzo byłam związana ze starszą z Sióstr...Od tego czasu-w którym dałam Jej do zrozumienia,że nie jestem Nią zainteresowana na tyle,by z Nią być, wszystko między nami się zmieniło-na gorsze...Była poprawa-np.Sylwestra spędziłyśmy razem. Spałam z Nią nawet na jednym łóżku, ale spokojnie-do niczego nie doszło ha ha...To Ona była u mnie- za każdym razem, gdy pytałam czy ma na coś ochotę, mówiła,że na mnie...a teraz-Ona ma Faceta...-piszę do mnie raz na jakiś czas-tylko wtedy gdy ma jakiś problem...teraz ja nie umiem bez Niej żyć...Gdybym mogła się cofnąć do czasu, kiedy mówiła,że chce ze mną być-zgodziłabym się<3...kocham Ją nad życie-zrobiłabym dla Niej wszystko...co nie zmienia faktu,że Jej starszą Siostrę też dalej uwielbiam...Kocham je Obie...ale wiem,że u Tej młodszej miałam większe szansę,że Ona naprawdę mnie pragnęła...Najlepsze w tym wszystkim jest to,że poznałam Brata tych 2 moich Wariatek,które tak kocham...I On się we mnie zakochał.Tak twierdzi.Nie daje mi spokoju.Pisze,dzwoni,chce się spotkać...ale ja nic do Niego nie czuje- kompletnie nic...Codziennie ryczę,bo moja Maleńka(Ta młodsza) ma mnie już w dupie i odezwie się jak będzie czegoś potrzebować... Oczywiście nie mogę opisać tego co czuje...Też nie opowiem sytuacji,w których Ta młodsza dawała mi do zrozumienia,że chciałaby czegoś więcej.Ale w tego Sylwka,mało brakło,a pocałowałybyśmy się...żałuje,że tego nie zrobiłyśmy...Cały czas o Niej myślę...i nie wiem co robić:(...niby piszemy czasem ze sobą-ale mi to nie wystarcza...Myślicie,ze mogę coś zrobić by ponownie skraść Jej serce?Czasami sobie myślę,że fajnie by było gdyby pokłóciła się ze Swoim Facetem i powiedziała mi o tym- bym mogła Ją pocieszyć,uściskać Ją,zbliżyć się...ale z 2 strony,to chcę by Ona była szczęśliwa i jeśli ten Chłopak daje Jej te szczęście to niech będą Sobie razem...Szczęście bliskich mi Osób jest dla mnie najważniejsze... Tylko jak ja rozwiąże swój problem?...Dodam też,że mam dosyć duże powodzenie u Facetów,choć nie uważam się za jakieś bóstwo-wręcz przeciwnie...ale Oni mnie nie interesują i prawie zawsze Wszystkich spławiam...-potrafię być okropna w stosunku do Mężczyzn...aaa-i nie wiem czy to ważne, ale nie uprawiałam nigdy seksu, choć byłam już z kilkoma Chłopakami...nie pragnę tak Nikogo innego jak Jej-Tej,którą kiedyś odrzuciłam...Jestem tu nowa-nie chce zanudzać...wiem,że moja wiadomość jest strasznie długa,ale może jednak zechce się Komuś z Was ją przeczytać i mi doradzić- co teraz? :'(
Podobne tematy
brzmi jak scenariusz filmu Almadovara ![]()
Moim zdaniem powinnaś pójść do seksuologa ...
Dzięki wielkie za odpowiedź ;*
Pomyślę nad tym...
Nie mogę przestać o Niej myśleć:o
zrób wszystko żeby czuła do Ciebie taki pociąg jak na początku , staraj się z nią pisać coraz częściej , spotykaj się z nią , rób tak by czuła się wyjątkowo na nich, ale nie przechodź od razu do sedna . ![]()
Nie rozumiem trochę tematu...
Piszesz o miłości a z treści wynika, że ta 17-tka jest raczej zwyczajnie ciekawa, jak to jest z kobietą. Miłości to ja tam za bardzo nie widzę. Może jej sie odechciało, bo ten seks z kobietą to była taka przelotna fantazyjka, całkiem normalna jak się ma -naście lat, może się przespała z kimś innym, może może może.
Ja bym chyba jednak spróbowała przeboleć nietrafione zakochanie i poszukała kogoś wolnego, dojrzalszego i na poważnie, bo chyba Tobie też by się przydało określić, czego chcesz, z kim i dlaczego...
A chłopakowi nie możesz wprost walnąć, że nie ma szans, bo Ciebie interesują kobiety..?
Dziękuje,za kolejne odpowiedzi ;**...myślę,że Każda z Was poniekąd ma rację ;DD
Będę jeszcze próbować się do Niej zbliżyć-co mi szkodzi ![]()
Jak nie wyjdzie to nic-mówi się trudno i "płynie" się dalej...Jakoś Ją przeboleje...
A z tą moją orientacją to serio nie wiem jak jest...Bo w sumie podobają mi się Faceci,nawet bardzo...Może powinnam w końcu z Kimś spróbować,może akurat by coś z tego wyszło...Kiedyś byłam z takim jednym-znaliśmy się dosyć długo.Bardzo mnie zranił.I myślę,że ten mój pociąg do tej samej płci może wynikać właśnie z tego- bo teraz boję się zaufać jakiemukolwiek Mężczyźnie...