hej dziewczyny . Mam 20lat a w domu kompletna katastrofę . Nie mogę nigdzie wychodzić po godzinie 21 , ojciec nie rozumie moich decyzji , bez przerwy myśli że ma rację . A tak nie jest . Doradzcie mi co Mam robić
jestem totalnie rozbita
Podobne tematy
Może coś więcej napiszesz, bo może istotnie Twój ojciec ma rację, a nie Ty ? ![]()
hmmm...skoro masz 20 lat to z jednej strony Nikt nie powinien Ci niczego zabraniać ;DD ,ale z drugiej to może czymś Sobie zasłużyłaś na te nie wychodzenie z domu? ;/...nie wiem-nie znam Cię,tak więc nie bd Cię osądzać
...też myślę,że powinnaś coś więcej o tym napisać ;p
Co robić? Wyprowadzić się.
jestem w podobnej sytuacji (ale nie do końca w identycznej). Za 2 miesiące skończę 24 lata. Mam super narzeczonego, za 7 miesięcy ślub. Czyli jestem w pełni dojrzałą, dorosłą kobietą która zdaje sobie sprawę z tego co robi. A oto kilka rozśmieszających mnie sytuacji:
1. Jestem na urodzinach kolegi od mojego faceta. Siedzimy w knajpie, 10 osób, śmiechy chichy aż tu godz. 21.30 telefon - mama dzwoni z pytaniem "gdzie ja jestem i za ile będę...". To już w sumie miałam po urodzinach. Wolałam wyjść i nie słuchać bardzooo długiego monologu jaka to nieodpowiedzialna jestem.
2. Nie wyobrażalne dla moich rodziców jest, bym spała u mojego faceta. Możemy razem wyjeżdżać na tygodniowe wakacje, możemy spędzać całe dnie ale nie mogę u niego nocować. Jedyny raz kiedy mama nawet sama zaproponowała bym u niego została, to ostatni sylwester.
3. Na najbliższy wtorek wybieramy się do kina z moim facetem i jego znajomymi. Mnie jakoś niespecjalnie się chce iść ale bilety zamówione na godz. 18 więc pojadę. I mówię to dzisiaj mojej mamie na co ona że mam sobie nie robić jaj bo jest sesja i mam się uczyć (egzamin mam dopiero w piątek..).
I teraz tak - prawda jest taka że jeśli rodziców się tak nauczy, że jest się posłusznym to niestety ma się przechlapane jak ja. Ale ja już teraz te ostatnie 7 miesięcy w domu wytrzymam, będę posłuszna, grzeczna, do świętego spokoju będę zaspokajała potrzeby niemartwienia się mojej mamy i mam nadzieję że będzie wszystko dobrze.
Ale tak na serio - hmm.. sama nie wiem skąd to się u rodziców bierze. O ile Ty masz dopiero 20 lat, może uważają Cię za nieodpowiedzialną, może traktują jak niedojrzałą, o tyle ja, planując już za kilka miesięcy ślub, czuję się w pełni kobietą która powinna odpowiadać sama za siebie -a nie jest tak..
Mi też zawsze nie pozwalali... bo zadawałam bezsensowne pytanie: "Czy mogę iść...?" Odpowiedź była tylko jedna "NIE". Więc trzeba było zmienić taktykę i pytanie przerodziło się w zdanie oznajmujące "ja wychodzę i nie wiem kiedy wrócę"
Poskutkowało nie było odpowiedzi, ale gadane było.. monologi itp. ale dało się przeżyć... mam 27 lat już prawie i dalej tego wysłuchuję... no ale nie powiem te kilka razy kiedy słyszałam NIE przydały mi się w życiu, pewnie byłam bym teraz totalnie inną osobą ![]()
Masz następujące opcje:
1. Dostosować się.
2. Spróbować pogadać/przekonać/iść na kompromis.
3. Zaryzykować się i zacząć stawiać biorąc poprawkę na wyrzuty, awantury być może wykopanie z domu.
4. Znaleźć pracę, pokój ze współlokatorami, wyprowadzic się. Jeśli studiujesz należą Ci się alimenty do 25 bądź 26 roku życia.
8 2014-01-27 09:48:48 Ostatnio edytowany przez mamwszystkiegodosc (2014-01-27 10:00:15)
już wiele razy się Im stawialam , ale to nic nie daje:( wyprowadzić się ? Nie miałabym za co się utrzymać. W tym roku zdaje mature , potem będę szukała pracy , ale nie wytrzymam Az 4 miesięcy tutaj . Nikt ze mną w tym mieszkaniu nie gada , liczy się tylko mój starszy brat , to jest nie nie do zniesienia.
już wiele razy się Im stawialam , ale to nic nie daje:( wyprowadzić się ? Nie miałabym za co się utrzymać. W tym roku zdaje mature , potem będę szukała pracy , ale nie wytrzymam Az 4 miesięcy tutaj . Nikt ze mną w tym mieszkaniu nie gada , liczy się tylko mój starszy brat , to jest nie nie do zniesienia.
Wytrzymasz bo nie masz wyjścia. Co to jest 4 miesiące?! Pestka. Zdasz mature, znajdziesz prace i się wyprowadzisz, proste jak drut w kieszeni
jestem w podobnej sytuacji (ale nie do końca w identycznej). Za 2 miesiące skończę 24 lata. Mam super narzeczonego, za 7 miesięcy ślub. Czyli jestem w pełni dojrzałą, dorosłą kobietą która zdaje sobie sprawę z tego co robi. A oto kilka rozśmieszających mnie sytuacji:
1. Jestem na urodzinach kolegi od mojego faceta. Siedzimy w knajpie, 10 osób, śmiechy chichy aż tu godz. 21.30 telefon - mama dzwoni z pytaniem "gdzie ja jestem i za ile będę...". To już w sumie miałam po urodzinach. Wolałam wyjść i nie słuchać bardzooo długiego monologu jaka to nieodpowiedzialna jestem.
2. Nie wyobrażalne dla moich rodziców jest, bym spała u mojego faceta. Możemy razem wyjeżdżać na tygodniowe wakacje, możemy spędzać całe dnie ale nie mogę u niego nocować. Jedyny raz kiedy mama nawet sama zaproponowała bym u niego została, to ostatni sylwester.
3. Na najbliższy wtorek wybieramy się do kina z moim facetem i jego znajomymi. Mnie jakoś niespecjalnie się chce iść ale bilety zamówione na godz. 18 więc pojadę. I mówię to dzisiaj mojej mamie na co ona że mam sobie nie robić jaj bo jest sesja i mam się uczyć (egzamin mam dopiero w piątek..).
I teraz tak - prawda jest taka że jeśli rodziców się tak nauczy, że jest się posłusznym to niestety ma się przechlapane jak ja. Ale ja już teraz te ostatnie 7 miesięcy w domu wytrzymam, będę posłuszna, grzeczna, do świętego spokoju będę zaspokajała potrzeby niemartwienia się mojej mamy i mam nadzieję że będzie wszystko dobrze.
Ale tak na serio - hmm.. sama nie wiem skąd to się u rodziców bierze. O ile Ty masz dopiero 20 lat, może uważają Cię za nieodpowiedzialną, może traktują jak niedojrzałą, o tyle ja, planując już za kilka miesięcy ślub, czuję się w pełni kobietą która powinna odpowiadać sama za siebie -a nie jest tak..
liluś...
Dojrzałość, dorosłoś i kobiecość jest w głowie, a nie w metryce i dacie ślubu
Dałaś sobie wejść na głowę rodzicom i to jest takie dorosłe i dojrzałe? Facetowi też dałas sobie wejść na głowę, ale to już w innym wątku. Skoro godzisz się na coś dla "świętego spokoju", to znaczy, ze siłą rzeczy nie jest to takie złe i Ci nie przeszkadza. 24 letnia kobieta, która po telefonie od mamusi wstaje od znajomych i wraca do domu, bo "mama kazała" nie jest dorosła, a na pewno nie dojrzała ![]()
proste ? Nie sędze . Dla mnie 4 miesiące w takiej atmosferze to długo
11 2014-02-01 22:55:56 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-02-01 22:56:16)
Mogę wyjść na freaka, ale w tym momencie cieszyłabym się mając taki zakaz
Oj nie sądze
Będąc Tobą może i nie, ale z własnej perspektywy stwierdzam, że jednak tak
wierz mi, wiem co mówię ![]()
proste ? Nie sędze . Dla mnie 4 miesiące w takiej atmosferze to długo
No to wyprowadź się już teraz. Jesteś pełnoletnia, to prace znajdziesz. Jaki masz problem? I jeżeli ta "atmosfera" polega tylko na tym, że masz zakaz wychodzenia, to wierz mi, masz baaardzo dobrze ![]()
Dopóki się nie wyprowadzisz i nie będziesz zarabiać, to musisz żyć w tym więzeniu z tymi strażnikami... Nic się nie da zrobić. Rozmowy nie pomogą.
Dopóki się nie wyprowadzisz i nie będziesz zarabiać, to musisz żyć w tym więzeniu z tymi strażnikami... Nic się nie da zrobić. Rozmowy nie pomogą.
Zaraz "więzieniu". A może rodzice po prostu pilnują, żeby panna w końcu chociaż maturę zdała, bo młodsza się nie robi, a wykształcenie średnie wypadałoby mieć...