Dylemat narzeczonej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Dylemat narzeczonej

Cześć wam. Mam pewien problem ze swoim narzeczonym. Od kąd zaczęłam studiować informatykę stał się dla mnie niemiły i złośliwy. Jeżeli zachodzi taka sytuacja gdy ja coś kupuje do komputera to jest ok, ale do czasu kiedy zakup nie przyjdzie. Wtedy to już nie jest OK. Jeżeli coś nie działa w 100% tak jak mój narzeczony chciałby żeby chodziło, to się wkurza, uderza ręką w klawiaturę i swoimi komentarzami daje mi do zrozumienia że się nie znam i jak zwykle zamówiłam szajs. Powiem więcej, kiedy ostatnio on coś wybierał do kupna [ja się nawet nie wtrącałam] również się okazało bublem, to też zwalił winę na mnie. Jeżeli coś się dzieje z komputerem lub z czymkolwiek innym, pierwsze co robi to dzwoni do mnie i marudzi, że mu coś nie działa i zadaje to głupie pytanie: i co ja mam z tym zrobić. Mówi to takim tonem, że ja wiem że znowu to jest moja wina mimo że nie miałam z tym nic wspólnego. Zawsze powtarza że się na tych rzeczach zna, ale jak przychodzi co do czego to dzwoni do mnie. Ostatnio np mieliśmy problem z grami. Komputer sam się wyłanczał to do mnie dzwonił, powiedziałam mu że jak wróce z pracy to zobacze czemu tak się dzieje. Jego odpowiedź była oczywista: ja się na tym nie znam i nic nie wymyśle, trzeba wgrać nowy system i tyle. Wróciłam z pracy, myślałam że skoro wie że trzeba wgrać nowy system to to zrobi, ale nie on czekał na mnie aż ja wróce z pracy i sama to zrobie, jakbym nie miała niczego innego do roboty. Oczywiście skończyło się tak że naprawiłam jeden bład bez konieczności instalowania nowego systemu. Nawet nie powiedział dziękuję. Najgorsze jest to, że od jakichś dwóch miesięcy non stop daje mi do zrozumienia że jestem głupia i on jest najmądrzejszy w dziedzinie informatyki i komputerów, a z głupim programem przychodzi do mnie żebym mu powiedziała jak się go obsługuje albo zebym ja coś zrobiła. A jak mu powiem czemu on sam nie może tego zrobić, to mówi że mu się nie chce, to ja mu odpowiadam ze pewnie nie umie a nie że mu się nie chce, to trzyma wersję że mu się nie chce.
Jak sie uczę do ważnego kolokwium które jest następnego dnia, cały czas mi przeszkadza, i nie mogę się uczyć. Cięgle chce zebym coś dla niego zrobiła. Jak rano wychodze do pracy to po powrocie mówi mi że jest głodny, a jak się go pytam czy coś jadł w ciągu dnia to mówi że nie, jak spytam czemu to mówi że mu sie nie chciało, al eakurat teraz jak ja wracam to nagle jest głodny, mówię mu że skoro jest głodny to niech sobie zrobi coś do jedzenia to on żebym ja mu zrobiła. Ne interesuje go to że ja mam inne ważniejsze rzeczy na głowie. Wiecznie mówi mi co mam robić a jak się buntuję i mówię że nie bedę robić tego co on sobie zarzyczy to mówi że jak byl w holandii to miał święty spokój albo rzuca że w poniedziałek wyjeżdzą do holandii lub jedzie do domu [do rodzinnego domu gdzie ciagle narzekal ze mu wszyscy tylko kase podbierali]. Przez cały dzień chodzi w tych swoich słuchawkach na uszach i słucha non stop jednej i tej samej muzyki, na kompie to samo, a jak ja chce włączyć jakąś inną to nie i koniec. Raz mówi ze to nasz komputer a dwie minuty później że mam się nie wtrącać do jego komputera. Denerwuje mnie jego zachowanie. Mam wrażenie że on mnie nie kocha, a przy najmniej nie tak jak ja jego kocham [kochałam, sama już nie wiem]. Nie chcę żeby całe życie ktoś mi mówił co mam robić, jak i kiedy, tak jak on robi to teraz. Zawsze chciałam być z kimś kto będzie samodzielny, kochał mnie i szanował. Kiedyś on też taki był, albo tylko dobrze udawał. Sama już nie wiem. Nawet nie wiem kiedy zaczeły się te wszystkie kłutnie i problemy. Czy jak zaczełam studia informatyczne, czy jak powiedziałam 'tak'. Trudno określić.
Czasami mam wrażenie że jestem mu tylko potrzebna do wykonywania dla niego różnych spraw i do łóżka. Może mi się źle wydaje, ale ostatnio dużo nad tym wszystkim myślę. Kocham go i chcę być z nim, ale nie chcę żeby moje życie było pełne kłutni, po których zawsze wypłakuje się w poduszkę. Nie chcę żeby ktos mówił mi co mam robić. Nie znoszę jak on wiecznie przeklina i wyrzywa się na sprzęcie lub kłucąc się ze mną.
Już nawet w łózku nie czuję tego co kiedyś. Staję się obojętna, nieobecna. Nie chcę tego, ale chcę żeby on był ze mną, ale nie tak. Chcę czuć się kochana i szanowana.
Co ja mam zrobić? Czy zerwać zaręczyny czy nie zrywać? Znosić to wszystko i liczyć na to że kiedyś się zmieni czy postawić mu jakieś ultimatum i zobaczyć co wybierze? Pomocy bo ja już załamuje ręce.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dylemat narzeczonej
Temka123 napisał/a:

Czasami mam wrażenie że jestem mu tylko potrzebna do wykonywania dla niego różnych spraw i do łóżka.

Widzisz- jednak nie jesteś aż taka głupia.

3

Odp: Dylemat narzeczonej

Dla mnie to jakiś niedojżały facet, to co opisałaś. Jak mówi na ciebie głupia, to po co z głupią jest. Ja głupiej żony bym nie chciał. Ten związek idzie w złym kierunku.. acha, a głupia nie jesteś, nie dawaj się obrażać.

4

Odp: Dylemat narzeczonej

A co on studiuje? Może to z zazdrości o to, że znasz się na komputerach i studiujesz raczej "męski" kierunek.

5

Odp: Dylemat narzeczonej

Znasz się lepie niż on na 'męskiej' rzeczy, więc się  'chłopczyk' poczuł wykastrowany. Piszę 'chłopczyk', bo jego zachowanie jest mega niedojrzałe i radziłabym ci powiedzieć mu to. Co do kwestii że wymaga od ciebie obsługi - podawania jedzenia i skakania koło siebie, to ręce mi opadły. Czy on jest kaleką który nie ma rąk? Proponowałabym rozmówić sie z nim, wypunktować jego zachowania, jeżeli nadal będzie twierdził że jest ok, to nie czekać ani chwili tylko wypisać się z tego związku!!! Wierz mi, lepiej nie będzie, przykłady pokazują, że po ślubie mężczyźni jeżeli się zmieniają, to niestety tylko na gorsze hmm

I podziwiam wybór studiów smile

Odp: Dylemat narzeczonej
pitagoras napisał/a:
Temka123 napisał/a:

Czasami mam wrażenie że jestem mu tylko potrzebna do wykonywania dla niego różnych spraw i do łóżka.

Widzisz- jednak nie jesteś aż taka głupia.

Zgadzam się, z tą obserwacją.
Myślę, że również oszukujesz się mówiąc, że go kochasz. Może jesteś przyzwyczajona, ale nic więcej.
Facet zamiast Cię wpierać  ściąga Cię w dół, z powodu własnych kompleksów. Nie do przyjęcia.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024