Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Heja wszystkim jestem Michał i mam 29lat. Nie wiem czy pomoże mi to w czymkolwiek lecz napisać nie zaszkodzi. Może żeby było mi lżej bo niezbyt mam z kim pogadać o takich sprawach.
Problem jest taki iż zawsze byłem uczuciowy i bycie w związku dawało mi siłę życiową. Dziewczyna z którą byłem dla mnie była osobą z którą zawsze mogłem pogadać, zwierzyć się, polegać i po prostu była wszystkim dla mnie.Z nikim nie miałem lepszego kontaktu jak z partnerkami. Co prawda jak na mój wiek byłem tylko w 3 związkach lecz były one dosyć długie i zawsze dawałem 120% siebie by te związki były jak najlepsze dla obojga lecz zawsze to ta druga strona nawalała. Ostatni byłby najdłuższy bo na całe życie lecz no właśnie.... Ponad 2 lata temu moja narzeczona zmarła. To była osoba, najbardziej bliska niż wszystkie inne. Dosłownie....nawet bardziej niż rodzice. Z rodzicami nigdy nie gadałem o takich rzeczach bo to zwykłe ograniczone prl-owskie łby................ a Ona mnie zawsze rozumiała, te same charaktery, zdanie w wielu tematach, po prostu ideał. Ja tak uważałem i ona. W ogóle 1 raz się oświadczyłem dziewczynie, planowaliśmy dzieci i wspólne zamieszkanie. To był pierwszy taki związek gdzie czułem ze naprawdę to jest ta jedna osoba przeznaczona mi i tak samo ja jej. Niczego tak w życiu nie pragnąłem jak takiej partnerki. No ale niestety jak życie miało mnie poniżyć to jak najmocniej. Została mi zabrana przez chorobę i finito. Wszystko legło bezpowrotnie. I wtedy coś we mnie się zmieniło.
Mimo, że opanowanie, cierpliwość, logiczne myślenie i rozważność w tym co robię mnie nie opuściła to z radosnego, uśmiechniętego i zabawnego chłopaka stałem się piekielnie podły, chamski, nieprzyjemny i generalnie zły. Zły na wszystko i wszystkich. W ogóle nie zależy mi na życiu. Jak jadę do pracy to równie dobrze mogę tam nie dojechać. Wisi mi co sie ze mną stanie. Własnej matce powiedziałem ze mnie nie interesuje i na jej pogrzeb nawet nie przyjadę. Generalnie każda rozmowa z nią kończy się jej płaczem bo gdy coś powiem to ją to zaraz boli i ryczy. Nic mnie nie interesuje. Nie mam potrzeb i celów. Dzień mija za dniem i nic poza tym. Kiedyś tak uczuciowy to teraz zimniejszy od lodu się stałem. Gdy patrzę na inne szczęśliwe zakochane pary mam ochotę ich zwyczajnie zabić, a potem siebie. Jak popatrzę na fb na znajomych którzy pożenili się, mają dzieci to widzę na tych zdjęciach siebie i byłą jakbyśmy to byli my.....ale niestety..... Przestało mnie interesować praktycznie wszystkie rzeczy. Teraz to tylko praca i do domu. A w domu granie na kompie, oglądanie filmów, słuchanie muzyki. I do pracy i tak w koło. Oczywiście próbowałem po ponad roku spotykać się z paroma laskami, lecz będąc totalnie wypompowanym z uczuć i samego życia przeważnie to ja zrywałem kontakt bo nie widziałem w tych laskach nic ciekawego. Ogółem jestem przekonania, że każdy człowiek spotka te osobę przeznaczoną dla niego. Ja tak czułem do ostatniej byłej która zmarła i możliwe iż kolejne panienki były takimi "zapychaczami" czasu - byle żeby jakoś czas zbić. W tym roku wyjechałem za granice bo już nie mogłem znieść codzienności, oglądania tych samych osób, ogółem polski. Wstaje o 6 i pracuje do 14 od pon do pt za marne grosze, wnerwiało mnie to, i sytuacja w pracy, nawet jak bywałem w sklepie czy własnym domu. Wkurw na wszystko i wszystkich. Najchętniej zamknąłbym się w pokoju bez drzwi i okien lub zabił wszystkich. A że nic mnie tu nie trzymało więc heja i wyjechałem do Szwecji. Obecnie mieszkam na wsi jakieś 30km od miasta ale mi to obojętne. Kasa niby dobra, praca nie ciężka ale dalej jest to samo. Myślałem ze zmiana otoczenia pomoże a tu dupa. Cały czas czuję niechęć i odrazę do całego świata. Nie mam celów, nic tak naprawdę nie potrzebuje, nakupiłem komputerów, konsol, telefonów i różnych bajerów z najwyższych półek licząc, że to odmieni chociaż trochę mnie i rozweseli czy pozwoli zapomnieć ale momentalna euforia mija równie szybko jak powstaje. Nie wiem czy to objawy depresji czy co lecz od marca 2016 nic się nie zmieniło w moim podejściu i myśleniu. Zabił bym się sam(lecz jedyne czego nie potrafię zrobić to sam się okaleczyć:x) bo uważam, że straciłem tak wiele, a w mojej głowie siedzi myśl, że każda inna nie dorówna byłej, zawsze będzie tą gorszą, czy to chodzi o urodę czy charakter. Nie wiem no nie wiem co robić ze sobą, jakoś tak musiałem to w końcu napisać gdzieś. Zaraz będą 3 lata a dla mnie to jak ten sam tydzień od tamtej strasznej chwili. Co ze mną jest nie tak.....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Jaka była przyczyna śmierci ? Nie da się ukryć, że śmierć osoby przed 30tką to niecodzienne zjawisko.

Michau29l napisał/a:

Dosłownie....nawet bardziej niż rodzice. Z rodzicami nigdy nie gadałem o takich rzeczach bo to zwykłe ograniczone prl-owskie łby................ a Ona mnie zawsze rozumiała, te same charaktery, zdanie w wielu tematach, po prostu ideał.

z tym akurat mogę się zgodzić, ponieważ nie wszyscy, którzy młode lata przeżyli w latach 50tych-70tych są w stanie odnaleźć się w czasach, gdzie może nie jest idealnie, a zupełnie inaczej

Czytam Forum od wielu miesięcy, ale wypowiadam się od niedawna...

3 Ostatnio edytowany przez Elede (2018-10-08 12:32:45)

Odp: Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Hej, bardzo poruszyła mnie Twoja historia. Bardzo mi przykro z powodu Twojej narzeczonej.

Utrata bliskiej osoby to najtrudniejsze doświadczenie w życiu. To kurewsko niesprawiedliwe, ale czeka wszystkich. Z nią utraciłeś cały swój świat, całą przyszłość, prawdopodobnie nie masz bliskich przyjaciół, a z rodziną nie bardzo masz po drodze...Ona była jedyną twoją bliską osobą, przyjaciółką, kobietą, kiedy odeszła została ogromna pustka. Rozumiem Twoją rozpacz.

Ale skoro tu napisałeś, to znaczy że jakaś wola życia się w Tobie tli. Wyjazd nie pomógł, nie dziwi mnie to, bo nie uporałeś się z żałobą. Nawet gdybyś miał przyjaciół, to chyba mało kto potrafi wspierać osobę w żałobie, każdy raczej ucieka, jest to bardzo trudne i dla osoby która jest w żałobie, żeby się otworzyć, i dla tej która jest obok. A Ty pewnie jesteś skryty, zamknięty w sobie, nie wyobrażasz sobie tak po prostu porozmawiać bo nie byłbyś w stanie znieść tych wszystkich emocji, które w tobie siedzą.

Miałam podobnie po śmierci mamy. Z jednej strony jej choroba i odchodzenie, z drugiej zwykłe życie, praca. Coś tam w pracy wspomniałam, ale bez szczegółów, kiedy zmarła, nikt nawet o tym nie wiedział w pracy, nawet nie pomyślałam że mam jakieś wolne z tego tytułu. Byłam w strasznym stanie i powrót do normalnego życia trwał długo. mi pomogła wizyta u psychiatry i potem terapia. Namawiam Cię do tego. Moim zdaniem, masz depresję. Jeśli choć trochę chcesz poczuć ulgę, choć trochę wyjść z tej wegetacji, musisz szukać pomocy. To żaden wstyd iść po leki. kiedy poczujesz się trochę lepiej, namawiam na terapię. Trzeba znaleźć dobrego fachowca, ale nie zrażaj się. To może brzmieć kosmicznie, iść i przełamać się, opowiadać o najskrytszych uczuciach komuś obcemu, ale to naprawdę działa. Mężczyźni mają gorzej pod tym względem, bo przecież to takie niemęskie iść gadać i płakać jak baba,  ale uwierz mi, jeśli jakaś sytuacja 'usprawiedliwia' wizytę u specjalisty, to właśnie ją opisałeś.

Michałek 06.01.2017 smile

4

Odp: Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Myślę, że powinieneś iść na terapię. Śmierć bliskiej osoby to trauma, nie każdy potrafi sobie z tym poradzić sam. I nie ma w tym nic złego. Jesteś młody, całe życie przed Tobą. Naprawdę - pozwól sobie pomóc.
Powodzenia, przesyłam dużo ciepła! smile smile Trzymaj się.

5

Odp: Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Przeczytałam twoja historię, zapada w serce..miejmy nadzieję,że skorzystałeś z dorad i twoja chęć życia rozpaliła się na nowo!bylam w podobnej sytuacji (nie tragicznej) wyjechalam..czas mija, goi rany

6

Odp: Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Musisz po prostu przetrawić taką stratę. I broń Boże nie traktuj ewentualnej nowej partnerki jako kogoś 'gorszego", kto nigdy ci jej nie zastąpi. Jeżeli bedziesz tak robić to bądź porządnym czlowiekiem i od razu oszczędź jej cierpienia.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Śmierć narzeczonej i dalsza egzystencja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018