netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Dzień babci, wielki mały problem

37 odpowiedzi6 376 wyświetleńzałożony przez Subiektywnaella, 17.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dzień babci, wielki mały problem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Dzień babci, wielki mały problem

Witajcie, mam pewien problem, otóż niedługo zbliża się dzień babci i dzieci strasznie nalegają aby wybrać się do swojej babci, z życzeniami. Nie wiem co robić, gdyż jestem pokłócona ze swoją matką, i nie mam ochoty znowu słuchać jej wywodów jaka to ja byłam nie dobra, że życie przeze mnie straciła itd
Moja matka przebywa w Rodzinnym Domu Pomocy w Leoniszkach w Sambrowie to jest na Mazurach, wiem, że ma tam jakąś koleżaneczkę(też babcię) która wysłuchuje tych wszystkich bredni i na mój temat i na temat moich dzieci. Moja matka jest osobą bardzo narzekająca na całe zło wszechświata, męczennicą.. Przez tyle lat się z nią męczyła, że nie chce jej widzieć teraz, ona mnie pewnie też... W tamtym roku dzieci pojechały z moim mężem, mąż mówił, że się dużo zmieniła od pobytu w tym domu spokojnej starości, że można z nią się pośmiać, ale teraz wyjechał w delegację i ja jestem zmuszona. Proszę Was o radę czy pojechałybyście z dziećmi czy czekały na męża i tydzień po dniu babci oddelegowały ich samych??? Nie chcę wyjść też na jakąś zołzę przed dziećmi dlatego się zastanawiam i proszę Was o pomoc.

2

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Subiektywnaella napisał/a:

Witajcie, mam pewien problem, otóż niedługo zbliża się dzień babci i dzieci strasznie nalegają aby wybrać się do swojej babci, z życzeniami. Nie wiem co robić, gdyż jestem pokłócona ze swoją matką, i nie mam ochoty znowu słuchać jej wywodów jaka to ja byłam nie dobra, że życie przeze mnie straciła itd
Moja matka przebywa w Rodzinnym Domu Pomocy w Leoniszkach w Sambrowie to jest na Mazurach, wiem, że ma tam jakąś koleżaneczkę(też babcię) która wysłuchuje tych wszystkich bredni i na mój temat i na temat moich dzieci. Moja matka jest osobą bardzo narzekająca na całe zło wszechświata, męczennicą.. Przez tyle lat się z nią męczyła, że nie chce jej widzieć teraz, ona mnie pewnie też... W tamtym roku dzieci pojechały z moim mężem, mąż mówił, że się dużo zmieniła od pobytu w tym domu spokojnej starości, że można z nią się pośmiać, ale teraz wyjechał w delegację i ja jestem zmuszona. Proszę Was o radę czy pojechałybyście z dziećmi czy czekały na męża i tydzień po dniu babci oddelegowały ich samych??? Nie chcę wyjść też na jakąś zołzę przed dziećmi dlatego się zastanawiam i proszę Was o pomoc.

Ile w Tobie nienawisci.......az mnie zatkalo.....czy Ty chcialabys byc na Twojej mamy miejscu i byc tak oceniana????Nie wiem ,co Was poroznilo,ale matke ma sie tylko JEDNA.....piszesz o swojej matce jak o kims obcym ...straszne!Mam wnuki ,ale oni mnie i mojego meza uwielbiaja....jak przykro czytac to ,co napisalas!:(

3

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Kryst, to nie do końca tak. Ja mam w moim bliskim otoczeniu przykład, jak matka potrafi narobić gó...a swojej córce. Tylko dlatego, że ta nie postąpiła tak, jak matka chciała. Jakbym nie widziała, w życiu bym nie uwierzyła.

Subiektywnaella uważam, że powinnaś pojechać. Jeżeli dzieci chcą, to zabierz ich. Może faktycznie Twoja mama się zmieniła, jeżeli tak, Twoja wizyta wpłynie dobrze i na nią i na Ciebie, jeżeli nie, po prostu będziesz wiedzieć, że nie masz sobie nic do zarzucenia.

4

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:
Subiektywnaella napisał/a:

Witajcie, mam pewien problem, otóż niedługo zbliża się dzień babci i dzieci strasznie nalegają aby wybrać się do swojej babci, z życzeniami. Nie wiem co robić, gdyż jestem pokłócona ze swoją matką, i nie mam ochoty znowu słuchać jej wywodów jaka to ja byłam nie dobra, że życie przeze mnie straciła itd
Moja matka przebywa w Rodzinnym Domu Pomocy w Leoniszkach w Sambrowie to jest na Mazurach, wiem, że ma tam jakąś koleżaneczkę(też babcię) która wysłuchuje tych wszystkich bredni i na mój temat i na temat moich dzieci. Moja matka jest osobą bardzo narzekająca na całe zło wszechświata, męczennicą.. Przez tyle lat się z nią męczyła, że nie chce jej widzieć teraz, ona mnie pewnie też... W tamtym roku dzieci pojechały z moim mężem, mąż mówił, że się dużo zmieniła od pobytu w tym domu spokojnej starości, że można z nią się pośmiać, ale teraz wyjechał w delegację i ja jestem zmuszona. Proszę Was o radę czy pojechałybyście z dziećmi czy czekały na męża i tydzień po dniu babci oddelegowały ich samych??? Nie chcę wyjść też na jakąś zołzę przed dziećmi dlatego się zastanawiam i proszę Was o pomoc.

Ile w Tobie nienawisci.......az mnie zatkalo.....czy Ty chcialabys byc na Twojej mamy miejscu i byc tak oceniana????Nie wiem ,co Was poroznilo,ale matke ma sie tylko JEDNA.....piszesz o swojej matce jak o kims obcym ...straszne!Mam wnuki ,ale oni mnie i mojego meza uwielbiaja....jak przykro czytac to ,co napisalas!:(

Może Ty jesteś inną matką i babcią , matke ma się jedną ..to pradwa..ale czesto matka ma też jedną córke. Wyobrażasz sobie ,żeby nie wiedzieć co słychać u Twojej córki , jak jej sie w życiu układa , jak w pracy czy ma problemy czy jest szczęsliwa? To sobie wyobraź ,że są takie co mają gdzieś życie córki , dzwonią , widują się ale wtedy tylko problemy mamy są ważne nic więcej , nawet jak powiesz...wiesz miałam cięzki tydzień ..nie zapyta sie dlaczego tylko stwierdza że ona też nie miała lekko , bo musiała...i tu następuje wyliczanka....po co taka mama???

5

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Ann nie pisz tak,bo to takie smutne......piszesz po ,co Ci taka matka,co nie spyta ,co u Ciebie............a Ty zapytalas......moze trzeba  zaczac od poczatku,pogadac ,co ciebie boli,a co mame.......powoli powinniscie zaczac od malych spraw,moze blachostek i tak powolutku "sie zaprzyjaznic" nie wyobrazam sobie,zeby u nas zaistniala taka sytuacja.........wychodze z zalozenia,ze na 1 miejscu jest szacunek....TRZEBA NAUCZYC SIE SZANOWAC NA WZAJEM,bo kiedys mozna bardzo zalowac ,ze "czlowiek" sie nie spelnil jako matka,dziecko....czas szybko leci......a pozniej moze byc za pozno"MOZE  TEN CYTAT NIE NA MIEJSCU,ALE CI GO NAPISZE...SPIESZMY SIE KOCHAC LUDZI,BO TAK SZYBKO ODCHODZA....dla mnie jest on bardzo wazny i to jest moje motto zyciowe !

6

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Ja do niedawna miałem podobną sytuację i mimo, że nie znamy tak do końca całej historii Waszego życia, która Was poróżniła, to potrafię zrozumieć wytworzenie się takich relacji. I najgorszym tym wypadku jest wskazywanie winnej przez pryzmat hasła "(...) bo matkę ma się tylko jedną"! Matki też bywają różne i nie zawsze dobro dzieci jest dla nich na pierwszym planie - ale to tak na marginesie.
W swoim przypadku ja wyraźnie starałem się odróżnić swoje pogorszone relacje z Mamą od dbania o poprawne stosunki pomiędzy nią a wnukiem. Radzę Ci pojechać razem z dziećmi, przywitać się na zasadzie neutralnego "dzień dobry, Mamo", a resztę roli niech przejmą już dzieciaki, bo w sumie to Dzień Babci, a nie Dzień Matki. Jeśli i Twoja Mama "wejdzie w rolę", to ok, a jeżeli mimo obecności dzieci będzie próbowała znów na siłę coś Ci udowadniać, to powiedz coś w stylu "tak, Mamo, masz rację", powiedz, że chcesz się przewietrzyć i wyjdziesz sobie na korytarz. Jeśli jednak spotkanie będzie w porządku, to zobaczysz jaka silna wewnętrznie i pewna siebie z niego wyjdziesz - na pewno w przyszłości będzie Ci już łatwiej znajdywać się w takich sytuacjach.
Ze swojej strony dodam jeszcze tylko, że czas naprawdę leczy rany, a szczególnie samotność i starość skłaniają ludzi do refleksji, więc może Twoja mama przemyślała sobie już to i owo i czeka tylko na sposobność by jakoś zamanifestować zmianę swojego nastawienia. Daj jej i sobie tą szansę. Powodzenia

7

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:

Ann nie pisz tak,bo to takie smutne......piszesz po ,co Ci taka matka,co nie spyta ,co u Ciebie............a Ty zapytalas......moze trzeba  zaczac od poczatku,pogadac ,co ciebie boli,a co mame.......powoli powinniscie zaczac od malych spraw,moze blachostek i tak powolutku "sie zaprzyjaznic" nie wyobrazam sobie,zeby u nas zaistniala taka sytuacja.........wychodze z zalozenia,ze na 1 miejscu jest szacunek....TRZEBA NAUCZYC SIE SZANOWAC NA WZAJEM,bo kiedys mozna bardzo zalowac ,ze "czlowiek" sie nie spelnil jako matka,dziecko....czas szybko leci......a pozniej moze byc za pozno"MOZE  TEN CYTAT NIE NA MIEJSCU,ALE CI GO NAPISZE...SPIESZMY SIE KOCHAC LUDZI,BO TAK SZYBKO ODCHODZA....dla mnie jest on bardzo wazny i to jest moje motto zyciowe !

A co to wg ciebie znaczy "szanować się" bo moja mama myli szacunek z uległością. Skoro tak jak napisałaś matkę ma się tylko jedną to dla niej oczywiste jest, że będę jej słuchać i robić to co ona uzna za najlepsze dla mnie bo przecież jako matka wie lepiej. Relacje z nią były tak toksyczne, że teraz mam podobny dylemat do Subiektywnaella
Nie oceniaj tak łatwo i nie wymagaj, żebyśmy zmuszały się do kontaktów z matkami bo tak wypada. Ja mam straszne wyrzuty sumienia, bo nie mam z nią dobrych relacji, bo  nie lubię z nią przebywać i dlatego ciągle zastanawiam się "dlaczego jestem taka wredna" gdzie popełniłam błąd? Dlaczego nie potrafię się "zmusić" i uwierz wiele razy próbowałam i zawsze kończy się tak samo, mam ochotę strzelić sobie w łeb po godzinie w jej towarzystwie, bo nigdy nikt mnie tak nie dołował. Ty powiedziałabyś, że jest matką idealną, zatroskaną o los córki i zięcia i wnuków ale tylko ja wiem do jakiego stanu psychicznego doprowadziła mnie "miłość" w jej wykonaniu.

Subiektywnaella masz dwa wyjścia tak jak napisałaś i wybierz to, które jest najlepsze dla ciebie.

8

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Autorko wyobrażając sobie mniej więcej taki układ miedzy tobą i matką o jakim piszesz  mogę jedynie doradzić ,abyś wpadła na te symboliczne 2 h do mamy z dziećmi , tylko ze względu na dzieci ,ale na samym początku możesz dać jasno mamie do zrozumienia ,że to wnuki do niej przyjechały w odwiedziny ,aby ona skupiała uwagę tylko i wyłącznie na dzieciach , na tobie nie musi. Nie zaczynajcie tematów  w dniu babci o tobie i o niej, wszelkie konfliktowe tematy nie poruszać, lub ignorować. To ma być czas babci z wnukami i odwrotnie. Wasze nieporozumienia w relacjach miedzy sobą i spięcia zostawcie na inny dzien. Nie musisz być tam calutki dzień ,ale  z dwie godziny i do domciu i zachowywać bierność. Dzieci się babcią nacieszą , wtedy czas na powrót

9

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Joga napisał/a:
Kryst54 napisał/a:

Ann nie pisz tak,bo to takie smutne......piszesz po ,co Ci taka matka,co nie spyta ,co u Ciebie............a Ty zapytalas......moze trzeba  zaczac od poczatku,pogadac ,co ciebie boli,a co mame.......powoli powinniscie zaczac od malych spraw,moze blachostek i tak powolutku "sie zaprzyjaznic" nie wyobrazam sobie,zeby u nas zaistniala taka sytuacja.........wychodze z zalozenia,ze na 1 miejscu jest szacunek....TRZEBA NAUCZYC SIE SZANOWAC NA WZAJEM,bo kiedys mozna bardzo zalowac ,ze "czlowiek" sie nie spelnil jako matka,dziecko....czas szybko leci......a pozniej moze byc za pozno"MOZE  TEN CYTAT NIE NA MIEJSCU,ALE CI GO NAPISZE...SPIESZMY SIE KOCHAC LUDZI,BO TAK SZYBKO ODCHODZA....dla mnie jest on bardzo wazny i to jest moje motto zyciowe !

A co to wg ciebie znaczy "szanować się" bo moja mama myli szacunek z uległością. Skoro tak jak napisałaś matkę ma się tylko jedną to dla niej oczywiste jest, że będę jej słuchać i robić to co ona uzna za najlepsze dla mnie bo przecież jako matka wie lepiej. Relacje z nią były tak toksyczne, że teraz mam podobny dylemat do Subiektywnaella
Nie oceniaj tak łatwo i nie wymagaj, żebyśmy zmuszały się do kontaktów z matkami bo tak wypada. Ja mam straszne wyrzuty sumienia, bo nie mam z nią dobrych relacji, bo  nie lubię z nią przebywać i dlatego ciągle zastanawiam się "dlaczego jestem taka wredna" gdzie popełniłam błąd? Dlaczego nie potrafię się "zmusić" i uwierz wiele razy próbowałam i zawsze kończy się tak samo, mam ochotę strzelić sobie w łeb po godzinie w jej towarzystwie, bo nigdy nikt mnie tak nie dołował. Ty powiedziałabyś, że jest matką idealną, zatroskaną o los córki i zięcia i wnuków ale tylko ja wiem do jakiego stanu psychicznego doprowadziła mnie "miłość" w jej wykonaniu.

Subiektywnaella masz dwa wyjścia tak jak napisałaś i wybierz to, które jest najlepsze dla ciebie.

Joga..przeczytaj moj post jeszcze raz........... nie mam zamiaru wyklucac sie,ani "uwazac" ,ze mam racje,ale chcialam wskazac,ze malymi "kroczkami" mozna zajsc daleko

10 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-21 11:47:19)

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:

Joga..przeczytaj moj post jeszcze raz........... nie mam zamiaru wyklucac sie,ani "uwazac" ,ze mam racje,ale chcialam wskazac,ze malymi "kroczkami" mozna zajsc daleko

Nie zrozumiałaś mnie zupełnie a ja chyba nie potrafię jaśniej napisać. Kłótnia nie była nigdy i nie jest moim celem.

11

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Wcalke nie jest tak, ze jak matka jest jedna, to z automatu nalezy jej sie dozgonna milosc i szacunek dzieci. Na milosc dzieci tez trzeba zapracowac a nie tylko jej wymagac, bo sie je na swiat wydalo.

Co do dylematu autorki -jedz z dziecmi, ocenisz sytuacje i jak bedzie ok to posiedzicie i za godzine dwie pojdziecie, jak bedzie kiepsko to Ty idz sobie na kawe gdzies, wnuki zostaw z babcia i przyjdz po nie po jakims czasie.

Swietnie rozumiem takie relacje, bo to jak dzieci czuja sie w obecnosci swoich rodzicow bardzo czesto jest reakcja na akcje.

12

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Mussuka napisał/a:

Wcalke nie jest tak, ze jak matka jest jedna, to z automatu nalezy jej sie dozgonna milosc i szacunek dzieci. Na milosc dzieci tez trzeba zapracowac a nie tylko jej wymagac, bo sie je na swiat wydalo.

Co do dylematu autorki -jedz z dziecmi, ocenisz sytuacje i jak bedzie ok to posiedzicie i za godzine dwie pojdziecie, jak bedzie kiepsko to Ty idz sobie na kawe gdzies, wnuki zostaw z babcia i przyjdz po nie po jakims czasie.

Swietnie rozumiem takie relacje, bo to jak dzieci czuja sie w obecnosci swoich rodzicow bardzo czesto jest reakcja na akcje.

Mam takie samo zdanie

13

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Moze by warto byloby Wam poczytac  INDEX>>PSYCHOLOGIA >>- "ŚMIERĆ MAMY sad"'
Ja nikogo nie zmuszam i nie uwazam ,ze mam monopol na prawienie "moralow',ale tylko  chcialam napisac ,co czuje matka............a moze  zobaczyc to z innej strony i nie twierdze,ze jestesmy idealne,ze kazdy ma swoja racje i trzeba  jakos to 'zycie'wyposrodkowac!

14

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:

Moze by warto byloby Wam poczytac  INDEX>>PSYCHOLOGIA >>- "ŚMIERĆ MAMY sad"'
Ja nikogo nie zmuszam i nie uwazam ,ze mam monopol na prawienie "moralow',ale tylko  chcialam napisac ,co czuje matka............a moze  zobaczyc to z innej strony i nie twierdze,ze jestesmy idealne,ze kazdy ma swoja racje i trzeba  jakos to 'zycie'wyposrodkowac!

A matka ma monopol na cala wiedze i prawdy wcielone oraz immunitet dajacy jej prawo do ciaglej krytyki czy nietolerancji wlasnego dziecka? Kazdy kiedys umrze, to dla mnie zaden argument. Nie pisze to u sobie ale taki mur obojetnosci, zimna i niezrozumienia buduje si calymi latami i rachu ciachu nie da sie go zburzyc, tylko dlatego, ze rodzic jest w sedziwym wieku.

Poza tym, byloby naprawde fakjnie, gdyby niektorzy rodzice przecieli wreszcie pepowine, dali troche wolnosci i kredyt zaufania i przestali w swoich doroslych dzieciach widziec nadal nieporadne i nieposluszne dzieci. Moze latwiej byloby wowczas OBU stronom wyjsc naprzeciw.

15

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Mussuka napisał/a:
Kryst54 napisał/a:

Moze by warto byloby Wam poczytac  INDEX>>PSYCHOLOGIA >>- "ŚMIERĆ MAMY sad"'
Ja nikogo nie zmuszam i nie uwazam ,ze mam monopol na prawienie "moralow',ale tylko  chcialam napisac ,co czuje matka............a moze  zobaczyc to z innej strony i nie twierdze,ze jestesmy idealne,ze kazdy ma swoja racje i trzeba  jakos to 'zycie'wyposrodkowac!

A matka ma monopol na cala wiedze i prawdy wcielone oraz immunitet dajacy jej prawo do ciaglej krytyki czy nietolerancji wlasnego dziecka? Kazdy kiedys umrze, to dla mnie zaden argument. Nie pisze to u sobie ale taki mur obojetnosci, zimna i niezrozumienia buduje si calymi latami i rachu ciachu nie da sie go zburzyc, tylko dlatego, ze rodzic jest w sedziwym wieku.

Poza tym, byloby naprawde fakjnie, gdyby niektorzy rodzice przecieli wreszcie pepowine, dali troche wolnosci i kredyt zaufania i przestali w swoich doroslych dzieciach widziec nadal nieporadne i nieposluszne dzieci. Moze latwiej byloby wowczas OBU stronom wyjsc naprzeciw.

Mussuka na darmo się wysilasz bo Kryst54 nie zrozumie o co nam chodzi. Ona pisze z wyższego poziomu matki.

16

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Joga napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Kryst54 napisał/a:

Moze by warto byloby Wam poczytac  INDEX>>PSYCHOLOGIA >>- "ŚMIERĆ MAMY sad"'
Ja nikogo nie zmuszam i nie uwazam ,ze mam monopol na prawienie "moralow',ale tylko  chcialam napisac ,co czuje matka............a moze  zobaczyc to z innej strony i nie twierdze,ze jestesmy idealne,ze kazdy ma swoja racje i trzeba  jakos to 'zycie'wyposrodkowac!

A matka ma monopol na cala wiedze i prawdy wcielone oraz immunitet dajacy jej prawo do ciaglej krytyki czy nietolerancji wlasnego dziecka? Kazdy kiedys umrze, to dla mnie zaden argument. Nie pisze to u sobie ale taki mur obojetnosci, zimna i niezrozumienia buduje si calymi latami i rachu ciachu nie da sie go zburzyc, tylko dlatego, ze rodzic jest w sedziwym wieku.

Poza tym, byloby naprawde fakjnie, gdyby niektorzy rodzice przecieli wreszcie pepowine, dali troche wolnosci i kredyt zaufania i przestali w swoich doroslych dzieciach widziec nadal nieporadne i nieposluszne dzieci. Moze latwiej byloby wowczas OBU stronom wyjsc naprzeciw.

Mussuka na darmo się wysilasz bo Kryst54 nie zrozumie o co nam chodzi. Ona pisze z wyższego poziomu matki.

Wlasnie widze Joga,ze do Ciebie nalezy cala prawda  i nikt nie powinien miec innego zdania!

17

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Joga napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Kryst54 napisał/a:

Moze by warto byloby Wam poczytac  INDEX>>PSYCHOLOGIA >>- "ŚMIERĆ MAMY sad"'
Ja nikogo nie zmuszam i nie uwazam ,ze mam monopol na prawienie "moralow',ale tylko  chcialam napisac ,co czuje matka............a moze  zobaczyc to z innej strony i nie twierdze,ze jestesmy idealne,ze kazdy ma swoja racje i trzeba  jakos to 'zycie'wyposrodkowac!

A matka ma monopol na cala wiedze i prawdy wcielone oraz immunitet dajacy jej prawo do ciaglej krytyki czy nietolerancji wlasnego dziecka? Kazdy kiedys umrze, to dla mnie zaden argument. Nie pisze to u sobie ale taki mur obojetnosci, zimna i niezrozumienia buduje si calymi latami i rachu ciachu nie da sie go zburzyc, tylko dlatego, ze rodzic jest w sedziwym wieku.

Poza tym, byloby naprawde fakjnie, gdyby niektorzy rodzice przecieli wreszcie pepowine, dali troche wolnosci i kredyt zaufania i przestali w swoich doroslych dzieciach widziec nadal nieporadne i nieposluszne dzieci. Moze latwiej byloby wowczas OBU stronom wyjsc naprzeciw.

Mussuka na darmo się wysilasz bo Kryst54 nie zrozumie o co nam chodzi. Ona pisze z wyższego poziomu matki.

ale ja tez jestem matka i to dosc sporych juz dzieci. I kiedy przechodzilam krotki kryzys w stosunkach z wchodzacym w doroslosc synem, to postawilam sobie samej pytanie - czy swoja nadgorliwoscia, marudzeniem i czepianiem sie, to nie JA wlasnie spowoduje, ze on sie kiedys ode mnie odsunie. Na szczescie ten kryzys zazegnalismy i teraz syn chetnie wpada i nie boi sie, ze trafi do konfesjonalu albo na sale przesluchan zamiast do mamy na niedzielny obiad.
Najlepiej krytykowac dzieci od siebie niczego nie wymagajac, a to niestety nie tedy droga.

18

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Mussuka napisał/a:

ale ja tez jestem matka i to dosc sporych juz dzieci. I kiedy przechodzilam krotki kryzys w stosunkach z wchodzacym w doroslosc synem, to postawilam sobie samej pytanie - czy swoja nadgorliwoscia, marudzeniem i czepianiem sie, to nie JA wlasnie spowoduje, ze on sie kiedys ode mnie odsunie. Na szczescie ten kryzys zazegnalismy i teraz syn chetnie wpada i nie boi sie, ze trafi do konfesjonalu albo na sale przesluchan zamiast do mamy na niedzielny obiad.
Najlepiej krytykowac dzieci od siebie niczego nie wymagajac, a to niestety nie tedy droga.

Zgadzam się  tobą w 100%. Ważne, żeby widzieć jakie błędy się popełniło i starać się zmieniać.



Kryst54 napisał/a:

Wlasnie widze Joga,ze do Ciebie nalezy cala prawda  i nikt nie powinien miec innego zdania!

To co piszesz to moralizowanie, rady by przeczytać "Śmierć mamy" to chwyt poniżej  pasa i granie na emocjach. Czuję się wystarczająco źle z powodu takich a nie innych relacji z matką, twoje argumenty walą we mnie jak w bęben. Ryczę od rana i to moje ostatnie wejście na ten watek.
A co czuje moja matka? Ona nie czuje się winna, nie zrobiła analizy swojego postępowania jak Mussuka i nigdy nie zrobi, ona jest nieomylna i idealna...ona oczekuje, żąda i wymaga, ja nie mam żadnych praw w tym układzie. Mam zaspokajać jej potrzeby i żyć dla niej, bo ona poświęciła się wychowując mnie samotnie.

19 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-01-21 14:23:20)

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Ja swojej matki nie widzialam 3 lata albo nawet już 4 i z tego powodu nie cierpie.

I też bardzo mnie "bawia" takie teksty w stylu > matke się ma tylko jedna < co to za matka, ktora nie potrafi wytworzyc wiezi z wlasnym dzieckiem?

Ja nie wiem czy w sytuacji autorki mialabym ochote na zmuszanie się do wizyty.

Swoja droga to i tak ma szczescie, ze dzieci czuja jakas wiez z babcia, bo na przyklad dla mojej corki moja matka jest osoba niemal obca.

Moze dla nich warto zacisnac zeby i pojechac?...

_____

Swoja droga to cale szczescie, ze "matke ma się tylko jedna" bo w podwojnej dawce mozna by tego nie przezyc.

20

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Kurczę, dzisiaj Dzień babci, ciekawe czy Subiektywnaella  jedzie do tej Mamy/Babci.

Tak sobie czytam...nikt nie wspomina, że Mama jest w domu opieki, hmm. Ale na pewno tęskni za rodziną, jaka by nie była. Nie wyobrażam sobie tego by w dniu dzisiejszym nie spotkała się z wnuczętami. A na pojednanie się Matki z Córką też jeszcze nie jest za późno. Poza tym zastanawiam się czy taka dokuczliwość Matki nie jest wynikiem jakiej choroby. Moja teściowa śp. też była bardzo przykra dla otoczenia, po wykryciu alzhaimera i włączeniu leków diametralnie się zmieniła.
Jeśli chodzi o odwiedziny w Domu Opieki, ja w podobnej sytuacji, zaopatrzyłabym dzieciaki w jakieś mini upominki (laurki, batoniki, czy małe niedrogie kwiatuszki a może ciasto) dla innych babć. Na pewno byłoby miło. Oczywiście włąsna babcia byłaby najbardziej uhonorowana. No i w oczach "koleżaneczek" Subiektywnaella  by zyskała a przede wszystkim w oczach własnej Matki.

Wierzę że były tam nieporozumienia i przykrości, ale jak się mówi każdy kij ma dwa końce, a każdy medal dwie strony. Wszystkiego dobrego życzę smile

A matkę straciłam jak miałam lat 16 i całe życie mi jej brakuje...

21

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Też jestem ciekawa co zrobiła Subiektywnaella.
Ja bym zabrała dzieci do babci. Może one znajdą z nią wspólny język? Jeśli nie, będą bogatsze o pewne doświadczenia. Nie będą czynic matce wyrzutów, że babci nie poznały, bądz im tę możliwosc ograniczano.

Niektóre kobiety nigdy nie powinny zostawac matkami. Po prostu urodziły i nic więcej. Czasami macocha jest prawdziwą matką, z racji uczuc i poprawnych relacji, które z dzieckiem nawiązała.

Dopóki nie zaczęłam pisywac na pewnym forum oraz osobiście nie spotkałam toksycznych rodziców, z trudnoscią przychodziło mi dawanie wiary takim osobom jak Joga. Koleżanka syna ma taką matkę. Gdybym jej nie poznała, nigdy bym nie uwierzyła, że można byc taką perfidną mendą. Nie dziwi mnie, że córki wybrały emigrację.

Z cały szacunkiem Kryst54, ale już jakiś czas temu zauważyłam u Ciebie "betonowosc" w poglądach. Zamykasz się na pewne ewentualności. Te biedne staruszki, nie bez powodu bywają odrzucane przez rodzinę.
Wiem, że mnie będziesz uważac za bezwzględną - trudno. Nie przepadam za kobietami typu "matka Polka". Jak słyszę "moja dzidzia" ,"fasolka" (generalnie wszystko hula wokół macierzyństwa) to mnie odrzuca. Często te same osoby na stoarosc są rozczarowane, bo dzidzia nie jest wdzięczna na tyle, na ile oczekuje tego matka. Teksty typu: bo ja ci tyłek podcierałam, poświęciłam dla ciebie to i to - normalnie mnie rozwalają. To jest najzwyklejszy szantaż i przymuszanie do określonych zachowań. Przez tych ludzi przemawia strach o swoje cztery litery. Dlatego nie wszystkim płaczącym babuniom i dziaduniom wierzę.

22

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Chaber poprosze  o zmiane nica na BETONOWA 54  smile
moze sie uda tongue
Juz nie bede sie wypowiadac na ten temat....KONIEC KROPKA  i zastanowie sie czy w ogole TUTAJ BYC !

23

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Ja też coraz rzadziej tutaj bywam. Myślisz, że ktoś z tego powodu rozpacza?

Jak ktoś z kimś się nie lubi, jak mu nie po drodze, to żadne małe kroczki nie pomogą. Nie ma rady na zafiksowane mamusie, obojętnie w jakim wieku by nie były. Młode nie mają ochoty na samodzielnosc, to stare miec będą?
Tematyka stosunków rodzinnych krąży wokół słowa "pomoc" i "wdzięcznosc".

24 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-01-22 00:52:23)

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:

Chaber poprosze  o zmiane nica na BETONOWA 54  smile
moze sie uda tongue
Juz nie bede sie wypowiadac na ten temat....KONIEC KROPKA  i zastanowie sie czy w ogole TUTAJ BYC !

Krys wiesz ilu ludzi tutaj na forum ze mną się nie zgadza-ło  w wiieeeluuu kontrowersyjnych i spornych tematach? w realu również tego doświadczam, co nie znaczy że można fochem zarzucać, bo ktoś ma inne zdanie ode mnie. Po prostu mowie swoje, wykrzyczę swoje , powygłaszam swoją myśl co nie każdemu się ona może podobać, ale mi to lootto i koncze temat , co nie znaczy ,że  z kimś już nigdy ani jednego słowa nie zamienię, bo ktoś po mojej stronie  nie stał. Śmiertelna obraza w takich sytuacjach jest niesprawiedliwa i nie wskazana. Ja tam lubie popolemizować, to że nieraz człowiek za dużo palnie , trudno, taka natura niektórych.
Nie mów ,ze w życiu  trzymasz się tylko z takimi ,którzy tobie na każdym kroku przytakują,to takie dziecinne tongue

25

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:

Chaber poprosze  o zmiane nica na BETONOWA 54  smile
moze sie uda tongue
Juz nie bede sie wypowiadac na ten temat....KONIEC KROPKA  i zastanowie sie czy w ogole TUTAJ BYC !

Kryst- pachnie mi to szantażem. Nie jesteśmy Twoimi córkami.Nie sądzę,że ktoś będzie tu Cię przepraszał za to,że ma inne poglądy.Zauważ,że róznica poglądów to nie powód do obrażania się.

Moja mama jest także toksyczna.
Kiedy spytam ją jak się czuje,co u niej potrafi gadać szczegółowo co ją dziś bolało, z jakim natężeniem,gdzie była na zakupach,co kupiła a czego kupić nie zamierzała,przedyskutuje sama ze sobą w mojej obecności kwestię gdzie w okolicy można kupić najtańszy groszek konserwowy. Potrafi gadać godzinami o sobie i swoich sprawach nawet jak nie widzimy się miesiąc nie zapyta co u mnie.

Dla moich spraw nie ma czasu,gdy chwilami się zapomnę i zaczynam o czymś mówić mama nagle zagląda do lodówki i przerywa mi tekstem: och,zapomniałam kupić śmietany!

Co dziwne i jednocześnie fajne: na szczęście dla swej jedynej wnuczki zawsze ma czas i ochotę jej posłuchać.
I dlatego z chęcia odwiedziłam ją z córka w dniu święta babci.
Ja się już pogodziłam z faktem,że jestem wciąż przez moją mamę oceniana i zawsze źle oceniana.Trudno- staram się tym nie przejmować, jednego dnia wychodzi mi to lepiej,innego gorzej.

26 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-22 08:26:55)

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

nie kazda matka bedzie taka jak ty kryst54 ze poswiecilas sie dla syna,ktorym opiekowalas sie długie lata i zrezygnowalas z wlasnego życia na rzecz jego. są matki takie, ze nie da sie ich kochac. nie wiemy jakie pieklo przeszla subiektywna. skad ta znieczulica,brak milosci???
moja matka wielokrotnie mnie bila, pasem,kablem,ręką.
jak skonczylam 20lat to zaczęła się "spłata" wyrzuty sumienia, wystarczylo sie przyznac do bledu abym jej wybaczyla. co prawda to nadal boli, bo to są rany ale juz wiem czemu to robila. powiedziala ze nie wytrzmywala psychicznie, ze 3 dzieci, ze sama w domu, ze ciezka praca i dziecinstwo dda.
moja mama wiele dla mnie zrobila, jak mialam rodzic to tak truła lekarzom że się boi, ze dziecko duże aż zdecydowali się mi zrobić cesarkę(mam krzywe biodra, dzieciak 5kilo,skolioza itd, a lekarz chcial naturalny!!!), dzieki niej dostalam pierwszą pracę, mam też dach nad głową.
jest bardzo nerwowa i czesto mnie przezwie, ale to jak wszedzie, nie ma kolorowo, przejmuje sie calym swiatem i kazdemu pomaga. mysle, ze gdybym byla taka jak ona to nie byloby zle!

27 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-01-22 09:58:08)

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
nokiaaa napisał/a:

mysle, ze gdybym byla taka jak ona to nie byloby zle!

dobrze, ze tak myslisz nokiaaa, ja osobiscie robie wszystko aby we mnie bylo jak najmniej podobienstwa do mojej mamy. Na drugie powinna miec Castro albo Don Corleone. Teraz z latami juz nie, natomiast swoja "miloscia" i opieka (podobnie jak u Ciebie - reka, pas, kabel) spowodowala, ze dzis narzeka, bo ani ja ani moj brat jakos nie garniemy sie do niej. Tata co innego, matka - niestety, nigdy nie okazala prawdziwego ciepla i radosci z posiadania dzieci. A tego nie da sie tak po prostu wymazac z glowy.

Moje dzieciaki (teraz juz tylko corka, syn skonczy 20 lat;) potrafily zawsze przytulic sie, poplakac, przyznac do popelnienia bledu w szkole czy nabrojenia gdzies z kolegami, potrafia ze mna zartowac, nawet nie utrzymujemy dystansu w zwracaniu sie per "prosze mamy, czy mama moglaby..itd". My do siebie mowimy per Ty i jest to calkiem naturalne, nie odczuwam jakos braku szacunku.
Z moja mama czulam sie jak panna sluzaca u Pani Dziedziczki. Wiecznie ze mnie niezadowolonej. Dzis juz nie musze sie tak czuc, dlatego kontakt mamy tyle o ile. I tyle mi wystarczy.

A w ogole to nie znosze okazji typu Dzien Tego czy Tamtego. Jak sie kogos kocha i ceni to caly rok a nie w wybrany dzien. Cale szczescie ten juz za nami.

28

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

mój mąż też niby mowi do rodzicow na ty, ale ciagle gdzies wyskakuje mu ta 3 osobe. czesto tez dodaje co zdanie mama,bo boi sie powiedziec samo ty.
ja zas swobodnie operuje ty tego, ty tamtego.
rodzic to ma byc bliska osoba a nie pani mama, w 3 osobie

29

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
nokiaaa napisał/a:

mój mąż też niby mowi do rodzicow na ty, ale ciagle gdzies wyskakuje mu ta 3 osobe. czesto tez dodaje co zdanie mama,bo boi sie powiedziec samo ty.
ja zas swobodnie operuje ty tego, ty tamtego.
rodzic to ma byc bliska osoba a nie pani mama, w 3 osobie

Dobrze, ze nie Pani Matko i Panie Ojcze:)) z pocalowaniem reki OBOJGA rzecz jasna:)) Chociaz jak ktos chce przy okazji zyczen swoja mame cmoknac w mankiet, to nie uwazam tego za przesadne. Oczywiscie w stosownym juz wieku.
Natomiast zwariowalabym gdyby moja 12 letnia cora mowila do mnie: mamo, moze mi mama podpisac cos do szkoly?   Albo, mamo czy mama przyjdzie dac mi buzi na dobranoc? Przerost formy nad trescia.

30

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Kryst54 napisał/a:

Ann nie pisz tak,bo to takie smutne......piszesz po ,co Ci taka matka,co nie spyta ,co u Ciebie............a Ty zapytalas......moze trzeba  zaczac od poczatku,pogadac ,co ciebie boli,a co mame.......powoli powinniscie zaczac od malych spraw,moze blachostek i tak powolutku "sie zaprzyjaznic" nie wyobrazam sobie,zeby u nas zaistniala taka sytuacja.........wychodze z zalozenia,ze na 1 miejscu jest szacunek....TRZEBA NAUCZYC SIE SZANOWAC NA WZAJEM,bo kiedys mozna bardzo zalowac ,ze "czlowiek" sie nie spelnil jako matka,dziecko....czas szybko leci......a pozniej moze byc za pozno"MOZE  TEN CYTAT NIE NA MIEJSCU,ALE CI GO NAPISZE...SPIESZMY SIE KOCHAC LUDZI,BO TAK SZYBKO ODCHODZA....dla mnie jest on bardzo wazny i to jest moje motto zyciowe !

Bardzo dobry cytat w obecnej sytuacji. Właśnie moja ukochana babcia jest umierająca, to jest mama mojej mamy. Moja mama 10 miesiecy temu oddała ja do ośrodka bo nie miala sily sie nia zajmowac, babcia byla samodzielna wymagal tylko pomocy przy codziennych sprawach, ale mniejsza o to....tam ma lepiej bo nimt na nia przynajmniej sie nie drze. Platnosc za osrodek mamusia sprytem scedowala na syna swojej zmarlej siostry i swojego brata.Sama nie doklada ani zlotowki odwiedza babcie raz...... czasami dwa razy w tygodniu bo tłumaczy że ma kontakt telefoniczny z pielegniarka. Teraz stan babci sie znacznie pogorszył, ale mimo to mamusia byla u niej drugi raz. Więc dlatego zgodze sie z Tobą szacunek na 1 miejscu a matke ma sie jedna.Szkoda tylko, że moja mama tego nie ogarnia, więc nawet gdybym chciala z nia porozmawiac to ona musialby najpier te proste  rzeczy zrozumieć.

31

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
Ann72 napisał/a:
Kryst54 napisał/a:

Ann nie pisz tak,bo to takie smutne......piszesz po ,co Ci taka matka,co nie spyta ,co u Ciebie............a Ty zapytalas......moze trzeba  zaczac od poczatku,pogadac ,co ciebie boli,a co mame.......powoli powinniscie zaczac od malych spraw,moze blachostek i tak powolutku "sie zaprzyjaznic" nie wyobrazam sobie,zeby u nas zaistniala taka sytuacja.........wychodze z zalozenia,ze na 1 miejscu jest szacunek....TRZEBA NAUCZYC SIE SZANOWAC NA WZAJEM,bo kiedys mozna bardzo zalowac ,ze "czlowiek" sie nie spelnil jako matka,dziecko....czas szybko leci......a pozniej moze byc za pozno"MOZE  TEN CYTAT NIE NA MIEJSCU,ALE CI GO NAPISZE...SPIESZMY SIE KOCHAC LUDZI,BO TAK SZYBKO ODCHODZA....dla mnie jest on bardzo wazny i to jest moje motto zyciowe !

Bardzo dobry cytat w obecnej sytuacji. Właśnie moja ukochana babcia jest umierająca, to jest mama mojej mamy. Moja mama 10 miesiecy temu oddała ja do ośrodka bo nie miala sily sie nia zajmowac, babcia byla samodzielna wymagal tylko pomocy przy codziennych sprawach, ale mniejsza o to....tam ma lepiej bo nimt na nia przynajmniej sie nie drze. Platnosc za osrodek mamusia sprytem scedowala na syna swojej zmarlej siostry i swojego brata.Sama nie doklada ani zlotowki odwiedza babcie raz...... czasami dwa razy w tygodniu bo tłumaczy że ma kontakt telefoniczny z pielegniarka. Teraz stan babci sie znacznie pogorszył, ale mimo to mamusia byla u niej drugi raz. Więc dlatego zgodze sie z Tobą szacunek na 1 miejscu a matke ma sie jedna.Szkoda tylko, że moja mama tego nie ogarnia, więc nawet gdybym chciala z nia porozmawiac to ona musialby najpier te proste  rzeczy zrozumieć.

A zauwazylas, w jakim tonie Ty piszesz o swojej mamie? Ja tam wiele szacunku nie dostrzegam, a przeciez powinien niby byc. Bo masz 1 matke i nalezy jej sie automatycznie szacunek. Dlaczego jej po prostu nie kochasz i nie akceptujesz takiej jaka jest?

32

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Ja również nie rozumiem Ann72. Przecież tak samo nie znosi swojej matki, to się czuje. Lubi babcię, niech ją odwiedza, niech sama coś zrobi, dopłaci do jej utrzymania.

Ann72 , matkę masz jedną, zajmiesz się nią troskliwie na starosc?

33

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Tak, matka jest tylko jedna i dlatego ona też powinna się starać,żeby jej relacje z dzieckiem wyglądały jak najlepiej.
Tymczasem wiele jest matek, które o to nie dbają, wykorzystują władzę, którą mają nad dzieckiem, są toksyczne i wypuszczają w świat mniej lub bardziej okaleczonego człowieka, uważając przy tym że jest okaleczony to jego własna wina, a im należy się szacunek za to ze są.
Otóż nie, nie należy się.
Matka też jest osobą dorosłą, ma oczy, ma jezyk, ma mózg, może obserwować, może pytać, może myśleć. Do tego jest o pokolenie starsza i teoretycznie mądrzejsza. Może próbować naprawić relację z dzieckiem. Znaczy, jeśli zależy jej na dziecku. A jak jej nie zalezy to po kiego komu taka matka?

34

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Nie powiedzialam, ze nie znosze mamy, tylko ,ze nie rozumiem, a babcie kocham , kochalam i kochac bede mi ze ...zmarla  dzis. Nie siedzialam i biadolilam tylko wlasni ja odwiedzalam, i doplacalam do jeej utrzymania wspolnie z bratem ciotecznym. Przynajmniej w ten spsob moglam odwdzieczy siw jem za to ci ona mi dała. Babcia......nie mama. najprawdopdniej jak moja matka bedzi potrzebowac to tez sie nia zajme bo taki mam charakter, wlasnie babcia mnie tegi nauczyla. Gloryfikowanie matki tylko dlatego ,ze nas urodzila jest mocni naciagane. Wazne jest to co wniosla w nasze zycie i jakie wartosci przekazala. I jak sie tak zastanowie......ciezko mi cos znalesc.........ale co ja bede tlumaczyc....zeby to zrozumiec trzeba tego doswiafczy dlatego zazdroszcze dziciom kryst54 ze maja taka mame:-)



chaber05 napisał/a:

Ja również nie rozumiem Ann72. Przecież tak samo nie znosi swojej matki, to się czuje. Lubi babcię, niech ją odwiedza, niech sama coś zrobi, dopłaci do jej utrzymania.

Ann72 , matkę masz jedną, zajmiesz się nią troskliwie na starosc?

35 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-25 09:19:14)

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Ann72, wyrazy współczucia po śmierci babci.

Ty babcię kochałaś, dokładałaś do jej utrzymania. Nie oceniaj jednak zbyt pochopnie matki. Możliwe, że była niewdzięczna córką. Możliwe też, że zaszło coś, co pogrzebało możliwosc serdecznych stosunków.

Nadopiekuńcza matka jest takim samym złem jak toksyczna i okrutna. Jedna i druga oplecie niczym bluszcz i życ nie da. Mądra matka wie, że dzieci zakładają swoje rodziny i to one powinny byc najważniejsze. Kryst54 poświęciła wiele dla dzieci, to piekne i chwalebne. Jednak wymuszanie takiego samego poświęcenia, takiej samej postawy, takich zachowań, już chwalebne nie jest.

To tak jak u mnie na wsi. Starsze kobiety twierdzą, że jak one dały radę wytrzymac ileś tam lat picia i przemocy ze strony męża, tak inne też powinny. Jeśli  one opiekowały się rodzicami, teściami, tudzież innymi krewnymi aż do ich śmierci, tak teraz dzieci to samo powinny. Czasy się zmieniły. Kiedyś kobieta nie pracowała, obecnie musi i to jak? Chyba, że ma etat od-do, do tego w biurze. Po pracy człek jest styrany, jedynie ma ochotę zwalic sie jak kłoda na wyro, i tak do 67-go roku żywota.

36

Odp: Dzień babci, wielki mały problem
chaber05 napisał/a:

Ann72, wyrazy współczucia po śmierci babci.

Ty babcię kochałaś, dokładałaś do jej utrzymania. Nie oceniaj jednak zbyt pochopnie matki. Możliwe, że była niewdzięczna córką. Możliwe też, że zaszło coś, co pogrzebało możliwosc serdecznych stosunków.

Nadopiekuńcza matka jest takim samym złem jak toksyczna i okrutna. Jedna i druga oplecie niczym bluszcz i życ nie da. Mądra matka wie, że dzieci zakładają swoje rodziny i to one powinny byc najważniejsze. Kryst54 poświęciła wiele dla dzieci, to piekne i chwalebne. Jednak wymuszanie takiego samego poświęcenia, takiej samej postawy, takich zachowań, już chwalebne nie jest.

To tak jak u mnie na wsi. Starsze kobiety twierdzą, że jak one dały radę wytrzymac ileś tam lat picia i przemocy ze strony męża, tak inne też powinny. Jeśli  one opiekowały się rodzicami, teściami, tudzież innymi krewnymi aż do ich śmierci, tak teraz dzieci to samo powinny. Czasy się zmieniły. Kiedyś kobieta nie pracowała, obecnie musi i to jak? Chyba, że ma etat od-do, do tego w biurze. Po pracy człek jest styrany, jedynie ma ochotę zwalic sie jak kłoda na wyro, i tak do 67-go roku żywota.

Widzisz Chaber05 ja wcale nic nie chce od  swojego dziecka.....pisalam tylko ze swojego punktu widzenia.nie mam gromady dzieci,mam syna ziemskiego i anielskiego....jeszcze jestem  silana"baba".przeszlam w zyciu wiele i dlatego mam taki ,a nie inny stosunek do drugiego czlowieka........mysle ,ze na tym forum mozna wypowiadac sie tak jak sie czuje w danej sprawie.Nikogo nie naklaniam jak mi kiedys pisalas ,ze jestem jak beton,ale chyba plastyczny.....moj syn  i jego rodzinka  sznuja nas ,i wiem ,ze zawsze moge na nich liczyc, i mysle ,ze "co posialas to zbierzesz"

37

Odp: Dzień babci, wielki mały problem

Kryst54, ty swoje przeszłaś, ja też. Zostałam inaczej wychowana, mam inne zasady. Jestem czasami cyniczna, raczej nierodzinna, trzeźwo patrzę na świat. Do wielu spraw podchodzę "biznesowo", bez sentymentów.

Nie będziemy z mężem niczego wymuszac, do niczego nakłaniac. Wiemy czego chcemy i konsekwentnie do tego dążymy.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dzień babci, wielki mały problem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026