witajcie!
Chciałabym się wyżalić, bo strasznie jest mi przykro z tego powodu, a mianowicie chłopak nie kupił mi prezentu na gwiazdkę, tym bardziej, że to nasze pierwsze święta. Piszę chłopak, bo na razie chcemy spróbować czy nam wyjdzie czy nie. Ale moim zdaniem to go nie usprawiedliwia, żeby o mnie zapomniał.
Możecie pisać, że jestem pieprzoną materialistką, ale ja bym tak nie umiała. Ja nie mam pracy, za tym idzie brak jakichkolwiek środków na koncie, on ma pracę, nie wiem ile zarabia, ale na biedę raczej nie narzeka. Kupiłam mu prezent za ok. 60 zł, nie chciałam się rzucać i miałam rację, bo od niego nic nie otrzymałam. Powiedziałam mu o tym, że kupiłam mu prezent, a on przyznał się, że nie przyjął by go, bo nic dla mnie nie miał. Był tydzień temu, liczyłam, że naprawi swój błąd, ale gdzie tam.
Nawet na randkę mnie nigdzie nie zaprosił. Obiecywał cały czas, że gdzieś mnie zabierze, nawet powiedziałam mu, że nigdy nie byłam na prawdziwej randce, ale to tylko puste słowa.
Nie dostałam od niego nawet marnego chaszcza, w czasie kiedy się spotykaliśmy.
Zaprosiłam go do siebie, bo ileż można spotykać się w jego AUCIE. Jest mi tak bardzo przykro, że nawet sobie nie wyobrażacie. Twierdzi, że traktuje mnie poważnie to dlaczego wpieprza mi się na chatę i nie chce mnie nigdzie zabrać? Posądzam, że jego rodzice nawet nie wiedzą o moim istnieniu, a równie dobrze mógłby mnie zaprosić do siebie do domu.
Dzisiaj mam urodziny, owszem złożył mi życzenia nawet 2 razy, a w weekend się spotykamy, sądzę, że nie mam na co liczyć z jego strony. Kiedyś mówił , że spędzimy razem nasze urodziny(miał je tydzień temu), ale jak widać to także były słowa rzucone na wiatr.
Dużo razy mu mówiłam, ale już mi się znudziło, bo nie jestem osobą, która wymaga gwiazdki z nieba, a tym bardziej nie jest mi łatwo upominać się o prezenty. Ale chciałabym tylko, żeby pokazał, że zależy mu na mnie...
Nie mówi mi miłych rzeczy, mimo tego, że nie raz mu wspominałam, że miło by było usłyszeć coś miłego.
Dzisiaj powiedziałam mu, że ciesze się, że jest, po prostu, a on na to tylko - WIEM. AHA. W głębi duszy liczyłam także na jakieś miłe słowo...
Myślę poważnie o tym, by go olać, daję mu ostatnią szansę na to, by coś zrobił, chociaż nie sądzę, by zdarzył się cud.
W sobotę przyjeżdża do mnie i jestem ciekawa czy coś mi kupi. Koleżanki mają chłopaków, ale takich problemów nie mają, ja na serio nie wiem co ja robię źle, a przecież nie zaproszę go do kina, bo to jego powinność tym bardziej, że dużo razy mu o tym mówiłam.
Postanowiłam, że w sobotę ma ostatnią szansę, jeżeli nic nie zrobi to powiem mu prosto w oczy co o nim myślę.
A co Wy o tym sądzicie ?