netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

19 odpowiedzi2 977 wyświetleńzałożony przez Ola2013, 20.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Witam wszystkich serdecznie!
Jestem tu nowa, ale mój problem zapewne nie jest nowością.
Od ponad roku jestem w związku małżeńskim, mamy niespełna roczną córeczkę.
Z mężem poznałam się ponad 4 lata temu i od samego początku byłam w nim zakochana po uszy. On był już po rozwodzie. Ludzie mówili mi, że do rozwodu doprowadziła matka mojego męża, która wychowywała go samotnie, nie miała także żadnego stałego partnera ani innych dzieci. Dawid przez te lata zrywał ze mną co kilka tygodni, bez powodu. Ja błagałam go, poniżałam się i wracał. Od samego początki miałam wrażenie, że nie pasujemy do siebie, on jest rozrywkowym facetem, jak raczej wolę siedziec w domu. Po 2,5 roku odstawiłam tabletki, bo Dawid pragnął dziecka. Mówił, że jeśli zajdę w ciąże to będzie mnie nosił na rękach. Ja nie byłam na nie do końca gotowa. Zaszłam w ciążę, potem w zasadzie nakłoniłam go do ślubu, dokładnie to mu trułam o ślubie aż się zgodził. Jeszcze przed ślubem zamieszkaliśmy w moim mieszkaniu w bloku. I od tego czasu zaczęło się chrzanić zupełnie. Jego matka nie mogła znieść myśli, że syn się wyprowadził i przesiadywała u nas od rana do wieczora. Sytuacja się pogorszyła kiedy urodziła się mała. Teściowa nie dawał mi żyć, potrafiła z samego rana stać pod drzwiami i nasłuchiwać czy mała mi płacze(wiem o tym, bo ją na tym nakryłam), wtrącała się się we wszystko, sugerowała, że nie daję sobie rady (pewnie z uwagi na to, że moja mama zmarła kiedy byłam mała i nie miał mi kto pokazać pewnych zachowań). Gadała głupoty, że mam za zimne mleko w piersiach, za mało tłuste i inne bzdety. Przeszkadzała w kąpielach małej, przy przewijaniu musiała ją trzymać za rączkę lub nóżkę, pchała się przy tym jak by była zaborcza o małą. Kiedy nawet przyłapałam ją na tym, że dała małej swoją pierś. Sytuacje te nie zmieniły się do dziś. Teściowa robi ze mnie tłuka jakiegoś, kiepską matkę, wciąż podważa mój autorytet. Teściowa ma ogromny wpływ na mojego męża(choć on twierdzi, że to nie prawda). Teściowa nie proszona wtrąca się w nasze życie. Mąż ma konto w banku gdzie ona pracuje, ja mam konto gdzieś indziej. Kiedy namawiam go, żeby się do mnie przeniósł to zmienia temat. Nie chcę mieć konta w banku teściowej, bo by mnie kontrolowała tak mojego męża "a po co ci było 200 zł z konta?","a Anka(była żona)już pierwszego wydawała swoją wypłatę a potem dobierała się do kasy Dawida". Jak ona śmiała przeglądać ich konto?! Z tego też powodu nie chce mieć konta w jej banku. Teściowa niby mnie akceptuje, kupuje drogie prezenty "na pokaz", ale jest wredna jak żmija. I wiem, że nastawia męża przeciwko mnie.
Co do męża to wiele się zmieniło. Kochamy się już nawet 1-2 razy w miesiącu, całymi dniami męża nie ma, bo pracuje, gdzie ma kontakt z młodymi dziewczynami, z którym flirtuje. Wiecznie nie podoba mu się mój strój, makijaż, wygląd, ciągle komentuje jak pięknie i elegancko wyglądają inne kobiety. W towarzystwie otwarcie mówi, że mu się nie podobam, naśmiewa się ze mnie. A jak mu zwrócę uwagę to twierdzi, że to są żarty i że powinnam zacząć myśleć o przyszłości i poważnych sprawach a nie gadać ciągle o jego flirtach i podejrzewać o zdrady. Mąż ma bardzo silny charakter, ja jestem słabsza. Twierdzi, że nikt by mnie inny nie chciał a nawet gdyby to by mu jeszcze dopłacił. Kłócimy się bez przerwy, potem nie odzywamy się nawet tydzień, bo on nie chce gadać o problemach. Ja mam tego wszystkiego dość, jego, mojej szurniętej teściowej i tego, że traktowana jestem jak inkubator. Kocham córeczkę ponad życie i za nic w świeci nie cofnęłabym tego czasu, bo mam ją. Mąż też mnie kocha, przynajmniej tak twierdzi ( między kłótniami). Budujemy się, teściowa codziennie przesiaduje na budowie. Boję się, że ona się do nas wprowadzi a tego nie wytrzymałabym. Kiedy zwracam Dawidowi uwagę, żeby ją w końcu ustawił to ten się obraża. Ja nie wiem co mam robić, czuję się jak piąte kolo u wozu. Tak jakbym była kurą, która zniosła złote jajko Dawidowi i jego matce i już mogę sobie pójść. Zanim poznałam go była pełną życia dziewczyną, świadomą swych wartości. Dziś jestem zamkniętą w sobie kurą domową, która nie ma prawa decydowania o niczym. Czasem nie chce mi się żyć, ale żyję, bo jest malutka. Wiem, że to wszystko zakręcone i chaotyczne, ale jest we mnie tyle bólu i żalu...pomóżcie, doradźcie, proszę.

2

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Przeczytałem to wszystko, jedyne wyjście to postawić twarde warunki, bez kłutni. Tak samo powiedz to teściowej, Po prostu postaw to na wszystko na jedną kartę, wóz albo przewóz. Jesteś mocną dziewczyną która poradzi sobie spokojnie.
Bo inaczej staniesz się bezwartościową i zakompleksioną kobietą bez życia.
A co do teściowej to chyba ona ma coś nie tak podsufitem.

3

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Teściowej brakuje Ch...a. No i ma menopauzę, ale twierdzi, że żadne hormony są jej nie potrzebne, bo samo przejdzie( ale rozwali synowi kolejne małżeństwo). Ja bardzo kocham męża, to mój pierwszy poważny mężczyzna, ale mam wrażenie, że ja nie jestem dla niego nikim wyjątkowym. Dziękuję za wytrwałość przy czytaniu mojej litanii.

4

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Dwa razy czytałam, bo myślałam, że coś źle widzę? Twoja teściowa dała Twojej córce swoją pierś? Normalna to ona nie jest.

W innym wątku napisałaś, że budujecie się na ziemi Twojego męża, który odmawia dopisania Cię do aktu.

Razem do kupy - nie wygląda mi to dobrze i myślę, że masz słuszne obawy.

5

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Tak tak, dała jej swoją pierś. Weszłam akurat do sypialni, bo mała płakała i nagle przestała i zobaczyłam wiszącą nad nią babcię, która nagle się poderwała kiedy weszłam i zasłaniała sobie ręką klatkę piersiową, była niesamowicie zakłopotana. Zabrakło mi języka w gębie. Jak zwykle z resztą. I tak od dawna kumuluję w sobie te żale do niej, ehh. Nie jest ok.

6

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Teściowa chyba nigdy nie dostała porządnego 'kopa' od synowej i stąd to chore (bo to jest chore) zachowanie.
Nie może żyć Waszym życiem i uważać się za jego niezbędną, najlepszą część.
Musisz postawić na swoim i nie pytać męża czy możesz. Możesz i już. Jesteś tak samo ważna w Waszym małżeństwie jak i on.

Wiem, ciężko się zebrać. Ale jeśli nie postawisz na swoim stracisz małżeństwo i wszystko to na co niewątpliwie pracowałaś.
To tak jakbyś cały miesiąc harowała jak wół, a całą wypłatę pokornie oddawała teściowej.
Chcesz całe życie pracować dla kogoś/na kogoś?

7

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Ta cała sytuacja wydaje się bardzo toksyczna i nie chce straszyć, ale jesli czegos z tym nie zrobisz może to źle wpłynąć nie tylko na ciebie, ale również na osobowość twojej córki. Dlatego już teraz pomyśl o tym w jaki sposób stać się partnerką męża i w jaki sposób odsunąć teściową od waszego życia. Widzę, że jesteś osłabiana i robią z ciebie ofiarę (pamiętaj, że w tę rolę wchodzi się powoli i latami) oni sami zwyczajnie ciebie nie szanują i stosują przemoc emocjonalną. Jeśli nie wiesz jak się do tego wszystkiego zabrać zwróć sie o pomoc do terapeuty.

8

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Z moją teściową i mężem jest tak, że albo jest czarne albo białe. Albo jest tak jak teściowa chce albo nie ma w ogóle. Kiedy zwracam jej o coś tak uwagę to na drugi dzień dowiaduję się od męża, że się mu wypłakała, że ja ją atakuję i cała ich rodzina na drugi dzień uważa ją za ofiarę a mnie za złą i podłą synową. Ona potrafi manipulować ludźmi, bierze ich na płacz i ten swój głosik męczennicy. Kiedy ostatnio prosiłam, żeby nie oblizywała dziecku smoczka to tak się ufochała, że nie przychodziła tydzień. Aż w końcu mój mąż za nią zatęsknił i zadzwonił po nią. Druga sprawa jest taka, że mąż uważa, że mam tylko ich-jego i teściową i gdyby cokolwiek się stało to moja rodzina mi nie pomoże. Zabolało mnie to bardzo, bo to wymysł i kłamstwo. Po prostu moja rodzina nie pomaga na silę i nie proszona o to. Czyli się nie wtrąca tak jak teściowa. Z resztą wychowałam się bez matki i całe życie sama dawałam sobie radę i teraz też nie chce, żeby ktoś ze mnie robił niezaradną. Teściowa w pewien sposób mam mnie w garści, bo zdarza się, że kiedy jeżdzę na zajęcia to zostaje w małą i jestem od niej zależna(przynajmniej tak się jej wydaje).A ja poprostu chcę, żeby miała mozliwość obcowania z wnuczką, tym bardziej, że sprawia jej to radość.

9

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Nie wiem dziewczyno, jak ty chcesz w tym żyć? Przecież się nie da. Dobrze, że nie pozwalasz sobie wmówić, że masz tylko ich i że nikt ci nie pomoże wink Takie sztuczki mają na celu sprawić abyś stała się słabsza i bardziej uległa, aby mogli robić co chcą. Bardzo mi przykro, że znalazłaś się w takiej sytuacji. Nie myśl teraz o rozwodzie, rozwód to tylko papierek, są gorsze rzeczy do załatwienia przed tobą. Bywa, że kiedy stawiamy granice, bronimy swojej przestrzeni, godności tacy ludzie ustępują. Myślę, że twoj mąż, może zauważyć, że jego relacja z matką nie jest normalna i może się ocknie, ale to stanie się tylko wtedy, kiedy będziesz dawała mu takie informacje zwrotne.

10

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Zaskakuje mnie, że on jest już po jednym rozwodzie i wiem doskonale, że jego matka miała w tym swój udział. Powiedziałam mu,żeby uważał, bo historia się powtórzy i zostanie sam z matką. Pytałam czy  nie wydaje mu się dziwne, że kolejna jego kobieta narzeka na jego matkę. On zbył mnie jakimiś głupimi stwierdzeniami, że owszem, tamta na nią narzekała i nawet traktowała ją bardzo źle, ale za to na niego nie dała powiedzieć złego słowa a ja ciągle narzekam. On zawsze w tak idiotyczny sposób odpowiada a raczej próbuje odwrócić kota ogonem.

11

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Mąż od dawna wmawiał mi, że jestem gburem, bucem i nikt mnie nie lubi, i że nie mam znajomych. (co też jest nieprawdą). Teraz czuję się jak jego cień. Wspólne imprezy to dla mnie katorga. Kiedy tańczy ze mną robi do kolegów i koleżanek idiotyczne miny i uśmiechy, tańczy tak jakby trzymał w ramionach jakąś ofiarę losu. Oczywiście z innymi tańczy tak jakby uprawiał z nimi seks w tańcu. Boże, jest tyle złych rzeczy w tym związku...
Chciałabym pokazać mu, że jestem ładna, nie jestem gburem i że stoję z nim na równi. Kombinowałam tak, żeby wzbudzić w nim choć odrobinę zazdrości... Wiem, to śmieszne, ale chwytam się już wszystkiego. Pociesza mnie fakt, że w kwietniu wracam do pracy, a pracuję z samymi mężczyznami i to od zawsze budziło w nim niepokój. Chcę w niedrastyczny sposób usunąć mu spod nóg odrobinę gruntu i tej diabelnej pewności siebie i mnie.

12

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

No nie wiem, czy sytuacja się nie pogorszy i nie pojawią się ataki zazdrości i kontrola po twoim powrocie do pracy. Na wszelkie wypadek, pamiętaj proszę o mozliwości pójścia do terapeuty od przemocy. Może na ten czas, poczytaj troszkę o przemocy emocjonalnej? O tym jak to wygląda itp.
Życzę ci jak najlepiej!

13

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Partnerka mojego ojca jest psychologiem, co więcej, zajmuje się terapią par. Mogłabym porozmawiać z nią, ale podejrzewam, że powie wszystko mojemu ojcu(dla mojego dobra) a wtedy sytuacja stanie się fatalna. Bo wiadomo, że ojciec nie pozwoli robić krzywdy dziecku.

14

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Mimo wszystko dziękuję za dobre słowo:)

15

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Myślę,że jeśli poprosisz partnerkę ojca o dyskrecję,to nic nie powtórzy Twojemu ojcu,ponieważ obowiązuje ją etyka zawodowa,sprobuj,może we dwie znajdziecie jakieś wyjście,pozdrawiam

16

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?
Filoletowa napisał/a:

Ta cała sytuacja wydaje się bardzo toksyczna i nie chce straszyć, ale jesli czegos z tym nie zrobisz może to źle wpłynąć nie tylko na ciebie, ale również na osobowość twojej córki. Dlatego już teraz pomyśl o tym w jaki sposób stać się partnerką męża i w jaki sposób odsunąć teściową od waszego życia. Widzę, że jesteś osłabiana i robią z ciebie ofiarę (pamiętaj, że w tę rolę wchodzi się powoli i latami) oni sami zwyczajnie ciebie nie szanują i stosują przemoc emocjonalną. Jeśli nie wiesz jak się do tego wszystkiego zabrać zwróć sie o pomoc do terapeuty.

Dorzucam się: Fioletowa ma rację i popieram jej słowa. Dorzucę tylko, że z Twojego opisu wynika, że ten cały Twój "mąż" - jesli już - coś dziwnie Cię "kocha". Bo jak wyglada to zestawienie: "...nie podoba mu się mój ...wygląd, ...W towarzystwie otwarcie mówi, że mu się nie podobam, naśmiewa się ze mnie....twierdzi, że to są żarty i że powinnam zacząć myśleć o przyszłości i poważnych sprawach a nie gadać ciągle o jego flirtach i podejrzewać o zdrady... Twierdzi, że nikt by mnie inny nie chciał ..."  ze stwierdzeniem:"...Mąż też mnie kocha, przynajmniej tak twierdzi"? Nijak. Ten facet Cię niszczy psychicznie i - jak widać - ma całkiem niezłe osiągnięcia, cyt.: "...Zanim poznałam go była pełną życia dziewczyną, świadomą swych wartości. Dziś jestem zamkniętą w sobie kurą domową, która nie ma prawa decydowania o niczym. Czasem nie chce mi się żyć".
Osobiście wątpię abyś sama sprostała tym swoim wrogom (tak, wrogom!) - małżonkowi i mamusi jego. Ale różnie bywa...
Na moje oko, niestety pozostaje wyjście z tego bagienka...

17

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Na zadane sobie pytanie sama sobie odpowiedziałaś ale jeśli chcesz się w tym utwierdzić to powtórzę tak nie widzę sensu kontynuować ten toksyczny związek tylko rozwód wchodzi tu w grę.

18

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Uciekaj zanim staniesz się cieniem człowieka i samej siebie

19

Odp: Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Autorko, piszesz, że od początku miałaś wrażenie, że nie pasujecie do siebie. Mimo wszystko zabiegałaś o ten związek. Mam nieodparte wrażenie, że on jest z Tobą z przymusu. Czego się więc spodziewałaś? Teraz zaczynasz w końcu myśleć i dostrzegać wady tego układu.

Narzekanie na męża i teściową nic tu nie zmieni. TY chciałaś być z nim w związku, nawet go o to błagałaś. No to jesteś. Teraz byś chciała jeszcze go zmienić i jego matkę na dokładkę. A tak się nie da. Zakończ więc tę masakrę na własne życzenie i poszukaj sobie kogoś, kto będzie do Ciebie pasował od razu, a nie dopiero po całkowitej zmianie swojego charakteru i stylu życia.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy nie czeka nas nic więcej poza rozwodem?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026