Napisze pokrótce.
Od dwóch lat jestem opiekunka w Niemczech. Od roku spotykam się z Niemcem, starszym piętnaście lat. Po tym czasie, niedawno oświadczył mi się, planowalismy wspolnie zamieszkac - powiedzialam mu tak, ze tego chce, ale nie dalam mu odpowiedzi co do slubu , ze muszę to przemysleć.
Ogarnęło mnie zwątpienie - świadomość, że siostra oraz matka, zostana na zawsze daleko. Wiadomo - obowiązki, mąż, praca, może dziecko - kto wie, nie będzi już czasu na częste wizyty w polsce.
Następne zwątpienie - praca, gdzie znajdę pracę, inną niż w opiece, jestem jeszcze młoda, trzydzisci lat, mówie dobrze po niemeicku.
On uważa ze rozwiazanie znajdziemy, znalezlismy nawet pomysł na szkolenie , po ktorym mam szanse na w maire pewna prace- niestety na terminy trzeba czekac , a takze nie wiem czy niemiecki urzad pracy jako obcokrajowcowi mi te szkolenie sfinansuje.
W tym czasie moja podopieczna zmarła, ja w nerwach i stresie, powiedziałam o mojej tesknocie za siostra i matka, o strachu i zwatpieniu w nasz zwiazek czy wspolne zycie/szczescie. O strachu o prace tu w neimczech.
Zamilkl, nie odzywa sie do mnie kilka dni....