Witam wszystkie net kobiety, które także żyją w związkach na odległość. Może najpierw opowiem swoją historię.
Jesteśmy ze sobą 2 lata, poznaliśmy się na weselu u naszych znajomych i była to miłość od pierwszego wejrzenia, były cudowne dni, bywało też bardzo ciężko, gdy długo nie mogliśmy się zobaczyć. Po półtorej roku zaręczyliśmy się, mamy ustaloną datę ślubu, za 9 miesięcy ślub. Byłam taka szczęśliwa ale teraz jestem rozdarta i niewiem co robić??? Mój narzeczony ma prace u siebie w mieście, ja niedawno skończyłam studia i nie wiemy teraz co dalej robić?? Czy czekać do ślubu z zamieszkaniem razem, ja bym u siebie znalazła jakąś pracę na ten krótki okres czasu, tylko jaki to ma sens jak za pół roku będe musiała rzucić tą pracę bo mamy zamiar mieszkać w jego stronach??? I potem znowu musiałabym szukać pracy co pewnie wcale u niego nie byłoby łatwe, i jeszcze nie mamy gdzie mieszkać, chcemy wziąść kredyt, ale nie wiemy czy go dostaniemy, jeśli tylko jedna osoba będzie pracowała?? Albo mogę już teraz do niego sie przeprowadzić i szukać pracy, wtedy po ślubie może kredyt byśmy dostali, ja miałabym pracę, ale niestety musielibyśmy mieszkać z jego rodzicami, a tam nie ma za dużo miejsca, i nie chce żeby z tego powodu nasze stosunki przed ślubem sie popsuły. Więc albo czekamy do ślubu z zamieszkaniem razem, tylko wtedy po ślubie pewnie musielibyśmy mieszkać z jego rodzicami, których bardzo lubię, ale po prostu u niego nie ma miejsca i wiem, że ciężko mi będzie wytrzymać, żyć w tyle osób na tak małej przestrzeni!!! Albo zamieszkamy ze sobą razem przed ślubem co wiąże się również z mieszkaniem z teściami plus ciężko nam będzie coś odłożyć na wesele no i nie chcieliśmy za bardzo mieszkać ze sobą przed ślubem, ale cóż proza życia. Niewiem co mamy zrobić??? Nic mnie już u mnie nie trzyma, moglibyśmy być już razem, ale nie możemy bo nie stać nas na wynajem mieszkania, a wcześniejszy ślub też nie wchodzi w rachubę :-((((
Może ktoś z was był w takiej sytuacji?? Co jest lepsze?? Mam mętlik i niewiem co robić?? Gdyby nie było tej odległości to byłoby po sprawy, bo widywalibyśmy sie normalnie jak inne pary no i oboje mielibyśmy pracę w tym samym mieście, więc spokojnie byśmy odkładali pieniążki i czekali na ślub.
Podobne tematy
ja jestem podobnie jak ty. słuchaj u mnie jest cięzko z pracą ja bym na twoim miejscu znalazła teraz prace i pracowała az do tego ślubu zawsze pare groszy uzbierasz i napewno kasa sie przyda czy to na slub czy na wynajecie na pare miesięcy ja bym tak zrobiła no widzisz boim sie o kredyt wiec idz do tej roboty teraz poki szykuje ci sie jakas praca.
lepiej jakbyście z rodzicami nie mieszkali teraz wstymaj sie bo ani pzred ani po slubie wspołnie z rodzicami w każdym przypadku nie wplywa pozytywnie potem na was ani na teściów
więc lepiej unikac jakis tam dąsów itp.
tez jestem wodleglości pnad 500 km ciezko mi znaleść prace u niego tez cięzko ale na szczęscie on ma prace a ja szukam u siebie i tak tez zyjemy w dej glupiej niepewności i daleko do kitu te zycie wszystko drogo trudno cos wynając glupia kawalerka 1000 plus oplaty!!!!
No chciałabym znaleść jakąś pracę, ale też nie wiadomo czy coś się znajdzie, a czas ucieka bo niedługo ślub, a wiadomo, że przed śkubem dużo załatwiania jest zwłaszcza gdy jest się na odległość, więc wtedy lepiej mieć wolne od pracy. Też myśleliśmy o wynajmie ale ceny sa tak drogie, że niewiem kogo wogóle stać na wynajem, to sie wogóle nie opłaca, lepiej kupić mieszkanie. My sie kredytu nie boimy, bo i tak innego wyjścia nie mamy, ale teraz wcale tak łatwo go nie jest dostać. I też właśnie mam dołek, że wszystko jets do kity, ma sie tą jedyną osobę z którą wiesz, że bedziesz szczęśliwa a nie możecie być ze sobą, bez sensu to wszystko.... I co ztego, że będzie ślub a po ślubie co dalej?? gdzie będziemy mieszkać....
A jak dł?go jesteście ze sobą? Jesteście może zaręczeni?
jesteśmy już para 3 lata a znamy sie od 4 lat, nie nie jestesmy powiedziałam mu że chcę zaręczyn dopiero jak razem zamieszkamy bo narzeczona być na odległość nie wytrzymam
z reszta i tak nie wiadomo kiedy zamieszkamy razem...
motylku, szukaj pracy jak najszybciej u siebie, pracodawcy nic o ślubie nie musisz mówić, potem będziesz udawać greka jak będziesz odchodzić....że nie wiedziałaś że się będziesz przeprowadzać itd.
to będzie najlepsze rozwiązanie. nie pakuj się do mieszkania teściów. te 9 miesięcy szybko wam minie, a będziecie mieć dodatkową kasę. ![]()
ja dopiero będę żyła w związku na odległość, mój facet zaczyna pływać tak jak jego ojciec, kontrakty na pół roku, sms albo telefon co tydzień, nie wiem jak to wytrzymam
Motylku, idź teraz do pracy, jak masz możliwość. 9 mies. to wcale nie tak mało czasu. A potem po ślubie, może już coś się zmieni i znajdziecie sobie jakiś własny kąt. ![]()
motylku, szukaj pracy jak najszybciej u siebie, pracodawcy nic o ślubie nie musisz mówić, potem będziesz udawać greka jak będziesz odchodzić....że nie wiedziałaś że się będziesz przeprowadzać itd.
to będzie najlepsze rozwiązanie. nie pakuj się do mieszkania teściów. te 9 miesięcy szybko wam minie, a będziecie mieć dodatkową kasę.
Niewiem czy te 9 miesięcy tak szybko minie, zwłaszcza jak na razie nie mam pracy i mam dużo wolnego, a narzeczony jest daleko
:-(, ale chyba trzeba będzie jeszcze trochę wytrzymać na odległość.
Dziękuje wam wszystkim za wsparcie i odpowiedzi i na razie szukam pracy lub stażu u siebie, obym go jak najszybciej znalazła, a całe 9 miesięcy to chyba nie chce pracować, bo potem będą przygotowania do ślubu a ślub jest u niego, więc przydałoby się trochę wolnego przed ślubem :-).
Mój narzeczony mówi, żebym przeprowadziła się do niego w styczniu, czyli 4 miesiące przed ślubem , bo wtedy on już trochę kasy do tego czasu odłoży, ale myślę , że to nie ma sensu przeprowadzać się przed samym ślubem, kiedy będę musiała jeżdzić do siebie żeby sukienkę uszyć itp, i co będzie jak znajdę pracę przed samym ślubem?? napewno nie dadzą mi na poczatku pracy wolnego, a na wesele trochę wolnego muszę mieć.
minie szybko jak będziesz mieć pracę/staż - nie będzie czasu na rozmyślanie i zatęsknianie się. popracujesz ile będziesz mogła i zrezygnujesz
nie przeprowadzaj się w styczniu bo to za bardzo sensu nie ma - wtedy faktycznie nie ma sensu nawet pracy szukac - co będziesz robić do tego czasu ?
10 2009-08-03 17:01:08 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-08-03 17:03:12)
Motylku, Ty sama musisz wiedzieć, czego tak naprawdę chcesz. Czy chcesz pracować i za 9 miesięcy wziąć ślub? Czy też chcesz przez ten czas nic nie robić, tylko zamartwiać się i snuć tu jakieś czarnowidztwo na kolejny rok Twojego życia? Przede wszystkim, nie przesadzajmy z potrzebą aż tak wielu wolnych dni na okres ślubu. Chyba, że chcecie potem gdzieś wyjechać, to co innego. Ale jeśli chodzi Ci o same przygotowania, to masz mnóstwo czasu przecież! Przez tyle mies. wszystko spokojnie pozałatwiasz i jeszcze możesz normalnie pracować. ![]()
Ja brałam ślub w ub. roku, po 6 mies. od zaręczyn i ustalenia daty ślubu. Praktycznie wszystko z narzeczonym załatwialiśmy sami, nie chcieliśmy obarczać tym rodziców, wystarczająco dużo lat mamy. Ja przez okres wspomnianych zaręczyn też mieszkałam daleko od narzeczonego i naszego obecnego miejsca zamieszkania-również miejsca ślubu. Jednak wszystko zależy od rozplanowania spraw w czasie. Dzień mojego ślubu był 4. dniem mojej nowej pracy, ale oczywiście nie byłam tam tego dnia (pracuję w budżetówce), ponieważ wykorzystałam dwa dni, które przysługują na ślub. Mało tego, ślub był we wrześniu, a jeszcze w wakacje chodziłam na kurs na prawo jazdy. ![]()
Zatem, Motylku, głowa do góry. ![]()
11 2009-08-04 19:54:39 Ostatnio edytowany przez mały_motylek (2009-08-04 19:56:41)
Motylku, Ty sama musisz wiedzieć, czego tak naprawdę chcesz. Czy chcesz pracować i za 9 miesięcy wziąć ślub? Czy też chcesz przez ten czas nic nie robić, tylko zamartwiać się i snuć tu jakieś czarnowidztwo na kolejny rok Twojego życia? Przede wszystkim, nie przesadzajmy z potrzebą aż tak wielu wolnych dni na okres ślubu. Chyba, że chcecie potem gdzieś wyjechać, to co innego. Ale jeśli chodzi Ci o same przygotowania, to masz mnóstwo czasu przecież! Przez tyle mies. wszystko spokojnie pozałatwiasz i jeszcze możesz normalnie pracować.
Ja brałam ślub w ub. roku, po 6 mies. od zaręczyn i ustalenia daty ślubu. Praktycznie wszystko z narzeczonym załatwialiśmy sami, nie chcieliśmy obarczać tym rodziców, wystarczająco dużo lat mamy. Ja przez okres wspomnianych zaręczyn też mieszkałam daleko od narzeczonego i naszego obecnego miejsca zamieszkania-również miejsca ślubu. Jednak wszystko zależy od rozplanowania spraw w czasie. Dzień mojego ślubu był 4. dniem mojej nowej pracy, ale oczywiście nie byłam tam tego dnia (pracuję w budżetówce), ponieważ wykorzystałam dwa dni, które przysługują na ślub. Mało tego, ślub był we wrześniu, a jeszcze w wakacje chodziłam na kurs na prawo jazdy.
Zatem, Motylku, głowa do góry.
Ja nie chce nic nie robić i nie chce tylko się zamartwiać, tylko wiem, jakie są realia i już szukam pracy ale na razi nic ciekawego nie znalazłam......a to, że będę pracować nie zmienia faktu, że będę sie martwić o naszą przyszłość. No i moim problemem, nie jest to czy chce pracować bo chce, ale to że niewiem czy teraz lepiej pracować u siebie czy przperowadzić sie od razu do niego i tam szukać pracy - ale wtedy mieszkamy z teściami do ślubu??
A ty brałaś ślub cywilny czy kościelny? Bo my bierzemy kościelny i na razie już mamy wszystko załatwione, to co trzeba załatwić dużo wcześniej, ale są rzeczy, które trzeba ustalić czy załatwić przed samym ślubem, a jak nas dzieli 200 km i jadę do mojego 7 godzin autobusem to naprawdę nie będzie łatwo tak się zgrać ze wszystkim w jednym czasie.....i teoretycznie mogłabym sobie wziąśc tylko dwa dni wolnego, ale po pierwsze ślub jest raz w życiu więc chce to wszystko załatwić tak, żeby było idealnie i bez stresu, chce móc się cieszyć tym dniem, a nie że będę padać ze zmęczenia bo praca tu a ślub gdzie indziej i trzeba co chwila się przemieszczać tak daleko. No i chcielibyśmy też po ślubie wyjechać na jakieś wakacje.
12 2009-08-04 20:02:37 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-08-04 20:02:50)
Ja brałam ślub kościelny konkordatowy. Najśmieszniejsze jest to, że mój narzeczony dzień przed ślubem zgubił kartkę, na której były podpisy z nauk przedmałżeńskich, poradni rodzinnej, spowiedzi itd. Na szczęście mamy fajnego księdza, który przymknął na to oko. ![]()
Motylku! Działasz na zasadzie "czym to ja się miałam martwić?"
W taki sposób zamartwisz się na śmierć, dziewczyno! Troche zdecydowania!
Jedź do narzeczonego jak najszybciej na kilka dni i tam poskładaj CV i szukajcie mieszkanka/pokoju, w którym zamieszkacie,gdy ty tam znajdziesz pracę. Przecież to na razie może być tylko pokoik, prawda? Gdy będziesz na miejscu, łatwiej będzie robić przygotowania do ślubu, sukienkę tez przeciez możesz szyć w jego miejscowości. Nie będziesz potrzebowała dni wolnych na dojazd przed slubem, bo o to tez sie martwisz. Będziesz razem z chłopakiem, więc jemu tez będzie łatwiej. Gdy tam dostaniesz jakąś pracę, będziecie juz mogli starać się o kredyt. Nie trzeba byc małżeństwem, aby dostać wspólny kredyt.