Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 55 ]

1

Temat: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Może któraś z Was boryka się z takim problemem i cokolwiek mi doradzi...
Od 12 lat jestem pełnoletnią kobietą. A moja mama wciąż mną "steruje" jak dzieckiem. Mieszkam z rodzicami w jednym domu, ale mamy osobne mieszkania, co oczywiście nie jest żadną przeszkodą dla mojej mamy, która wciąż przychodzi do mnie i wiecznie "rządzi". "Jest 10 godz. a ty jeszcze w łózku", "Dlaczego to dziecko jeszcze nie piło mleka (moje dziecko ma 6 lat!) i tak sama siedzi przed tym tv a ty jeszcze leżysz", "Dlaczego to dziecko chodzi na boso, a ty nic nie mówisz, ja tego nie rozumiem, za chwilę będziecie latac po lekarzach"itp uwagi. Oprócz tego chodzi po moim mieszkaniu i...rano bez pytania odsłania żaluzje, składa mi ciuchy z suszarki, zadaje pytania-dlaczego tu masz tyle ciuchów na fotelu itp. Rozmawiałam o tym z psychologirm-uznał, że ja jestem wciąż dla niej małym dzieckiem i ona jak lalkami bawi się w dom.......Mam tego dość. Ile razy jej mówię, że ma przestać-bo jestem dorosłą kobietą-obraża się-nie odzywa 2 dni, a potem robi to samo.
"Najśmieszniejsze"jest to, ze kiedy gdzieś wyjeżdżam -na zkupy czy gdzieś dalej niż 10 km od domu to "zabija" mnie stwierdzeniem-"znowu z tą dupą gdzieś lecisz, szkoda pieniędzy","pilnuj tego dziecka, żeby nie wpadła pod samochód"-dodam, że rzadko gdziekolwiek jadę, bo jestem typem domatora, ale jak widać i tak pojedyncze wyjazdy stanowią problem.....
Czuję się czasem jak jakis gamoń-mimo, że na codzień pracuję z dziećmi, mam własne, o które w 100% potrafię zadbać...Doradźcie coś dziewczyny, bo ja mam dość.....

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Wiesz, ja mam babcię, która ciągle się wcina. Proponuję zamek w drzwiach skoro macie osobne mieszkania i ostentacyjne oznajmienie dlaczego one tam są. Byłaby obrażona a potem by się przyzwyczaiła.

Kocham cie tak Jak moje przestworza
Pokochał wiatr A jednak o morzu
Nie wiem czy miłość to też czy zew.

3

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Zgadzam się. Współczuję Ci bardzo... ja bym tego chyba nie wytrzymała... może na poczatek porozmawiaj poważnie z mamą a jak to nic nie da to może warto byłoby pomyślec o wyprowadzce?

'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

4

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
filifionka napisał/a:

Wiesz, ja mam babcię, która ciągle się wcina. Proponuję zamek w drzwiach skoro macie osobne mieszkania i ostentacyjne oznajmienie dlaczego one tam są. Byłaby obrażona a potem by się przyzwyczaiła.

wiem coś o tym ;/

Odrzucać i doświadczać.
Sięgać wciąż po nowe.

5

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Ciężka sytuacja. Tym bardziej, że jesteś, Liwia starsza ode mnie i głupi mi dawać Ci jakieś rady... Ale myślę, że trzeba będzie zastosować jakiś radykalny sposób, jeśli rozmowa nie przyniosła rezultatów.

6

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Tak kobietki mają rację musisz coś z tym zrobić z jednej strony rozumiem twoją mamę one zawsze chcą dla nas jak najlepiej ale co za dużo to nie zdrowo.

7

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

a czy Twoja mama pracuje?jakie ma zajecia?ma meza?inne dzieci? byc moze nie umie zajac sie czyms innym?czy pracowala czy opiekowala sie Toba i domem. Gdzies widocznie zatarla sie granica miedzy Wami. Twoja mama nie widzi tego, ze jestes zupelnie autonomicznym czlowiekiem. Niestety to jest bardzo toksyczne i nalezaloby zrobic z tym porzadek. Potem niestety bedzie jeszcze trudniej. tTrzeba tylko zrbic to tak, zeby mama nie czula sie odstawiona zupelnie na boczny tor.

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

8

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Na pewno nie możesz tolerować dalej takiej sytuacji. A co na to Twój mąż? Jak on znosi ciągłe ingerencje teściowej?? Jeśli kolejna poważna rozmowa z matką nic nie da, myślę, ze powinniście się wyprowadzić.

9

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Liwia - ja miałam taka sama sytuację i wytrzymywałam z tym przez 17 lat ,niestety moja psychika upadała z każdym dniem . Cokolwiek robiłam ,robiłam to źle , ciągle mnie matka pilnowała ,nie mogłam nawet odpocząć jak się źle czułam , prześladowanie na każdym kroku ,wytykanie że jestem złą matką ,złą zoną ,teraz wiem że to co przeszłam przy niej to tylko moja wina ,ja na to pozwalałam by mnie poniżano i upokarzano również przy dzieciach.
Wiem że takie kobiety jak twoja matka szybko nie odpuszczą ,ponieważ traktują nas jak jakieś niedorozwinięte córki ,(ja się tak czułam ) uwolnij sie od kobiety bo zniszczy ci życie . Moja historia jest bardzo długa i smutna ,nie będę się rozpisywać bo i po co . Zniszczyłam swoje zdrowie ,nerwy ,a w sercu pozostał żal , dalej z nią mieszkam może już niedługo ,ale teraz wiem że nie można dać sobą kierować , wszystko co robimy to nasza sprawa .Nasze matki miały swoją okazję mogły ją wykorzystać w swoim czasie a nie pchać się teraz do naszego życia z buciorami .Dzięki takim ludziom jak moja matka byłam nikim ,teraz to sie zmienia ,ale bez kłótni się nie dało nic zrobić ,niestety. Zrobisz jak chcesz ,pamietaj tylko że to twoje życie ,twoja rodzina a matka niech zajmie się sobą.

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

10

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Roxanko bardzo wspolczuje Ci tej zyciowej sytuacji ale napewno w koncu sie od tego uwolnisz i bedzie dobrze..ja niestety tez w wlasnej matce nie mam wsparcia gdy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy z moim pierwszym dzieckiem kazala mi je usunac bo zniszcze sobie zycie i zmarnuje zawsze dopoki bylam w domu liczyla sie tylko nauka nic wiecej zadne koelzanki nic ale w koncu wyjechala za granice i nagle zapomniala o tym ze ma corke ze jest chora ze potzrebuje opieki przestala byc nadopiekuncza zostawila mnie i tate samego ..a po latach  nie widzac nas powiedziala usun tego bachora ....a teraz juz nic nie wie co sie dzieje w moim zyciu i lepiej ...badzcie silne dziewczyny nie wszsycy niestety maja mamy przyjaciolki ktore zawsze pomoga...ja sama wychowalam mojego synka wiem ze gdyby ona byla przy tym mialabym ciezko ciagle wtrcanie sie itp roxana nie mow ze jestes nikim !!!!!!!nie wolno tak mowic trzeba byc silnym !!!

11

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Moja mama pracowała. Od 6 lat jest na emeryturze. Opiekowała sie moją córką, póki nie poszła do przedszkola. Ma męża-mojego ojca i też lubi nim dyrygować.
Zawsze była nadopiekińcza wobec mnie, ale odkąd jest na emeryturze jest coraz gorzej. Ona nie życzy mi źle, tylko wciąż wtrąca się do mojego zycia. Mój mąż ze mna nie mieszka od prawie 2 miesięcy (piszę o tym w innych postach). Też przeszkadzało mu wcinanie się do wielu spraw mojej matki...
Mam rodzeństwo nad którym ona tez trzyma piecze, ale mieszka osobno, więc nie ma takiego pola do popisu jak ze mną...
Chcę zrobić własne, osobne wejście do domu z drzwiami i kluczem tylko nie wiem czy to będzie jakieś rozwiązanie............

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

12

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Roxana napisał/a:

Liwia - ja miałam taka sama sytuację i wytrzymywałam z tym przez 17 lat ,niestety moja psychika upadała z każdym dniem . Cokolwiek robiłam ,robiłam to źle , ciągle mnie matka pilnowała ,nie mogłam nawet odpocząć jak się źle czułam , prześladowanie na każdym kroku ,wytykanie że jestem złą matką ,złą zoną ,teraz wiem że to co przeszłam przy niej to tylko moja wina ,ja na to pozwalałam by mnie poniżano i upokarzano również przy dzieciach.
Wiem że takie kobiety jak twoja matka szybko nie odpuszczą ,ponieważ traktują nas jak jakieś niedorozwinięte córki ,(ja się tak czułam ) uwolnij sie od kobiety bo zniszczy ci życie . Moja historia jest bardzo długa i smutna ,nie będę się rozpisywać bo i po co . Zniszczyłam swoje zdrowie ,nerwy ,a w sercu pozostał żal , dalej z nią mieszkam może już niedługo ,ale teraz wiem że nie można dać sobą kierować , wszystko co robimy to nasza sprawa .Nasze matki miały swoją okazję mogły ją wykorzystać w swoim czasie a nie pchać się teraz do naszego życia z buciorami .Dzięki takim ludziom jak moja matka byłam nikim ,teraz to sie zmienia ,ale bez kłótni się nie dało nic zrobić ,niestety. Zrobisz jak chcesz ,pamietaj tylko że to twoje życie ,twoja rodzina a matka niech zajmie się sobą.

Zgadzam sie całkowicie tak nie mozna musisz sprobowac to odciąc .Każdy ma prawo życ po swojemu i po swojemu cieszyc sie tym co ma.Nikt nie ma prawa nawet matka mówic Ci co masz robic .Musisz powiedziec jej ,ze ma z tym skonczyc! Powiedz jasno jak sie z tym czujesz co ci to robi i ma przestac bo inaczej wycigniesz konsekwencje powiedz jej ,ze jesli nie uszanuje  Twojego domu bedziesz zmuszona zmienic zamki powiedz ,ze bardzo ja kochasz ,ze rozumiesz jej troske(bo w jej mniemaniu to troska) ale to musi sie skonczyc.Nie miej wyrzutów sumienia bo to chodzi o Ciebie i o Twój komfort .Powodzenia

I nadeszła chwila,w której ryzyko pozostania ściśniętym pąkiem,stało się bardziej bolesne niż,ryzyko rozkwitnięcia

13

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Biedna jesteś i myśle ze trudno Ci bedzie przyzwyczaic mame do tego ze jesteś juz duzą dziewczynką. Z pewnością psycholog ma racje , ona nie dopuszcza myśli że jesteś dorosła i sama wiesz ci robisz. Wydaje sie jej że nad wszystkim musi czuwać bo popełnisz błąd. Najlepsze wyjście to wyprowadzić sie od rodzicow do samodzielnego mieszkania ale nie sądze żeby to bylo możliwe. Mysle że dobrym wyjściem i zarazem realnym bedzie klucz w zamku i zapowiadanie wizyt nawet jesli mama na jakis czas sie obrazi. Życze powodzenia i trzymam kciuki smile

14

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Dziekuję Wam dziewczyny. Od wczoraj znowu się do mnie nie odzywa-bo jechałam z dzieckiem nad jezioro i znów powiedziała " w taki upał jedziesz  i to dziecko nic jeszcze nie jadło (była pora obiadowa)". Nie wytrzymałam i powiedziałm jej, że ma z tym skończyć, bo to przechodzi wszelkie granice. Więc dziś okazało się, że płakała prze ze mnie i nawet jej starsze dziecko przyjechało, że by ją pocieszyć. I jeszcze uważa, że ja nie powinnam takimi "pierdołami" sie przejmować, co mama do mnie mówi i głupia jestem, ze tak się zachowuję.........

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

15

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

może z czasem, jak jej będziesz "przypominać", że jesteś już dorosła, przyzwyczai się do tej myśli o przestanie wtrącać w wychowanie dziecka. życzę cierpliwości smile

Odrzucać i doświadczać.
Sięgać wciąż po nowe.

16

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Liwio...
Zrób coś z tym wszystkim, bo zmarnujesz swoje małżeństwo i zdrowie psychiczne. Masz toksyczną matkę, której ulegasz! Mam dorosłe dzieci, ale do głowy mi nie przychodzi, żeby wtrącac się do ich życia w taki sposób.

17

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
sweetness23 napisał/a:

Roxanko bardzo wspolczuje Ci tej zyciowej sytuacji ale napewno w koncu sie od tego uwolnisz i bedzie dobrze..ja niestety tez w wlasnej matce nie mam wsparcia gdy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy z moim pierwszym dzieckiem kazala mi je usunac bo zniszcze sobie zycie i zmarnuje zawsze dopoki bylam w domu liczyla sie tylko nauka nic wiecej zadne koelzanki nic ale w koncu wyjechala za granice i nagle zapomniala o tym ze ma corke ze jest chora ze potzrebuje opieki przestala byc nadopiekuncza zostawila mnie i tate samego ..a po latach  nie widzac nas powiedziala usun tego bachora ....a teraz juz nic nie wie co sie dzieje w moim zyciu i lepiej ...badzcie silne dziewczyny nie wszsycy niestety maja mamy przyjaciolki ktore zawsze pomoga...ja sama wychowalam mojego synka wiem ze gdyby ona byla przy tym mialabym ciezko ciagle wtrcanie sie itp roxana nie mow ze jestes nikim !!!!!!!nie wolno tak mowic trzeba byc silnym !!!

Współczuję ci bardzo bo wiem co to matka która dba tylko o siebie.

Ciężko sie jest uwolnić ,tym bardziej że u mnie taka sytuacja trwa dłużej . Mąż nawet kiedyś odszedł odemnie ,ale za moja namową wrócił . Moja matka nawet uczyć mi sie nie pozwalała ,najważniejsza była praca w polu . Teraz jak już zrozumiałam swoje potrzeby ,które były cały czas zabijane przez moja matkę ,postanowiłam się uczyć , wyjść z domu do ludzi . Z moja psychiką jest już kiepsko ,czasem mam takiego doła ,że z łóżka nie wstaje mimo gróźb wysyłanych pod moim adresem przez matkę . Teraz ja olewam ,choć muszę się do tego zmuszać ,bo w mojej psychice zakodowane jest to ,że to moja matka. Niektórzy tu piszą ,że matka chce dla córki jak najlepiej , NIEPRAWDA! , taka matka chce dla siebie jak najlepiej ,chce być przywódcą stada do którego już nie ma wstępu .  Nie umiała zadbać o swoje dzieci ,a wtrąca się do innych.
Nerwy ,depresja ,choroby , problemy moje i dzieci ,to podobno wszystko prze zemnie cyt.mamę ;,, bo jestem głupia od urodzenia, szkoda że się w d...e nie udusiłam '' . Już czasem myślę że się pogodziłam z tym że moja matka widzi tylko moje wady ,ale czasem wraca żal bo brakuje mi miłości rodzicielskiej.
Dzisiaj np. nie rozmawia ze mną dlaczego?, bo jej wczoraj zupa nie smakowała . Nie mogę gotować osobno bo przychodzi na kolanach i prosi żebym gotowała w jej kuchni ,z prostego powodu ,jej sie nie chce gotować ani sprzątać ,to ja za nią wszystko robię , dla świętego spokoju . Niestety zawsze znajdzie jakiś powód żeby się przyczepić . Jak wykończę dom i wprowadzę się do niego to zamknę drzwi na 4 spusty ,tak żeby się do niego nie dostała .

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

18

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Wiesz Roxana-współczuję Ci bardzo i nawet nie wiem co mam Ci napisać, żeby Cię pocieszyć.....
Moja mama jest bardzo samodzielna, robi wszystko sama, gotuje, sprząta itd. Problem tkwi w tym, że tak jak piszesz o swojej mamie Roxano-ona chce być przywódcą stada.....Wiele jej zwdzięczam-dobrze mnie wychowała,mobilizowała mnie do nauki, skończyłam studia itd. Tylko jej sterowanie mną jest najgorsze. Wieczne uwagi nt mojego dziecka, albo tego że mam naczynia nie pozmywane i np przychodzę z pracy i mam pozmywane bo moja mama "nie mogła patrzeć na te gary w zlewie".
Zrobię chyba osobne wejście, jestem sama z dzieckiem, maż nie chce ze mną być, ale może te zamki w drzwiach dadzą mi spokój i wytchnienie od ciągłych uwag....

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

19

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

...a właściwie dlaczego nie chce z Tobą być?? Odpowiedz sobie na pytanie, bo to chyba w tej sytuacji ważne...

20

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Liwia napisał/a:

Wiesz Roxana-współczuję Ci bardzo i nawet nie wiem co mam Ci napisać, żeby Cię pocieszyć.....
Moja mama jest bardzo samodzielna, robi wszystko sama, gotuje, sprząta itd. Problem tkwi w tym, że tak jak piszesz o swojej mamie Roxano-ona chce być przywódcą stada.....Wiele jej zwdzięczam-dobrze mnie wychowała,mobilizowała mnie do nauki, skończyłam studia itd. Tylko jej sterowanie mną jest najgorsze. Wieczne uwagi nt mojego dziecka, albo tego że mam naczynia nie pozmywane i np przychodzę z pracy i mam pozmywane bo moja mama "nie mogła patrzeć na te gary w zlewie".
Zrobię chyba osobne wejście, jestem sama z dzieckiem, maż nie chce ze mną być, ale może te zamki w drzwiach dadzą mi spokój i wytchnienie od ciągłych uwag....

Faktycznie ty Liwio masz łatwiej- zrób tak i wymień zamki.

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

21

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Nie sądze że założenie zamka coś da. Bedzie przychodzic, pukac, zloscic się... Bedzie jeszcze gorzej. Proponowanie poważnej rozmowy to też nie pomysł bo pewnie to wiele razy robiłaś i bez skutku. Jedyną rzeczą jaka mi przychodzi do głowy to udowodnienie jej błędu przy pomocy innych. Może żebyś porozmawiała z matką przy swojej siostrze, ciotce... jej znajomej? Może osoba trzecia pokaże jej że to nie tylko Twoje widzimisie, ale poważny problem. Ktoś inny musi jej uświadomić (najlepiej ktoś kogo szanuje) że Cię tym krzywdzi. Myślę, że zrozumie. Kiedyś zrozumie. Powodzenia!

22

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Moja mama ostatnio wiele usłyszała na temat swojej nadopiekuńczości od mojego taty, siostry i ode mnie! Ja z resztą nie raz dałam jej do wiwatu.
Kolejnym moim krokiem jest dobudowa oddzielnego wejścia, drzwi a w nich zamki. Do 1 października mam mieć "moje" wejście.....
Męża ze mną nie ma i pewnie już nie będzie, ale ja będę miała komfort psychiczny i spokój przy osobnym wejściu....

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

23

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Witaj Liwio!

Rozumiem Cię aż do bólu. Jestem w podobnym wieku, tylko dziecko młodsze mam.
Posłuchaj mojej historii. Może któraś z dziewczyn tutaj radzących również poradzi w moim przypadku...
Moja matka zawsze była dla mnie nadopiekuńcza i baaaaardzo mnie kochała. Przynajmniej mi się tak zdawało przez większość życia. Jednak nigdy nie nauczyła mnie dbać o siebie. Powiem więcej - ona nigdy nie traktowała mnie jak osobnego człowieka, jak inną istotę ludzką. W zasadzie czuję się do dziś jak jej część. Kontroluje mnie na każdym kroku. Jak się dziecko urodziło, to zaczęły się rady i porady ale uwaga!
Najdziwniejsze jest to, że jak mam serio problem z małym - ostatnio często bo stał się marudny nie do wytrzymania - i proszę ją o pomoc to ona się tylko tę po gapi na małego i nic. Pytam - co mam zrobić, nieraz krzyczę ze zdenerwowania, a ona potrafi tylko podejść i siłą zabiera mi dzieciaka, bez słowa. Daje mi do zrozumienia, że sobie nie radzę jako matka, że ona jakoś zaradzi. Nie umie mi powiedzieć co mam robić tylko działaniem pokazuje, że mam jej dać dziecko to ona się nim zajmie.
W ogóle ostatnio mam ochotę żyły sobie podciąć, bo mały stał się nie do wytrzymania. Dziś w nocy wstawałam do niego chyba 100 razy. Jestem coraz bardziej niewyspana i zestresowana.
Najgorsze jest to, że matka niby chce żebym się usamodzielniła. Nie mam obecnie pracy, bo wychowuję małego a ona wciąż mi suszy głowę, że za mało pieniędzy, etc. Mój facet pracuje i nas utrzymuje ale ona i tak gdera i gdera. Bo ona miała dwójkę dzieci i "wciąż była w biegu" - praca-dom. I ja mam robić tak samo. tylko że ona nie ułożyła sobie po rozwodzie z ojcem życia. jest zgorzkniała i niezadowolona. I ja mam ją naśladować? kpiny.
Najbardziej boli mnie, że jak chcę coś w domu zrobić po swojemu to ona się "obraża" i widze tę jej cierpiętniczą minę i mi się odechciewa. Np. zorganizowałam przy domu ogródek z moim facetem. Mamy dużą działkę i chciałam nasadzić warzyw, żeby było na soczki dla małego i dla nas. A ona na to: "akurat będziesz dbać o to, ty nigdy niczego nie doprowadzasz do końca, daj sobie spokój". Później były ostentacyjne oświadczenia w stylu: "to wasz ogród, ja nie będę jeść tych warzyw".
I ani razu zielska z niego nie wyrwała, a gdy rok wcześniej ona sama zasadziła warzywa, to wtedy pieliła chwasty i wyrzucała mi bez przerwy, że jej nie pomagam.
Ostatnio jak szykowałam roczek dla małego to oczywiście ona sposępniała i chodziła podminowana i zła. Ani jednego uśmiechu, ani jednej pochwały - ładnie wysprzątałaś kuchnię, etc. Za to jak ona coś zrobi, to cały dzień podkreśla "JA to już dziś zrobiłam to i to i to i to..."
Jak się chciałam doradzic ile mięsa kupić żeby starczyło dla gości, to ona mi na to: "sama organizujesz to powinnaś wiedzieć". Wychodzi na to, że jak mam problem to zostaję sama. Ona by mi doradziła - ale jak by mogła wszystkim rządzić i dyrygować. Przez to jej traktowanie kompletnie nie mam już siły na samodzielność bo cokolwiek chcę zrobić po swojemu to natychmiast widzę ja przybitą, bez werwy, zdołowaną, jakbym jej kogoś zabiła. I wtedy mi się odechciewa wszystkiego, nawet życia.

Wyzwól mnie z egoizmu i pychy. Naucz mnie kochać bezgranicznie

Niewinność jest bezcenna choć depcze się po niej tak łatwo

24 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-06-27 17:21:02)

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Postanowiłam wrócić do tego tematu, bo za dużo się u mnie nie zmieniło....ale...

Mam osobne wejście już od chyba roku, chociaż z dołu mama też może wpaść. Mąż jest ze mną i dzieckiem. Mąż i mama wciąż (po prawie moim rozwodzie) nie przepadają za sobą. Kiedy mąż jest w domu mama nie przychodzi do mnie praktycznie wcale. Jak go nie ma to ma takie dni , że jest tu kilka razy dziennie i bywa, że wcina się ostro. Jak zwykle na moje "prośby", a także ostrzejsze zwracanie jej uwagi reaguje stwierdzeniem-"ale ja już taka jestem i się nie zmienię". Doprowadza mnie to do pasji. Ona nie żyje własnym życiem tylko mną i moją córką. Siostra mieszka osobno, więc jej nadopiekuńczością "objęta" jest mniej. Kiedy tłumaczę jej, ze od dawna jestem dorosła, że ma zająć się sobą i ojcem to ma to centralnie gdzieś. Wszystko kręci się wokół mnie mam wrażenie. Nawet, gdy odwiedza nas siostra, mama zamiast słuchać co ona do niej mówi -to nie, jeszcze nasłuchuje co np. moja córka chce ode mnie. Siora wiele razy próbowała jej przemówić do rozsądku, bo samą ja to czasem wkurza, ale to nie skutkuje. Moja mama widocznie za swoją pasję życiową-wzięła sobie mnie i moje życie, dyrygowanie i sterowanie nim. Ostatnio nawet-byłam u koleżanki chyba 2 godz-oczywiście mama musiała zadzwonić, mimo, że wiedziała gdzie jestem-i pytać kiedy będę, bo tak długo mnie nie ma:-( Dawno tego nie robiła, ale znów mnie wkurzyła. Kiedy wracam z pracy zmęczona i wejdę dołem i np. nie mam ochoty na dłuższe pogawędki z nią i idę do siebie to mam jak w banku , że zaraz będzie na górze z pytaniem czy coś mi jest, albo czy chora jestem, bo wcale z nią nie pogadałam. Czasem mam wrażenie, że wciąż patrzy mi na ręce, na każdy mój krok, że wciąż wszystko wie lepiej. Ja buntuję się temu choler...i wiem, że jest jej przykro z tego powodu, Ale inaczej nie mogę/ nie umiem postępować, bo bronię swojej niezależności i własnego zdania na temat życia itd. Teraz znów już od chyba środy-nie odzywa się do mnie/ w sumie jedynie to co musi/bo znów była akcja-siedziałam wieczorem przed domem, więc musiała skontrolować co tam robię zwłaszcza, że był wieczór. Kocham ją, jestem jej wdzięczna za wiele rzeczy, ale chciałabym, żeby była nie kontrolerem, dyspozytorem, itd tylko normalną mamą, obiektywną i rzeczową, która nie ocenia (że mam np. danego dnia bałagan, albo, że dziś akurat nikt trawy nie skosił)i pamięta, że nikt nie jest doskonały, ona też. No i żeby spróbowała się zmienić, a nie twierdzi wciąż " jestem taka i się nie zmienię,..a co mam robić, jak nie interesować się wami,...wciąż tylko drzesz się na mnie..".Ech, dziwny przypadek.

Co Wy na to moi drodzy?

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

25

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Livia a może wyjściem było by kupienie jej psa. Tylko takiego o którego trzeba dbać, czesać go, wyprowadzać. Może zajęła by się pupilkiem i miała byś więcej czasu?

26

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Różyczko, mamy psa. Jak mnie nie ma to się nim zajmuje. A jak wracam-pies idzie w odstawkę i liczy się co inne :-)

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

27

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

hm... nieciekawie masz... strasznie męcząca sytuacja... a może powiedz mamie żeby czuła się tak jakby mieszkała w Gdańsku np a Ty we Wrocławiu smile

Co nas nie zabije to nas wzmocni.

28

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Liwia, a nie myślałaś o wyprowadzce?

Zarówno Tobie, jak i Mężowi i dzieciakowi oddech od mamuśki dobrze zrobi.

Nie ma obowiązku zapełniania mamuśce czasu, wyrzuty sumienia są niepotrzebne; matka, nie matka, trzeba reagować jak w przypadku każdej toksycznej relacji. Nie wolno być zakładnkiem obłudy.


Mnie czasami ktoś wyrzuca, że "zostawiłam mamusię" i na tę okoliczność słyszy z reguły, że jak najbardziej, nie mam przecież syndromu sztokholmskiego. A i ja chyba swoich rodziców nie umiem kochać po swoim dzieciństwie.

speaker for the dead

29

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Liwia, widzę że pochodzimy z podobnych domów wink . Normalizacja relacji z mamą to tylko ograniczenie z nią kontaktów - przynajmniej na początku, później być może uda się ją oduczyć jej zwyczajów (chociaż jest to wątpliwe). Ja zachowanie mojej mamy ignoruję. Ciągle słyszę, że źle gospodaruję pieniędzmi, że spotykam się z nieodpowiednimi kobietami i wiele innych wyrzutów.
To są drastyczne posunięcia, ale ja już często nie odbieram telefonów od mamy. Chociaż czasem jestem złośliwy i "dolewam oliwy do ognia" np. mówiąc, że dziewczynie dałem kilkaset zł na spłatę kredytu. Mama robi się pąsowa... a ja czuję się jak dziecko. Heh...

Heh...

30

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Lysyfacet, obrałeś niezłą taktykę, tyle, że masz komfort, że mieszkasz bez mamy smile

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

31

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Liwia napisał/a:

Lysyfacet, obrałeś niezłą taktykę, tyle, że masz komfort, że mieszkasz bez mamy smile

Pudło wink . Mieszkam w jednym dużym domu razem z rodzicami i dziadkami (i jeszcze z siostrą), to dom wielopokoleniowy. Ale zerwanie zależności nie polegało na tym, że wyprowadziłem się na odległość 15 km, tylko po prostu zacząłem wychowywać rodziców (i czasem dziadków), że to ja sam podejmuję decyzje mnie dotyczące. Było ciężko, ale efekty już są widoczne.

Heh...

32

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Ups, a myślałam, że dystans to jednak pewna odległość smile od mamy. No cóż, nie jest łatwe życie z kimś, kto mam wrażenie traktuje swoje dzieci mimo ich dorosłego już wieku jak dzieciaki! Ja czasem wybucham, nie ukrywam i postawiam mamę do pionu, ona obrażona, urażona kilka dni milczy, mną niby targają wyrzuty sumienia, ale myślę sobie, że już od dawna nie potrzebuje niańczenia, a ona powinna w końcu zacząć myśleć o sobie, a nie skupiać się na mnie i moim życiu.

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

33 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2011-10-26 19:17:09)

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Liwia ! przeczytałam Twój post przed południem i wiesz co, cały czas o nim myślę i o tym, że i ja i wiele z nas miało tak samo. Jak wspomnę sobie moje relacje z matką to mi się słabo robi. Ale piszę właściwie po to, żeby się pochwalić, że poradziłam sobie i sama z siebie jestem bardzo dumna. Mogę powiedzieć, że uwolnienie od toksycznej matki jest moim sukcesem. Trwało to co prawda wiele lat i na dodatek na mnie był zmasowany atak, bo matka moja znalazła sobie sprzymierzeńca w moim mężu a mój mąż w razie jakichś konfliktów miał sprzymierzeńca w mojej matce.
To już za mną. Najlepsze byłoby całkowite odcięcie - no ale nie da rady ...to matka i nie mam sumienia. Oczywiście nie myśl , że się zmieniła, absolutnie, one się nie zmieniają. To tylko ja zmieniłam swoją postawę. Poradzę Ci jedną rzecz, popatrz na swoją matkę z dystansem. Wyobraź sobie, że to co mówi i jak się zachowuje - robi to nie matka tylko obca osoba.  Czy pozwolisz na to?  Czy to , że jest Twoją matką daje jej prawo do tego aby Cię nie szanowała, nie liczyła się z Twoimi uczuciami, krytykowała, sztorcowała jak małe dziecko ?
Ich stała broń: nie odzywanie się, rzucanie słuchawką, nieodbieranie telefonów -( musisz jechać czy nic się jej nie stało), ciągłe wzbudzanie poczucia winny - (inni mają takie dobre dzieci).
Trzeba zmienić swoje myślenie i powiedzieć dość.
Wyprowadzka, zmiana zamka na pewno pomoże w jakimś stopniu ale główna sprawa to przede wszystkim uszanowanie samej siebie. Dlaczego Twoja matka jest obrażona, że po raz setny zwróciłaś jej uwagę, a Ty nie jesteś obrażona, że ona ma w tyłku co Ty chcesz i co Ty do niej mówisz. To właśnie Ty powinnaś się obrazić że Cię bezczelnie ignoruje i nie liczy się z Tobą. Mnie nie tłumacz ja to znam...najlepszą obroną jest atak i jeszcze ją przeprosisz.
Mogłabym pisać o tym do wieczora.

34

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Lysyfacet napisał/a:

Liwia, widzę że pochodzimy z podobnych domów wink . Normalizacja relacji z mamą to tylko ograniczenie z nią kontaktów - przynajmniej na początku, później być może uda się ją oduczyć jej zwyczajów (chociaż jest to wątpliwe). Ja zachowanie mojej mamy ignoruję. Ciągle słyszę, że źle gospodaruję pieniędzmi, że spotykam się z nieodpowiednimi kobietami i wiele innych wyrzutów.
To są drastyczne posunięcia, ale ja już często nie odbieram telefonów od mamy. Chociaż czasem jestem złośliwy i "dolewam oliwy do ognia" np. mówiąc, że dziewczynie dałem kilkaset zł na spłatę kredytu. Mama robi się pąsowa... a ja czuję się jak dziecko. Heh...

Popieram całkowicie. Trzeba było tak od początku.

35

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Jestem mamą i jak czytam te posty to widzę siebie i jakie popełniałam błędy wychowując syna. Nigdy nie myślałam w ten sposób i że mogę mu robic krzywdę ,zawsze chcialam jak najlepiej a wyszło jak wyszło. Ma 20 lat i problemy ,a ja chcialabym bardzo MU pomóc !!! I NIE BYĆ JUŻ TOKSYCZNĄ MATKA!!! Poradżcie coś,jak mam postępować,jak mu pomóc?

36

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Ezer, trochę czasu upłynęło od Twojego postu, ale mam prawie identyczną sytuację z mamą niestety...
moja mama jest już w podeszłym wieku, mój ojciec nie żyje, zresztą byli po rozwodzie, ona się z nikim nie związała przez ten czas, bylam tylko ja, mama nadopiekuńcza i kochająca( na swój sposób, bo dla mnie teraz to krzywdzenie dziecka), wspólne wakacje, wsystko kontrolowała, najchętniej by mnie zamknęła w pokoju i nie wypuszczała z domu... potrąci mnie samochód, potkę się na chodniku, nie wychodź wiczorem, z nikim nie rozmawiaj, po co umawiam się z dziewczynami na wieczór, nie jedź z chłopakiem na wakacje, po co idziesz na dyskotekę, nie rób tak i tak.... teraz jestem po trzydziestce, według niej źle wychowuję syna, ma problemy z nauką, to zamiast mu pomóc, to udaje, że nie ma problemu albo się śmieje i ma do mnie pretensje, ze go męczę, gdy tam przychodzimy, to albo jesteśmy za cienko ubrani albo za grubo, nad jezioro z dzieckiem nie jedź bo się utopi, na wakacje dalej też nie bo to męczące, jestem po szkole gastronomicznej, a matka mnie "uczy" jak się gotuje ziemniaki, a gdy już jej coś powiem, to się obraża, ja znów dzwonię z przeprosinami, i tak w koło...
Mówi nie pracuj tyle, ale dla niej to normalne, że wnuk ma pojechać na kolonie, to muszę zarobić, dziecku kupuję nie takie ciuchy, buty, ma za ciężki plecak do szkoły, za dlugie włosy, za dużo nauki, jak był mały to nie wychodź z nim jak jest ciepło, zimno, babcia Ci kupi, jak się mam nie zgadza, doprowadzała i doprowadza mnie tym do szału...mieszkamy dośc blisko siebie, jestem u mamy około 2-3 razy w tygodniu lub dzwonię, ale ta godzinna wizyta jest naprawdę męcząca, gdy ja chcę jej w czymś pomóc( posprzatać, umyć okna) to nie chce, gdy jadę na zakupy dzwonię co jej kupić albo czy jedzie za mną też nie...
Zostawiałam to tak i ograniczam te kontakty, ale przecież to moja mama i nie wiem co robić, bo wystarczy jedno słowo i juz coś buczy pod nosem i przez kilka dnie nie odbiera telefonów...

37

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Kiedy czytam te wszystkie posty płakać mi się chce dlatego że ja rowniez mam taka sytuację i nie umiem sobie z nią poradzić. Od 2 lat mieszkam w innym kraju ale po śmierci mojego ojczyma przyjełam swoją mamę do siebie popelniając kolejny najgłupszy błąd mojego życia. Uwolniłam się od niej 2 lata temu i sama sobie narobiłam kłopotu sprowadzając ją do mnie. Myślałam że jak będzie na moim terytorium nie będzie się tak zachowywać niestety jak zwykle się pomyliłam. Nauczylam się już nie reagować na sytuację typu "to powinnaś pomalować tak" "w tym miejscu powinno stać to" itp. natomiast nie potrafie poradzić sobie we wtrącanie się do wychowywania mojego syna. Rozstalam się z mężem 3 lata temu wtedy zaczęło się najgorsze. Kiedy jestem sama z dzieckiem jest jak w bajce potrafimy iść na kompromis mało się na niego denerwuje zazwyczaj mnie słucha. Kiedy tylko babcia jest w domu zaczyna się pieklo. Przykład,,,, Syn mówi że nie może już więcej zjeść, moja decyzja, okey dokończ tą kanapkę i jesteśmy kwita. Na co moja mama nie!!! masz zjeśc 2. On nie wie kogo sluchać kiedy jesteśmy przy nim obie. Jest mądrym dzieckiem i to wykorzystuje. Mam multum przykladów ale szkoda na to opisu ponieważ na sama myśl robi mi się słabo. Ostatnio wybuchłam troszke przesadziłam z mówieniem tego co myślę czego owszem żałuje ale nawet takie zachowanie nic nie zmienia ta kobieta nie rozumie że to ja w tym domu rządze. Nie mam pojęcia co z tym dalej zrobić w końcu nie wyrzuce swojej matki na ulicę chociaż nie raz już mialam ochote to zrobić..........

38

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Chyba ten wątek będzie najodpowiedniejszy.
Mam już serdecznie dość sytuacji ja- moja mama.
Na wstępie zaznaczę, że mam 28 lat, oczywiście pracę na etacie i narzeczonego, z którym mieszkamy u moich rodziców ( z założenia czasowo). Jak moi rodzice wyrazili zgodę na taka sytuację od razu zostały jasno określone reguły "gry", żeby nie było nieporozumień. Wszystkie rachunki, które wspólnie zużywamy typu prąd, gaz, woda, śmieci itd my płacimy 2/5 oni z siostrą 3/5. Kupiliśmy osobną lodówkę, żeby nie było, że ktoś kogoś objada więc i osobno gotujemy. Mamy też osobny proszek do prania i suszkę na mokre ubrania. Wszystko jest osobne. Mogłoby się wydawać, że w miarę zdrowy układ. Dom duży teoretycznie nie wchodzimy sobie  w drogę. W planach mamy zakup mieszkania, bo w mieście, gdzie mamy mieszkanie nie mamy pracy.
Opiszę tyko dzisiejszą sytuację. Oczywiście powtarzają się nagminnie, gdy tylko mój narzeczony idzie do pracy. Wtedy jestem osaczana przez mamę. Ale dzisiaj impulsem zapalnym był nasz jutrzejszy wyjazd na weekend. Dodam, że jedziemy rano. I tutaj jest problem nr 1- sobota jest dniem sprzątania i nie ważne, że wczoraj posprzątałam cały dom, sobota to sobota i powinnam najpierw posprzątać w domu a później mogłabym jechać. Ale jak zawsze wymyślam sobie głupie rzeczy. Przemilczałam. Problem nr 2- wyjazd to przecież zbędne wyrzucenie pieniędzy. Jak nie mam co z nimi robić to im mogę dać. Już oni mają wydatki to. I się zaczęło, że życia nie znam, realiów nie znam, trwonie pieniądzę, nie mam żadnych wydatków a ciągle mówimy, że pieniędzy nie mamy, na co my wydajemy, oni to dopiero mają wydatki. W dzisiejszych czasach ludzie za 1000 zł całą rodzinę muszą utrzymać a mnie się w dupie przewróciło. Ze zarabiam więcej od mamy. Że źle robie, źle żyje. Obudzę się z ręką w nocniku ale będzie za późno. Ale ona mnie ostrzega. Na dodatek skoro mój narzeczony nie ma matury ( co się okazuję być strasznym problemem dla moich rodziców będących de facto samych po zawodówce) to nie powinien mieć żadnych wymagań pracowych i być wdzięczny, że  w ogóle ktoś chce go przyjąć do pracy i powinien się cieszyć z tego faktu i nie powinien tyle zarabiać co zarabia. Tłumacze, że powinni się cieszyć, że chcemy mieszkanie kupić, że planujemy mieć dzieci i im byt zapewnić. I tak słyszę, że źle robię. I ciągłe, na każdym kroku wyliczanie co my robimy z pieniędzmi. Że może powinnam jeździć autobusem do pracy to taniej mnie wyjdzie a moja mama w tym czasie będzie korzystać z mojego samochodu do pracy. Mam już serdecznie dość. Wiem, że jak już kupimy mieszkanie obrażą się na mnie na conajmniej pół roku.Wszelka próba podjęcia z nią dyskusji kończy się tym, że się coraz bardziej nakręca i mówi swoje nie słuchając mnie. Wtedy najzwyczajniej w świecie zabieram się i idę i jest jeszcze gorzej, że nie umiem  z nią rozmawiać, że jej nie szanuje. Mam serdecznie dosyć:(

39

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Pozostaje jak najszybciej kupic to mieszkanie. Im prędzej będziecie niezależni tym lepiej. Mamy nie zmienisz, to już taki typ. Trochę podobny do mnie i męża, my też z tych oszczędnych. Co nie znaczy, że komuś wyliczamy, wtrącamy się, uczymy jak wydawac kasę - a byłoby komu, bo męża bracia są sąsiadami, szwagierki mają lekką rękę do wydawania pieniędzy.

Nie łudź się, że jak będziecie na swoim, matce natychmiast przejdzie. Będzie nadal wsadzac nos, ale już nie tak często, nie zobaczy też wszystkiego, a czego oczy nie widzą, sercu nie żal. Będąc u siebie możecie zawsze odbic piłeczkę: czy ja się mamie wtrącam?

40

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Dziewczyno, czy aby trochę nie przesadzasz??? Mama chce dobrze i powinnaś się z tego cieszyć, że chce pomagać. Szkoda że zrozumiesz to dopiero wtedy gdy umrze.

41

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Mama "trochę" wychowana. Nie zmywa, nie odsłania żaluzji, ale krytycyzm i ciekawość rzucanych w pytaniach wciąż trwa. Wkurza mnie, mówiąc do mojego dziecka-bo się wywrócisz, bo się utopisz (uwielbia wodę i pływanie smile ), nie grzeb mi tu (bo dotyka jej komórkę, albo latarkę), jessssuuuu jak mnie to irytuje!!! Wciąż wypytuje-a jak było tu, a kto dzwonił, a co chciał, a kiedy stawiam się, zaczynam syczeć-obraza!!!! Nie ma ta kobieta swojego życia, no nie ma! Jeszcze pyta mnie czym ma żyć jak nie "nami". I te jej oceny- krytyczne, osądzające, NIE WYTRZYMAM!!!

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

42

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Moja mama też jest nadopiekuńcza i we wszystko się wtrąca. Nie mieszkam wprawdzie z nia już od jakiegoś czasu, ale codziennie dzwoni i o wszystko wypytuje. Jest też bardzo krytyczna wobec mnie, często jej się coś nie podoba...
Teraz jednak się tym mniej przejmuję niż kiedyś, bo jak mieszkałam jeszcze w domu rodzinnym to nie raz przez nią po nocach płakałam...

43

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Liwia napisał/a:

Mama "trochę" wychowana. Nie zmywa, nie odsłania żaluzji, ale krytycyzm i ciekawość rzucanych w pytaniach wciąż trwa. Wkurza mnie, mówiąc do mojego dziecka-bo się wywrócisz, bo się utopisz (uwielbia wodę i pływanie smile ), nie grzeb mi tu (bo dotyka jej komórkę, albo latarkę), jessssuuuu jak mnie to irytuje!!! Wciąż wypytuje-a jak było tu, a kto dzwonił, a co chciał, a kiedy stawiam się, zaczynam syczeć-obraza!!!! Nie ma ta kobieta swojego życia, no nie ma! Jeszcze pyta mnie czym ma żyć jak nie "nami". I te jej oceny- krytyczne, osądzające, NIE WYTRZYMAM!!!

Jeśli Cię to pocieszy mam podobnie i też czasem mam ochotę wyć. Moja też "wychowuje" moje dzieci podobnie jak mnie, ostatnio doprowadziła mnie do szału wmawiając mojej kilkuletniej córce, że ta kłamie. Małej było strasznie przykro, miała łzy w oczach a ja strzeliłam matce przemowę, nie dotarło do niej nic, na koniec stwierdziła z wielkim przekonaniem, że moja córka będzie mnie kłamała bo już zaczyna a ja jestem głupia bo jej wierzę.... od razu pojawiły się wspomnienia z dzieciństwa, ja przekonuję moją matkę, że mówię prawdę ale ona i tak swoje wie....w takich momentach nienawidzę ja z całego serca sad
Nie lubię kiedy przyjeżdża, wprowadza nerwową atmosferę!

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

44

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Eh, rzeczywiście macie dziewczyny podobnie do mnie. Dziś u mnie cisza, bo wczoraj powiedziałam, że potrzebuję trochę intymności.
Jak to zmienić? Jak zmienić te zachowania? Mam nadzieję, że ja nie będę taka kiedyś!

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

45

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Nadopiekuńcze matki BARDZO zatruwają życie. My wszyscy WIEMY ,że one chcą dobrze, potrafią wzbudzić w nas poczucie winy, że one tak z troski,a tu niewdzięcznica się rzuca.
(Ciekawostka, że zwykle problem z mamą ma córka, synowi uchodzi na sucho milion błedów, nam - prawie nigdy).
TYLKO ograniczenie kontaktów i możliwości do wtrącania się daje rezultaty. Najlepiej się wyprowadzić (wiem, przeżyłam), bez tego będzie wciskać nos WE wszystko co możliwe i ZAWSZE będzie oczekiwała pełnej informacji na zadane pytanie i podporządkowanie się do JEJ zdania.
Tylko wyprowadzka ratuje resztki zdrowia psychicznego.

46

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Liwia napisał/a:

Eh, rzeczywiście macie dziewczyny podobnie do mnie. Dziś u mnie cisza, bo wczoraj powiedziałam, że potrzebuję trochę intymności.
Jak to zmienić? Jak zmienić te zachowania? Mam nadzieję, że ja nie będę taka kiedyś!

Może u Ciebie coś zadziała, u mnie ...po rozmowie był płacz, nerwy, krzyki jaka jestem niedobra i wyrodna...
Dobrze jest od kiedy nie mieszkam pod jej dachem, zapraszam rodziców na obiady/kawy wtedy też słyszę, że firanki mogłabym mieć ładniejsze etc. ale puszczam to mimo uszu.
TERAZ słyszę krytykę bratowej, której dziecko mama bawi - jak nie ma mnie pod bokiem to znalazła nową "ofiarę".
One uważają, że BEZ ich interwencji nie damy sobie rady, że przepadniemy, że wszystko będzie niedobrze ? stąd sądzą ?Przypilnuję to dopilnuję by jej się dobrze żyło?.

47

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Myślę m.Frappe, że u mnie byłoby tak samo. Płacz, obraza i wszystko razem. Ja mieszkam w jednym domu z rodzicami. Mamy oddzielne mieszkania, ale ona uwielbia tu przychodzić. Ja patrzę na tv, a ona na mnie smile , "zwiedza" sobie mieszkanie (co już przeboleję), jak siedzę w łazience lub rozmawiam przez telef. to pyta kiedy skończę. Nie mam szans na wyprowadzkę, więc nic mi nie pozostaje tylko wciąż przypominać ile mam lat i że moje dziecko to moje dziecko i to ja ją wychowuję. Czasem jednak mam dość tych potyczek, rozmyślam nawet jak by było gdybym mieszkała zupełnie oddzielnie.

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

48

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Liwia napisał/a:

Eh, rzeczywiście macie dziewczyny podobnie do mnie. Dziś u mnie cisza, bo wczoraj powiedziałam, że potrzebuję trochę intymności.
Jak to zmienić? Jak zmienić te zachowania? Mam nadzieję, że ja nie będę taka kiedyś!

Ja po pierwsze wyprowadziłam się najpierw 50 km od domu a później dalej. Kiedy mieszkałam z mamą często zdarzało jej się mówić, że bez niej bym zginęła, że nie dam sobie rady. W sytuacji kiedy była ostra awantura powiedziałam jej, że się wyprowadzę  i zostanie sama zaśmiała mi się w twarz,  bo to było wg niej niemożliwe.
Kiedy się wyprowadziłam, nadal robiła jazdy a ja żyłam jej emocjami i przejmowałam się jej nastrojami, do czasu....w końcu doszłam do ściany, miałam dość i .... powiedziałam a raczej wykrzyczałam jej, że ma wybór albo będzie gryzła się w język i trzymała nerwy na wodzy albo nigdy do niej nie przyjadę i zostanie sama. To było dość realne, bo byłam już bardzo zmęczona, miałam problemy w związku, problemy w pracy, depresję - wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. Chyba trochę dotarło, choć nadal czasem próbuje mnie pouczać bo nie wytrzymuje, to ja zawsze powtarzam jak mantrę, że to moje życie, moje błędy i chcę być inna niż ona, bo akurat ona wg mnie ideałem nie jest.
Jak się nafoszyła i nie odzywała - kiedyś często stosowana metoda, albo nawarczała na mnie przez telefon, to kończyłam rozmowę, że mnie jest bez niej dobrze i ja z nią rozmawiać nie muszę, no i przestraszyła się, że rzeczywiście zostanie sama......Więc moja rada jest taka, żebyś mieszkała najdalej jak się da smile łatwiej się wtedy zdystansować i mieć w tyle jej emocje, jest dorosła i sama ma sobie z nimi radzić, jej frustracja mi wisi......

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

49 Ostatnio edytowany przez Liwia (2014-08-05 14:06:41)

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Niestety Joga, nie da rady się wyprowadzić, mieszkać osobno. Dlatego chyba nic mi nie pozostaje tylko uczyć się "mieć gdzieś" uwagi, zbędne pytania i inne sytuacje, choć nie ukrywam, że nie będzie to łatwe, bo najbardziej spokojnemu człowiekowi nerwy by z czasem siadły. Nie mogę pojąć jak można żyć czyimś życiem. Nawet ostatnio stwierdziłam, że to przez to, że mama nie ma zajęcia, zainteresowania czymś. Wszystko od lat jest niezmienne. Stąd i ja swego czasu nie ruszałam sama ze sobą do przodu, bo taki miałam wzorzec.
Co do emocji i przejmowania się jej nastrojami (moje wyrzuty sumienia, bo niepotrzebnie nawarczałam) -tak, odzywają się często. No ale dlaczego ja nie mogę powiedzieć , że chcę spokoju, prywatności itp-bo co? Bo mama się obrazi?! No obraża się, a ja jako dorosła kobieta myślę sobie, że wolno mi, mam do tego prawo i już! Z resztą obrażanie się jest wtedy , gdy zaczynam wrzeszczeć, bo mówiąc normalnym tonem-nie dochodzi. Wkurza mnie to!

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

50

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

A może czas założyć zamki w drzwiach i je zamykać? Może czas nauczyć mamę poprzez zamknięte drzwi na klucz, że wejdzie do Ciebie tylko wtedy jak zostanie zaproszona. Skoro pozwoliłaś jej na wycieczki po mieszkaniu i komentarze, to teraz sie nie dziw, że nie daje Ci żyć.

51

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Teo napisał/a:

A może czas założyć zamki w drzwiach i je zamykać? Może czas nauczyć mamę poprzez zamknięte drzwi na klucz, że wejdzie do Ciebie tylko wtedy jak zostanie zaproszona. Skoro pozwoliłaś jej na wycieczki po mieszkaniu i komentarze, to teraz sie nie dziw, że nie daje Ci żyć.

Popieram, a pozatym moze zacznij matkować mamie. schodz do niej sprawdzaj czy ma pozmywane, posprzątane, przekładaj po swojemu, wtrącaj się,   komentuj że krzywo firnaki wiszą , jak idzie do sklepu powiedz zeby się cieplej ubrała bo się jeszcze przeziebi.  BĄDZ taka upierdliwa jaka ona jest , moze cos w koncu do niej dotrze a jak nie to przynajmniej bedzie miala Cie dosyc i bedzie chwila spokoju :-) 

a ponadto moze bys postarala sie z samą mamą gdzies wychodzic , zabierać ją z siostrą moze na zakupy, do kina, takie babskie wypady. zeby jej zycie przestalo sie krecic wkolo domu a i moze bardziej polubi to zycie.

'You have to love, honour and respect yourself, if you don't, you have nothing'

52

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Bo Ty, Liwia, też się zachowujesz trochę jak duże dziecko. Złościsz się, przewracasz oczami i mamroczesz pod nosem, ale nie postawisz na swoim. Nie powiesz wyraźnie NIE i nie postawisz granic, tylko się tak z mamą obie bujacie.

53

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Pomysły całkiem dobre. Co do zakupów, wypadów-tak, bywają bardzo często. smile
Bardzo często było słowo NIE, głośno i wyraźnie. Ale skutkowało na trochę i wszystko wracało do "normy". I tak jest lepiej niż było z jakieś 3-4 lata temu, ale pewne zachowania są u mamy wpojone jak przez własną matkę.

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

54

Odp: Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?
Liwia napisał/a:

Pomysły całkiem dobre. Co do zakupów, wypadów-tak, bywają bardzo często. smile
Bardzo często było słowo NIE, głośno i wyraźnie. Ale skutkowało na trochę i wszystko wracało do "normy". I tak jest lepiej niż było z jakieś 3-4 lata temu, ale pewne zachowania są u mamy wpojone jak przez własną matkę.

Bo poza słowami muszą iść jeszcze czyny - czyli własnie zamykanie drzwi, nie pozwalanie wtrącać się w nieswoje sprawy itp.

Posty [ 55 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moja matka-nadopiekuńcza czy to zabawa w dom.....?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018