BabaOsiadła napisał/a:-nie mają własnego życia i dlatego żyją cudzym
-uważają swoje życie za nudne, dlatego kłamią (wstawiają nieprawdziwe informacje o podróżach, zarobkach, liczbie zleceń, podbojach miłosnych, weekendowych szaleństwach, itd.)
-retuszują zdjęcia, by wyglądać atrakcyjniej
-gdy przez parę minut nikt nie polubi tego, co zamieścili, czują się zlekceważeni i odtrąceni
-śledzą swoich byłych
-chwalą się czym tylko się da
-maniakalnie porównują i zazdroszczą, np. Weronice wczasów w Egipcie, Zosi przystojnego męża, a Małgorzacie i Tomkowi uzdolnionego dziecka, po czym wpadają w kompleksy, że na tle znajomych wypadają blado
-gdy mają wolny wieczór wolą pogadać z przyjaciółmi na FB, niż wpaść do nich na piwo
-toczą boje dotyczące liczby znajomych, kto ma najwięcej - wygrywa...
- z moich obserwacji, osoby najbardziej aktywne na fb, to równocześnie osoby, które mają ciekawe życie towarzyskie, zainteresowania, hobby - i tym chwalą (bo w sumie czemu się nie pochwalić, jeśli coś się udało zrobić). Osoby mało aktywne, które nie wrzucają zdjęć, nie zmieniają statusów w prywatnym życiu tak samo są nieśmiałe i nie angażują się w życie ze znajomymi
Dlatego nijak pasuje mi stwierdzenie, że kto nie ma własnego życia, to żyje życiem fejsbukowym. Sama wyznaje zasadę, że jeśli nie mam nic ciekawego do dodania/napisania to nie robię tego. I takim to sposobem jeśli coś się w moim życiu dzieje, to i dzieje się na fb 
- z jedynym przejawem kłamstw fejsbukowych, z jakim się spotkałam to coś w stylu "aaaale mam kaca, więcej z wami nie piję". Wychodzę z założenia, że prawdziwymi cierpieniami ludzie na fb się nie dzielą
Chociaż ostatnio moja znajoma napisała, że pora zakończyć życie i idzie na pociąg... kilka osób nawet zlajkowało.
- co do retuszu zdjęć, to już wolę jak ktoś coś przyciemni, coś powycina itd niż wrzuca zdjęcia prosto z bardzo słabego aparatu. Mam w znajomych parę osób (przeważnie to takie, które według mnie nie potrafią obsługiwać żadnego programu na komputerze), które po jakimś wypadzie wrzucają wszystkie zdjęcia z aparatu - przeważnie jedno i to samo. Może nie potrafią wybierać zdjęć, tylko zaznacza im się wszystko, to tak już wrzucą?
- gdy ktoś nie polubi mojego zdjęcia lub wpisu, to wychodzę z założenia, że nikogo poza mną to po prostu nie interesuje
Już wolę żeby nikt nie lajkował, niż osoby z drugiego końca Polski lubiły mój status, w którym pytam kto ma ochotę wyjść dzisiaj ze mną na piwo...
- na fb śledzi się wszystkich. Byłych, teraźniejszych, niedoszłych, przyszłych...
nie ma w tym nic złego myślę. Przynajmniej wiemy, co słychać u znajomych.
- jeśli ktoś się chwali podróżą, imprezą, jakimś spotkaniem, koncertem, przeprowadzką - nie widzę nic złego. Moja irytacja zaczyna się dopiero jak ktoś wstawi zdjęcie samochodu z podpisem "kolejny prezent od mojego mężusia", jak to uczyniła jedna z moich znajomych ostatnio...
- nigdy w życiu nie wybrałam fb zamiast wyjścia ze znajomymi. Jednak fb to świetny sposób na zgadanie się na jakieś wyjście. Ktoś organizuje domówkę, czy urodziny - może utworzyć wydarzenie, zaprosić ludzi i tam w prywatnym gronie odbywają się rozmowy odnośnie planowanej imprezy. Jak dla mnie spoko pomysł. Nie mówiąc już o tym, że jak mi się nudzi, to patrzę na tablicę czy ktoś nie dał ogłoszenia o chęci wyjścia gdzieś.
- jak dla mnie kto ma bardzo dużo znajomych, to połowy nie zna. Sama nie przyjmuję zaproszeń od ludzi, których nie znam, a i teraz mam osoby, które kiedyś kojarzyłam, a teraz ledwo pamiętam skąd znam. Ktoś kto ma ponad 1000 znajomych, to pewnie połowę widziało tylko raz w życiu... to jest akurat dla mnie chore.