Witam. Mam 31 lat. Moje dwa ostatnie związki zniszczył alkohol. Potrzebowałam pomocy i chodziłam do psychiatry, leczyłam się pół roku. Mojego męża znam wiele lat. Rok temu cos nas połączyło i zamieszkaliśmy razem. Po kilku miesiącach zaczeliśmy starać sie o dzidziusia. Zawiódł mnie kilka razy ale wybaczyłam mu. Chodziło głównie o alkohol, nadmienię, że jego ojciec jest alkoholikiem. Mój partner jest odemnie dużo młodszy. W wakacje zmarł mój tata, dowiedzialam sie też, że jestem w ciąży. Musiałam odstawić leki, które bardzo mi pomagały. Byłam załamana śmiercią taty. Jeszcze te hormony... Kłuciliśmy się często. Gdy chciałam porozmawiać, On się obrażał i nie odzywał do mnie. We wrześniu wzięliśmy ślub. potem między nami było coraz gożej. Gdy była jakaś impreza ja bałam się o picie. Denerwowałam się i dochodziło do kłutni. Od jakiegoś czasu nie współżyjemy ze sobą. Przez to wszystko straciłam ochotę na zbliżenia, pocałunki, itp... Nieraz nie spaliśmy w jednym łóżku. Na dodatek przeż ciążę mam płytki sen, nie pozwalam sie dotknąć mojemu mężowi bo mnie budził i miałam problemy z zaśnięciem. Często robił mi o to awantury ale mówił też czasami ze rozumie mnie. Już nie wiedziałam co mam myśleć. Coraz bardziej sie od Niego oddalałam. Najpierw pokłucił się ze mną, a za chwilę przyszedł jakby nigdy nic i chciał sie przytulić. Nie rozumiem tego zachowania. Z każdym dzniem czuję się coraz gożej. Unikam bliskości z Nim. Czuję się jak zbity pies. On szybko o wszystkim zapomina i dziwi się że taka jestem, ma do mnie o to pretensje. Ja już zgłupiałam. Gdy mówię mu co czuję, On obraca to przeciwko mnie. Od kilku dni sama nie wiem o co mu chodzi. Obraża się o byle co. Już nie wiem jak sobie z tym radzić. Zaczynam wierzyć, że to moja wina. Boję się do niego odezwać ze względu na jego reakcję. Tak bardzo bym chciała wrócić do leków ale ciąża... Bardzo źle się czuję, psychicznie i fizycznie. Wykończy mnie to. Myślałam, żeby iść z Nim na terapię ale boję się jego reakcji. Co mam robić. Pomóżcie
Podobne tematy
"(...) Zawiódł mnie kilka razy ale wybaczyłam mu. Chodziło głównie o alkohol, nadmienię, że jego ojciec jest alkoholikiem. Mój partner jest odemnie dużo młodszy. W wakacje zmarł mój tata, dowiedzialam sie też, że jestem w ciąży. Musiałam odstawić leki, które bardzo mi pomagały. Byłam załamana śmiercią taty. Jeszcze te hormony... Kłuciliśmy się często. Gdy chciałam porozmawiać, On się obrażał i nie odzywał do mnie. We wrześniu wzięliśmy ślub. potem między nami było coraz gożej. Gdy była jakaś impreza ja bałam się o picie.(...) Denerwowałam się i dochodziło do kłutni. Od jakiegoś czasu nie współżyjemy ze sobą. Przez to wszystko straciłam ochotę na zbliżenia, pocałunki, itp... Nieraz nie spaliśmy w jednym łóżku. Na dodatek przeż ciążę mam płytki sen, nie pozwalam sie dotknąć mojemu mężowi bo mnie budził i miałam problemy z zaśnięciem. Często robił mi o to awantury ale mówił też czasami ze rozumie mnie. Już nie wiedziałam co mam myślec(...)
Kochana, alkoholizm to choroba ktora nie tylko niszczy samego alkoholika ale tez jego rodzine. Dobrze ze widzisz problem i umiesz nazywac go po imieniu. Alkohol tak jak i narkotyk- to substancja ktora zmienia swiadomosc. I slowo "alkoholik" bedzie męża draznic i działac jak płachta na byka, kłotnie spotegują tylko Twoje poczucie winy i depresje a jego picie i brniecie w nałóg. Potem mozliwe ze bedzie posądzał Cie o zdrade a Ty jako osoba współuzależniona bedziesz probowac z nalogiem walczyc- kontrolowac, pytac, plakac i krzyczec na przemian, poslugiwac sie dzieckiem. Bedą dobre i złe dni. Jego picie, okres trzezwienia, okres wstrzemiezliwosci- i picie od nowa. I bedziecie tak wegetowac. Bedziecie cierpiec a Wasze dziecko najbardziej. I Twoj mąż jako syn alkoholika na pewno tego doswiadczyl jednak mechanizm alkoholizmu wpedzil w to i jego. To jest błedne koło moja Kochana ale wiedz że jest z niego wyjscie!:)
Pierwszym z nich niech bedzie dobra i szczera rozmowa:
1. Powiedz mu ze go kochasz, ze jest wyjatkowym czlowiekiem i ze Ci na nim zalezy.
2. Po tym wyznaniu przejdz do problemu : "Ale boli mnie gdy...
( i tu liczą się fakty i to ze NIE MOZESZ uzyc słowa "Jestes alkoholikiem( oni nie dopuszczaja do siebie takiej mysli choc czasem moga sami siebie tak nazwac) i w ogole nie uogalniamy i nie uzywamy słów "JESTES taki i taki np. nieodpowiedzialny" zamiast tego mowimy konkretnie - "wtedy i wtedy ZACHOWALES SIE NIEODPOWIEDZIALNIE" - wtedy i wtedy naduzyles alkoholu, bylo mi z tym zle, nie czulam sie bezpiecznie, poczulam ze jestem sama... itd.
3. Posluchaj co on ma Ci do powiedzienia.(moze powoli żuć co mu powiedzialas i nie mowic ic. Moze wyjasnic ze mial zly dzien i sie usprawiedliwiac, w najlepszym wypadku moze sam przyznac ze problemem jest alkoholizm tak czy inaczej przejdz do kolejnego punktu
4. "Nie byłam na Twoim miejscu i nie wiem ale moge sobie tylko wyobrazic jak bardzo musiales cierpiec bedac dzieckiem kiedy w domu wszystko krecilo sie wokół alkoholu i tego czy ojciec wroci pijany czy nie. I choc staramy sie ulozyc wlasne zycie- to ten problem niestety bedzie nas dotykal dopoki nie zostanie rozwiazany. Chce stworzyc z Toba szczesliwa i kochającą sie rodzine i wierze ze mozemy ale musimy cos konkretnie postanowic: Chcialabym abys poszedl na terapie DDA- Doroslych Dzieci Alkoholikow aby uporac sie z przeszloscia i na AA- zeby uporac sie z terazniejszoscia. Sama tez ide na terapie osob wspoluzaleznionych zeby poznac nasz problem i moc z nim walczyc. Walczyc o nas".
Finito: Idealnie by bylo jesli poszlibyscie do osrodka razem i sie RAZEM zapisali. Bedzie ciezko sie przyznac Tobie ze jestes osobą wspołuzaldzniona tak samo jak i jemu ze jest alkoholkiem ale dacie rade. Jesli maz nie bedzie chcial slyszec o zadnej terapii - a to bardzo prawdopodobne- nie rezygnuj ze swojej! Tam na prawde otworza oczy i naswietla problem. Kochana nie jestes sama jest nas wiele. Sama jestem corka alkoholika i tak samo jak mam zal do ojca za zrujnowanie dziecinstwa mam tez zal do mamy o to ze nie poszla wczesniej na terapie (poszla dopiero po 30 latach malzenstwa kiedy my juz wyroslismy i wynieslismy z domu to co Twoj maz)- choc pewnie lepiej pozno niz wcale. W tym przypadku- im pozniej tym gorzej. czlowiek chcial by chociaz jeden rodzic wyszedl z tego gowna ale bardzo mocno tkwili w tym oboje- mama miloscia i oddaniem tylko poglebiala jego nalog a my bylismy tylko pionkami w calej grze. Teraz jednak idac na terapie DDA duzo zyskujemy- nie powielamy bledow naszych rodzicow. Brat tez sie ocknal w momencie i poszedl na AA. Dzis jest szczesliwym mezem ktory nie pije w ogole. Wiec glowa do gory!:-)
Poczytaj tez duzo o alkoholizmie. Jest wiele lektur na ten temat i stron, fachowych zrodel w i internecie - to tylko zarys i Ci pomoze ale na pewno nie tak jak terapia. Nie zrozumiesz jego zachowania bo to bedzie ciagly mechanizm zaprzeczen i obwiniania Ciebie za wszystko! Nawet za to ze pada deszcz i ze widelec jest za krotki! To jest choroba- niszczaca zarowno jego jak i Ciebie jak i Wasze przyszle dzieciątko. Nie pozwol na to. Rozmawiaj z nim wg schematu - bedzie latwiej dojsc do porozumienia. Nie poddawaj sie i zrozum ze leki to nie bostwo - za Ciebie nie rozwiaza problemu i bez nich choc za pewne nieco trudniej- ale tez da sie zyc!