Witam wszystkich
Tytułem wstępu: małżeństwo 11 letnie z 1 dzieckiem.Ciągle problemy,głównie z teściami(ciągnie się cały czas).Wg.mnie mąż jest uzależniony od rodziców,cały czas kłótnie o nich.Teraz o opiekę nad nimi na starość:( Ja nie chce i nie będę, mąż uważa że powinnam:(Mało ważne, już niby załatwione:(
Nasze małżeństwo to pasmo porażek:(Mąż nic nie umie:zero związku partnerskiego,zero pomagania w domu,zero jakielkowiek więzi z dzieckiem:( Nic,nic:( Kompletny pustak!Niestety to wszystko wychodzi(styl wychowania jego rodziców).On nie widzi niczego złego w swoim postępowaniu(dziecko się go boi,dla mnie jest najlepiej,jak go nie ma w domu:(Ja jestem dda ,wiem o tym (bez terapii), on ddd (wypiera się oczywiście).Nie mam już do niego siły,poddaję się,niech on robi co chce,tylko żeby dał mi święty spokój:(Nie umie wychowywać dziecka,tylko krzyczy( nie ma cierpliwości,jak mówi),mnie oczywiście krytykuje:(
Ja jestem mało ważna,ale co z dzieckiem
Wiem,że ja też jestem winna bo jestem nieleczonym dda( ale wiem ,co dobre, a co złe ),ale mąż bezrefleksyjnie powtarza błędy swoich rodziców/(
Pomocy,pomóżcie co mam zrobić:(
Podobne tematy
Skarbie. Tylko i wylacznie terapia DDA. Zobaczysz ze dzieki temu uporasz sie ze swoja przeszloscia i terazniejszoscia. Badz madrzejsza i daj dobry przyklad. My zwykle przyznajemy sie ze jestesmy dda bez terapii bo dopiero wtedy decydujemy czy na nią isc czy nie. Niestety duza część z nas wymięka i będąc świadomi problemu brniemy w to tak jak nasi rodzice. To ze wiemy to dużo ale sprawy nie załatwia. Jak to ktos ujął: "Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia. Trudne dzieciństwo zobowiązuje."
Widze że mam podobnie,tyle że 6lat stażu z jednym dzieckiem,to już wiem skąd sie bierze u mojego męża obojętność na wszystko i agresja...
Polecam terapie bo sama sie już przymierzam,nie można tak żyć,tak tylko sie można wykończyć jak druga półówka jest agresorem i tylko tyle potrafi wnieść do waszego życia...
Potrzebujemy wsparcia,ciepła,miłości a mamy co mamy. A myślałam że to tylko ja mam jakiegoś z kosmosu...
Trzymaj sie i bądź twarda. Co nas nie zabije to nas wzmocni.