netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

10 odpowiedzi15 771 wyświetleńzałożony przez atydeedyta, 26.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Jestem 16 lat po ślubie,mamy dwoje dzieci.Od dawna nam się nie układa,mąż traktuje mnie jak powietrze,w ogóle ze mną nie rozmawia jak o coś go zapytam obojętnie na jaki temat to słyszę ,,nie wiem''Kiedyś byłam wesołą osobą,teraz jestem kłębkiem nerw,nabawiłam się nerwicy,Może sama w pewnym stopniu doprowadziłam do takiego stanu siebie i to małżeństwo ponieważ mam pewną wadę,nie znoszę alkoholu.Na początku małżeństwa może nie zwracałam na to tak uwagi kiedy gdzieś wychodziliśmy a najczęściej do teści zawsze był alkohol jedna butelka pózniej następna aż mój mąż kończył noc nad sedesem,teściowa uważała,że coś mu zaszkodziło ale nigdy nie wypity alkohol Kiedy zaczęło mi to przeszkadzać,zaczęły się awantury,teście mnie nie lubią,bo prze ze mnie ich syn nie może pić.Kiedy byłam w ciąży i zwróciłam mężowi uwagę żeby już nie pił wylał mi za to literatkę wody na twarz.Innym razem kiedy byliśmy na weselu i zatańczyłam z którymś z gości zostałam wyzwana od k..Wiele było jeszcze takich sytuacji.W końcu zaczęłam unikać wszelkich imprez.teraz gdy mam być w towarzystwie gdzie jest alkohol,czuję się jak bym chciała zwinąć się w kłębuszek i zniknąć z tamtąd.Byliśmy niedawno na urlopie,mąż prawie codziennie wypijał piwo,nie robiłam z tego problemu Jednak kiedy byliśmy u teści wywiązała się rozmowa na temat picia jego rodzice tak zachwalali jak to dobrze być pijanym jaki to człowiek wtedy jest wesoły.I znów wyszłam na niedobrą żonę która zabrania a oni na dobrych rodziców.Kiedy wróciliśmy do domu doszło do awantury złapał mnie zaszyję i mną potrząsał.Jest mi ciężko do tego ta moja nerwica kiedy mnie dopada czuję się taka bezsilna wydaje mi się jak bym miała zemdleć w środku czuję jakiś niepokój to jest straszne.Kiedyś w takim mąmęcie prosiłam go żeby do mnie podszedł przytulił mnie,wziął za rękę tak bardzo wtedy płakałam z bezsilności ale on siedział przed komputerem i nawet nie obrócił się w moją stronę,tylko tak bardzo się przed nim poniżyłam,od jakiegoś czasu zaczęłam brać leki teraz jest na razie lepiej,muszę być silna dla dzieci.Kocham je najbardziej na świecie.Ale doradzcie mi jak mam dalej postępować ze swoim małżeństwem?

2

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Swojego męża i teściów już nie zmienisz , ale możesz zmienić siebie ,w pozytywnym słowa tego znaczeniu .Dbaj o siebie i dzieci , nie okazuj swojego oburzenia jak widzisz , że mąż robi coś co cię wkurza , nie zwracaj uwagi . Im więcej swojej uwagi będziesz poświęcać pijącemu mężowi , tym bardziej on i jego rodzina będą na ciebie naskakiwać. Pokaż im że nie masz zamiaru odpowiadać za ich błedy i za błedy męża ,jak się upije to niech sam siedzi nad kiblem i cierpi .  Z tego co piszesz wnioskuję , że mąż ma zadatki na alkoholika , a nawet być może nim jest skoro nie wytrzymuje dnia bez piwa . Jeśli twój problem będzie się pogłębiał , proponuję zapisać się do grupy AL-anon , bo sobie zawsze możesz pomóc !

3

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Dziękuję Roxano za radę.Zdaję sobie sprawę że męża nie zmienię ale to takie trudne mieszkać z kimś pod jednym dachem wiedząc że tej drugiej osobie na tobie nie zależy,i nie chodzi tutaj tylko o alkohol.on mnie po prostu unika kiedy ja jestem w jednym pokoju on wychodzi do drugiego,kiedy byliśmy na urlopie prawie mnie nie zauważał ,wiesz tak można wytrzymać przez krótki czas ale na dłuższą metę to jest bardzo uciążliwe i przykre,po tylu latach małżeństwa kiedy spytałam czy mu jeszcze na mnie zależy,czy mnie kocha odpowiedział nie wiem lub a za co ja mam cię kochać.Nigdy też nie zwraca się do mnie po imieniu przez te wszystkie lata na palcach jednej ręki mogła bym policzyć ile razy wymienił moje imię.

4

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Wiesz , myślę że z twoim mężem jest coś nie tak , przecież nawet gdyby cię nie kochał , to zdaje sobie sprawę , że mówiąc do ciebie takie wredne słowa rani cię . Wiem jak ci jest ciężko , bo ktoś kto powinien być ci najbliższy stał się dla ciebie kimś całkiem obcym , ale jeśli nie będziesz mu okazywać swojego zainteresowania , nie będziesz się go radzić itp. i staniesz się dla niego obojętna , to może on w końcu zrozumie jak musiałaś się paskudnie czuć . Jeśli on walczy z tobą taką bronią , to ty też możesz jej użyć i wcale nie musisz się nawet odzywać , uwierz mi na facetów najlepsza jest ich broń . Nie proś go żeby ci mówił czy cie kocha , nie tul się do niego , bo on wtedy czuje się niezastąpiony , pokaż jaka jesteś twarda mimo tego ,że on cię traktuje jak swojego gorszego współlokatora! 
Myślę , że twój mąż ma problem z psychiką , bo któż normalny po tylu latach małżeństwa traktuje żonę jak przedmiot?

5

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

16 lat po ślubie.... hm.... smile My mamy za sobą dopiero roczek a już teraz odczuwam to o czym piszesz. Od pewnego czasu mój mąż nie liczy się z niczym. Zachowuje sie jak rasowy egoista. Nasz związek zaczął się bardzo burzliwie na początku musiał się biedny starać bardzo bardzo żebym zwrocila na Niego uwagę, byłam świeżo po związku i jakoś wydawało mi sie ze nie czas. Ale co tu ukrywać, rozkochał mnie w sobie i po roku pobraliśmy sie . To był najpiękniejszy dzień w moim życiu smile  Wszystko układało sie dobrze
, oboje pracujemy mieszkamy u siebie powoli powiększając nasz dorobek smile a za kilka tygodni pojawi sie dzidziuś w naszym domu smile mozna by rzec- sielanka. Można by gdyby od pewnego czasu mój mąż nie zachowywał sie tak jakby mu na nas nie zalezało. Jeszcze w głębi serca chcę wierzyć ze tak jest. Czesto pozwala sobie na bardzo ostre słowa w moim kierunku, a że mnie zna wie jak mnie zranic i robi to coraz częściej. Ostatnio duzo pije, dobrze znoszę ciąże i często spotykamy sie ze znajomymi i wszytsko było by dobrze tylko jemu jest mało !!!! Wychodzi sam do baru i np. nie wraca na noc. Zachowuje sie jakby był kawalerem a ja juz nie wiem jakich argumentów użyć, że takim postępowaniem zabija to o co tak walczył. A ja jestem przerazona,  tym , że coraz mniej mnie to dotyka, staje sie tak jakby bardziej obojętna. Boję się, że zbuduje wokół siebie mur a wtedy nic juz nie bedzie mnie w stanie ani zranić ani niestety dotrzeć. Tylko co to za  życie. Zawsze dużo rozmawialiśmy ale po sprzeczkach to ja wyciągałam dłoń, dziś kiedy wrócił do domu o 8 rano- pijany, powiedziałam sobie dość i choć nie jestem zwolenniczka cichych dni nie mam mu nic do powiedzenia. Boli ..... zwłaszcza, że staram sie aby w naszym domu była zawsze atmosfera ciepła i spokoju... a może tu jest problem, moze nie trzeba sie strać, przecież za jakiś czas będę mamą moze niech on stara sie o nas smile nie wiem czuje sie rozdarta. Nie wiem jak mamsie zachować a nie chce znowu zastanawiać  sie i nie spać całej kolejnej nocy. Jak go zatrzymac w domu, czy to juz alkoholizm ? ze stawia wszytsko ponad dobra zakrapiana impreze ??????? wr....

6

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

oj kochane panie...nie powiem zawsze z czasem zwiazek sie....zmienia
jest roznie lepiej i gorzej ale nie to jest problemem, on cie bije, nie uwazasz ze to wystarczajacy powod do rozwodu? obawiam sie ze z czasem bedzie sie to powtarzac co raz czesciej,
picie-oj tak ten temat jest mi znany i widze poprostu on to wyniusl z domu, ze alkohol jest super i zapewne uwaza ze ani nie uzaleznia ani nie szkodzi, a jak jest miedzy wami wyjna czy cie udezy to wszystko twoja wina, mam racje??
kochasz dzieci-kochana to uciekaj i ratuj im zycie, dzieci widza co sie dzieje, nie marwt sie wyczuwaja wszystko a mysle ze nie tego chcesz swoim dzieciom, wiec jesli je kochasz to uciekaj, nawet nie rozwod tylko np 2tyg do przemyslenia, jesli on nic nie bedzie mial ci po tych 2tygodniach do powiedzenia to nic sie nie zmieni bo jemu wszytsko jest ok, sama mowisz ze tak dlugo sie nie da a obawiam sie ze to sie nie zmieni. chyba zawsze byla jakas znieczulica skoro nie powiedzial do ciebie po imieniu a z czasem rosnie w coraz wieksza, wiesz mi ze bardzo w wielu wypadkach rozejscia rodzicow tylko i jedynie pozytywnie wplywaja na zwiazek.
trzymam kciuki i mam nadzieje ze przemyslisz to co napisalam

7

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Dziękuję za odpowiedzi.Wiecie może z tym alkoholem to przesadziłam,to co opisywałam ten nadmiar picia to jest już przeszłością.Ale mnie został po tym taki uraz,że nie znoszę jak mój mąż wypija chodzby piwo.On też się ogranicza pije piwo tylko wtedy gdy ma wolne.Staram się wtedy nie robić z tego problemu chociaż nie zawsze mi wychodzi.Najgorzej jak byliśmy u jego rodziców oni znają moje podejście to tej sprawy  a odbierają to w ten sposób,jak bym wyrządzała w ten sposób krzywdę ich synowi.Ostatnio jak u nich byliśmy teściowa podeszła do mnie i pyta czy nie napiła bym się piwa bo ona ma taką ochotę a sama całego nie wypije (chociaż wie że ja nie piję) wiem że nie chodziło jej o mnie tylko nie wiedziała jak ma postawić synowi.Kiedyś pojechał do nich sam miał,żebu w czymś im pomóc i nie wrócił na noc.Za pomoc teściowa postawiła mu wódkę którą sama z nim wypiła bo teściu był akurat po zabiegu i nie mógł.We mnie aż wszystko się gotowało bo nie mogłam zrozumieć jak matka może tak postępować,ona sama powinna trzymać go od tego z daleka i cieszyć się że on nie pije a nie sama go rozpijać.Powiedzcie czy ja przesadzam?może to ze mną jest coś nie tak,skoro tak reaguję?

8 Ostatnio edytowany przez Impuls85 (2010-09-01 09:41:41)

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Jestem w szoku,  naleze  do tych kobiet" co potrafia same sobie poradzic w zyciu. "
Jestem wrazliwa  na  alkohol , bo moj "ojciec pil  i bil"
ale matka szybko sie ogarnela  i  zaczelysmy nowe zycie.
Oczywiscie  jestem  zwykla osobka,i  tez  od czasu do czasu pije ale z glowa , zwykle konczy sie  na  butelce wina  w jakas rocznice... swieto
czasem  piwko z  sokiem  w upalne dni....
ostanio w te  mrozy  przygotowalam  grzanca rosyjskiego"  i byl zachwycony
ale ja mam uraz do pijakow,  i  gdyby moj maz sie upil  ,  do upadlego  wywalilabym go z miejsca, Jest dobrym  kochanym mezem, 
nigdy nie  wychodzi  wloczyc sie z kolegami nocami ...
Ale  moja historie  "ojca"  powiedzialam otwarcie  przed slubem  i on uszanowal to.
Bo tak jak  tesciowie mowia  ze po alkoholu  jest zabawniej???
a dlaczego na trzezwo  nie jest  zabawniej ?!?!
Przeciez tez mozna milo spedzic czas.  Wydaje mi sie  ze  Panie powinny  poprostu porozmawiac o tym co nas  boli...
Bo malzenstwo to wspolne zycie  ,  i dzielenie sie wszystkim, :a nie ja sobie a ty sobie"
No moze sie myle,  ale z takimi tesciami nie chcialabym miec  nic  wspolnego.
I poprostu zrezygnowalabym  z kontaktu.  A maz  niech ma wybor  zona czy imprezki z rodzicami.
I jaki wogole to jest przyklad dla  np dzieci????
Nie jestem swieta,  ale do dzis  widze jak w mojej  rodzinie  wypija sie  wodke  bo sie kupilo nowe meble  tv  czy  cos tam....
"i trzeba oblac bo to tradycja"  Jaka  tradycja ??? Zamiast  cieszyc sie z nowej rzeczy  wspolnie  z rodzina idzie sie chlac????
a wczym  to jest lepsze,  ?Ja poprostu nie rozumiem..........
Picie  jest  to ucieczka  ,  tylko  za tym kryje sie  pytanie dlaczego ktos ucieka????
Bo lubi? bo moze cos sie popsulo w malzenstwie?  bo moze cos tam???
i czasem rozmowa  pomoc moze wink)
no powodzonka

9

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Przez pewien czas tu nie zaglądałam,ale dziś tak bardzo potrzebuję czyjegoś zrozumienia.Znów dopadły mnie objawy nerwicy,próbuję sobie jakoś z tym radzić ale to takie trudne tym bardziej jeśli nie ma się w nikim wsparcia.Powiedziałam o swoich odczuciach mężowi ale osiągnęłam tylko to ,że pojechał dziś ze starszą córką do moich rodziców,żeby się nie nudzić a mnie jest tak ciężko wstałam z uczuciem jakiegoś niepokoju robi mi się słabo wczoraj podczas zakupów musiałam je przerwać bo nie byłam wstanie wejść do kolejnego sklepu.Nie mówiłam o tym mężowi bo wiem że by się na mnie tylko zdenerwował.Chciałabym żeby w końcu się zdecydował i odszedł ode mnie.Czuję się taka upokorzona kiedy mam te swoje dolegliwości,czuję się takim ciężarem dla niego.Parę dni temu nie pozwoliłam córce wyjść z domu to była kara za jej zachowanie,napisała więc do swoich znajomych że się do mnie nie odzywa i niech spi... chodziło o mnie.Jestem przerażona zachowaniem swojego dziecka.Cierpię przez zachowanie mojego męża w stosunku do mnie ale jakoś się z tym pogodziłam a teraz i córka się ode mnie odwraca.Nie wiem co mam robić,czy naprawdę jestem takim potworem?

10 Ostatnio edytowany przez zbuntowana żona (2010-10-12 13:49:10)

Odp: Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

rozumiem autorkę postu..mam tak samo..z tym,że ja jestem 5lat po ślubie,mamy 2,5roczną córeczkę-mąż jest przez większość roku za granicą,ja z dzieckiem sama w 4 ścianach mieszkania w bloku,wszystko na mojej głowie,starałam się,żeby wszystko było zadbane itp,z przyjazdów męża na urlopy robiłam ,,święto"-dom wysprzątany jak na święta,lodówka pełna smakołyków i ustawienie czasu tylko dla naszej rodziny na ten czas 2-3tygodni..
i niby jest fajnie,ale przez tydzień,dopóki ja nie sprzeciwię się,bo np.mój mąż woli jeździć sobie do znajomych,wypić,,flachę"i wsiąść w auto,nas oczywiście zostawia na ten czas w domu:(
a po urlopach to już jest koszmar-proszę się,żeby zadzwonił na skejpa do dziecka wieczorem jak ma czas,bo mała tęskni i kontakt komp jest jedynym przez parę miesięcy,o rozmowie ze mną to już nie ma mowy..każdy zakup jest na mojej głowie,remont,awaria itp.a potem góra pretensji na co pieniądze wydałam,że za dużo,że nie umiem oszczędzać itp.
choć mam niedaleko rodziców czy teściów nie mogę liczyć na ich pomoc-co umiem zrobić ,robię sama,o wiesze rzeczy proszę mężów koleżanek,odpłatnie oczywiście,bo wychodzę z założenia(i tak jest zresztą),że nie jest to ich obowiązkiem...
po roku mieszkania,,na swoim",gdy dawałam sobie radę najlepiej jak umiałam,usłyszałam od swojego męża,że niepotrzebnie mnie utrzymuje,nie umiem gospodarować pieniędzmi i nie ma ze mnie żadnego pożytku:(nie wspomnę o tym,że mój mąż już dawno miło się do mnie nie zwraca,na mój płacz w kłótniach(płacz jest moją reakcją na stres,albo jąkam się)czy prośby o jakąś rozmowę,decyzję razem podjętą czy chociaż wysłuchaniu jak minął nam dzień bez niego-o tym to już nie ma mowy..takie jest to moje smutne życie:(
tak mnie słowa mojego męża zabolały,że w ciągu tygodnia spakowałam rzeczy swoje i dziecka i z powrotem wyprowadziłam się do rodziców,odesłałam kartę do naszego wspólnego konta,gdzie odkąd urodziła się córeczka wpływały tylko jego zarobione pieniądze,udało mi się znaleźć pracę,dzieckiem zajmują się moi rodzice...nie złożyłam żadnego pozwu o alimenty ,nie zażądałam od męża żadnej kwoty jaką ma płacić na dziecko,jak mawiał mój dziadek ,można być dziadem,ale honorowym"-czekam na dalsze kroki męża..wiele osób mówi,że jestem głupia,że nie dopominam się o to co mi się prawnie należy..a ja po prostu robię tak jak dyktuje mi sumienie,liczę,że mój maż dostanie,,kopa w d..."i się opamięta,zmieni coś na lepsze,zacznie mnie szanować...

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto jeszcze ratować to małżeństwo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026