Robiąc porządki w domowej biblioteczce,natknęłam się na książkę o tytule zawartym w temacie.Zaczęłam przeglądać tematy w niej zawarte i muszę powiedzieć że przykuły moją uwagę,na tyle że pragnę się z tym z wami podzielić... zapytać co wy na ten temat sądzicie.
Książkę tą napisał nieznany mi raczej Ks.Krzysztof Pawlina...
Przytoczę fragmenty wypowiedzi,bo w sumie się z nimi zgadzam:
"W Polsce istnieją dwie tendencje w opiniach o młodzieży
Pierwsza to tendencja do idealizowania młodzieży,ma ona
swoją starą tradycję.Zawsze w młodym pokoleniu dopatrywano
się czegoś , za czym tęskniło pokolenie dorosłe,czego nie udało
się dokonać pokoleniu schodzącemu.
Młodzież szansą społeczeństwa.
Młodzież naszą nadzieją.
Młodzież naszą przyszłością.
Druga tendencja to tendencja do deprecjonowania młodzieży . Młodzi
są postrzegani jako zagrożenie. Skąd bierze się to narzekanie na młodzież?
Młodzież jest zawsze inna jak ludzie dorośli.Odmienność ta pochodzi z faktu
większej biologicznej witalności młodzieży i wypływającej z niej skłonności
do najróżniejszych przygód.... "
Wielu z nas , pewnie większość, ma problemy ze swoimi dziećmi.Trudno nam zrozumieć to
młode pokolenie.Chciałoby się aby byli grzeczni układni,aby nas słuchali zawsze i wszędzie.
Ale z drugiej strony przecież sami byliśmy na ich miejscu... czy my byliśmy tacy grzeczni
dla naszych rodziców czy opiekunów?
Czy nasze zachowanie ma wpływ na nasze dzieci? na ich przyszłość?
W jaki sposób je KOCHAMY , czy tylko zaspakajamy ich potrzeby
materialne,zachcianki czy również pracujemy nad wychowaniem ich
na dobrych ludzi?