Nie wiem, chyba bym nie wierzyła.
Przypuszczając, że bym wierzyła, to chyba chciałabym spędzić czas z rodziną.
Mam też tysiąc innych myśli w głowie, patrząc bez grama emocji, to mogłabym chcieć po prostu zaszaleć.
Ale... patrząc na to, jak bardzo emocjonalnie jestem związana z rodziną, to chyba te ostatnie chwile życia chciałabym spędzić właśnie z nimi. Nie tylko z mężem i dziećmi. Z moją mamą, babcią, rodzeństwem, ich połówkami i dziećmi. Nawet z teściami (szwagra pomijam, bo jego akurat szczerze nienawidzę).
Dorzuciłabym do tego bliskie mi osoby. Przyjaciół nie mam, ale kilku znajomych jest mi szczególnie bliska.
Niby takie zwykłe, ale zdecydowanie lepsze niż najlepsza impreza, sex itd