Jestem z partnerem od lutego 2013 poznaliśmy się w czasie kiedy on miał wielkie długi ale pomimo wszystko weszłam w ten związek w 100%.Mam 24 lata a mój partner 29 lat.Moi rodzice chcąc nam pomoc wzięli kredyt na spłatę długów mojego partnera. Wszystko byłoby ok bo dba o mnie itp. ale fakt,że nie mogę z nim wogole rozmawiać jest nie do zaakceptowania.Dla mnie związek to jest rozmowa więź. Każdy temat poruszany przeze mnie, każdy problem między nami kończy się słowem"dobra" i końcem rozmowy. Dalej już nie mogę ale nie chce z tego rezygnować bo,dużo zainwestowałam.Pomóżcie.Co mam zrobić? Proszę o pomoc.
Podobne tematy
Niech odda dług, a Ty sobie znajdź kogoś, kto Ci będzie odpowiadał. Nie zbudujesz nic trwałego na związku, w którym nie ma rozmowy.
Dziwne, że między wami jest jednak coś nie tak, a Twoi rodzice biorą kredyt by spłacać długi jakby nie patrzeć obcego faceta, który sobie zapracował na nie zanim ich poznał.
Nie wiem naprawdę co poradzić, chyba tylko to byś się zastanowiła czy to jest normalne.
Dokładnie podpisuję się pod słowami LabyrinthEar, z drugiej strony gdybym był kimś kto próbuje wyłudzać od ludzi kaskę to do głowy by mi nie przyszło że tak łatwo można to zrobić. Naiwność level hard. Lepiej postaraj się o zwrot tej kasy póki jest jeszcze w zasięgu wzroku/telefonu. Ale.... może niepotrzebnie kraczę.
Może to jakiś Tulipan w siódmej generacji.
skoro pewne rzeczy w związku są dla ciebie nie do zaakceptowania, to albo domagaj się intensywnej pracy nad nimi, albo związek zakończ, tym bardziej że nie macie długiego stażu
i odzyskaj od niego pieniądze, to była wprawdzie decyzja twoich rodziców, ale przecież nie można im pozwolić żeby spłacali kredyt za cudze długi (swoją drogą jak ten człowiek mógł na to pozwolić?)
Przemyśl sobie jak wygląda wasz związek i zastanów się czy koleś nie jest z Tobą tylko dla kasy.
Duży to był kredyt?
Moje niedopatrzenie.Kredyt został 2 miesiące temu spłacony w całości bo sprzedaliśmy mieszkanie i kupiliśmy nowe.Chodzi po prostu o to,że moi rodzice się postarali żeby nam było dobrze i żebyśmy żyli bez długów.Ja dużo zainwestowałam nerwów,bo długo zajęło mi tłumaczenie mu podstawowych rzeczy typu"Nie czekaj aż długi się powiększą tylko działaj,albo możesz mieć dużo za darmo(w momencie kiedy sie do niego wprowadziłam nie miał podstawowych sprzętów gospodarstwa domowego typu lodówka(była od ludzi którym wynajmował pokój).Ja załatwiłam meble (mieszkanie też było wyposażone głownie przez lokatorów(jego przyjaciela z żoną),lodówkę,naczynia itp i to za darmo).
I jeszcze problem jego z alkoholem.Nie potrafi napić się 1 piwa i stop.Tylko na umór i odwala szopki w stylu wyjazdu do innego miasta i dzwonienie do mnie żebym przyjechała po niego bo jest zdechły.
Po prostu nie rozumiem jak ktoś może tego nie doceniać i mówić mi że to że jest źle to moja wina.Przecież ja się staram. Też często mi się nie chce posprzątać bo jestem zmęczona przez ten stres z nim ale ileż można??!!
Teraz aktualnie jest 2:50 w nocy a on pojechał do kupli 10 minut temu pijany chlać dalej.Ja zapłakana siedzę i wam pisze.
Z jednej strony chce to rzucić w cholerę bo mam dość,ale z drugiej nie mam gdzie zamieszkać,niedawno straciłam pracę a w domu rodzinnym już nie ma miejsca dla mnie bo,rodzice chcą mieszać sami.Z reszta też sobie nie wyobrażam powrotu do rodziców mimo wszystko.Jestem w czarnej dupie za przeproszeniem....
Moje niedopatrzenie.Kredyt został 2 miesiące temu spłacony w całości bo sprzedaliśmy mieszkanie i kupiliśmy nowe.Chodzi po prostu o to,że moi rodzice się postarali żeby nam było dobrze i żebyśmy żyli bez długów.Ja dużo zainwestowałam nerwów,bo długo zajęło mi tłumaczenie mu podstawowych rzeczy typu"Nie czekaj aż długi się powiększą tylko działaj,albo możesz mieć dużo za darmo(w momencie kiedy sie do niego wprowadziłam nie miał podstawowych sprzętów gospodarstwa domowego typu lodówka(była od ludzi którym wynajmował pokój).Ja załatwiłam meble (mieszkanie też było wyposażone głownie przez lokatorów(jego przyjaciela z żoną),lodówkę,naczynia itp i to za darmo).
I jeszcze problem jego z alkoholem.Nie potrafi napić się 1 piwa i stop.Tylko na umór i odwala szopki w stylu wyjazdu do innego miasta i dzwonienie do mnie żebym przyjechała po niego bo jest zdechły.
Po prostu nie rozumiem jak ktoś może tego nie doceniać i mówić mi że to że jest źle to moja wina.Przecież ja się staram. Też często mi się nie chce posprzątać bo jestem zmęczona przez ten stres z nim ale ileż można??!!
Teraz aktualnie jest 2:50 w nocy a on pojechał do kupli 10 minut temu pijany chlać dalej.Ja zapłakana siedzę i wam pisze.
Z jednej strony chce to rzucić w cholerę bo mam dość,ale z drugiej nie mam gdzie zamieszkać,niedawno straciłam pracę a w domu rodzinnym już nie ma miejsca dla mnie bo,rodzice chcą mieszać sami.Z reszta też sobie nie wyobrażam powrotu do rodziców mimo wszystko.Jestem w czarnej dupie za przeproszeniem....
po twoim pierwszym poście jeszcze można było mieć nadzieję, po tym na usta ciśnie się na usta tylko jedno, dziewczyno, co ty robisz!?!?!? facet pije, ma długi, szlaja się po nocach. Jesteś jego opiekunka, spłacasz jego długi, wyposażasz dom, jeździsz po niego do innego miasta!!! Pomyśl przez chwile, przeczytaj swoje posty jak obca osoba!!!!! Facet chleje w środku nocy w środku tygodnia a ty siedzisz i płaczesz. Jesteście ze sobą kilka miesięcy a juz są takie akcje, to co będzie potem. Pakuj swoje rzecz i nie chciej mieć z nim czegokolwiek wspólnego. Czy on cokolwiek wogóle wnosi do tego związku oprócz swojego istnienia?
Aż tak radykalnie...Hm...w suie wrócił po godzinie z wujkiem poszedł spać bo nawalony a ja wujkiem sobie pogadałam do rana...Ech...
Nie wiem...może jednak da się coś uratować,dużo zainwestowałąm...pomimo tego chlania i braku rozmów jest kochający...
...może jednak da się coś uratować,dużo zainwestowałąm...pomimo tego chlania i braku rozmów jest kochający...
I TAK sobie wyobrażasz swoje życie za 5, 10, 15 lat...? Powodzenia
Uciekaj póki możesz! On nie wykazuje żadnych chęci zmiany patrząc po tym, co piszesz, więc potem będzie tylko gorzej. ![]()
Nie wiem...może jednak da się coś uratować,dużo zainwestowałąm...pomimo tego chlania i braku rozmów jest kochający...
I jak widzę chcesz inwestować jeszcze więcej?
Nie wiem...może jednak da się coś uratować,dużo zainwestowałąm...pomimo tego chlania i braku rozmów jest kochający...
Dziewczyno obudz sie i nie rozsmieszaj mnie takimi tekstami jak wyzej. Przeczytaj sobie to jeszcze raz ze zrozumieniem.
Po pierwszym poscie tez myslalam ze mozna jeszcze coz z tego uratowac ale po kolejnym hmmm...teraz inwestuj juz tyko w siebie bo on kocha ale tylko siebie.
Jeśli rzeczywiście śmieszy Cię to co mówię, a z mojej strony jest to szczere, może po prostu się nie odzywaj. Myślę, że tylko łatwo Ci mówić.Gdybyś była na moim miejscu,jestem bardzo ciekawa czy odeszłabyś od tak.Odeszłabyś od tak od osoby z która jesteś związana w jakiś sposób emocjonalnie, a na dodatek wiesz, że osoba tobie bliska ma duże problemy. Ja zaś mam taki charakter i w pewnym sensie upór, że pomagam, a nie zostawiam kiedy jest żle. Myślę, że tak powinno się postępować. Choć szczerze mówiąc mam coraz bardziej dość i męczy mnie to wszystko. Związek polega na tym,że masz opacie w drugiej osobie i myślisz, dbasz o nią. Ja zaś musze myśleć o sobie i o nim co już mnie dobija. Bo przecież gdyby kochał to liczył by się z moją osobą, dbał, wspierał. A tego nie mam.
Piszesz że "jest kochający".. tzn. co robi, jak okazuje tą "miłość".. bo nie widzę tego w Twoich postach.
Góra za rok dołączysz do grona forumek"pije,bije"pomóżcie,co mam robić?????Czy Ty nie widzisz w jakie bagno wdepnęłaś,a na dodatek ciągniesz w to Swoich rodziców?Przeczytaj swój post,już ok,wrocil po godzinie,śpi pijany,a jak będziecie miel dziecko Np.chore,gdzie temperatura narasta do 40 stopni a luby pójdzie w miasto,albo będzie spał pijany?????pomyślałaś o przyszłości,????
Znowu poszedł chlać...Wiem ze macie racje wszyscy ale nie mam możliwości teraz tego zakonczyc bo nie mam gdzie pojsc...
Kup mu jakiś wypasiony samochód - jak będzie jeździć, to nie będzie mógł chlać.
siedzial za jazde po pijaku także ta granica juz dawno jest przekroczona.
siedzial za jazde po pijaku także ta granica juz dawno jest przekroczona.
To co jeszcze mu zostało?bicie Ciebie i wynoszenie rzeczy z domu na wódkę? Czy Ty czytasz swoje posty???? Cz jak Cię połamie po pijaku to wtedy oprzytomniejesz?Nie macie dzieci,wspólnego dorobku,kredytu na 30 lat s Ty się dajesz tak traktować?????
siedzial za jazde po pijaku także ta granica juz dawno jest przekroczona.
W tym związku chyba wiele granic zostało przekroczonych. Jaki jest sens czekać na kolejne?