Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

Witam,

Piszę do Was ponieważ sama już sobie ze sobą nie radzę.....
Jestem w związku z moim mężem 15lat.... 6 lat po ślubie. Mamy cudownego synka 5 lat.... i tu bajka się kończy.
Od 3 lat żyjemy jak pies z kotem. Mijamy się kłócimy, wymieniamy krótkie zdania i na tym się kończy.
3 lata temu mąż mnie zdradził. Dałam mu szanse bo wychodzę z założenia że każdy na nią zasługuje. Niestety.... szansa odbyła się echem... olewaniem, zero miłości, więcej nienawiści.... ale trwałam w tym dalej.
I w sumie trwam. Oczy otwierają mi się coraz szerzej bo jest coraz gorzej. Kłócimy się albo mijamy. Potrafimy ze sobą w ogóle nie rozmawiać przez miesiąc itd. W ogóle problem polega na tym że mąż odkąd mnie zdradził w ogóle nie potrafi rozmawiać. W rozmowie w 4 oczy albo wychodzi albo krzyczy i rozmowa się kończy. Ostatecznie możemy pisać smsy.... w których wylewamy swoje żale i na tym koniec. Od początku roku proszę go aby się wyprowadził... niestety nie chce. Twierdzi że nie zrobi tego ze względu na dziecko. Bo kocha syna i nie i koniec.... ja go nie wyrzucę bo dom jest wspólny na dodatek w kredycie. O finanse się nie martwię dam sobie radę ale i tak nie mam jak się go pozbyć... Nie chce zniknąć. hmm Syn kocha go bardzo i nawet na wczasy nie chce bez tatusia jechać. Ale tatuś pomimo że umie być dobrym ojcem umie też zachowywać się bardzo źle ... tego jednak dziecko nie dostrzega. Jestem więźniem toksycznego związku.
Ja się nie wyprowadzę bo nie mam gdzie a poza tym nie chce synkowi zabrać poczucia bezpieczeństwa. W tym domu się wychował i ma tutaj mieszkać! Ja tu włożyłam całe swoje serce nie oddam tego nikomu wole płacić ten kredyt i żyć "stabilnie".
Planuje złożyć papiery rozwodowe tylko czy sąd uzna rozwód skoro razem mieszkamy i póki co mąż daje jakieś pieniądze na dom. Piszę jakieś bo on daje pieniądze jak chce. Raz tyle raz tyle itd.... Ale dom "remontuje" po troszeczku wiec z punktu widzenia prawa jest ok. A w domu sajgon.... hmm zero zachowań małżeńskich.
Obawiam się nawet że w sądzie powie że on rozwodu nie chciał wcale....
Najgorsze w tym wszystkim jest to że kocha syna a syn jego i oczywiście dla mnie jako dla matki najważniejsze jest dziecko ... ale czy mam swoim kosztem przepłacić szczęście dziecka. Ja jestem kłębkiem nerwów... boli mnie to że mały nie pozwoli jechać mi na urlop bez męża, sama nie mogę bo syn z mężem nie zostanie i tak się kółko zamyka. A ja muszę odpocząć... hmm
Mam dość tego życia. Jestem męczennicą... Żałuje że dałam mu szanse po zdradzie bo wtedy się wyprowadził i dziś stałabym już twardo na nogach.. a tak płacze nocami i wykańczam się psychicznie....
Nie jestem sierotą, jestem atrakcyjną babką, prowadzę firmę ogarniam życie poza aspektem domu.... ta kwestia mnie zabija! Zabiera mi całą pewność siebie.... zagubiłam się i nie umiem znaleźć wyjścia. sad Piszę do Was b wiem że jako osoby z zewnątrz będziecie mieć do tego chłodny i nie emocjonalny stosunek a niestety czy rodzina czy przyjaciele patrzą na to emocjonalnie i nie potrafią nic podpowiedzieć rozsądnego.... wiem że decyzja należy do mnie ale jak się rozwieść gdy tylko ja tego chce... i może to moja fanaberia sad
MAM DOSYĆ sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

Sąd może uznać rozwód ale nie musi. Idź do radcy prawnego - i tak Cię to nie minie.

3

Odp: Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

Witaj! Wiesz trudno jest radzić komukolwiek tak naprawdę. Myślę, że gdybyś złożyła pozew z porządnym uzasadnieniem to sąd przychyli się do tego. Zaczynając swój pozew zaczęłam od zdrady męża (też przyjęłam go po zdradzie, która trwała jakiś czas), w pozwie zwróciłam się także o ustalenie sposobu korzystania z domu (wiesz....moje terytorium, jego no i wspólne). Koszty kredytu i opłaty za media płaciliśmy po połowie, niezależnie od tego co on w tym domu robił....a ty co? nic nie robisz? samo się robi?
U mnie sprawa trwała raptem chyba ze 20 min., fakt miałam fajną sędzinę, i nie było dziecka w tym wieku, więc chyba u ciebie było by gorzej, chociaż wcale nie jestem pewna  czy takie bycie "na siłę" jest dobre dla dziecka. Twój synuś jeszcze jest w takim wieku, że owszem można mu coś tam wytłumaczyć, ale nie rozumie jeszcze pewnych rzeczy i ma takie prawo. Dla niego wy jesteście najważniejsi i kocha was po równo....to normalne. Jeżeli jesteś zdecydowana do podjęcia jakichkolwiek kroków, dobrze jest jednak skorzystać z porady adwokata.

Mówią - Radosna z niej dziewczyna
Nie widzą, że w sercu smutek skrywa
Myślą, że uśmiech sam za siebie mówi
Nie podejrzewają, że w nocy po cichu łzy gubi

4

Odp: Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

Jak ja czytam, że dla tak zwanego dobra dziecka tkwię w tak popapranym związku, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
wikjaw ty myślisz, że dziecko będzie cały czas małym, głupiutki stworzonkiem dla którego wieczne kłótnie, brak szacunku rodziców do siebie nie będzie miało kompletnie znaczenia dla jego psychiki? Bo go ojciec kocha?

wikjaw napisał/a:

Ja się nie wyprowadzę bo nie mam gdzie a poza tym nie chce synkowi zabrać poczucia bezpieczeństwa. W tym domu się wychował i ma tutaj mieszkać! Ja tu włożyłam całe swoje serce nie oddam tego nikomu wole płacić ten kredyt i żyć "stabilnie".

No tak, chata najważniejsza. Nie rozwiedziesz się, nie podzielisz majątku, nie zrobisz nic, bo tak ci wygodnie. Serce to powinnaś włożyć w unormowanie swojego życia. Wolisz się męczyć z facetem, bo nawet przez myśl ci nie przyszło sprzedać dom i zamieszkać osobno, bo te 4 ściany są ważniejsze od wszystkiego?
Idź do prawnika, dogadaj się z mężem (może da się go spłacić?) i nie zasłaniaj się "poczuciem bezpieczeństwa synka", bo fundujecie mu paskudne dzieciństwo.

A tak na marginesie: dlaczego nie udało wam się po tej zdradzie? Mężowi nie zależało czy ty nie potrafiłaś wybaczyć?

wikjaw i weź się w garść kobieto. Skoro nie chcesz tak żyć, to z tym skończ.

5

Odp: Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

wikjaw Twoja historia życia po zdradzie wygląda jak moja sad Bardzo bardzo mocno Ci współczuję i Cię ściskam.
Ja jestem już w innym punkcie bo wywaliłam tą toksynę z domu i powoli się leczę.

Absolutnie NIE ma czegoś takiego jak pozostawanie w toksycznym związku dla "dobra dziecka". To jest kłamstwo, nawet małe dziecko wszystko widzi i rozumie. Nie o wszystkim powie głośno ale sytuację pomiędzy Wami na pewno bardzo przeżywa i dobrze widzi, że jego rodzice się nie kochają.

Mój syn jak miał 3-4 lata potrafił nas prosić "Nie kłóćcie się". Jak miał 5 potrafił po kłótni podbiec do mnie i powiedzieć, że mnie kocha. Straszne to bo próbował mi "wynagrodzić" to w jaki sposób traktował mnie mąż. Pięciolatek rozumiesz?
Wychowanie dziecka to nie proces "treningu" jak się powszechnie to przyjmuje ale wychowanie odbywa się samoistnie. To proces codziennego przyswajania rzeczywistości, zachowań rodziców itp. I to własnie Twoje dziecko przyswaja jako "normę" zycia w rodzinie, to co mu na codzień pokazujecie. Dziecko doskonale widzi tą fałszywość zachowań rodziców, widzi i odczuwa. Widzi, że się nie kochacie i jak gąbka to ono głównie te domowe toksyny absorbuje. 

Pomyśl sobie czy chciałabyś aby Twoje dziecko w przyszłości miało udany związek z bliską osobą? No właśnie, więc najgorsze co możesz zrobić to pokazywać mu, że tak a nie inaczej wygląda miłość pomiędzy dwojgiem dorosłych osób sad

Poszukaj sobie w internecie, jest wiele badań wskazujących na to, że "szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci" nawet jeżeli rodzice nie mieszkają ze sobą.

Co do zachowania Twojego męża. Skoro tak warczy to może ma już kogoś innego? Czy jesteś w stanie przegrzebać jego konta pocztowe, telefon, profile facebookowe itp.? Z jednej strony może Ci to dać wytłumaczenie jego zachowania: brak chęci rozmowy (no jak nie z Tobą to z kimś na pewno rozmawia, uwierz mi), traktowanie wspólnego mieszkania jako współlokatorstwo a nie jako rodzinę itd. Poczytaj historie innych osób, które opisują jak zachowuje sie zdradzacz, mi to wiele rozjaśniło, po fakcie ale jednak smile

Pomyśl o sobie, o tym czego Ty chcesz. Zasługujesz na miłość i szacunek i spokój. Jesteś silna babeczka, musisz teraz tylko przypomniec sobie o swojej silne w tym obszarze domowym wink

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Totalna bezsilność. Walka z psem ogrodnika.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018